prl cooltura
       
Piątek, 28.02.2020 Ludomira, Makarego, Wiliany
| Startuj z nami | Dodaj do ulubionych
Jesteś lekiem na całe zło?
Jesteś lekiem na całe zło?

Karolina Zagrodna


ostatnia aktualizacja: 2009/06/26 08:02

Najbardziej tolerowana i towarzyska forma podnoszenia własnej wartości. Jedyny legalny narkotyk. Najpowszechniejszy sposób na tłumienie zmęczonego ciała i umartwionego umysłu. Niekwestionowana duma kultur dwóch najbliższych nam krajów: Wielkiej Brytanii i Polski. Jaka jest prawda o naszym piciu?



Wtorkowy odcinek „Eastenders” – jednej z najpopularniejszych brytyjskich telenoweli. W ciągu 30 minut emisji serialu aż pięciu bohaterów trzyma w ręce butelkę alkoholu – każdy z innego powodu. W scenie początkowej Max rozpoczyna dzień kieliszkiem whisky – ma problemy sercowe. Tania – dobrze ułożona kobieta koło trzydziestki (obiekt rozterek Maxa), dzieli butelkę wina z koleżanką w porze lunchu – trzeba przecież omówić problemy z Maxem. Właściciela pubu Phila widzowie obserwują pijanego już od tygodni – Phil bowiem nie ma najmniejszego zamiaru trzeźwieć, ponieważ z bycia trzeźwym nie przychodzi nic dobrego. Jego szwagierka Veronica cierpi z powodu miłości do ojca dziecka swojej siostry, więc również chwyta za butelkę, po czym efektownie niszczy rodzinną uroczystość. Po drugiej stronie Albert Square (Placu Alberta) 20-letnia Stacey paraduje po ulicy w środku dnia w skąpej sukience i z rozmazanym makijażem – nie miała okazji ani się przebrać, ani wytrzeźwieć po ostatniej nocy. Cały dramat rozgrywa się przed Quenn Vic – okolicznym pubie i najpopularniejszym miejscu spotkań dla mieszkańców fikcyjnej dzielnicy Londynu o nazwie Walford. Miliony Brytyjczyków, wpatrzonych w ekrany, z fascynacją obserwuje perypetie ulubionych bohaterów, przeżywając je jak własne. Chwileczkę, a czy przypadkiem rzeczywiście nie są? Tylko nieliczni widzowie, przełykając resztki hinduskiego jedzenia na wynos, zamyśla się nad swoim własnym spożyciem alkoholu. Wielu pozostaje w niewiedzy, jeszcze więcej w zakłamaniu.

Brytyjskie media rozpisują się na temat problemów alkoholowych Brytyjczyków, skupiając się na binge drinking (pijaństwie – przyp. aut.) wzrastającym szczególnie wśród młodzieży i kobiet. Przy przerażających statystykach nie trudno się temu dziwić, jest to bowiem problem narodowy, z którym rząd brytyjski nie potrafi sobie poradzić. Binge drinking – picie wyłącznie po to, aby się upić, stanowi obok otyłości największy problem Wielkiej Brytanii. I niezwykle kosztowny – jak donosi BBC, walka z konsekwencjami nadużycia alkoholu przez wyspiarzy kosztuje państwo 20 bln funtów każdego roku. Aż 6 mln ludzi nadużywa alkoholu każdego tygodnia. 47 proc. ofiar przestępstw związanych z przemocą jest przekonanych, że ich napastnik był pijany. Według statystyk na portalu o nazwie vexen.co.uk konsumpcja alkoholu w Wielkiej Brytanii wzrosła podwójnie od 1950 roku, podczas gdy w innych krajach europejskich takich jak Francja czy Włochy zmniejszyła się o więcej niż połowę. Wielka Brytania może się jednak pochwalić bezkonkurencyjnym kosztem alkoholu, który spadł o połowę w ciągu ostatnich 40 lat. Jak w grudniu 2008 donosił dziennik „The Times”, koszt alkoholu w angielskich supermarketach wynosi mniej niż butelka wody – cena alkoholu w niektórych supermarketach dochodzi nawet do 23 pensów za puszkę piwa – jest to mniej niż najtańszy chleb. Pomiędzy rokiem 1995 a 2001 binge drinking zwiększyło się aż o 35 proc. Wśród pijących przerażającą część stanowią nieletni. Pomimo prób rządu brytyjskiego, aby temu zapobiec, według NHS, rocznie setki nieletnich kierowanych jest do szpitala z diagnozą zatrucia alkoholowego. Jak donosiło BBC w marcu 2008, nastolatki piją przeciętnie 44 butelki wina i 177 kufli piwa rocznie. Według organizacji World Health (Organizacja Światowego Zdrowia) brytyjscy nastolatkowie piją więcej alkoholu i biorą więcej narkotyków niż jakikolwiek rówieśnik z innych krajów zachodu.

