prl cooltura
       
Niedziela, 17.11.2019 Grzegorza, Salomei, Walerii
| Startuj z nami | Dodaj do ulubionych
Moja mama byłaby zła, gdybym nie pracowała…
Basia Trzetrzelewska
Moja mama byłaby zła, gdybym nie pracowała…

Rozmawiał Filip Cuprych


ostatnia aktualizacja: 2010/05/01 17:02

Zaczynała z Alibabkami i Perfectem, ale dopiero w Wielkiej Brytanii otworzyły się drzwi do prawdziwej kariery. Jej płyty sprzedały się w milionach egzemplarzy na całym świecie i nagle, kiedy zmarła jej mama, zamilkła na kilka lat. Dziś Basia Trzetrzelewska przygotowuje się do kolejnej trasy promującej jej ostatnią płytę „It’s That Girl Again”.

Nie tak dawno czytałem artykuł o tym, dlaczego polscy artyści nie mają albo zaprzepaszczają szanse na zrobienie kariery za polskimi granicami. Dlaczego tak jest?

Uważam, że to jest wyłącznie kwestia języka. W Polsce jest wystarczająca liczba talentów, które jakością nie odbiegają tym, których lansuje się na świecie. Język angielski, niestety, stał się nowym esperanto i takim językiem trzeba się wszędzie posługiwać. Oczywiście, nie bez znaczenia jest też oryginalność muzyki, którą się proponuje słuchaczom. To musi się różnić od tego, co rynek zachodni już ma. Jeżeli polski artysta nagrywa coś w tym samym stylu i tak samo, jak ktoś, kto już na rynku istnieje, to kariery za granicą nie zrobi. Nasi artyści bardzo często starają się być tacy sami, jak światowe sławy. A ja uważam, że trzeba się jak najbardziej różnić, żeby zaskoczyć czymś niezwykłym, innym, oryginalnym. Jest przecież wielu artystów z krajów, gdzie angielski nie jest językiem urzędowym, a mimo to udało się im zaistnieć, bo wykazali się niezwykłą oryginalnością. Weźmy na przykład Bjork.

No tak, ale ktoś może powiedzieć, że język angielski nie musi o niczym decydować, bo są przecież Włosi czy Francuzi, którzy za nic mają ten „wymóg” i świetnie sobie radzą na rynku muzycznym.

Tak, ale nie słychać tych piosenek ani tutaj, ani w Stanach. Owszem, za każdym razem, kiedy jestem w Polsce, to słyszę w radiu piosenki w innych językach, niż polski i angielski. Ale ani w Wielkiej Brytanii, ani w Stanach ci artyści „nie istnieją”. Francuzi też stali się ostatnio strasznie dumni i wybredni i jest strasznie trudno przebić się tam teraz komukolwiek. Chyba że śpiewa się po francusku.

Ale Tobie się udało, udało się też Urszuli Dudziak i kilku innym polskim artystom.

Tak. Dlatego, że można to osiągnąć. W moim przypadku było jeszcze też i tak, że ja przecież od 20 lat mieszkam tutaj, w Wielkiej Brytanii, tutaj jest mój dom i tutaj mi łatwiej pracować. W Polsce tak łatwo by nie było.

Dlaczego wyjechałaś z Polski? Alibabki czy Perfect już nie wystarczały?

Ja byłam z Perfectem, kiedy zespół pracował w klubie amerykańskim, jako zespół do tańca. I w tym czasie z zespołu odeszłam. Przyjechałam do Anglii wyłącznie z powodów osobistych, moje życie prywatne mnie tu ściągnęło. Nawet nie przypuszczałam, że mogłabym pracować w muzyce, ale ponieważ nie mogłam znaleźć pracy nigdzie indziej, zaczęłam przeszukiwać ogłoszenia. Zaczęłam nagrywać, śpiewać i bardzo szybko pojawił się Matt Bianco. Ale nie miałam ani zamiaru, ani marzeń i planów przyjazdu do Anglii i podbicia świata. Śpiewanie okazało się po prostu najłatwiejszym sposobem na utrzymywanie się.

