Wpisz poszukiwany tekst w ogłoszeniach:
Wpisz poszukiwany tekst w ogłoszeniach:
Wpisz poszukiwany tekst w ogłoszeniach:
Wpisz poszukiwany tekst w ogłoszeniach:
Wpisz poszukiwany tekst w ogłoszeniach:
Wpisz poszukiwany tekst w ogłoszeniach:
Wpisz poszukiwany tekst w ogłoszeniach:
Wpisz poszukiwany tekst w ogłoszeniach:
Wpisz poszukiwany tekst w ogłoszeniach:

prl cooltura
       
Czwartek, 16.07.2020 Eustachego, Mariki, Mirelli
| Startuj z nami | Dodaj do ulubionych

Nie chcę cierpieć za miliony
Redakcja

„Noughties” – wystawa obrazów Fredericka Rossakovsky’ego Lloyda jest triumfem jej autora nad przeciwnościami losu.



Pobyt w Londynie okazał się dla Fredericka Rossakovsky’ego Lloyda okresem radosnej twórczości.  Długo oczekiwanym. Dopiero tutaj odnalazł spokój, którego bez powodzenia szukał wcześniej w Polsce i we Francji. Dlatego potrafi docenić to, co udało mu się osiągnąć.  Całe życie chciał po prostu tworzyć i płacić rachunki ze sprzedaży swoich prac. Tylko tyle i aż tyle.
Urodził się w Częstochowie, w rodzinie muzyków. On też miał grać. Przyszłość wirtuoza wybrali dla niego rodzice. Padło na skrzypce. Do dziś uważa, że zmarnowały mu dzieciństwo. Dopiero w liceum zapisał się na warsztaty plastyczne. – Niewiele mi dawały, ale przynajmniej robiłem to, co chcę – ocenia artysta.

Być czy mieć?
Po maturze pojechał do Francji nauczyć się języka. Był początek lat dziewięćdziesiątych. Żył po studencku, w biedzie. Nie mógł pozwolić sobie na kawę w mieście, a co dopiero na płótna i farby. Znalazł tańszą formę samoekspresji – pisanie. Francja oszołomiła go kolorami. Przelewał je na papier. Zdał na Sorbonę. Wybór tej uczelni okazał się dla niego paszportem do kariery w Polsce, gdzie wrócił po pięciu latach. Brzmiało dumnie. Mniejsza o to, że studiował tam filozofię. Był to czas, kiedy młodzi wykształceni robili nad Wisłą zawrotne kariery. On też chciał wreszcie zacząć zarabiać pieniądze.  W Częstochowie możliwości były  mniejsze niż w Warszawie. Został specjalistą ds. kadrowych w małej firmie produkującej dywany. Spokojna posada pozwalała mu malować po godzinach. – Dostawałem dużo zleceń na portrety.  Ludzie najczęściej chcieli być przedstawiani w postaci aniołów. Być może dlatego nie maluję już portretów – mówi Frederick. Po paru miesiącach przeniósł się do większej firmy. To samo stanowisko, lepsze pieniądze, większa samodzielność. Wkrótce potem zadzwonili do niego z Tesco, gdzie wcześniej aplikował bez powodzenia. Ofertę pracy w Poznaniu przyjął natychmiast. Brytyjski gigant dopiero wszedł wtedy do Polski. Inwestował w młodych zdolnych managerów. Wysyłali go na szkolenia po całej Polsce. Rossakowski okazał się lepszy od innych. Szybko awansował. – Początkowo bardzo mi się podobało, że jestem ciągle zajęty, doceniany, podróżuję w interesach. Nie nudziłem się i miałem motywację do tej pracy – wspomina. Szybko został kierownikiem działu personalnego w oddziale firmy w Bydgoszczy, gdzie zamieszkał. Przez cztery lata żył tylko pracą. Najpierw starał się, a potem nie miał wyjścia. Twórczą część swojej osobowości zostawił w poczekalni. Na lunch jeździł taksówką i jadł z telefonem przy uchu. Gdy firma zaczęła oszczędzać kosztem pracowników – nie wytrzymał. Wziął zaległy od lat urlop i wyjechał na dwa miesiące do Indii. To był przełom.

Pieniądze szczęścia nie dają

Podczas tej podróży zobaczył kobietę z całkowicie zakrytą twarzą. – Rozwieszała pranie. Dzięki swojej anonimowości wydała mi się przedstawicielką wszystkich kobiet, które niezależnie od pochodzenia czy koloru skóry wykonują podobne czynności – wspomina artysta. Inspirację z tej przypadkowo napotkanej sceny czerpie do dzisiaj. Jego obrazy przedstawiają postaci bez twarzy, w różnych sytuacjach. – Niektóre z nich są szczęśliwe inne pogrążone w smutku. Wszystkie mają jednak wspólną cechę: są lustrem, w którym każdy może znaleźć odbicie siebie samego – mówi artysta. Cykl obrazów „Noughties”, o którym opowiada, stworzyć miał dopiero kilka lat później. Wcześniej musiał się jeszcze przekonać, co jest wart jako artysta.
Włócząc się po Indiach zrozumiał, jak bardzo brakuje mu działania twórczego. Nie chciał już pracować dla pieniędzy. Po powrocie do Tesco zbuntował się i założył związek zawodowy. – Wyrzucili mnie natychmiast. To był najszczęśliwszy dzień w moim życiu! Chociaż oczywiście skierowałem sprawę do sądu, ponieważ zwolnili mnie bezprawnie – opowiada. Przepisy wciąż ma w jednym palcu. Wygrał sprawę i dostał odszkodowanie. Jedno, a potem drugie. Przysiągł sobie, że już nigdy nie będzie pracował na etacie. I wyjechał do Wrocławia, żeby w wieku 32 lat zacząć swoje życie od początku.

