prl cooltura
       
Wtorek, 31.03.2020 Balbiny, Kamila, Kornelii
| Startuj z nami | Dodaj do ulubionych
Requiem w Londynie
Requiem w Londynie

Zofia Sawicka


ostatnia aktualizacja: 2010/01/31 17:00

4 lutego w Katedrze Westminsterskiej odbędzie się pierwsze brytyjskie wykonanie Requiem Missa pro defunctis Romana Maciejewskiego. Utwór wykona Orkiestra Symfoniczna BBC pod dyrekcją Michała Dworzyńskiego.



Roman Maciejewski nie jest w Polsce znany tak, jak na to zasługuje. Wpłynął na to zapewne fakt, że znakomity kompozytor większą część życia spędził poza krajem.

Opus magnum
Urodził się w 1910 roku w Berlinie, tam też rozpoczął edukację muzyczną. Jej kolejnymi etapami była nauka w konserwatorium w Poznaniu, a następnie w Instytucie Muzycznym w Warszawie. W 1934 roku Maciejewski wyjechał na stypendium do Paryża i nie powrócił już z emigracji. We Francji pozostał do 1938 roku, kolejne dwa lata spędził w Wielkiej Brytanii, skąd wkrótce przeniósł się do Szwecji. Tam współpracował m.in. ze słynnym reżyserem Ingmarem Bergmanem, komponując muzykę do jego spektakli teatralnych. Do Szwecji powrócił pod koniec życia, zmarł w1998 w Göteborgu.

Bergman to nie jedyna sławna postać w biografii Maciejewskiego. Jego życiorys obfituje w spotkania z wybitnymi osobistościami epoki – Rubinsteinem, Segovią, Miłoszem, Iwaszkiewiczem, Lechoniem czy Czapskim. Wysoko ceniony przez Karola Szymanowskiego, początkowo pozostawał pod silnym wpływem jego twórczości. Nawiązując do późnego stylu Szymanowskiego tworzył m.in. mazurki na fortepian i pieśni kurpiowskie na chór a capella.
Doświadczenie II wojny światowej całkowicie zmieniło twórczość Maciejewskiego. Stało się impulsem do rozpoczęcia pracy nad monumentalną mszą żałobną Requiem Missa pro defunctis (łac. „Msza za zmarłych”). Dzieło miało upamiętnić ofiary wszystkich wojen i zbrodni wszech czasów, być osobistą, choć zarazem czerpiącą z tradycji gatunku refleksją nad okrucieństwem i bezsensem wojny.

W poszukiwaniu harmonii

Zamysł stworzenia Requiem zbiegł się u Maciejewskiego z poważnymi kłopotami zdrowotnymi. Komponowanie rozpoczął po drugiej operacji przewodu pokarmowego, pracę przerwał jednak kolejny pobyt w szpitalu. Po trzecim, nieudanym zabiegu był na granicy śmierci, do zdrowia powrócił właściwie przypadkiem, dzięki zastosowaniu diety owocowej. Doświadczenie to sprawiło, że po zakończeniu hospitalizacji skłonił się ku leczeniu naturalnemu – stosował dietę, biegał i równolegle do praktyk katolickich, uprawiał medytację i jogę.

Nie spieszył się w pracy nad Requiem. Chciał, by utwór powstawał we własnym, naturalnym rytmie. Missa pro defunctis miała być nie tylko dziełem życia, ale i wyrazem wdzięczności wobec Boga za odzyskane zdrowie. Sam proces twórczy stanowił część harmonijnego, uporządkowanego życia, przeżywanego w zgodzie ze sobą, Stwórcą i ludźmi. „Tak było – pisał kompozytor – w zimnej i bezsłonecznej Szwecji, w mglistej Anglii, wilgotnej Szkocji, w zielonym Wisconsin i w słonecznej Kalifornii”. By móc w pełni poświęcić się pracy nad Requiem, Maciejewski odrzucał intratne propozycje i okazje zrobienia światowej kariery. W Stanach Zjednoczonych, dokąd przeniósł się w 1951 roku, nie przyjął proponowanego mu stanowiska dyrektora muzycznego wytwórni filmowej „Metro Goldwyn-Mayer”. Na życie wolał zarabiać jako organista.

