prl cooltura
       
Niedziela, 29.03.2020 Marka, Wiktoryny, Zenona
| Startuj z nami | Dodaj do ulubionych
„Papierem można zabić muchę, ale nie gazetę”
Paweł Fąfara
„Papierem można zabić muchę, ale nie gazetę”

Rozmawia Sylwia Milan


ostatnia aktualizacja: 2009/06/30 06:00

Na początku nie było reklam. Później wyzwań. Potem nie będzie papieru. Co zostanie? Rozmowa z PAWŁEM FĄFARĄ redaktorem naczelnym „Polska The Times” i członekiem zarządu wydawnictwa „PolskaPresse”.



Jestem pod wrażeniem dodatku wykonanego we współpracy brytyjskiego „The Times” i „The Times Polska” z 4 czerwca.

Szesnaście stron pt. „Zaczęło się w Polsce” przypomina brytyjskiemu odbiorcy polski wkład w upadek systemu w Europie. Wewnątrz między innymi wywiad z prezydentem Lechem Wałęsą, historia przemian w Polsce, a także prezentacja naszych największych nazwisk tego okresu w technologii, kulturze, fotografii, sporcie, show biznesie.

Co panu najbardziej imponuje w angielskim wydaniu „The Times”?
Kapitał kulturowy, lata doświadczeń przekazywanych przez redaktorów z pokolenia na pokolenie sprawia, że gazeta, którą bierzemy do ręki jest dojrzała. Erudycja autorów, zaskakujące tezy i ten zdroworozsądkowy konserwatyzm. Nie ukrywam, że tego typu poglądy są mi bliskie. Także ten kapitalny język, jedyny w swoim rodzaju brytyjski styl.

Czy ta dojrzałość ma związek ze średnią wieku redakcji? W Londynie mają wyższą, niż pan u siebie?
Zdecydowanie wyższą, ale nie chodzi tylko o wiek. Ta dojrzałość budowała się przez dziesiątki dekad, gdy „The Times” jest wydawany. Historia wolnej prasy u nas ma zaledwie 20 lat, a prawdziwie komercyjnych mediów jest jeszcze krótsza. Londyński „The Times” po 20 latach też wyglądał inaczej niż dziś.

Zastanawiam się, jak w tak sprawnie działającej gazecie, mógł się ukazać artykuł na temat polskich obozów w czasie II wojny światowej. Czy taki błąd może się wkraść?
Nawet w amerykańskim „New York Times”, symbolu najwyższej jakości dziennikarstwa, w każdym numerze pojawiają się sprostowania i wyjaśnienia. Brutalna prawda jest taka, że codziennie trzeba wyprodukować gazetę, dziesiątki stron, tempo jest ogromne i pomyłki się zdarzają. Oczywiście ta pomyłka była poważna i redaktor takich bredni nie powinien przepuścić. No ale jak dotąd, nikomu nawet Biblii nie udało się wydrukować bez błędu. Wielu mieszkańców Litwy, Łotwy i Estonii złości się, gdy piszemy o nich kraje nadbałtyckie, bo ich zdaniem to symbol rosyjskiej dominacji, uzurpacji do panowania nad tymi terytoriami. A mimo to my w Polsce lekko i bez zastanowienia korzystamy z tego określenia.

Początek lat 90. to wyjątkowy okres w polskich mediach.
Wspaniały czas. Ciekawa praca. Zmiany były ogromne, temperatura wysoka. Media w Polsce przysłużyły się budowie demokracji. W dużym stopniu także dzięki nim, trudny okres przebudowy i przejścia z komunizmu do gospodarki rynkowej udał się. Z perspektywy makro jedyny poważny błąd, jaki popełniliśmy, to nadmierne zaangażowanie polityczne dziennikarzy, nie jako czwartej władzy, ale uczestników politycznych wojen.

Ci, którzy wdawali się w dyskusje, najprawdopodobniej nie mogli pozwolić sobie na milczenie.

Ton nadawała przede wszystkim „Gazeta Wyborcza”, która tak właśnie rozumiała swoją misję. Helena Łuczywo czy Adam Michnik dokonywali jaskrawych politycznych wyborów, stając po stronie jednej z partii. Teraz na szczęście już nie ma jednej gazety i jednej telewizji, gdzie to co się powie, jest święte i jedynie obowiązujące. W tym czasie, sami dziennikarze również bardziej dojrzeli, muszą umiejętnie łączyć misję z twardymi prawami rynku. Przed tym się nie ucieknie.

