prl cooltura
       
Wtorek, 31.03.2020 Balbiny, Kamila, Kornelii
| Startuj z nami | Dodaj do ulubionych
Steruję rozpoznawalnością
Anna Jurksztowicz
Steruję rozpoznawalnością

Rozmawia: Sylwia Milan


ostatnia aktualizacja: 2009/09/02 07:36

Jest znana z tego, że nie jest znana. Nagrała piosenki do fimów i seriali TV: „Kingsajz”, „W pustyni i w puszczy”, „Czułość i kłamstwa”, „Matki, żony i kochanki”, „Na dobre i na złe”, „Ranczo Wilkowyje” i inne. Przeboje Anny Jurksztowicz zna każdy. Jej osobę niekoniecznie.



Czy jest pani rozpoznawalna na ulicy, czy może sobie spokojnie iść na zakupy?
To zależy, ale raczej tak. Czuję, że mogę sobie tym sterować. Jeśli chce, by mnie ktoś rozpoznał, to rozpozna, a jak nie, to nie (uśmiecha się).

To komfortowa sytuacja.

O tak, zwłaszcza że czasami opłaca się być rozpoznawalnym, a innym razem nie. Najbardziej nie lubię, gdy mnie ktoś nie pozna, a potem w tym samym na przykład urzędzie, poprosi o dowód, patrzy na moje nazwisko i mówi: „To paaani?”. Wtedy następuje diametralna różnica traktowania. Tego nienawidzę, bo jako „zwykła osoba” jestem obsługiwana beznadziejnie.

Dzięki serialom gości pani codziennie w telewizji, bo śpiewa w najbardziej popularnych filmach.
Tak, ale co ciekawe, ludzie często nie zdają sobie sprawy, że to ja. Dopiero, gdy na koncertach wykonuje utwór, to widzę zdziwienie.

Anny Jurksztowicz nie ma w mediach, jest pozbawiona ciemniej strony popularności, a jednocześnie może robić to, co lubi i być kojarzona w branży. To wielki luksus.

Nie istnieję w tabloidach, z czego się cieszę. Z drugiej strony, przeszło mi koło nosa wiele ciekawych projektów, bo nie dbam o swój PR. Mając tak długi staż pracy i dorobek, czasami muszę tłumaczyć kim jestem.

Pani piosenka „Zmysły precz” z fimu „Kingsajz” Juliusza Machulskiego przeżywa drugą młodość.
Tak, nawet raperzy ją wykorzystują. Ostatnio Peja zapytał o zgodę na wykorzystanie próbki z moim wokalem. 

W jaki sposób trafiła pani na scenę w latach 80.?
Zaczynałam w wieku 16 lat. Pochodzę ze Szczecina. Na początku śpiewałam w chórku kościelnym, potem w zespole muzyki dawnej. Tam poznałam ludzi bardziej zawodowo powiązanych z muzyką niż ja, bo uczęszczających do szkół muzycznych od 6 roku życia. To oni wciągnęli mnie w to środowisko. Grałam na gitarze klasycznej, potem zdałam na śpiew solowy i kształciłam się w kierunku śpiewu operowego. Po jakimś czasie okazało się, że nie opera, lecz jazz jest tym, co mnie fascynuje. W szkole poznałam kogoś, kto założył zespół gospelowy. Wówczas, na Politechnice Szczecińskiej istniał znany chór Jana Szyrockiego. Z tymi ludźmi oraz z osobami ze szkoły muzycznej założyliśmy w Szczecinie zespół wokalny „Music Market”. To był mój paszport. Dużo koncertowaliśmy, poznając polskie środowisko, także muzyki rozrywkowej, bo robiliśmy chórki.

Czyje?

Najpierw Maryli Rodowicz, potem Staszka Sojce, wówczas początkującemu, oraz Andrzejowi Rosiewiczowi. Potem jeszcze przez rok występowałam w „Spirituals and Gospels Singers” z Poznania. Z tego właśnie składu powstał słynny niegdyś zespół „Bolter”. Nagrałam z nimi 3 piosenki. Kiedy Program Trzeci Polskiego Radia realizował projekt zamawiania utworów dla młodych wokalistów u znanych kompozytorów, ja przypadłam Krzesimirowi Dębskiemu.

Od tego czasu współpracuje pani z nim zawodowo i prywatnie, bo jesteście małżeństwem.
Kiedy się związałam nie dość, że artystycznie, to jeszcze uczuciowo z Krzesimirem, uznałam, że dwie gwiazdy w domu, to za dużo. Urodziłam dzieci, zeszłam trochę na drugi plan. Zajmuję się prawną i producencką stroną działalności męża. Od jakiegoś czasu doszedł mi jeszcze drugi kompozytor, nasz syn, Radzimir Dębski, także tworzący muzykę i posiadający całkiem ciekawy dorobek.

W latach 80. koncerty wyglądały nieco inaczej. 
Przede wszystkim grało się z big bandami i chórkami, czyli tak jak powinno być. Dziś, jeśli artysta ma dwie osoby w chórku, to max.

Koncerty były podyktowane ekonomią czy modą?
Oczywiście pieniędzmi, ale pamiętać trzeba, że wiele zmian wniosła technika. Teraz koncertuje się z komputerem, w który sporo rzeczy jest wgranych. Nie przepadam za tym rozwiązaniem.

Z mężem tworzy pani muzykującą rodzinę. Z takiej też sama pani pochodzi?
Tak. Zarówno ze strony mamy, jak i taty byli zawodowi muzycy.

Czego pani słucha prywatnie?

Lubię muzykę klasyczną, etniczną i czystą ciszę.

Uprawia pani jogę?
Tak. To bardzo korzystne dla ludzi Zachodu. Lubię mantry. Chciałabym je nagrać.

Z czym się pani kojarzy Londyn?

Z moją karierą międzynarodową, która się skończyła, zanim zdążyła się rozpocząć (śmieje się). W 1983 roku byłam w Londynie u pana Alexisa Cornera, wspaniałego muzyka i producenta, który wypromował wiele gwiazd. Zrobiłam kilka nagrań. Byłam uchodźcą ze zniewolnego kraju. W czasach głębokiej komuny miałam szansę zaistnieć. Jednak tęsknota za domem była silniejsza i wróciłam. Nie można było nawet zadzwonić. To były innego rodzaju rozłąki niż dziś.


• Widzisz błąd na stronie? Wyślij informację do redakcji.
• Zapisz się do naszego newslettera - najświeższe wiadomości codziennie na Twój e-mail
• Wyślij do znajomego
Open publication - Free publishing - More cooltura
CLWK
blacklemon
Team One
Capital
Kotrak
UKIP za wprowadzeniem zakazu noszenia burki i nikabu (godz. 16:09)
~terepsegway:

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 12:30)
~Marta Leon:  ŁAŁ!! To jest najwspanialsza rzecz, jakiej kiedykolwiek doświadczy

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 22:00)
~Doretta: O MÓJ BOŻE!!! To z pewnością szokujące i prawdziwe świadectwo

Chelsea dostała zgodę na modernizację stadionu (godz. 09:32)
~Emil: Dobra wiadomość

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 12:41)
~Jana Alois:  Nie chciałem rozwodu, ponieważ bardzo kocham mojego męża i nie ch

KomunikatyO portaluLudzie portalupl Reklamauk AdvertisingNasz patronatKonkursyNapisz do nasWyślij materiałPartnerzyrss
Copyright 2008 elondyn.co.uk.
Support: It's Done under Epoznan.pl licence. All rights reserved.