prl cooltura
       
Sobota, 19.10.2019 Michaliny, Michała, Piotra
| Startuj z nami | Dodaj do ulubionych
 Kto rządzi w Europie?
Herman van Rompuy
Kto rządzi w Europie?

Radosław Zapałowski


ostatnia aktualizacja: 2009/12/05 08:00

Zwycięstwo Hermana van Rompuy w wyborach na przewodniczącego Rady UE to nie tylko osobista porażka Tony’ego Blaira, ale również polityczna przegrana Europy. „Do kogo mam dzwonić, jeśli chcę rozmawiać z Europą?” Po pięciu latach od zadania tego słynnego już pytania przez Henrego Kissingera, w zeszłym tygodniu Unia Europejska udzieliła dwóch odpowiedzi. Oficjalnej i nieoficjalnej.



Jeśli Kissinger chciałby odbyć oficjalną rozmowę kurtuazyjną np. o pogodzie lub o klimacie w Belgii powinien porosić sekretarkę o połączenie telefoniczne z nowo wybranym „prezydentem” UE Hermanem van Rompuy. Jeśli zaś interesowałoby go poznanie stanowiska Unii w sprawach tj. zmiany klimatyczne, międzynarodowy terroryzm, czy globalny kryzys, powinien porozmawiać z Angelą Merkel. To właśnie pani kanclerz Niemiec w ostatnim czasie stała się nieformalnym, aczkolwiek faktycznym liderem Unii Europejskiej. To ona naciskała najbardziej na prezydenta Czech, żeby jak najszybciej podpisał Traktat Lizboński. To ona przekonywała Sarkozego, który na stanowisku prezydenta UE widział Blaira, że najlepszym kandydatem byłby ktoś z mniejszych krajów członkowskich. To wreszcie ona, de facto, zdecydowała, że przewodniczącym Rady Unii Europejskiej został belgijski premier, twórca haiku, który wciąż nie jest za dobrze znany i rozpoznawalny we własnym kraju (jest premierem technokratycznego rządu powołanego w trybie kryzysowym w 2008) a co dopiero na arenie międzynarodowej. Na osłodę zawiedzonym porażką Blaira Wyspiarzom Merkel podarowała stanowisko szefa dyplomacji UE. Ministrem Spraw Zagranicznych UE została więc Brytyjka baronessa Catherin Aston ponoć sprawna organizatorka i doświadczona urzędniczka w administracji europejskiej. Trudno jednak oczekiwać, aby była ona w stanie „zatrzymać ruch na ulicach Pekinu”. Zarówno van Rumpy jak i Aston  prawdopodobnie będą w Pekinie mieli trochę większą siłę przebicia, niż burmistrz Włoszczowej. A silny głos Europy w świecie jest niezwykle potrzebny.

Realna władza

Przy obecnej politycznej tendencji XXI wiek może być zdominowany przez G2 - USA i Chiny. Dwaj najwięksi gracze w globalnej polityce często są tendencyjni, autorytarni i brak im silnego europejskiego przywiązania do globalnych regulacji i instytucji. Światu potrzeba więc trzeciej siły, w jakimś sensie równoważącej te dwie globalne potęgi – Europy. I silnego, uznawanego w świecie prezydenta UE. Po ośmiu latach przepychanek, kompromisów, referendów, kryzysów oraz indolencji politycznej udało się w końcu Wspólnocie uchwalić Traktat Lizboński. I chociaż traktat wprowadza wreszcie stanowisko przewodniczącego Rady Unii Europejskiej potocznie zwanym urzędem prezydenta, to jednocześnie daje mu mało realnej władzy. Jego wpływ na światowych przywódców i 27 liderów krajów członkowskich będzie zależał od osobistego uroku, siły perswazji i osobowości. Panuje powszechna zgoda, że pierwszy przewodniczący Rady Europejskiej faktycznie zdefiniuje sposób sprawowania tego urzędu na lata.

Europie przydałby się więc prezydent, z którego zdaniem nie tylko będą liczyli się wielcy w UE, ale także Waszyngton, Pekin, czy Moskwa. Pierwszy prezydent Unii powinien być także politykiem nie tylko rozpoznawanym na całym globie, ale również takim, który dałby skostniałej, niemrawej przez decyzyjną impotencję Europie, dynamizm i świeży start, tak potrzebny po ośmioletnich przepychankach traktatowych oraz poprawił globalną wiarygodność UE.