Nikt nie lubi biednych ludzi
Tam właśnie poznał Bajkę Tworek, charakteryzatorkę we wrocławskim Teatrze Współczesnym. To ona powiedziała mu – „maluj dalej”. Malował, ale bardziej zależało mu wówczas na rozwoju literackim. Napisał między innymi kontrowersyjny dramat pt: „Spowiedź”. Poruszył w nim trzy głośne wówczas problemy – handel skórami, korupcję polityków i korupcję Kościoła. Skończone dzieło postanowił wystawić na deskach teatru. Znalazł sponsorów, aktorów oraz scenę. Podpisał kontrakty z ludźmi, którzy zgodzili się wcielić w napisane przez niego role. O sztuce zahuczało jeszcze przed premierą. Po mieście rozeszło się, że sztuka Fryderyka Rosskowskiego, jak się wówczas nazywał, obraża uczucia religijne Polaków. – Były protesty pod teatrem, gdzie mieliśmy próby. Dzień przed premierą jego szef powiedział mi, że wycofuje się z umowy. Tak samo postąpili sponsorzy. W ciągu dwunastu godzin znaleźliśmy inną salę. Po premierze wydarzyło się jednak to, co musiało się wydarzyć – aktorzy zażądali zapłaty – opowiada Fredierick. A on nie miał pieniędzy. Gaże wypłacić mieli sponsorzy. Do tej pory w cyberprzestrzeni wlecze się za nim opinia oszusta. Aktorzy zarzucili mu amatorszczyznę, prowokatorstwo i wyłudzenie. – Byłem w takiej samej sytuacji jak oni. Dwie osoby poszły nawet do sądu, ale przegrały, bo według prawa to nie ja powinienem im zapłacić – wyjaśnia. Przed wyjazdem do Londynu powiedział aktorom, że znajdzie dla nich pieniądze. – Dziś nie ma już aktora „Spowiedzi”, który nie zostałby wynagrodzony za swoją pracę – mówi Frederick. Ten rozdział uważa za zamknięty.

Złoty środek
W 2004 roku uciekł do Londynu. Nie, nie przed oszczerstwami. – Każdy ma prawo do swoich opinii. Jestem buddystą, a ta filozofia mówi, żeby nie przejmować się problemami doraźnymi, ponieważ one przemijają – uważa artysta. Uciekł przed biedą: – Cierpienie artystów w Polsce polega na tym, że muszą iść na osiem godzin do fabryki, żeby później pisać wiersze. Nie mogłem już tego znieść – wyjaśnia. Nie mógł utrzymać się z pisania i malowania. Zabrakło nawet na czynsz, musiał pomieszkiwać kątem u ludzi. Wykruszyli się przyjaciele. – Nie masz pieniędzy, jesteś sam. Teraz ludzie znowu mnie lubią – mówi Rossakowski. Cieszy się tym. Jest szczęśliwy, że odnalazł swoje miejsce.
Tutaj może malować, pisać i godnie żyć. Zanim do tego doszło, pracował jako ogrodnik w domu starców i uczył się angielskiego. W wolnym czasie malował. Feralny wypadek w pracy skazał go na zasiłek chorobowy. Wyszło mu to na dobre. Złamana ręka goiła się rok, a on przez ten czas sprzedał większość wcześniej namalowanych obrazów. Dzisiaj zajmuje się tylko tym, co sprawia mu przyjemność. – W wieku prawie 40 lat osiągnąłem wreszcie spokój – mówi. Zangielszczył nawet swoje imię i zmienił nazwisko. Ale tomik poezji, nad którym właśnie pracuje, pisze po polsku. Tak właśnie czuje.

Co: „Noughties” - w
ystawa obrazów Fredericka Rossakovsky’ego Lloyda
Kiedy: 12–17.03
Gdzie: The Hepsibah Gallery, 112 Brackenbury Road, London W6 0DB
Codziennie od 10.00-18.00.
Więcej informacji: www.redtreelondon.com

E-mail Hasło
Zarejestruj się     Zapomniałem hasła
CLWK
blacklemon
Team One
Capital
Kotrak
Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 12:40)
~Zara Lovre:  Byłem w związku z moim chłopakiem od 2 lat i planowaliśmy wkr&oac

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 23:52)
~Pedro Hayes:  Nazywam się Pedro Hayes. Chcę tylko, żeby cały świat wiedział o

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 14:20)
~EWA:  * Przez całe życie nigdy nie widziałem niczego, co działałoby ta

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 17:02)
~Pedro Hayes:  Nazywam się Pedro Hayes. Chcę tylko, aby cały świat wiedział o r

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 10:34)
~Enora Lucas:  Z wielką radością dzielę się tym fantastycznym świadectwem. Moj

KomunikatyO portaluLudzie portalupl Reklamauk AdvertisingNasz patronatKonkursyNapisz do nasWyślij materiałPartnerzyrss
Copyright 2008 elondyn.co.uk.
Support: It's done Ltd. Web Design under Epoznan.pl licence. All rights reserved.