prl cooltura
       
Środa, 08.07.2020 Arnolda, Edgara, Elżbiety
| Startuj z nami | Dodaj do ulubionych
Zrozumieć Polaka
Zrozumieć Polaka

Elżbieta Ślebzak


ostatnia aktualizacja: 2009/12/16 05:18

Polak to dla brytyjskich instytucji i firm trudny klient – wymagający i niecierpliwy, czasem opryskliwy. Tak widzą nas między innymi przedstawiciele brytyjskiej organizacji pozarządowej – Citizens Advice Bureau. Menadżerowie CAB-u z północnej Anglii dyskutowali ostatnio o swoich polskich klientach, a także zasięgali rady polskiej agencji consultingowej.



Citizens Advice Bureau (Biuro Porad Obywatelskich) to organizacja z 70-letnim doświadczeniem w udzielaniu bezstronnych i bezpłatnych porad wszystkim mieszkańcom Zjednoczonego Królestwa, bez względu na różnice kulturowe, wyznaniowe, rasowe czy językowe. W zeszłym roku konsultanci organizacji rozwiązali 7 mln problemów swoich klientów, pomagając również Polakom.

Aby lepiej pomagać klientom

Co roku menadżerowie CAB-u z regionu North East oraz z sąsiednich hrabstw spotykają się w Longhirst koło Morpeth na konferencji szkoleniowej, aby uczyć się i wymieniać doświadczenia. Omawiane są różne kwestie i różne grupy klientów. Głównym tematem tegorocznej konferencji byli pracownicy migracyjni i ich problemy. Szczególnie dużo czasu i uwagi poświęcono Polakom, którzy są najliczniejszą grupą pracowników migracyjnych w hrabstwie Northumberland.

Kochamy czy nienawidzimy?

Polski wątek szkolenia rozpoczął się od prelekcji piszącej te słowa, reprezentującej firmę Polish Matters Consulting. Przedstawiła ona wizerunek CAB, funkcjonujący w społeczności Polaków w Wielkiej Brytanii. Stosunek Polaków do CAB-u zobrazowała, posługując się brytyjskim sloganem reklamowym: „Marmite – you can love it or hate it” (Marmite –  możesz ją kochać lub nienawidzić). Podobne emocje budzi wśród Polaków właśnie Citizens Advice Bureau. Jedni nie mogą się nachwalić tej instytucji, jej skuteczności i życzliwego podejścia do polskiego interesanta. Inni nie pozostawiają na niej suchej nitki, wytykając niekompetencję konsultantów, dziwne godziny pracy, wymóg stawienia się osobiście, głuche telefony w biurach czy też niechęć do Polaków, zainteresowanych podjęciem pracy wolontariackiej. Według praw biznesu zadowolony klient przekazuje swoją pozytywną informację o firmie tylko trzem innym osobom, zaś niezadowolony – aż dziesięciu. Podobnie jest w kreowaniu wizerunku CAB-u wśród Polaków.

Autorka artykułu podała przykłady pozytywnie załatwionych spraw. Niektóre dotyczyły pojedynczych osób – na przykład odzyskania depozytu wysokości 100 funtów, niesłusznie przetrzymywanego przez agencję nieruchomości w mieście Sunderland. Konsultanci Citizens Advice Bureau pomogli też całym grupom pracowniczym, jak to miało miejsce na przykład w miejscowości Weston-super-Mare. Dzięki skutecznemu działaniu CAB-u 180 pracowników migracyjnych zostało tam zrównanych w prawach pracowniczych – w kwestii zasad wynagradzania za pracę w godzinach ponadwymiarowych – z pracownikami narodowości brytyjskiej.

Niestety sukcesy te są przyćmiewane przez wpadki niektórych konsultantów czy biur. W trakcie spotkania zacytowano informację od klientki, który zgłosiła się do CAB-u w pewnej miejscowości ze swoim problemem z dłużnikiem. Konsultant CAB-u odradził jej kierowanie sprawy do sądu jako zbyt kosztowne i bez szans na wygraną. Tymczasem Polka złożyła sama sprawę do Small Claim Court i płacąc niewielkie koszty postępowania, odzyskała cały dług.
 
Doradca z firmy Polish Matters Consulting poinformowała także menadżerów CAB-u o niechęci niektórych biur do Polaków, chcących pracować dla Citizens Advice Bureau w charakterze wolontariuszy.

Co ważne – podkreślono polskie cechy narodowe, takie jak duma czy zaradność i wiara we własne siły. Te cechy sprawiają, że Polacy udają się po pomoc do CAB-u naprawdę w sytuacjach „podbramkowych”, z którymi nie umieją sobie sami poradzić. Dlatego też są tak wymagającymi klientami, oczekującymi rzetelnej informacji i konkretnej pomocy, a nie tylko słów pocieszenia typu: „Rozumiem, co czujesz”.

Jak nas widzą
Powyższa prelekcja stała się punktem wyjścia do dyskusji o Polakach jako trudnych, wymagających klientach. Obecni na konferencji menadżerowie CAB-u przedstawiali zdarzenia z ich własnych placówek, gdy Polacy nie byli zadowoleni z bezstronnego, niezależnego podejścia do ich problemu. Oczekiwali oni, że racja powinna być zawsze po stronie Polaka, że to zawsze Polak jest tym poszkodowanym.
 