Jak odbierasz tych, którzy do Wielkiej Brytanii przyjechali teraz, w i po 2004 roku? Oni też mieli swoje różne powody. Miałaś dach nad głową? Znałaś język?

Nie znałam języka w wystarczającym stopniu. Mój mąż wykazywał się niezwykłą cierpliwością i uczył mnie każdego wyrażenia, języka potocznego, czy też życia tutaj. Ja tu przyjechałam w 1981 roku. Polaków wtedy nie było zbyt wielu. Języka polskiego nie słyszało się na ulicach. Potrafiłam zaczepiać ludzi, kiedy tylko słyszałam język polski i rozmawiać z nimi. Teraz jest to już raczej niemożliwe, żeby z każdym rozmawiać, bo życia by na to nie starczyło. W każdym razie, kiedy przyjechaliśmy do Anglii ze Stanów, mieliśmy ze sobą jakieś zarobione wcześniej pieniądze, ale okazało się, że są one niewiele warte, bo przelicznik w 1981 roku był po prostu fatalny. Najpierw mieszkaliśmy z mężem u jego mamy, żeby po jakimś czasie się usamodzielnić. Pamiętam jak moja mama przyjechała do mnie i była wręcz załamana, kiedy zobaczyła jak skromnie mieszkamy. Mieszkanie nie było ogrzewane, jakiś grzyb na ścianach, z którym wiecznie walczyliśmy. Ale wydaje mi się, że kiedy człowiek jest młody, to nie zwraca większej uwagi na niedogodności. Poza tym, mi się ciągle wydawało, że to tylko jakiś okres przejściowy i kiedyś musi być lepiej. Na szczęście dość szybko zaczęłam współpracę z Matt Bianco i wyszłam z tego, także początki były trudne i skromne. Jak pewnie u każdego. Jestem naprawdę pełna podziwu dla tych wszystkich, którzy dzisiaj wyjeżdżają z Polski, żeby choć trochę polepszyć swoje życie. Wszyscy pracują tu bardzo ciężko, Polacy mają bardzo dobrą opinię i ja to zawsze powtarzam, kiedy jestem w Polsce. O tym powinno się głośno mówić, że Polacy na Wyspach są bardzo uczciwi. Jesteśmy porządną społecznością i tak trzymać. Każda osoba, z którą rozmawiam mówi, że wolałaby być w domu. I może niedługo już nie będzie potrzeby wyjeżdżania z własnego kraju?

A wyobrażałaś sobie, jak by wyglądało Twoje życie, gdybyś jednak w Polsce została?

Wydaje mi się, że będąc tutaj, byłam bardziej przydatna mojej rodzinie. Poza tym, swoją pracą też reprezentuję nasz kraj i myślę, że robię to dobrze. A sam wyjazd... tak musiało być. Gdybym została w kraju, to pewnie bym została nauczycielką matematyki, bo to zawsze była moja pasja. Na pewno byłoby inaczej, pewnie muzykowałabym gdzieś trochę, albo i nie. Moje muzyczne początki w Polsce nie były za ciekawe, nikt mnie do niczego nie zachęcał, wprost przeciwnie.

W takim razie Twoi fani oddychają z ulgą i cieszą się, że wyjechałaś, bo dzięki temu nagrywasz i koncertujesz. Ale to też mogło się nie udać, bo Twoja rodzima wytwórnia płytowa nie była za specjalnie zainteresowana promowaniem Ciebie.

