prl cooltura
       
Poniedziałek, 23.09.2019 Bogusława, Liwiusza, Tekli
| Startuj z nami | Dodaj do ulubionych
Potwór nas nie pożarł, czyli 5 lat Polski w UE
Potwór nas nie pożarł, czyli 5 lat Polski w UE

Monika Adamczewska


ostatnia aktualizacja: 2009/05/01 07:11

Dokładnie pięć lat temu, 1 maja 2004 roku Unia Europejska poszerzyła się o nowe kraje członkowskie, w tym Polskę. To ten krok właśnie umożliwił jakże liczną emigrację Polaków, między innymi na Wyspy Brytyjskie...

Po upadku systemu komunistycznego i rozpoczęciu demokratycznych przemian w 1989 roku, Polska miała przed sobą cztery podstawowe cele do osiągnięcia. Dwa dotyczyły polityki wewnętrznej – demokratyzacji struktur państwowych oraz wprowadzenia gospodarki rynkowej. Zaś priorytetami ówczesnej polskiej polityki zagranicznej były dwa zadania uznawane za podstawowe dla bezpieczeństwa i pozycji międzynarodowej Polski stąpającej niepewnie po grząskim, acz żyznym gruncie Europy: włączenie się do struktur NATO oraz integracja z Unia Europejską. Te kroki miały nam zapewnić bezpieczeństwo, jak również stabilizację gospodarczą, społeczną, technologiczną i prawną.

Pożegnanie komuny

W pamięć się wbiły obawy eurosceprtykow przerażonych wejściem Polski do UE, snujących wizje o powolnym zanikaniu różnic pomiędzy poszczególnymi państwami, jako nieuniknionym następstwie otwarcia granic. Mimo tych lęków, które zrodziły się w społeczeństwie, Polska obok dziewięciu innych „nowych” państw (Słowacja, Słowenia, Czechy, Węgry, Litwa, Łotwa, Estonia oraz Malta i Cypr) od 1 maja 2004 roku jest członkiem Unii Europejskiej. I ani Polska, ani żaden z tych krajów jak dotąd nie zniknął ani z geograficznej, ani z gospodarczej mapy świata.

– Myślę, że to był irracjonalny strach przed kolejną zależnością od kogoś większego i silniejszego. Strach, który jest uzasadniony historią współczesną Polski, ale przysłaniający oczy na dostrzeganie realnych korzyści – Ewa, ekonomistka mieszkająca od roku w Irlandii Południowej, w ten sposób tłumaczy stanowisko tych, którzy wtedy nie wykazywali większego entuzjazmu w sprawie wstąpienia Polski do UE.

Z okazji 5. rocznicy największego w historii UE rozszerzenia, komisarz ds. gospodarczych i walutowych Joaquín Almunia podkreślił, że zarówno rozszerzenie z 1 maja 2004 roku, jak i to kolejne (z 1 stycznia 2007 o Bułgarię i Rumunię) były ważnymi, historycznymi krokiami w drodze do prawdziwej demokracji. Według oficjalnego stanowiska Komisji, rozszerzenie Unii o państwa z Europy Środkowej i Wschodniej definitywnie zakończyło okres podziałów wywołanych zimną wojną. Położyło kres podziałowi w Europie i przyniosło wszystkim krajom UE korzyści gospodarcze w postaci zwiększonej konkurencyjności, wyższego wzrostu gospodarczego i większej liczby miejsc pracy.

Wspólna świnka - skarbonka

Dochód na jednego mieszkańca w nowych pań stwach członkowskich wzrósł z 40 proc. średniego dochodu w starych państwach członkowskich w 1999 roku do 52 proc. w zeszłym roku, średni wzrost gospodarczy w latach 2004-2008 wyniósł 5,5 proc. wobec 3,5 proc. w latach 1999-2003. Nie nastąpiło to jednak kosztem starych państw członkowskich, gdyż roczny wzrost gospodarczy w latach 2004-2008 wyniósł tam około 2,2 proc. i był zbliżony do wzrostu z lat 1999-2003.

