prl cooltura
       
Niedziela, 29.03.2020 Marka, Wiktoryny, Zenona
| Startuj z nami | Dodaj do ulubionych
Rywalizacja czy wojna?
Waldemar Pawlak
Rywalizacja czy wojna?

Rozmawiała Sylwia Milan


ostatnia aktualizacja: 2008/09/05 13:18

Na ile władza może skupić się na rządzeniu, a na ile na własnej oprawie? O relacji politycy – media – wyborcy, opowiada Waldemar Pawlak, premier Polski w latach 1993–1995.

Jak długo premier powinien piastować urząd, by mógł zostać oceniony ze swojej pracy?

Cztery lata.

Wcześniej nic nie można powiedzieć?

Jeżeli chcemy bawić się w oceny okresowe i stosować szkolne techniki, to można wyznaczyć dowolny okres i poddać go ocenie. Skupiajmy się na meritum, a nie na technice. Pytanie, jakie zjawiska chce Pani oceniać?

Chciałabym wiedzieć, ile czasu potrzebuje polityk, w tym wypadku premier, by zrealizować swoje założenia. Politycy narzekają na brak czasu. Czy pan również?

To zależy od zagadnienia. Są drobne rzeczy, które można zrobić w pięć minut, a są i takie, których w pięć czy nawet dziesięć lat nie da się rozwiązać, choć można wiele w tych sprawach zrobić.

Co panu się udało?

Jeżeli mówimy o moich doświadczeniach z lat 1993–1995 to niewątpliwie dużym sukcesem był dynamiczny wzrost gospodarczy i spadek bezrobocia, dwa bardzo pozytywne trendy. Przygotowana została w konwencji europejskiej „Strategia dla Polski”, obejmująca szereg ważnych obszarów. Opisaliśmy w niej cele i uwarunkowania, określiliśmy wskaźniki, które będziemy przyjmowali do oceny postępów. W ciągu półtora roku udało się nam rozwikłać problem zadłużenia szpitali. Skutecznie rozwiązaliśmy kwestie dotyczące waloryzacji rent i emerytur, a ludzie wyraźnie odczuli pozytywne efekty tych działań. To, na ile owocne były poczynania poszczególnych polityków, można ocenić dopiero po latach, w kontekście wcześniejszych i późniejszych rządów.

Czego pańskiemu gabinetowi nie udało się zrobić?

Czy pani spotkała polityka, który dobrowolnie przyznał się do porażki?

Tak. Jest pan kolejną osobą, której zadaję to pytanie. Inni odpowiedzieli, a pan?

Nie sądzę, żeby warto było dyskutować publicznie o nieudanych inicjatywach. Natomiast warto z nich wyciągać wnioski.

Jest pan odbierany jako osoba posiadająca kojący wpływ na społeczeństwo, co miało przełożenie nawet na spadek konfliktów. Pańska taktyka polityczna różni się od taktyki pańskich kolegów.

To nie jest kwestia taktyki tylko podejścia: politykę postrzegam jako rywalizację, a nie jako wojnę. W wyborach w 2007 r. wyraźnie mówiliśmy, że trzeba odejść od polityki wojny, a przywrócić politykę pokoju. Kiedy byłem premierem w 1993 r. rzeczywiście był problem z dużą liczbą protestów społecznych. Dzięki takim mechanizmom jak Komisja Trójstronna i uruchomieniu dialogu społecznego już dwa lata później mogliśmy mówić o znacznym uspokojeniu nastrojów, co przekładało się także na lepsze efekty gospodarcze.

Proszę pamiętać, że to także sprawa tradycji politycznych. Ruch ludowy zawsze był formacją w centrum, daleką od skrajności i radykalizmów. Doświadczenia XX wieku były konfrontacją dwóch idei: liberalnej, która stawia wolność ponad wszystko oraz socjalistycznej, która ponad wszystko stawia równość. Ruch ludowy poszukiwał rozwiązania pośredniego i lepszej drogi.

Czy możemy powiedzieć, że Polakom odpowiada styl rządzenia liberalny i zachowawczy?

Myślę, że popełnia pani błąd traktując politykę umiarkowaną jako zachowawczość. To raczej docenienie prostych życiowych doświadczeń. Wszelkie skrajności i przesada konsumują bardzo dużo energii i często nie dają dobrych efektów.

Co, zdaniem pana, po upływie tych 20 lat od Okrągłego Stołu, jeszcze nam „zalega”?

Przeszkody nie są związane z przeobrażeniami i polityką, ale z naszą kulturą i pewnymi przyzwyczajeniami. Zbyt chętnie ulegamy impulsom, które nas skłócają. Ludzie łatwo dają się zainspirować do negatywnego, a czasami wręcz nienawistnego reagowania na innych.

To nie jest wina polityków tylko naszej mentalności?

Politycy funkcjonują w realnym społeczeństwie. Tworzenie konfliktów to czynnik, na którym w ostatnich dwóch latach budowano tożsamość partii politycznych i ich pozycje. Skonfliktowano prawników z klientami, lekarzy z pacjentami. Jeżeli prowadzimy do konfliktu wykształciuchów i całej reszty, to biorąc pod uwagę cyniczną racjonalność tego działania, jest w tym pewna logika. Pytanie tylko, czy buduje to lepszą przyszłość? Na pewno są to sprytne strategie polityczne tyle, że destrukcyjne z punktu widzenia całego społeczeństwa.