Co najbardziej zmieniło polską prasę?

Komercja i rynek silnie odciska się na mediach. Przypomnę tylko, że na początku istnienia „Gazeta Wyborcza” nie emitowała żadnych reklam. Rynku jeszcze nie było. Wyzwania były.

A jakie wyzwania dziś stawia sobie pan w pracy?

Są dwa główne. Jedno – jak w ogóle media mają w tych czasach przetrwać, bo w kryzysie problem mają wszyscy, nawet największe drukowane gazety, telewizje, radia. Drugie – to jak w okresie dyktatu ekonomii i konkurencji wolnych mediów nie dać się kompletnie stabloidyzować i utrzymać jak najwięcej prawdziwego dziennikarstwa, czyli odkrywania świata dla czytelnika, zamieszczania wartościowych tekstów, pogłębionych analiz i pełnienia roli czwartej władzy, czyli kontrolowania rządzących, wspomagania demokracji. Poważna gazeta to jednak nie mydło i powidło.

Pan czuje, że ma władzę?

Władza mediów jest radykalnie mniejsza, niż była kiedyś. Gdy popatrzymy na początek lat 90. w kraju i na świecie, to liczba mediów była mniejsza. Jeśli posiadało się swoje programy, czy pisało komentarze, to wypowiedziane tam słowa dużo mocniej wchodziły w publiczny obieg, więcej znaczyły.

Czego szuka pan w prasie, jeśli przegląda ją prywatnie?

Dla mnie, to co najwartościowsze, to reportaże, dłuższe analizy. Coś, co jest formą pośrednią pomiędzy informacją, a większymi formami, ocierającymi się czasem o książkę. I błyskotliwe felietony i komentarze. Ale to kocha chyba każdy czytelnik.

Jakie tytuły czytuje pan prywatnie?
Nałogowo wszystkie polskie, a z zagranicznej prasy przede wszystkim gazety brytyjskie – „The Times”, „The Guardian”. Rynek brytyjski, jego temperament, choć niestety nie sprzedaż, jest do polskiego najbardziej zbliżony.

Pańska córka należy do pokolenia, które zadecyduje o losie papierowej gazety.

Kiedy widzę, że zaczyna czytać książki na iPodzie, a są to narzędzia jeszcze niedoskonałe, mające dopiero po kilka lat, mogę sobie wyobrazić, że za kolejne dwie dekady będziemy musieli pożegnać się z papierem, jako formą przekazywania informacji. Przynajmniej w tak masowej jak obecnie skali i obecnej formie.

To zemsta drzew, które za naszymi plecami dogadały się z Internetem.
Czymkolwiek będą przyszłe mainstreamowe nośniki, część użytkowników będzie wymagać wysokiej jakości słowa pisanego. Za darmo w sieci, jak dziś, nie dostaniemy go. Papierem można zabić muchę, ale nie gazetę.

• Widzisz błąd na stronie? Wyślij informację do redakcji.
• Zapisz się do naszego newslettera - najświeższe wiadomości codziennie na Twój e-mail
• Wyślij do znajomego
Open publication - Free publishing - More cooltura
CLWK
blacklemon
Team One
Capital
Kotrak
Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 12:30)
~Marta Leon:  ŁAŁ!! To jest najwspanialsza rzecz, jakiej kiedykolwiek doświadczy

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 22:00)
~Doretta: O MÓJ BOŻE!!! To z pewnością szokujące i prawdziwe świadectwo

Chelsea dostała zgodę na modernizację stadionu (godz. 09:32)
~Emil: Dobra wiadomość

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 12:41)
~Jana Alois:  Nie chciałem rozwodu, ponieważ bardzo kocham mojego męża i nie ch

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 05:03)
~JEFF: Moja rodzina jest bardzo szczęśliwa, że ​​jesteśmy teraz razem

KomunikatyO portaluLudzie portalupl Reklamauk AdvertisingNasz patronatKonkursyNapisz do nasWyślij materiałPartnerzyrss
Copyright 2008 elondyn.co.uk.
Support: It's Done under Epoznan.pl licence. All rights reserved.