Rozszerzenie zwiększyło również możliwości wymiany handlowej: w 2007 roku prawie 80 proc. towarów eksportowanych z nowych państw członkowskich trafiło do pozostałych krajów UE. W starych państwach członkowskich również odnotowano wzrost sprzedaży na rynki nowych państw członkowskich z 4,75 proc. całkowitej wielkości eksportu dziesięć lat temu do 7,5 proc. w 2007 roku.

Komisarz ds. rozszerzenia Olli Rehn podkreśla że „pod względem gospodarczym poszerzenie UE przyniósło korzyści zarówno nowym, jak i starym państwom członkowskim”, a ponadto „rozszerzyło obszar pokoju i dobrobytu na prawie 500 milionów ludzi i zwiększyło nasze wpływy na świecie”. Wspólnota jest teraz największym zintegrowanym obszarem gospodarczym na świecie, który generuje ponad 30 proc. światowego PKB i na który przypada ponad 17 proc. światowego handlu.

Bezrobocie w nowych państwach członkowskich spadło z poziomu, który w wielu był bardzo wysoki (między innymi w Polsce), do poziomu zbliżonego do pozostałych krajów UE - około 7 proc. w 2007 roku. Obawy starych państw członkowskich dotyczące wielkiej migracji zarobkowej okazały się bezpodstawne: w większości przyjmujących państw członkowskich liczba pracowników migrujących nie przekroczyła 1 proc. miejscowej ludności w wieku produkcyjnym i umożliwiła wypełnienie braków na rynku pracy. Ponadto migracja okazała się tymczasowa – połowa z ostatniej fali przybywających do Wielkiej Brytanii już wróciła do swoich krajów.

Kryzys, czyli lepiej być w środku!

Kryzys stał się najmodniejszym słowem ostatniego roku, lepiej być wtedy w środku – podsumowuje obecną sytuację gospodarczą Paweł Wieliczko, szczeciński biznesmen, prawnik, który właśnie otworzył przewód doktorski z ekonomii. Jego zdaniem analiza naszej wspólnej europejskiej pięciolatki wygląda tak: „po pięciu latach gonimy Grecję, ścigamy się z Czechami, wciąż pozostajemy w ogonie Europy, jednak wzrost gospodarczy i zmiany społeczne stały się faktem, a poczucie europejskiej jedności – mimo, że brzmi to patetycznie – jest nieodwracalne. Wielu ludzi dostało szansę na drugie życie w GB czy Irlandii, podróżujemy bez problemów, sprzedajemy bez ceł. Gdybyśmy do Unii nie weszli, Grecja – najbiedniejszy kraj”starej” UE – byłaby dla nas niedościgniona. Niezmienna jest tylko marna jakość naszego prawa, co na tle funkcjonowania w innych krajach widać jeszcze bardziej jaskrawo. Ale lepiej być najsłabszym w grupie, żeby mieć od kogo się uczyć, choć to nie do końca leży w naszej polskiej naturze”.

Kryzys nie może przesłonić tego niekwestionowanego sukcesu do jakiego doszły wszystkie kraje wspólnoty mniejszymi bądź większymi krokami. – Zjednoczeni jesteśmy w stanie wpływać na rozwiązania problemów światowych takich jak zmiany klimatu i zarządzanie finansami w skali międzynarodowej. Podzieleni nie osiągniemy niczego – ostrzegł Almunia. Komisja poinformowała, że - wspólnie z państwami członkowskimi przygotowuje zmiany w Europejskim Funduszu Społecznym, które pomogą w utrzymaniu zatrudnienia w starych i nowych państwach członkowskich. Podejmuje też działania na rzecz zminimalizowania skutków społecznych kryzysu, wykorzystując m.in. Fundusz Dostosowania do Globalizacji.

