prl cooltura
       
Czwartek, 06.08.2020 Jakuba, Sławy, Wincentego
| Startuj z nami | Dodaj do ulubionych
Potyczki o naszą szkołę
Potyczki o naszą szkołę

Elżbieta Sobolewska


ostatnia aktualizacja: 2009/09/29 13:00

Każdy ma swoje racje. Najpierw rodzice. Dzwonią do instytucji zajmujących się w Anglii oświatą: – My nie przyjechaliśmy tu na stałe, chcemy trochę dorobić i wracamy do kraju. Co będzie z naszymi dziećmi? Co dadzą nam te nasze szkoły? – Dadzą dużo – odpowiada Irena Grocholewska, prezes Zrzeszenia Nauczycielstwa Polskiego za Granicą (ZNPZ). – Spełniają swoje zadanie: wszczepiają szczepionkę polskości. Rodzice chcą jednak wiedzieć, czy szczepionka zostanie potwierdzona odpowiednim certyfikatem i czy kogokolwiek on w Polsce obejdzie.



Potem rację swą mają dyrektorzy. W ich imieniu, prezes Macierzy Szkolnej Aleksandra Podhorodecka, 14 lipca 2009 roku pisze list do Krzysztofa Stanowskiego, Podsekretarza Stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej: „W czasie niedawnego zebrania Rady Polskiej Macierzy Szkolnej (...) dyskutowano na temat polskiej szkoły im. Jana Pawła II na Shepherd’s Bush w Londynie. Organizatorka tej szkoły utrzymuje, że szkoła ta podlega Ministerstwu Edukacji Narodowej oraz realizuje program MEN-u, w wyniku czego jest finansowana przez Wasze Ministerstwo. (...) Bardzo prosimy o pełniejsze informacje w tej sprawie”.
Wreszcie rację swą mają dzieci, dzieci zawsze pyta się na końcu – „We meet after zbiórka by the schody” – podsłuchane i zapisane na stronie internetowej Macierzy. Dlatego rodzice posyłają je do polskich szkół przedmiotów ojczystych, zwanych sobotnimi. W Wielkiej Brytanii istnieje blisko sto szkół sobotnich (stan na październik 2008), które utrzymują się ze składek rodziców, a patronat sprawuje nad nimi Macierz Szkolna oraz dwie szkoły finansowane w całości przez Ministerstwo Edukacji Narodowej.

Zarys historyczny
Historia szkół sobotnich sięga II wojny światowej, kiedy nauczyciele-żołnierze zrzeszyli się i zorganizowali, by pomimo wojny realizować swe powołanie. Uczyli uchodźców w mundurach i w cywilu: dorosłych i ich dzieci, by po zakończeniu wojny mogli wrócić do ojczyzny i bez problemu kontynuować naukę lub wykorzystać nabyte umiejętności. Podporządkowanie Polski komunistycznej Rosji większości z tych ludzi uniemożliwiło powrót, musieli zostać w Wielkiej Brytanii. Dlatego szkoły przedmiotów ojczystych służyły i służą przede wszystkim jednej sprawie: nie dopuszczają do wynarodowienia.
Z kolei historia obecnie istniejących szkół przy ambasadach rozpoczyna się w roku 1973, kiedy ówczesny Minister Oświaty i Wychowania, Jerzy Kuberski powołał Zespół Szkół dla Dzieci Obywateli Polskich Czasowo Przebywających za Granicą (dalej: ZS na Solcu), a więc dla dzieci polskich dyplomatów. Wraz z upadkiem komuny londyńska szkoła przy ambasadzie mogła otworzyć się na dzieci emigrantów, a po 2004 roku rozdzwoniły się telefony, bo zaczęło brakować miejsc.

