prl cooltura
       
Piątek, 06.12.2019 Dionizji, Leontyny, Mikołaja
| Startuj z nami | Dodaj do ulubionych
Głaskaj firmę jak dziewczynę
Karol Cebula
Głaskaj firmę jak dziewczynę

Przygotowała: Sylwia Milan


ostatnia aktualizacja: 2010/07/18 16:00

Jeden z najprężniejszych polskich przedsiębiorców. Ma 80 lat i wspaniały dorobek. Emerytura? Nie, jeszcze za wcześnie...


Panie Karolu, dlaczego powiodło się panu w biznesie?
Jestem samoukiem bez wykształcenia, skończyłem na średniej szkole. Mój przyjaciel Adam Hanuszkiewicz wytłumaczył mi kiedyś, jak to jest z nami samoukami. Cały czas się uczymy, żeby pokazać innym, że jesteśmy nie głupsi od nich.

Czego dowiedział się pan od ojca?
Był człowiekiem uniwersalnym i nie uznawał pojęcia „nie da się”. Wszystko się da. Musiałem mu pomagać we wszystkich pracach już jako kilkuletni chłopiec.  To spowodowało, że i ja stałem się człowiekiem uniwersalnym.

Czy można zacząć w jednej branży i pozostać w niej do końca życia?

Oczywiście, że można, ale u mnie jest trochę inaczej. Szukałem luki, miałem możliwość działania tylko tam, gdzie władza ówczesna na to pozwalała. Gdy brakowało wody pozwalano mi wiercić studnie głębinowe, a gdy brakowało zabawek dla dzieci, zostałem zabawkarzem, (taki zawód istnieje), a potem już produkowałem pustaki żużlobetonowe, szampony do włosów albo, albo…..

Nie bankrutował pan?
Dwukrotnie  straciłem cały dorobek, bo go konfiskowano. Dwa lata po rozpoczęciu działalności gospodarczej (1954 rok), zapadła decyzja o upaństwowieniu mnie. Urzędnicy przyszli przejąć sprzęt, a ja najbardziej wartościową część schowałem w lasach kędzierzyńskich. Władza opolska nie wiedziała, że zostałem upaństwowiony w Gliwicach, w związku z tym, utworzyłem na Opolszczyźnie nową firmę  i dalej prowadziłem działalność.

Czy był już pan wtedy żonaty?

Tak, chociaż muszę przyznać, że moja żona nie nacieszyła się mną w ciągu swojego życia, bo byłem stale zajęty. Bardzo mnie kochała, zapewne tak, jak się kocha jakiś rarytas. Pani jest za młoda i nie wie, jak kochaliśmy pomarańcze, które były raz w roku…

Kiedy przyszły dzieci?

Pierwsze mieliśmy dość szybko, bo w pierwszym roku małżeństwa, od serca, bez kalkulacji. Córka jest prawnikiem, syn restauratorem. Syn syna też z nim pracuje, więc to chyba będzie wielopokoleniowy biznes.

Kiedy było panu najciężej?
Jeśli sięgamy wstecz, to wtedy gdy walczyłem z władzami, które wszystko robiły, by prywatna inicjatywa nie istniała. Proszę pamiętać, że ustrój komunistyczny miał prostą ideologię: wszystkie środki produkcji mają być upaństwowione. Stąd ograniczenia dotyczące zatrudnienia (w dobrych czasach do 5 osób). W 1962 roku posiadałem maszynę, która miała znamiona półautomatu, a to już było „przestępstwo”. Komisja przyjechała i stwierdziła „wykroczenie”. Otrzymałem domiar, milion złotych, w tamtym czasie straszne pieniądze. Dlatego musiałem znajdować luki, jak na przykład eksport. Władza była bardzo łasa dewiz. Starałem się znaleźć coś takiego, co mógłbym robić i co można by sprzedać za granicą.

Eksport był sposobem na obejście ograniczeń?
Dokładnie, ponieważ za granicą sam jako jeden przedsiębiorca, nie byłem interesującym partnerem, więc szukałem sposobu na powiększenie potencjału, trzymając się  socjalistycznych norm, by się nie narażać. Stworzyłem w Strzelcach Opolskich spółdzielnię rzemieślniczą i zrzeszałem w niej 70 zakładów rzemieślniczych branży metalowej, które współpracowały ze sobą w realizacji zmówień eksportowych.

Okres w którym najwięcej pan osiągnął?

Zależy o co pani pyta. Czy o wyniki finansowe, ekonomiczne, czy o satysfakcję, bo do 1989 roku, to ja de facto zajmowałem się bardziej działaniem społecznym.

Do 89 satysfakcja, po 89 pieniądze?