Jaki Anglik taki Polak
Jeśli chodzi o Brytyjczyków po alkoholu, wystarczy wyjść na ulice Londynu w piątkowy wieczór, aby zaobserwować, do czego potrafią być zdolni; bijatyki z ochroniarzami nocnych klubów, zakrwawione twarze, wymiotujące na ulicy kobiety. Poza krajem brytyjscy turyści i kibice sportowi uważani są za największych pijaków na świecie. Od paru lat również Polska stała się jednym z ulubionych kierunków dla brytyjskich kawalerów, którzy za cenę jednej upojnej nocy w Londynie mogą dolecieć do Krakowa, wypić litry piwa, pójść na striptiz i skompromitować się, ściągając spodnie na środku Starego Miasta. W tej kwestii również zauważyć można niezwykłe podobieństwo pomiędzy Brytyjczykami a Polakami i śmiało można powiedzieć, że nie ustępują sobie na krok. Na londyńskich ulicach coraz częściej widać nie tylko puszki po Stelli, ale również po Tyskim. W autobusach, gdzie nie kontroluje się biletu u kierowcy, często można spotkać te same spuchnięte twarze i ich właścicieli – zawsze pijanych, niezależnie od pory dnia i zawsze wyjawiających swoją narodowość jednym z najsłynniejszych słów Londynu: „kur...a.”
– Kiedy widzę grupkę podpitych mężczyzn, trudno często stwierdzić czy to Polacy, czy Anglicy, dopóki nie zaczną rozmawiać – tłumaczy pewna polska barmanka, która nie chce wyjawić swojego imienia. – Pracuję w barze w bardzo turystycznym rejonie Londynu i codziennie stykam się z dziesiątkami narodowości, ale te, które regularnie widzę upijające się do nieprzytomności to Polacy i Anglicy. Jest to w nas zakorzenione i stanowi najbardziej żenującą część naszych kultur. Jedyne co mnie dziwi, to że do tej pory jeszcze nie widziałam grupy Polaków i Anglików pijących razem. Może to potrzeba konkurencji – kolejna „zaleta” obu narodowości.

Dla niektórych zabawa z alkoholem zawsze oznacza jednak poważne kłopoty. 23-letni Karol przyjechał do Londynu 4 lata temu. Po części była to ucieczka z Polski, ponieważ pochodził z małej miejscowości, gdzie codziennie głównym zajęciem było picie alkoholu wieczorami. W Anglii jednak mieszka z samymi Polakami, więc nic się nie zmieniło, cały czas pije z chłopakami po pracy i prawie zawsze kończy się to problemami.
– Zawsze kiedy wypiję, mam kłopoty, wdaję się w bijatykę i mam problemy z policją. Byłem aresztowany wiele razy, między innymi na karnawale Nothing Hill za pobicie mężczyzny, ale nie pamiętałem z tej nocy nic. Dowiedziałem się wszystkiego dopiero na posterunku na drugi dzień. Facet wniósł oskarżenie, ale później je wycofał, więc miałem szczęście. Skończyło się tylko na criminal record (notowany przez policję – przyp.red.) – opowiada Karol. Po jakimś czasie Karol dostał się na studia i przeprowadził do innego mieszkania, nadal jednak dzielił pokój z kolegą z Polski. Na swoje 23 urodziny pił cały dzień, mieszając whisky, wódkę i inne trunki w barze, w którym pracuje i do którego wszedł, wymagając darmowych drinków i nie zważając na menadżerów. Po tym jak w końcu się go pozbyto, wyruszył na Southbank w Londynie i dalej pił. Rano obudził się w szpitalu ze złamaną ręką. Oczywiście nic nie pamiętał z poprzedniej nocy. Co dziwne, po koledze też nie było śladu. Okazało się, że spadł z mostu koło Blackfrairs i gdyby »
 nie wielki zbiornik na śmieci, do którego wpadł, zginąłby.
– Pielęgniarki w szpitalu nazywały mnie „Superman” i cały czas powtarzały, że to cud, że żyję. Takie wydarzenia oczywiście dają mi do myślenia – myślę, że mam szczęście, że do tej pory nie wywalili mnie z pracy i że w ogóle żyję. Zawsze obiecuję sobie, że więcej nie wypiję, ale po kilkutygodniowej abstynencji znowu zaczynam. Uciekłem z Polski, ale tu w Anglii picie jest jeszcze bardziej rozpowszechnione, no i nadal mam polskich kumpli, którzy ze mną piją. Zaczynam myśleć, że to ja sam a nie ludzie albo miejsce sprawiają, że piję i możliwe, że mam problem z alkoholem i to mnie przeraża – przyznaje Karol.