Zróbmy szkołę
Opowiada Irena Grocholewska, dyrektor administracyjna Szkolnego Punktu Konsultacyjnego przy Ambasadzie RP w Londynie: – Zaproponowałam utworzenie nowej, kolejnej szkoły. Miałam jednak wizję, że to nie będzie czterogodzinna szkoła sobotnia, lecz będzie realizowała taki program, jak szkoła przy ambasadzie. Najpierw z koleżanką, potem sama, zaczęłam szukać szkoły angielskiej, którą moglibyśmy wynająć. Trwało to pół roku. Wreszcie był 15 września 2006 roku, grzało słońce, szkoła wyglądała cudownie. Pierwsze zajęcia odbyły się 7 października 2006 roku. Za szkołę płacili rodzice.
Na podstawie odpowiedniej ustawy (Dz. U. nr 194, poz. 1986 – przyp. red.) Zrzeszenie, a więc założyciel szkoły w Shepherd’s Bush, poprosiło Ministerstwo Edukacji Narodowej o sfinansowanie działalności placówki, co mogłoby nastąpić w przypadku zmiany jej statusu na Szkolny Punkt Konsultacyjny. – Z uporem maniaka pukałam w Ministerstwie Edukacji do wszystkich drzwi. Spełniliśmy wszystkie proceduralne warunki i udało się. Teraz nasi nauczyciele otrzymują pensję, mają opłacony ZUS a ministerstwo dostarcza nam program – mówi Grocholewska. Uzupełniający, należy dodać.
A więc jest szkoła, za którą rodzice nie płacą już ani grosza i program uzupełniający: język polski, historia, geografia, częściowo wiedza o społeczeństwie. Szkoła w Shepherd’s Bush uczy jeszcze matematyki i religii. W lutym 2008 roku Ministerstwo Edukacji Narodowej podało na swej stronie informację o powstaniu Szkolnego Punktu Konsultacyjnego przy Konsulacie Generalnym Rzeczypospolitej Polskiej w Londynie. W komunikacie między innymi czytamy: „Punkt zostanie powołany na mocy Zarządzenia Minister Edukacji Narodowej, Pani Katarzyny Hall, które jest realizacją zapisów rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej i Sportu z dnia 2 września 2004 r. w sprawie organizacji kształcenia dzieci obywateli polskich czasowo przebywających za granicą (Dz. U. nr 194, poz. 1986). Placówka będzie utworzona na bazie Szkoły Przedmiotów Ojczystych im. Jana Pawła II, powołanej w 2006 r. z inicjatywy Zrzeszenia Nauczycielstwa Polskiego za Granicą.” Koniec, kropka.

Świadectwo

Z listu Podsekretarza Stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej, Krzysztofa Stanowskiego do prezes Macierzy Szkolnej, Aleksandry Podhorodeckiej: „(...) Obecnie poza granicami Polski istnieją tylko dwie szkoły (w Atenach i Moskwie), które realizując ramowy program nauczania (MEN – przyp. aut.), mają prawo do wydawania świadectw identycznych jak wydawane przez szkoły publiczne w Polsce. I dalej: „Na terenie Wielkiej Brytanii (w tym Anglii) istnieją dwie szkoły podległe ZS na Solcu, wspomniany Szkolny Punkt Konsultacyjny na Shepherd’s Bush i Zespół Szkół im. Lotników Polskich przy Ambasadzie RP w Londynie. Świadectwa wydawane przez te szkoły mają w Polsce jednakowy status prawny jak wydawane przez społeczne szkoły sobotnie. Ani jedno, ani drugie świadectwo nie jest podstawą do przyjęcia ucznia do szkoły w Polsce.”
Cytat niech zakończy dyrektor szkoły sobotniej działającej w London Oratory School, Wojciech Poza: – Tak jak podejrzewaliśmy, szkoła ta nie realizuje programu Ministerstwa Edukacji Narodowej tylko program uzupełniający, taki sam, jaki i my realizujemy. Jeżeli ktoś tu jest z dziećmi, to ma ono obowiązek pójścia do szkoły angielskiej. Tutejszy system dostarcza więc trzon edukacji. A my wszyscy realizujemy program uzupełniający, by utrzymać pisaną i mówioną polszczyznę na odpowiednim poziomie. Niejednokrotnie pytaliśmy i zawsze dostawaliśmy informacje, że szkoła na Shepherd’s Bush podlega Ministerstwu Edukacji Narodowej, realizuje program MEN i wystawia świadectwa mające w Polsce moc prawną. W imieniu wszystkich szkół sobotnich podlegających Macierzy Szkolnej napisaliśmy więc list do ministra Stanowskiego, by dowiedzieć się, o co chodzi. Jest sprawą ważną, by do rodziców docierała informacja rzetelna i prawdziwa. Pracujemy w szkołach sobotnich i wiemy, że zrealizowanie programu MEN w ciągu jednego dnia w tygodniu jest po prostu fizycznie niemożliwe. Jeśli ktoś wraca do Polski i ponownie zapisuje swoje dziecko do szkoły, to głównym dokumentem, na który się powołuje jest świadectwo ze szkoły angielskiej. To ono potwierdzi, że dziecko umie na danym poziomie matematykę, fizykę, chemię itd. A dodatkowym dokumentem potwierdzającym, że miało kontakt z polszczyzną, są nasze świadectwa.

