
źródło: anglia.goal.pl
ostatnia aktualizacja: 2010/03/16 10:37
W meczu kończącym zmagania 30 kolejki Premiership, Liverpool zasłużenie rozgromił ostatnie w tabeli Portsmouth 4:1. Kapitalny mecz rozegrał Ferdnando Torres – autor dwóch bramek i dwóch asyst.
Od pierwszych minut spotkanie prowadzone było w bardzo szybkim tempie. Gospodarze od pierwszego gwizdka Attwella szukali bramki w konfrontacji z pogrążonym w kryzysie rywalem. Przyjezdni ograniczali się do kontrataków. W 4 minucie strzelał Torres, piłka trafiła w rękę Rochy jednak arbiter nie zareagował.
W 18 minucie po składnej akcji The Reds z woleja uderzył Aquilani jednak piłka przeszła metr obok słupka. Siedem minut później do siatki trafił El Nino. Wszystko zaczęło się od złego wybicia Jamiego Ashdowna, który trafił futbolówką w Stevena Gerrarda. Piłka znalazła się pod nogami Maxiego, ten natychmiast podał do Torresa, a Hiszpan bardzo spokojnym uderzeniem z bliskiej odległości ucieszył kibiców na Anfield.
W 28 minucie były zawodnik Atletico Madryt wystąpił w roli asystenta. Torres zagrał futbolówkę do Babela, a ten z trzynastu metrów precyzyjnym strzałem umieścił ją w dolnym rogu bramki Pompey. W 32 minucie kolejny cios gościom zadał Aquilani. Przy tym trafieniu ponownie spory udział miał 25–letni reprezentant La Furia Roja. Torres dograł piłkę ze skrzydła piętą w pole karne, futbolówkę przepuścił Gerrard, a nadbiegający Auquilani zmieścił ją w krótkim rogu bramki. W 35 minucie mogło być już 4:0. Najpierw w słupek trafił Torres po indywidualnej akcji na skraju pola karnego, później minimalnie obok bramki strzelił Gerrard.
W końcówce Reinę postraszył Piquionne. Uderzenie jednokrotnego reprezentanta Francji z pola karnego minęło jednak w bezpiecznej odległości bramkę gospodarzy.
Sześć minut po przerwie Ashdown dwukrotnie uratował swój klub od straty kolejnego gola. Najpierw wybronił sytuację sam na sam z Gerrardem, kilka sekund później sparował na poprzeczkę strzał Ryana Babela zza pola karnego. W odpowiedzi zaatakowali goście. W 55 minucie uderzał Brown, ale świetną interwencją popisał się Reina.
W 77 minucie piękną bramkę zdobył Torres. Napastnik The Reds otrzymał dokładne podanie od Aquilaniego, zmylił balansem ciała Rochę i mocnym strzałem w krotki róg podwyższył prowadzenie. Po tym golu zawodnicy Rafy Beniteza cały czas atakowali, chcąc jakby zrehabilitować się za ostanie fatalne rezultaty.
W końcówce honorowego gola dla klubu z Fratton Park zdobył Belhadj. 27-letni piłkarz posłał głęboką centrę w pole karne Liverpoolu, akcję mocnym wstrzeleniem piłki w obręb piątego metra zamknął Piquionne, a Algierczyk dostawił tylko nogę dwa metry przed linią bramkową.
Efektowna gra Czerwonych przyniosła fanom gospodarzy wiele radości. Aktualni wicemistrzowie kraju tracą do czwartego Tottenhamu zaledwie jedno oczko.









