prl cooltura
       
Piątek, 24.01.2020 Felicji, Roberta, Sławy
| Startuj z nami | Dodaj do ulubionych
Tabloid prawdę ci powie
Tabloid prawdę ci powie

Andrzej Świdlicki


ostatnia aktualizacja: 2009/07/25 06:21

Wchodzący w skład prasowej stajni Ruperta Murdocha tabloid „News of the World” (NotW) zamiast dostawcy wiadomości sam stał się jej obiektem. I to z powodu przyłapania go, jak to się mówi, z obydwoma rękoma w kasie. Konkurencyjny „Guardian” oskarżył „NotW” o to, że w dążeniu do zdobycia dziennikarskiego materiału stosuje metody kryminalne na przemysłową skalę.



Po to, by zdobyć kompromitujące wiadomości o politykach, sportowcach, celebrytach lub rodzinie królewskiej „NotW” zarzuca sieć szeroko, korzysta z usług prywatnych detektywów, często byłych policjantów przeszkolonych w działaniach operacyjnych. Dla zdobycia zastrzeżonych danych osobowych jego reporterzy lub wynajęci przez niego macherzy podszywają się pod kogoś innego. Podają się np. za techników operatora telefonii komórkowej sprawdzających funkcjonowanie sieci i proszą abonenta o naciskanie podanych numerów. Naciśnięcie 09 lub 90 daje im dostęp do skrzynki głosowej. Mając go mogą analizować pozostawione na niej wiadomości. Jeśli pojawi się ciekawy wątek przystępują do inwigilacji. W razie potrzeby pod ręką jest książeczka czekowa.

Incydent świadczący o regule
Rewelacje same w sobie nie są nowe (do opłacania policji za soczyste informacje przyznała się swego czasu redaktorka naczelna „The Sun” – Rebekah Wade). Są odpryskiem wcześniejszej sprawy – operacyjnego przechwytywania wiadomości ze skrzynek głosowych członków rodziny królewskiej. Dochodzenie w tej sprawie prowadził Scotland Yard, a jej wynikiem było skazanie w styczniu 2007 roku dworskiego korespondenta „NotW” Clive’a Goodmana i prywatnego detektywa Glena Mulcaire na kary 4 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności. Nowy aspekt sprawy polega na tym, iż zdaniem „Guardiana” incydent z rodziną królewską nie był odosobniony, a News Corp. (koncern, w którego skład wchodzi „NotW”) wypłacił 1 mln funtów co najmniej dwóm osobom, by takie praktyki zatuszować. „Guardian” twierdzi, że „NotW” traktuje celebrytów jak łowną zwierzynę, szukając pozostawionych przez nią brudów z naruszeniem prawa.

Pytania bez odpowiedzi
Największe zainteresowanie wywołały dwa aspekty sprawy: jeśli Scotland Yard badając sprawę podsłuchów rodziny królewskiej wiedział, że ma ona szeroki zasięg, to dlaczego nie podniósł alarmu i ukarał „NotW” tylko za podsłuch rodziny królewskiej, a nie innych? Czyżby prywatność rodziny królewskiej zasługiwała na większą ochronę niż np. wicepremiera laburzystowskiego rządu? I drugi aspekt: co o tych praktykach wiedział ówczesny redaktor naczelny Andy Coulson i czy w świetle najnowszych rewelacji powinien nadal być specem od PR-u lidera opozycyjnej Partii Konserwatywnej Davida Camerona?

Prawo jest równe, ale...
Śledztwo ws. naruszenia prywatności rodziny królewskiej prowadziła komórka Scotland Yardu odpowiedzialna za ochronę rodziny królewskiej. Komórki tej nie interesują naruszenia prywatności wobec innych śmiertelników. Prywatność tych drugich to sprawa dla innej komórki. Szef Scotland Yardu nie widzi potrzeby wznawiania śledztwa, mimo nowych rewelacji „Guardiana”. Nasuwa się w związku z tym wniosek, że prawo jest równe dla wszystkich, ale rodzina królewska korzysta z uprzywilejowanej ochrony w przypadku jego naruszenia. Lider torysów Cameron nie uważa rewelacji za powód do dymisji Coulsona, jego prawej ręki, bo jak twierdzi dał mu „drugą szansę”. Z tych dwóch powodów nie zanosi się, by sprawa miała mieć dalszy ciąg. Celebryci skonsultują się z prawnikami, by wysondować możliwość zaskarżenia „NotW”, sprawę weźmie w swe ręce komisja kultury Izby Gmin i wyda zalecenia po wakacjach, gdy o sprawie mało kto będzie pamiętał. „Guardian” i „NotW” okopią się na swych pozycjach i poczekają do następnej okazji, by się ostrzelać.