Podwyższenie poziomu życia w nowych państwach członkowskich, a zwiększenie możliwości eksportu i inwestycji – w starych; wzmocnienie demokracji, stabilności i bezpieczeństwa na kontynencie, a także zwiększenie roli UE na arenie międzynarodowej oraz większa dynamika i bogactwo kulturowe, to – według KE - bilans pięciolecia rozszerzonej Unii. - Mnie automatycznie nasuwa się pytanie, Gdzie byśmy byli i jak wyglądałaby Polska, gdyby nie decyzja dołączenia do Unii? - przyznaje Stanisław Piszczyk, polski przedsiębiorca, po czym dodaje: „zyskaliśmy więcej, niż wówczas mogliśmy w najodważniejszych oczekiwaniach zakładać. I chociaż ciężko mówi się o sukcesach, w dobie kryzysu, to Unia dla Polski była tym, co śmiało porównałbym z medyczną transfuzją dla chorego organizmu. I nie można analizować tego tylko pod względem finansowym, ale i światopoglądowym i kulturowym. Ilu młodych ludzi dostało szanse na otwarte, bezstresowe poznawanie świata? To jest bezcenne!”

O niebo lepiej... I będzie jeszcze lepiej!

– Przyjechałam z mężem 13 lat temu „w podróż poślubną”. Byliśmy już 2 lata po ślubie i bałam się, że ktoś się dopatrzy. Tym bardziej, że był to początek września, upał niesamowity, a ja w futrze, żeby wyglądać na bogatą panią podróżującą po świecie – wspomina Monika.

– Młodzi ludzie teraz mają o niebo lepiej! Żadnego stresu, pracują legalnie, nie muszą się ukrywać, od razu podejmują lepsze pracę, to jest zupełnie inny start! – podkreśla różnice Monika, która nie ukrywa, że dobrze pamięta emocje związane z dniem 1. maja 2004. Polacy, którzy przyjechali na Wyspy przed tą datą i musieli walczyć (czyt. kombinować) o prawa do pobytu porównują czasem otwarcie granic do odzyskania wolności przez skazanych. Przyznają, że od tamtej pory poczuli się lepiej, swobodniej, bardziej pewnie.

– Polacy wreszcie mogli podjąć legalne zatrudnienie zapominając o wizach! Jedyny obowiązek, to rejestracja w Home Office, co dotyczy nas do tej pory, ale nie jest jakimś większym utrudnieniem. To już był spory przełom, natomiast teraz, po pięciu latach legalnej pracy bądź studiów automatycznie otrzymujemy status rezydenta stałego, co z kolei upoważnia nas do ubiegania się o obywatelstwo po roku od otrzymania rezydentury. Chciałabym tylko zauważyć, iż wcześniejsze lata przepracowane przed 1. maja 2004 zostały wyzerowane, czyli najwcześniej 1. maja 2010 możemy ubiegać się o brytyjski paszport – podkreśla korzyści dla Polaków w Wielkiej Brytanii Marta Woźniak, specjalista z firmy Sara Int.

• Widzisz błąd na stronie? Wyślij informację do redakcji.
• Zapisz się do naszego newslettera - najświeższe wiadomości codziennie na Twój e-mail
• Wyślij do znajomego
Open publication - Free publishing - More cooltura
CLWK
blacklemon
Team One
Capital
Kotrak
Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 12:16)
~Reb Weber:  Witajcie przyjaciele, niesamowite i niesamowite świadectwo o świetn

ACAS – czym się zajmuje i kiedy możemy się do niego zwrócić? (godz. 11:26)
~Daniel :  Potrzebuję pomocy,bo pracodawca nie chce wypłacić mi pieniędzy. P

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 09:51)
~Reb Abena:  jeśli chcesz, aby twój były kontakt z powrotem chubygreat o

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 18:16)
~Loreta Emilio:  DR ISIKOLO jest po prostu najlepszym rzucającym zaklęcia i pomocnik

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 17:24)
~Milena Carlos:  Prawdziwy rzucający zaklęcia o nazwie DR ISIKOLO Byłem tak p

KomunikatyO portaluLudzie portalupl Reklamauk AdvertisingNasz patronatKonkursyNapisz do nasWyślij materiałPartnerzyrss
Copyright 2008 elondyn.co.uk.
Support: It's Done under Epoznan.pl licence. All rights reserved.