Potrzebna reforma

– W tej chwili sytuacja wygląda tak, że od ubiegłego roku MEN przygotowuje we współpracy z nami reformę programową – mówi Wojciech Poza. Programy reform, a więc projekt specjalnej podstawy programowej oraz projekt Programu Rozwoju Oświaty Polskiej za Granicą i Oświaty polonijnej na lata 2009-11, zostały przedstawione do społecznych konsultacji za pośrednictwem strony internetowej: www.polskaszkola.pl. Konsultacje potrwają do końca tego roku. Tymczasem w końcu maja gruchnęła wieść, że MEN planuje likwidować szkoły przy ambasadach, a przynajmniej ograniczać ich pracę. Otrzymały one od dyrektor ZS na Solcu, Magdaleny Bogusławskiej pismo, w którym zapowiedziała, że w związku z „niezwykle trudną sytuacją finansową Zespołu Szkół, po uzyskaniu akceptacji ze strony Ministerstwa Edukacji Narodowej”, wszystkie szkoły w nowym roku szkolnym nie będą już prowadziły dalszego nauczania matematyki oraz religii ze względu na ekonomiczny przymus oszczędności. Dyrekcja szkoły w Shepherd’s Bush wystosowała więc kolejny list do Ministerstwa Edukacji, w którym zanegowała powyższą decyzję. Okazało się, że ministerialna akceptacja była najwyraźniej blefem ze strony Zespołu lub ministerstwo zmieniło front, bowiem w odpowiedzi, Dyrektor Departamentu Współpracy Międzynarodowej MEN, Klaudia Torres-Bartyzel napisała: „Pragnę potwierdzić, że MEN nie podjęło żadnej decyzji prowadzącej do ograniczenia zakresu zajęć prowadzonych w szkołach przy polskich przedstawicielstwach dyplomatycznych, przeciwnie, podjęte zostały intensywne starania o zgodę rządu i parlamentu na wygospodarowanie dodatkowych środków w celu utrzymania w roku szkolnym 2009/2010 sieci tych placówek i odbywających się w nich zajęć w niezmienionym kształcie”. Tymczasem, jak powiedział minister Stanowski (cytat za: PAP): – MEN chce, by docelowo wszystkie szkoły polskie za granicą były wspierane w równy sposób, według tych samych mechanizmów. Olbrzymia większość, około 90 proc. uczniów, uczy się w sobotnich szkołach tworzonych m.in. przez rodziców, polonijne stowarzyszenia. Stosunkowo niewielka liczba uczniów chodzi do szkół przy ambasadach, które są w całości finansowane z budżetu państwa. Mamy więc do czynienia z dyskryminacją – mówił Stanowski. Działania Ministerstwa Edukacji mają zmierzać do wyrównania tej nierówności.

• Widzisz błąd na stronie? Wyślij informację do redakcji.
• Zapisz się do naszego newslettera - najświeższe wiadomości codziennie na Twój e-mail
• Wyślij do znajomego
Open publication - Free publishing - More cooltura
CLWK
blacklemon
Team One
Capital
Kotrak
Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 23:41)
~Ogunamen : DZIĘKI DUŻEMU DR OGUNAMENOWI ZA ROZWIĄZANIE MOJEGO PROBLEMU JEGO E-

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 08:46)
~Laura Ivano:  Pomóż mi uczcić doktora Isikolo za jego wielką pomoc. Jeste

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 19:10)
~Mrs Rebeca:  Witaj przyjacielu, nazywam się Rozana Edin, chcę zeznawać i podzi

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 09:51)
~Milena Carlos:  Prawdziwy czarodziej o imieniu DR ISIKOLO Byłem tak przygnębi

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 02:36)
~Betty Oxlade: Oto moje świadectwo: Nazywam się Betty Oxlade i chcę tu

KomunikatyO portaluLudzie portalupl Reklamauk AdvertisingNasz patronatKonkursyNapisz do nasWyślij materiałPartnerzyrss
Copyright 2008 elondyn.co.uk.
Support: It's Done under Epoznan.pl licence. All rights reserved.