Musimy podsumować pański okres urzędowania i tak naprawdę, nie możemy mówić tylko i wyłącznie o sukcesach, chociaż te były, co znalazło odbicie w poparciu opinii społecznej i większości parlamentarnej. Krytycy zarzucają, że hamowaliście przemiany instytucjonalne i odbudowywaliście dawne układy. Czy pan odrzuca te argumenty całkowicie?

Oczywiście, że odrzucam. To, że nie realizowaliśmy chorych wizji i teoretycznych reform, nie znaczy wcale, że prowadziliśmy niekorzystną politykę. Odrzuciliśmy bardzo kosztowną reformę powiatową, bo uznaliśmy ją za niepotrzebną. Sztuczne, pozorne reformy, tworzą trzeci szczebel administracji, generują koszty. Może tworzą pewne więzi lokalne, ale nie sądzę, żeby poza spełnieniem ambicji twórców systemu, wprowadzały jakąś nową jakość i dynamikę do rozwoju naszego kraju.

Sugeruje pan, że jeżeli pański okres będą oceniali zwolennicy przesadnych zmian instytucjonalnych, to uznają go za zastój?

Tak. Oceny polityczne zawsze będą różnorodne, zależy, z jakiej pozycji ktoś je formułuje. Jeżeli w tym czasie spojrzymy na samorządy, które uzyskały więcej kompetencji, na szpitale, które zostały oddłużone, to są zmiany, które budowały podstawy do lepszego wykorzystania zasobów.

W latach 90-tych mówiono, że okazuje pan lekceważenie mediom. Czy nadal nie lubi pan dziennikarzy?

Media traktują jakiekolwiek krytyczne uwagi od razu jako element lekceważenia. Przypominam sobie moje powiedzenie „sio”, skierowane do redaktora Nomejki, o które obraziła się Katarzyna Kolenda-Zaleska i jeszcze piętnaście lat później pytała mnie o tę wypowiedź, nie traktując jej jako żartu, tylko obrazę majestatu. Gdy zestawi ją pani z retoryką stosowaną przez polityków w ostatnich dwóch latach, to było to słodkie i bajkowe.

Kto konkurował z Ewą Wachowicz o stanowisko sekretarza prasowego w pańskim rządzie? Czym Miss Polonia pokonała konkurentów?

Chodziło nam o pokazanie osoby, która jest symbolem tamtych czasów i przeobrażeń. Przykładem była pani Wachowicz: dziewczyna z okolic Gorlic przeszła wszystkie szczeble kariery i funkcjonowała w rządzie. To był właśnie znak nowych czasów. Ludzie nawet z odległych regionów kraju mogli liczyć na awans i sukces.

Swoją drogą, studentka całkiem nieźle sobie poradziła.

Bolesnym rozczarowaniem była dla niej sytuacja, kiedy sympatia mediów, która towarzyszyła jej w innej roli, zniknęła, gdy znalazła się po drugiej stronie.

Czy pańscy synowie są strażakami?

Na razie uczą się i studiują. Uczestniczą w różnych przedsięwzięciach dotyczących straży, ale nie funkcjonują w żadnej jednostce, która bezpośrednio bierze udział w akcji.

Panu zdarza się jeszcze do straży zajść, czy ogranicza się pan do gaszenia pożarów politycznych?

Akurat te doświadczenia są bardzo przydatne w wielu dziedzinach. W sytuacjach związanych z zarządzaniem kryzysowym optyka strażacka jest bardzo pożyteczna.

I jak się pali, to pan znów zachowuje spokój.

Wie pani, jak się pali, to wtedy nie ma czasu na filozofowanie. Pozostaje tylko działanie. Najlepiej wcześniej myśleć o tym, co zrobić, by się nie paliło.

Pańska propozycja?

My w Polsce zanadto ufamy w cudowną moc improwizacji. Tymczasem, najlepsze improwizacje to te dobrze przygotowane.

• Widzisz błąd na stronie? Wyślij informację do redakcji.
• Zapisz się do naszego newslettera - najświeższe wiadomości codziennie na Twój e-mail
• Wyślij do znajomego
Open publication - Free publishing - More cooltura
CLWK
blacklemon
Team One
Capital
Kotrak
Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 12:30)
~Marta Leon:  ŁAŁ!! To jest najwspanialsza rzecz, jakiej kiedykolwiek doświadczy

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 22:00)
~Doretta: O MÓJ BOŻE!!! To z pewnością szokujące i prawdziwe świadectwo

Chelsea dostała zgodę na modernizację stadionu (godz. 09:32)
~Emil: Dobra wiadomość

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 12:41)
~Jana Alois:  Nie chciałem rozwodu, ponieważ bardzo kocham mojego męża i nie ch

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 05:03)
~JEFF: Moja rodzina jest bardzo szczęśliwa, że ​​jesteśmy teraz razem

KomunikatyO portaluLudzie portalupl Reklamauk AdvertisingNasz patronatKonkursyNapisz do nasWyślij materiałPartnerzyrss
Copyright 2008 elondyn.co.uk.
Support: It's Done under Epoznan.pl licence. All rights reserved.