Najważniejsze rzeczy świata

Jedno z pierwszych wykonań jeszcze nieukończonego utworu miał okazję usłyszeć Jan Lechoń, również przebywający na emigracji w USA. Podczas spotkania u wspólnej znajomej poeta był pod wielkim wrażeniem tego, jak kompozytor „grał i śpiewał, znakomicie markując efekty sopranu, altu, tenora i basa. Trwało to dwie godziny, w czasie których nie spuszczałem oczu z Maciejewskiego i nie przestawałem słuchać. Znając jego niemrawe początki dwadzieścia lat temu, nie spodziewałem się dzieła tego zamiaru i rozmachu. Moje bardzo niefachowe ucho – słyszało w tym i Palestrinę, i Bacha, i Strawińskiego, ale przetworzonych na coś własnego. Linia kompozycyjna – idealnie jasna, najważniejsze rzeczy świata powiedziane wzruszoną, a chwilami wstrząsającą mową muzyczną. I wielka Farbenfreude, wielka sztuka kompozytorska, wielkie widowisko, które nie tylko słyszało się, ale prawie widziało poprzez to świetnie markowane wykonanie” – zapisał Lechoń w dzienniku w czerwcu 1951 roku.
Do oficjalnej premiery Missa pro defunctis dojrzewała jeszcze dziewięć lat.

Rytm serca

Po raz pierwszy odegrana została w 1960 roku w Warszawie, podczas IV edycji festiwalu Warszawska Jesień. Spragniona nowości i eksperymentów publiczność nie była jednak nastawiona równie entuzjastycznie jak Lechoń. Utwór spotkał się początkowo z chłodnym przyjęciem – zanadto odbiegał od modnej podówczas awangardowej estetyki, w prostocie i naturalnym rytmie utworu dopatrywano się anachronizmu. Kompozytorowi z kolei awangarda wydawała się nienaturalna. „Rytm moich dzieł jest na pewno moim własnym rytmem, bo wychodzę od siebie; od rytmiki mego spokojnie bijącego, zdrowego serca. Chaotyczność rytmu czy też ustawiczne jego zmiany, arytmie w muzyce, podobnie jak arytmie serca, są obce mojej naturze” – mówił.
Kolejne wykonania Missa pro defunctis – począwszy od tego w Los Angeles w 1975 roku – wywołały zachwyt. Dziś w twórczym czerpaniu z tradycji i w naturalnej harmonii słuchacze dostrzegają wielkość i ponadczasowy wydźwięk Requiem.
Szczególnie intensywnie publiczność przeżywała wykonania utworu w kościołach. Czy podobnie stanie się w Katedrze Westminsterskiej?

Dyrygentem londyńskiego wykonania Missa pro defunctis będzie Michał Dworzyński, pochodzący z Bydgoszczy absolwent Akademii Muzycznej im. Fryderyka Chopina w Warszawie. 32-letni artysta zadebiutował już jako piętnastolatek, ma na swym koncie nagrody w licznych konkursach dyrygenckich, a w dorobku – ponad 150 koncertów. Współpracował z licznymi orkiestrami w Polsce i za granicą, a także m.in. z Jerzym Maksymiukiem, Kazimierzem Kordem i Krzysztofem Pendereckim.


Roman Maciejewski, Requiem Missa pro defunctis

Westminster Cathedral, Victoria Street, Londyn SW1, 4 luty 2010, g. 19.00
- Dyrygent – Michał Dworzyński
- Sopran – Iwona Hossa
- Mezzosopran – Agnieszka Rehlis
- Tenor – Aleš Briscein
- Bas –Tomasz Konieczny
- BBC Singers
- BBC Symphony Chorus
Bilety: £24, £20, £16, £12, £8

• Widzisz błąd na stronie? Wyślij informację do redakcji.
• Zapisz się do naszego newslettera - najświeższe wiadomości codziennie na Twój e-mail
• Wyślij do znajomego
 ~może byc ciekawie...: ale zadrogo dla polskich emigrantów,zresztą nigdy oni nie byli na takich koncertach u siebie,no może w remizie strazackiej gdzie też było co wypic i potańczyc też..a tu w katedrze sama smuta...
odpowiedz
 ~Wojciech Jaruzelski pisze list do TV polskiej: http://www.zygmunt-broniarek.com/html/broniarek569.html
odpowiedz
Open publication - Free publishing - More cooltura
CLWK
blacklemon
Team One
Capital
Kotrak
UKIP za wprowadzeniem zakazu noszenia burki i nikabu (godz. 16:09)
~terepsegway:

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 12:30)
~Marta Leon:  ŁAŁ!! To jest najwspanialsza rzecz, jakiej kiedykolwiek doświadczy

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 22:00)
~Doretta: O MÓJ BOŻE!!! To z pewnością szokujące i prawdziwe świadectwo

Chelsea dostała zgodę na modernizację stadionu (godz. 09:32)
~Emil: Dobra wiadomość

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 12:41)
~Jana Alois:  Nie chciałem rozwodu, ponieważ bardzo kocham mojego męża i nie ch

KomunikatyO portaluLudzie portalupl Reklamauk AdvertisingNasz patronatKonkursyNapisz do nasWyślij materiałPartnerzyrss
Copyright 2008 elondyn.co.uk.
Support: It's Done under Epoznan.pl licence. All rights reserved.