Po swojemu

To zastanawiające, że chociaż gospodarka Unii stanowi 20 proc. globalnej ekonomii to jednak UE zadaje dyplomatyczne ciosy poniżej swojej własnej wagi. Jest jak Gołota. Duża i silna, ale uderza niemrawo. Wynika to głównie z tego, że 27 krajów członkowskich często jest podzielonych, ale problem stanowi również fakt, że kuleje europejski system reprezentacji na światowej politycznej scenie, przez co UE zamiast klarownie przestawiać swoje opinie, komunikuje się falsetem. Dzisiaj w polityce europejskiej dominują cztery sprawy: ochrona klimatu, wyjście z kryzysu, bezpieczeństwo energetyczne i polityka wobec imigrantów. We wszystkich czterech daleko do jednomyślności. Unijna 27 nie osiągnęła porozumienia, jak będzie pomagać krajom rozwijającym się w programie ochrony klimatu. Także bezpieczeństwo energetyczne nie przejdzie na szczebel Brukseli. Z kryzysem, jak i problemem imigracji, każdy kraj członkowski walczy po swojemu. Panuje polityczna kakofonia i decyzyjna wieża Babel. Każdy myśli, mówi i działa po swojemu. Silna pozycja „prezydenta” UE, a zwłaszcza silny prezydent, mógłby być pierwszym, poważnym krokiem na drodze do większej federalizacji Europy. Wątpliwe, aby premier Belgii, który uznawany jest za skutecznego moderatora i rzeczywistego twórcę kompromisów, mógłby sprostać temu zadaniu. Zwłaszcza, kiedy kanclerz Merkel powie „Nein”.

Wynaleźć Washingtona
Kolejnym, wcale nie mniejszym problemem UE, jest to, że niewiele osób rozumie, co Unia właściwie robi, jak działa i dlaczego przyczynia się do ogólnego bezpieczeństwa i dobrobytu. Nowy prezydent powinien być więc nie tylko człowiekiem konsensusu, który łagodziłby ostre stanowiska różnych członków UE, działał „polityką salonową” w celu zbliżenia antagonistów, stosował soft power i zakulisowe rozmowy na większym i mniejszym szczeblu, za czym optowała i do czego przekonywała Merkel, ale również skutecznym i wykwalifikowanym mówcą, który byłby w stanie Unię Europejską owinąć w zgrabne słówka, hasła czy bon-moty i sprzedać ją Europejczykom. Zwłaszcza że w wyniku ostatnich wydarzeń wizerunek UE znacznie ucierpiał. I nie chodzi tu tylko o biurokratów z Brukseli, którzy w zaciszu gabinetów decydują o życiu, portfelach i wytycznych dotyczących kształtu bananów dla pół miliardowej rzeszy ludzi, ale również mocno niedyplomatyczne naciski na Klausa, głosowanie do skutku nad Traktatem w Irlandii, a także sam wybór „prezydenta”, który odbył się za kulisami, z pogwałceniem wszelkich praw demokratycznych i bardziej przypominał Konklawe niż wolne wybory. Dlatego rację miał Sarkozy, kiedy apelował, że „Europa powinna szukać i wynaleźć swego George’a Washingtona”, który dziś jest symbolem scalenia „Unii Amerykańskiej”, której stany początkowo wcale nie paliły się do federacji.

Zmarnowana szansa

Ludzi mniej interesują problemy instytucjonalne Unii, żmudne ucieranie stanowisk, tony dokumentów, za to na pewno silniej działa na nich symbolika i poczucie wspólnoty. Jeśli europejski „prezydent” byłby osobowością o silnym charakterze, mógłby przekonać Europejczyków do jakiejś wizji przyszłości. Ludzie przecież głosują nie na kwalifikacje urzędnicze, a na wizję, na narrację. Dziś takiej narracji, wizji, ani wielkiej idei nie ma, mimo że Europa to coś więcej niż urzędnicza Bruksela, dopłaty, drogi, limity na produkcję mleka, czy połowy ryb. Unia to wielki, udany, pokojowy projekt cywilizacyjny, który dzięki Traktatowi Lizbońskiemu miał szansę zaistnieć w globalnej polityce obok USA i Chin. Tą szansę zmarnowano. Dlatego właśnie zwycięstwo Hermana van Rompuy w „wyborach” na przewodniczącego Rady UE to polityczna przegrana Europy. UE wciąż będzie mówić falsetem. 

• Widzisz błąd na stronie? Wyślij informację do redakcji.
• Zapisz się do naszego newslettera - najświeższe wiadomości codziennie na Twój e-mail
• Wyślij do znajomego
Open publication - Free publishing - More cooltura
CLWK
blacklemon
Team One
Capital
Kotrak
Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 10:45)
~Florence: Nazywam się Florencja z Londynu. Miałem poważne problemy z męże

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 10:44)
~Loveth: Nazywam się Loveth z Kanady. Po siedmiu latach kontaktu z nim rozwi

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 10:41)
~Rose: DR.Sango jest najprostszym pisarzem i pomocnikiem. Nazywam się Rose James.

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 10:40)
~Betty: Udane świadectwo Beth: „Jak szybko możesz odzyskać byłego partner

Manchester United w końcówce stracił zwycięstwo (godz. 11:21)
~bestdiscocam:

KomunikatyO portaluLudzie portalupl Reklamauk AdvertisingNasz patronatKonkursyNapisz do nasWyślij materiałPartnerzyrss
Copyright 2008 elondyn.co.uk.
Support: It's Done under Epoznan.pl licence. All rights reserved.