Sfera kobiet
Kilka tygodni temu dziennik „The London Paper” doniósł, że według najnowszych statystyk 1 na 6 kobiet przekracza tygodniowy limit rekomendowanych jednostek. Ostatnie reklamy przygotowane przed rząd brytyjski ukazują młodą kobietę, przygotowującą się na wyjście na imprezę; zamiast „robić się na bóstwo”, rozmazuje makijaż po całej twarzy, rozlewa na siebie i wykładzinę czerwone wino, rozdziera rajstopy, łamie obcas, wymiotuje na siebie i wciera własne wymiociny we włosy, po czym bierze torebkę i wychodzi z domu. Końcowe zdanie to: „Nie rozpoczęłabyś imprezy w taki sposób, więc dlaczego tak kończysz?” Reklama odnosi pożądane efekty, Marie Claire informuje, że problem nadużywania alkoholu wśród kobiet zmniejsza się. Miesięcznik podaje, że z przeprowadzonych niedawno statystyk wynika, iż 73 proc. młodych kobiet pije poniżej rekomendowanej tygodniowej ilości jednostek. Badania przeprowadzone przez organizację YouGov wskazują, że 73 proc. kobiet pomiędzy 25 a 34 rokiem życia pije mniej niż 14 jednostek alkoholu w tygodniu. Mówi się, że ten pozytywny spadek ma wiele wspólnego z lękiem, jaki kobiety mają przed swoim wizerunkiem po szalonej nocy przepełnionej alkoholem. Rządowe reklamy pod hasłem „Drink aware campaign” (kampania o ostrożności w spożyciu alkoholu) podkreśla również wysoką kaloryczność a firma produkująca Martini właśnie wydała „Stay beautiful” (Pozostań piękna) – niskokaloryczną serię drinków, promowaną przez brytyjską aktorkę Thandie Newton. Pomimo to, ci prowadzący kampanię przeciw „binge drinking” u kobiet podkreślają, iż mimo że kobiety mieszczą się w tygodniowym limicie, często nadal przekraczają dzienny limit, co sprowadza je do punktu wyjścia. Przeciętna ilość jednostek konsumowanych tygodniowo przez kobiety spadła jednak z 9.9 w 2007, do 7.7 w 2008 roku.
– Nie jestem pijaczką, nigdy nie potrafiłam pić jak większość rodaków – czystą wódkę z kielicha, choć wiele moich koleżanek to robi – tłumaczy pewna 28-letnia pracowniczka banku w Londynie. – Ale przyznaję, jestem fanką tzw. drinka towarzyskiego w pubach, tak bardzo rozpowszechnionych w Anglii. Moim ulubionym trunkiem jest białe wino i choć piję rzadko, potrafię wypić do 4-5 dużych lampek jednego wieczoru i aż wstyd się przyznać, w domu nawet do 2 butelek. Wiele razy nieoczekiwanie upiłam się białym winem i nie pamiętałam, co się ze mną stało. – Myślę, że kobiety boją się o swój wizerunek, szczególnie te, które biorą siebie na poważnie, tak jak ja i nigdy, przenigdy nie zrobiłyby rzeczy, które robią po pijaku, będąc trzeźwą. Myślę tylko, że wiele kobiet żyje jeszcze w zakłamaniu, że nie piją dużo, lecz te niewinne lampki – szczególnie te duże, które najczęściej są nam wciskane w barach, sprawiają, że przekraczamy bezpieczną ilość – tłumaczy kobieta.

Bo wszyscy Polacy (i Anglicy) to jedna rodzina
Stosunek Polaków i Brytyjczyków do alkoholu nigdy nie należał do najzdrowszych i regularnie wymyka nam się spod kontroli. Wydaje się czymś koniecznym do życia, nieodzownym elementem do poprawnego funkcjonowania, niezbędnym gościem na każdym spotkaniu towarzyskim. Polacy bez jakichkolwiek skrupułów dostosowują się do brytyjskiej kultury alkoholowej. Przywieźliśmy swoje uwielbienie do butelki prosto z Polski a Anglia pozwala nam to uwielbienie w pełni rozwijać. Kto jest winien problemowi alkoholizmu naszych kultur? Na to pytanie nigdy sobie w pełni nie odpowiemy, ale może czas wytrzeźwieć i stawić czoła rzeczywistości? Czy już czas zjednoczyć siły polsko-brytyjskie w walce z problemem? Z pewnością, a to niewątpliwie zasługuje na toast, czyż nie?


Czy uważasz, że Polacy za dużo piją alkoholu? Wyraź swoją opinię

• Widzisz błąd na stronie? Wyślij informację do redakcji.
• Zapisz się do naszego newslettera - najświeższe wiadomości codziennie na Twój e-mail
• Wyślij do znajomego
Open publication - Free publishing - More cooltura
CLWK
blacklemon
Team One
Capital
Kotrak
Rusza produkcja pociągów dla nowej linii metra (godz. 16:51)
~alex: Londyn

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 00:42)
~blessing: To moje świadectwo o dobrej pracy człowieka, który mi pomóg

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 15:33)
~Valentino Emil:  Z obfitości serca usta mówią. Nazywam się Valentino Emil. M

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 11:10)
~caro:  Całkowicie zaufałem Dr Omoogunowi całkowicie od czasu, gdy rozmawi

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 05:31)
~sheri: CHCĘ ZREALIZOWAĆ SWOJE ŚWIADECTWO nazywam się Sheri z USA

KomunikatyO portaluLudzie portalupl Reklamauk AdvertisingNasz patronatKonkursyNapisz do nasWyślij materiałPartnerzyrss
Copyright 2008 elondyn.co.uk.
Support: It's Done under Epoznan.pl licence. All rights reserved.