Wszystko zaczęło się od Matt Bianco, gdzie na samym początku robiłam tylko chórki. W pewnym momencie okazało się, że jeden z chłopaków musiał opuścić zespół, ze względu na swoje zobowiązania rodzinne i odszedł tuż przed wydaniem płyty. Wytwórnia zdecydowała, że ja powinnam oficjalnie zająć jego miejsce. Przy czym, to nie był kontrakt między mną a wytwórnią, tylko między mną a zespołem. Firma, w pewnym sensie, zmusiła zespół do tego, żeby podpisali ze mną umowę. Kiedy wyszła pierwsza płyta Matt Bianco, zaczęłam pracować nad solowym projektem, ale nie miałam żadnego kontraktu. Nasz prawnik zabrał materiał do ówczesnego CBS (dzisiaj Sony – przyp.red.) i oni, bez żadnego entuzjazmu, dali nam kontrakt, spodziewając się bardzo niewielkiej sprzedaży tego materiału. Kiedy zainteresowały się nami Stany, to Londyn stwierdził, że nie będzie wydawać żadnych pieniędzy na promocję, a jedyne co zrobią, to roześlą płytę do stacji radiowych i tyle. Akurat na rynku radiowym pojawiło się wtedy kilka stacji, które z założenia grały taką muzykę, jaką ja proponowałam. I my im podpasowaliśmy. I to właśnie stacje radiowe w Stanach wypromowały moje pierwsze solowe dzieło „Time and Tide”. Wtedy też wytwórnia zorientowała się, że jednak jest popyt na to, co robię i zaczęła mnie powoli promować na prawo i lewo.

Niektórzy mówią, że teraz kazałaś czekać na nowy materiał 15 lat, inni mówią, że tylko 6, bo przecież pojawiłaś się tu i ówdzie...

No właśnie też to słyszałam, a przecież pojawiła się składanka największych przebojów i kilka nowych piosenek. Poza tym, byłam gościem na kilku ważnych płytach. Ja cały czas coś robiłam. Może to nie było aż tak bardzo zauważone, ale kto chciał, ten wiedział. Niestety, ten okres zbiegł się ze śmiercią mojej mamy i kilku moich przyjaciół. Trudno mi było zebrać się i zmusić do nagrywania. Coś tam po cichu robiłam, ale nie byłam gotowa wejść do studia, a tym bardziej wyjść na scenę. Nie potrafię wyjść na scenę i udawać, że świetnie się czuję. Miałam straszną depresję i potrzebowałam czasu, żeby z niej wyjść. Udawanie, że wszystko jest OK jest wbrew mojej naturze. Wydaje mi się, że wpadłabym w jeszcze większą depresję, gdybym musiała być nieuczciwa wobec słuchaczy. I pewnie, gdyby chłopcy z Matt Bianco nie zdecydowali się nagrać nowej płyty po 20 latach od wydania pierwszej, to trudno by było mnie wyciągnąć gdziekolwiek i do czegokolwiek „zmusić”. Dzięki nim wpadłam w wir pracy i wróciłam do psychicznej równowagi. Zaczęłam sobie uświadamiać, że ta moja mama byłaby potwornie zła, gdyby wiedziała, że nic nie robię. Ona zawsze była dla mnie motorem i czasami wręcz zmuszała mnie do pracy, kiedy mi się nie chciało. Ciągle mi powtarzała, żebym nie milkła ani na chwilę, bo zapomną o mnie. Także wróciłam do pracy dla niej. Mimo tego, że już jej ze mną nie ma. Na pewno chciałaby, żebym dalej pracowała... ale to tak właśnie jest z mamami (śmiech).

No właśnie, nie bałaś się, że kiedy postanowisz wrócić na scenę, ktoś może powiedzieć, że na Twoim miejscu pojawił się ktoś inny? Że po prostu zostaniesz odsunięta? Zapomniana?