Tak. Do 89 roku działałem bardziej społecznie, byłem prezesem spółdzielni rzemieślniczej, w Warszawie wiceprezesem Centralnego Związku Rzemiosła. W tamtych czasach nie można było bezpośrednio eksportować. Jeśli chciała pani zamówić coś z Londynu, to wszystko musiało iść przez Centralę Handlu Zagranicznego. Wszystko odbywało się pod specjalnym nadzorem. Ta instytucja była centralą państwową. Ja byłem pomysłodawcą centrali, która eksportowała produkty prywatnych producentów.

Eksportował pan w komunie i nie zarabiał? Nie wierzę.

Wszystko, co zarabiałem, regularnie inwestowałem w zakład. Oczywiście zostawiałem sobie na życie. Nie mogę powiedzieć, że moja rodzina żyła w niedostatku, ale nigdy nie było w domu na kupce kapitału. 

Pomaga pan innym, bo panu pomagano?
Ja pomocy nie potrzebowałem, natomiast sam pomagałem i pomagam w bardzo wielu dziedzinach.

Klucz do sukcesu w/g Karola Cebuli to:
Zawsze mówię: firmy nie traktuj przedmiotowo, tylko podmiotowo. Potraktuj ją np. jak dziewczynę, kochaj, głaskaj, nakarm. I co? Cała ci się odda. Firma też. Da ci pieniądze, „rzygnie” pieniędzmi.

Jakim typem człowieka jest pan?
Gdziekolwiek jestem, to rządzę, jestem demokratycznym autokratą (śmieje się).

Największy biznes zrobił pan jednak z Brytyjczykami, sprzedając im swoją firmę.
Na początku mieli część udziałów, ale 3 lata temu sprzedałem wszystko. Niedawno wszedłem do nowej dziedziny, kieruję wydawnictwem. Jesteśmy w czołówce wśród gazet lokalnych w skali kraju.

Ma pan 80 lat, kiedy pan zwolni?
W 1979 roku wybudowałem dom w górach. Jest pusty i czeka…

... na pańską emeryturę?

Tak i biedny się chyba nie doczeka. Ja sobie nie wyobrażam odpoczynku.

Uznaje pan urlopy?
Kiedyś długo, długo nie miałem urlopu. Teraz jeżdżę co roku na dwa tygodnie.

Też mało.
Dla mnie aż nadto.

Sprawia pan sobie prezenty?
To jest moja ujemna strona, bo nie mam żadnego hobby. Ludzie w czymś się wyspecjalizują np. w hodowaniu pietruszki czy czymś podobnym. A ja nie...


Karol Cebula - przedsiębiorca, samorządowiec, wydawca „Strzelca Opolskiego”, jednej z najlepiej sprzedających się gazet lokalnych w Polsce. Były członek Trybunału Stanu. Zajmował się wiertnictwem, zabawkarstwem, ślusarstwem i tokarstwem. Organizował Spółdzielnię Rzemieślniczą „Silesia”, zasiadał we władzach międzynarodowych organizacji rzemieślniczych. Były współwłaściciel i prezes firmy „Intersilesia McBride Polska”. Od 2003 stoi na czele zarządu stowarzyszenia „Rozwój i Gospodarka”. Odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski i Republiki Francuskiej, a także nagrody im.K.Miarki. Mecenas kultury i nauki. Autor książki „Zagrażam bezpieczeństwu państwa”.

• Widzisz błąd na stronie? Wyślij informację do redakcji.
• Zapisz się do naszego newslettera - najświeższe wiadomości codziennie na Twój e-mail
• Wyślij do znajomego
Open publication - Free publishing - More cooltura
CLWK
blacklemon
Team One
Capital
Kotrak
Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 19:35)
~Maria Alexuta:  Prawdziwy czarodziej Dr Isikolo, który czyni cuda dla ludzi

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 18:42)
~Hailey Mateo:  Budzę się codziennie z uśmiechem na twarzy i śpiewam pochwały te

Rozwody w Kościele (godz. 11:32)
~Barbar: A po rozwodzie,odpoczynek zapewniony przez [url]http://joanna.holiday[/url]

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 18:23)
~Rosalie Dorijan:  To jest świadectwo, które chcę, aby wszyscy je zobaczyli. je

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 18:22)
~Sofia Alen:  Mój chłopak zostawił mnie dla innej dziewczyny. Desperacko p

KomunikatyO portaluLudzie portalupl Reklamauk AdvertisingNasz patronatKonkursyNapisz do nasWyślij materiałPartnerzyrss
Copyright 2008 elondyn.co.uk.
Support: It's Done under Epoznan.pl licence. All rights reserved.