Niedyskrecje poszukiwane

„NotW” specjalizuje się w obyczajowych skandalach, na ogół z podtekstem seksualnym, towarzyskich niedyskrecjach, plotkach i innych brudach. Gazeta chce zagospodarować ten właśnie segment rynku prasowego, wychodząc z założenia, że ludzie lubią czytać świństwa o innych. W przeszłości „NotW” kpił z członków rodziny królewskiej, zwłaszcza z żony księcia Edwarda Sophie. Dziennikarz gazety wystąpił w roli arabskiego szejka szukającego kontaktów z firmami PR i w tym charakterze spotkał się z Sophie, która taką firmę prowadzi, by wyciągnąć od niej niedyskrecje o życiu osobistym i dworze królewskim. Sophie została ośmieszona. Inną ofiarą „NotW” jest liberalny poseł Mark Oaten. W 2006 roku gazeta zdemaskowała jego związki z męską prostytutką, co kosztowało go polityczną karierę. Więcej szczęścia, jeśli jest to właściwe słowo, miał Max Mosley, jeden z dyrektorów wyścigów Formuły 1, który został sfilmowany w czasie sesji sado-masochistycznej z prostytutkami. Wniósł sprawę do sądu i uzyskał odszkodowanie.

W górę i w dół

„NotW” nie ma monopolu na soczyste, obyczajowe skandale. Także inne tabloidy z upodobaniem nadymają ego celebrytów, by je po jakimś czasie bezpardonowo przekłuć. Tabloid „The Mirror” wyciągnął wicepremierowi Johnowi Prescottowi dwuletni pozamałżeński związek z sekretarką, nie szczędząc czytelnikom pikantnych szczegółów. „Daily Telegraph”, choć nie tabloid, kupił kopie rozliczeń wydatków posłów Izby Gmin za ostatnie 4 lata i rozpisywał się o nich przez kilka tygodni. Można argumentować, że ujawnienie nadużyć parlamentarnego systemu refundacji przez posłów Izby Gmin jest w interesie publicznym, ale gazeta kupiła materiały wykradzione, a zatem czerpała owoce z przestępstwa. Skądinąd lektura była ciekawa, a jak mówią Amerykanie – jeśli lubi się kiełbasę, to nie wypada oburzać się na sposób jej produkcji.

Patrzeć na siebie
Nie ulega wątpliwości, że wpływ medialnego imperium Ruperta Murdocha („Sun”, „NotW”, „Times”, „Sunday Times”, SkyTV, MySpace, „Wall Street Journal”) na brytyjską opinię jest nadmierny i że jest ona przez niego sterowana w kierunku eurosceptycznym. Laburzyści bardzo się starają, by nie zraził się do nich. Ale rację ma Simon Jenkins, który ministrom Partii Pracy Prescottowi i Jowell radzi, by zamiast oburzać się na „NotW” krytycznie przyjrzeli się ich własnemu postępowaniu. Jenkins wylicza, że w ostatnich 10 latach poparli ok. 14 różnych rozwiązań prawnych upoważniających organy państwa do ingerencji w prywatne życie Brytyjczyków.

I co dalej?
Tymczasem rola tabloidów w kształtowaniu brytyjskiej opinii i speców od PR-u – którzy z tabloidów przechodzą do życia politycznego i stają się szarymi eminencjami – systematycznie rośnie. Rośnie zwłaszcza rola tabloidów Ruperta Murdocha, które w najbliższych wyborach mogą okazać się języczkiem u wagi.

• Widzisz błąd na stronie? Wyślij informację do redakcji.
• Zapisz się do naszego newslettera - najświeższe wiadomości codziennie na Twój e-mail
• Wyślij do znajomego
Open publication - Free publishing - More cooltura
CLWK
blacklemon
Team One
Capital
Kotrak
Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 21:07)
~Isabella: Mam świetną informację dla wszystkich na tym forum. Czy słyszałeś o r

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 11:47)
~Sandra Jovik:  Kiedy pomyślałem, że straciłem wszelką nadzieję, że znajdę po

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 12:35)
~Lorena Marko: Jak odzyskałem mojego byłego męża po tym, jak mnie opuścił i nasze dz

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 18:44)
~Antonia Killian:  MOJE Imię to Antonia Kilian. Po 12 latach małżeństwa ja i m&oacut

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 18:35)
~Lucia Alexander:  MIŁOŚĆ CZARÓW DZIAŁA IDEALNIE I POZOSTAJE STAŁA NA ZAWSZE

KomunikatyO portaluLudzie portalupl Reklamauk AdvertisingNasz patronatKonkursyNapisz do nasWyślij materiałPartnerzyrss
Copyright 2008 elondyn.co.uk.
Support: It's Done under Epoznan.pl licence. All rights reserved.