Oczywiście, że przyszło mi to do głowy i byłam na to przygotowana, ale nie byłam w stanie pokonać takiej myśli czy obawy. Nie byłam w stanie się do niczego zmusić i już. Ja uważam, że wszystko, co się dzieje z nami i dookoła nas, dzieje się na zasadzie „to tak ma być”. Skoro miałam przerwę, to widocznie tak miało być. Jeśli wróciłam i jest mi z tym dobrze, to też tak miało być. W tym, co robię, życie prywatne odgrywa niezwykle ważną rolę, miesza się z tym, nad czym pracuję i wpływa na to, jak w ogóle pracuję. Tego nie da się oddzielić. Wiem, że ryzykowałam. Poza tym, przemysł muzyczny strasznie się w tym czasie zmienił, do tego doszedł internet. Boże, jakie tam rzeczy można znaleźć! Tam jest mój pierwszy występ z Alibabkami. To niesamowite, że znaleźć można rzeczy, o których człowiek już dawno zapomniał. Czasami myślałam sobie „całe szczęście, że tego nikt już nigdy nie zobaczy”, a tu proszę bardzo (śmiech). Na szczęście ja unikam internetu, jeśli chodzi o moją pracę. Czasami dostaję linki do jakichś ciekawych materiałów związanych z tym, co robię, ale nawet nie czytam opinii na temat nagrań czy koncertów. Nie chcę, żeby to miało jakikolwiek wpływ na moją pracę czy samopoczucie. Nie dogodzi się wszystkim i zdaję sobie z tego sprawę. To jest czasami bolesne, bo na przykład kiedy wyszła moja ostatnia płyta okazało się, że ogromny odsetek słuchaczy uznał ją za świetną. Natomiast, ja od razu zaczęłam myśleć o tym, dlaczego reszta odbiorców jest innego zdania. Mam pewną zasadę, zgodnie z którą, kiedy pracuję nad jakimś materiałem, nikt tego nie słyszy. Nikt nie ocenia, nikt nie może wyrazić żadnych opinii na ten temat. Poszczególne piosenki trafiają do uszu fanów i znajomych dopiero, kiedy są zgrane. W pewnym sensie, chcę, żeby było już za późno na jakiekolwiek poprawki i żeby ktokolwiek miał wpływ na moje ostateczne decyzje.

Twoja ostatnia płyta „It’s That Girl Again”, którą promować będziesz znowu w maju między innymi w Wielkiej Brytanii i w Polsce, ma doskonałe recenzje. Pięć gwiazdek od fanów i krytyków to rzadkość.

Najważniejsze są dla mnie opinie fanów, a te rzeczywiście są w większości przychylne. Ich zdanie jest najważniejsze, bo przecież ci ludzie muszą za płytę zapłacić. Recenzenci zawodowi są dla mnie mniej wiarygodni, bo przecież przesłuchują setki płyt, dlatego że muszą, także akurat tego nie traktuję poważnie. Najbardziej mnie interesują opinie tych, którzy po płytę sięgnęli z własnego wyboru i strasznie się cieszę, że im się podoba. Mam nadzieję, że moi rodacy też sięgną po ten album i przyjdą na majowy koncert do klubu Pigalle przy Piccadilly Circus.

• Widzisz błąd na stronie? Wyślij informację do redakcji.
• Zapisz się do naszego newslettera - najświeższe wiadomości codziennie na Twój e-mail
• Wyślij do znajomego
Open publication - Free publishing - More cooltura
CLWK
blacklemon
Team One
Capital
Kotrak
Plaga XXI wieku (godz. 13:36)
~Jacek:  Dorota Maglo dostala dom od cansilu i podnajmuje ludziom pokoje, nie

Plaga XXI wieku (godz. 13:26)
~Jacek:  Dorota Maglo to osoba ktora wpedza ludzi w depresje

Branża motoryzacyjna niepewna przyszłości po Brexicie (godz. 11:57)
~aleksander: upadek przemyslu  motoryzacyjnego w UK

Wielka Brytania najpopularniejszym kierunkiem emigracji Polaków (godz. 11:16)
~aleksander: Koniec masowych wyjazdów Polakow doUK

Tani przewoźnicy zapowiadają wzrost liczby obsługiwanych pasażerów w Polsce (godz. 11:13)
~aleksander: Sytyacja linii lotniczych po wyjściu UK znacznie się skomplikuje

KomunikatyO portaluLudzie portalupl Reklamauk AdvertisingNasz patronatKonkursyNapisz do nasWyślij materiałPartnerzyrss
Copyright 2008 elondyn.co.uk.
Support: It's Done under Epoznan.pl licence. All rights reserved.