prl cooltura
       
Niedziela, 17.11.2019 Grzegorza, Salomei, Walerii
| Startuj z nami | Dodaj do ulubionych
„Happy” to moja wizja polskości
Nigel Charnock
„Happy” to moja wizja polskości

Rozmawia Justyna Daniluk


ostatnia aktualizacja: 2009/04/27 06:25

– Projekt współpracy z polskimi tancerzami zrodził się rok temu, kiedy byłem w Poznaniu na warsztatach. To było tak pozytywne doświadczenie, że pomyślałem, że muszę tam wrócić i coś jeszcze zrobić. Tak powstał spektakl „Happy”, który jest moją wizją polskiej wsi. Jest tam pasja, miłość, zbrodnia, smutek, zazdrość, jest tam przyjaźń i taniec – mówi o projekcie przedstawienia „Happy” Nigel Charnock.

Zastanawiające, co o polskiej wsi może wiedzieć brytyjski aktor i choreograf?
I o samych Polakach (śmiech). Przed wyjazdem próbowałem się dowiedzieć jak najwięcej, czytałem dużo o polskiej historii, słuchałem muzyki, szczególnie interesowal mnie XX wiek. W spektaklu wykorzystuję trochę polskiej muzyki np. nagrania muzyki folkowej z lat 20-tych XX wieku, trochę współczesnej. Chciałem oddać pozytywną energię, którą odczułem w Poznaniu. Doskonale się tam czułem. Polacy i Brytyjczycy mają bardzo podobne poczucie humoru, ironiczne i suche, tylko ciągle jest tam trochę smutniej, no ale wasza historia…

Stąd spektakl „Happy”?

Po części, kiedy byłem pierwszy raz w Poznaniu, miałem poczucie, że mieszkańcy tego miasta są przygnębieni, pomyślałem więc, że nazwę projekt „Happy”, coś na kształt celebrowania codzienności. Oczywiście jest w przedstawieniu miejsce na inne uczucia, to kłębowisko przeróżnych uczuć. Jest też opowiadana historia kobiety, która została zabita i po czterech latach wraca na miejsce swojej śmierci. Sam to wymyśliłem, a poźniej słyszałem, że to częsty motyw w polskim folklorze.

Jesteś znany z bardzo odważnych przedstawień artystycznych, nie boisz się sięgać po tematy tabu, często są to bardzo seksualne przedstawienia. Czy spektakl „Happy” kipi od seksu?

Nie. Jest seks, oczywiście, trochę nagości, parę śmielszych scen, ale nic ponad to. To przedstawienie to wybuch energii, opowiedzenie historii. Seksualność jest tu potrzebna, ale nie dominuje. Jest taniec, ale jest również tekst. Nakreśliłem fabułę i rozpisałem dialogi, ale również wykorzystaliśmy wiersze polskiego poety Adama Mickiewicza. Część tekstu jest po polsku, ale wszyscy dostaną tłumaczenie na angielski przy wejściu, więc nie powinno być problemu.

Na scenie łączysz taniec z teatrem, co jest dla ciebie ważniejsze?

Jestem aktorem, tańczyć zacząłem dość późno, bo w wieku 20-21, ale teraz nazywam się performerem i ludzie ze mną pracujący też są performerami, to nie tylko taniec i nie tylko teatr. Zresztą nowoczesny teatr powinien łamać zasady, przekraczać granice, posuwać się coraz dalej. To jest sztuka. Nie oznacza to jednak, że np. jadę do Poznania i myślę, czym mogę zaszokować. Dopiero później ktoś mi opowiada, że to było zaskakujące, a tamto było nudne, a jeszcze coś innego wzruszające. Dużo zależy od tego czy projekt jest improwizowany, czy reżyserowany, improwizacja jest wyzwaniem, ale daje więcej satysfakcji. Ponadto, nowoczesny teatr również widza angażuje. Widz jest pełnoprawnym uczestnikiem performansu.


Teatr Nigela
Ku zaskoczeniu widzów, już z chwilą rozpoczęcia przedstawienia zostali oni wciągnięci w rozgrywającą się akcję. Według Nigela Charnocka teatr jest sceną, więc każdy w teatrze może być aktorem, zwłaszcza, jeśli sztuka jest improwizowana, publiczność staje się wtedy równoprawnym partnerem performera, współuczestniczy w obrazie teatralnym.
Równie wielkim zaskoczeniem dla widzów, szczególnie tych anglojęzycznych, był fakt, że większość dialogów wygłaszana była po polsku. Już na początku narratorka, a jednocześnie bohaterka sztuki, przeprasza za tą niedogodność, nie występując ze swej roli ani na chwilę. Tekst nie jest jednak niezbędny do zrozumienia akcji, bowiem performerzy bardziej niż słowami, odziaływują na widzów ruchem, tańcem, ciałem.

Energetyzujący taniec
Choreograf i aktorzy uczynili to przedstawienie niezwykle sensualnym. Obok dzikich radosnych tańców zestawiono duety o niesamowitym ładunku emocjonalnym – szczególnie piękna jest scena tańca dwóch kochanków – w tych rolach kapitalni Karol Tymiński i Janusz Orlik.
Projekt „Happy” odbył się w ramach akcji „Polska! Year”, we współpracy z Instytutem Adama Mickiewicza w Robin Howard Dance Theatre w Londynie.

• Widzisz błąd na stronie? Wyślij informację do redakcji.
• Zapisz się do naszego newslettera - najświeższe wiadomości codziennie na Twój e-mail
• Wyślij do znajomego
Open publication - Free publishing - More cooltura
CLWK
blacklemon
Team One
Capital
Kotrak
Plaga XXI wieku (godz. 13:36)
~Jacek:  Dorota Maglo dostala dom od cansilu i podnajmuje ludziom pokoje, nie

Plaga XXI wieku (godz. 13:26)
~Jacek:  Dorota Maglo to osoba ktora wpedza ludzi w depresje

Branża motoryzacyjna niepewna przyszłości po Brexicie (godz. 11:57)
~aleksander: upadek przemyslu  motoryzacyjnego w UK

Wielka Brytania najpopularniejszym kierunkiem emigracji Polaków (godz. 11:16)
~aleksander: Koniec masowych wyjazdów Polakow doUK

Tani przewoźnicy zapowiadają wzrost liczby obsługiwanych pasażerów w Polsce (godz. 11:13)
~aleksander: Sytyacja linii lotniczych po wyjściu UK znacznie się skomplikuje

KomunikatyO portaluLudzie portalupl Reklamauk AdvertisingNasz patronatKonkursyNapisz do nasWyślij materiałPartnerzyrss
Copyright 2008 elondyn.co.uk.
Support: It's Done under Epoznan.pl licence. All rights reserved.