Zdarzały się też sytuacje, gdy Polacy dobijali się do drzwi zamkniętego biura z okrzykami, że muszą być obsłużeni. Nie pomagały wyjaśnienia, że jest już „po godzinach”. Polacy żądali natychmiastowej obsługi, argumentując, że przecież za to konsultanci CAB-u są opłacani. W rzeczywistości wielu z nich pracuje jako wolontariusze, nie dostając żadnego wynagrodzenia, a ponadto sama organizacja utrzymuje się z darowizn, nie otrzymując środków ze skarbu państwa.
Niezrozumienie tych zasad działania CAB-u prowadzi do niewłaściwego podejścia Polaków do organizacji.

Jeden z menadżerów, co ciekawe,  przyznał się w dyskusji do swoich polskich korzeni i swojej emigracyjnej przeszłości. – Ja mam prawo mówić: „Rozumiem, co czujesz”, bo dokładnie rozumiem problemy i bolączki imigranta – stwierdził.

Recesja a sytuacja Polaków

Zasygnalizowano zatem problem recesji jako czynnika pogarszającego sytuację Polaków na rynku pracy. Wyższy poziom bezrobocia wzmacnia pozycję pracodawcy, prowadząc niejednokrotnie do wykorzystywania pracowników, głównie imigracyjnych, w zakresie stawek i godzin pracy. Menadżer CAB-u z miasta Blyth, Bernard Pidcock polemizował, twierdząc, że ten problem dotyczy wszystkich pracowników, nie tylko imigracyjnych. Podał też konkretny sposób na rozwiązanie problemu wykorzystywania w pracy. Jego zdaniem, pracownicy, w tym również Polacy, powinni zapisywać się do związków zawodowych, które będą ich reprezentować i dbać o ich interesy pracownicze.

Sytuacja ekonomiczna wpływa też na wzrost tendencji antyimigracyjnych w społeczeństwie brytyjskim. Po przedstawieniu obecnym na konferencji przez autorkę artykułu kilku niepokojących sygnałów, menadżerowie CAB stwierdzili z kolei, że wszelkie przejawy zachowań o podłożu rasistowskim powinny być zgłaszane bezpośrednio na policję.

Wyjście do Polaków
Temat Polaków na konferencji w Longhirst to niewątpliwie dowód troski o polskiego interesanta. CAB chce lepiej zrozumieć Polaków, aby lepiej nam służyć. Głosy z dyskusji świadczą także o tym, że CAB chce, żebyśmy i my lepiej rozumieli tę organizację i jej pozarządowy charakter. Żebyśmy szanowali konsultantów organizacji, którym nikt nie płaci za ich, niejednokrotnie, ciężką pracę.

• Widzisz błąd na stronie? Wyślij informację do redakcji.
• Zapisz się do naszego newslettera - najświeższe wiadomości codziennie na Twój e-mail
• Wyślij do znajomego
 ~nie da rady: ???????????????????
odpowiedz
 ~woytek: ja tam Polaków rozumię,trzeba walnąc półbasa
odpowiedz
 ~: a co to jest półbas
odpowiedz
 ~ten z bramy: no,tego ~ trza sie zastanwic ~ półbas=półliterka,taka nasza miarka pod paznokiec!!!!!!!!!!zrozumiała
odpowiedz
 ~kamaleon: W Polsce bardzo slabo jest rozpowszechniona idea wolontariatu, stad tez zapewne brak poszanowania Polakow dla darmowej pracy innych. Sama wiem, jak jest - najczestsza postawa to "brac, a nie dac". A szkoda, bo w Anglii naprawde istnieje poczucie bezinteresownosci i potrzeby pomocy innym czlonkom lokalnych spolecznosci...
odpowiedz
 ~Fundacja Młodej Polonii: działa na zasadzie wolontariatu tak w Polsce jak i na świecie i dobrze się ma!!! www.mlodapolonia7.com
odpowiedz
Open publication - Free publishing - More cooltura
CLWK
blacklemon
Team One
Capital
Kotrak
Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 11:33)
~Lora Milan:  I Lora Milan, obiecuję podzielić się tym świadectwem na całym ś

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 11:28)
~Nina Darko:  Jestem bardzo zaskoczony cudownymi doświadczeniami i cudami dr Isiko

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 08:50)
~Ana Leandro:  Skuteczne zaklęcie miłosne, aby odzyskać swojego byłego kochanka:

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 10:28)
~Jelena Juraj:  Co mogę powiedzieć, jestem zastrzelony ze słów, gdyby nie d

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 10:46)
~Renata Tijana:  Czuję się dzisiaj tak radosna dzięki pomocy, jaką DR ISIKOLO udzi

KomunikatyO portaluLudzie portalupl Reklamauk AdvertisingNasz patronatKonkursyNapisz do nasWyślij materiałPartnerzyrss
Copyright 2008 elondyn.co.uk.
Support: It's Done under Epoznan.pl licence. All rights reserved.