prl cooltura
       
Sobota, 28.03.2020 Anieli, Kasrota, Soni
| Startuj z nami | Dodaj do ulubionych
Specjalista od spraw beznadziejnych
Fot: Daniel Bogdański
Specjalista od spraw beznadziejnych

Tekst Michalina Buenk, Zdjęcia Daniel Bogdański


ostatnia aktualizacja: 2009/04/17 11:48

– Powiedz mi, co zrobisz: przychodzi do ciebie gość, który wylądował na ulicy, gdziekolwiek nie pójdzie, nikt go nie chce – Mariusz podnosi głos zaaferowany. – Do kościoła wstydzi się pójść.

Wie, że wezmą go tam za alkoholika; pracy nie dostanie, bo nie ma dokumentów; na czarno w myjni nie może pracować, bo popracuje tak dwa dni, będzie miał na chleb, ale nigdzie nie pójdzie, bo jest mokry po pracy. Nie ma się gdzie umyć, przebrać, nie zna angielskiego. Nie ma „insuransu”, nie ma „homeofficu” – jest nikim.
On chce żyć, ale nie ma jak – ciągnie swój przykład. – Kiedyś taki człowiek ze mną mieszkał. Teraz nie mogę się do niego dodzwonić. W Polsce ma dwoje dzieci, alimenty do płacenia. Tutaj jakiejkolwiek by nie miał pracy, zaczynał pić, zmieniał pracę, wystawiał czeki bez pokrycia i tak się zadłużył. Jak już raz komuś powinie się noga, to potem koło się zamyka. I uwierz mi, państwo o ludzi dba itd., ale jeśli się nie spełnia pewnych norm, to już nie, wtedy jest się nikim.
Mariusz opowiada tą historię, tak jak i wiele innych, trochę zaaferowany, trochę przyzwyczajony, że jest nie pierwszą i nie ostatnią. Od kilku miesięcy pomaga charytatywnie Polakom w Reading – zajmuje się wypełnianiem dokumentów, tłumaczeniem z angielskiego na polski, załatwianiem benefitów, mieszkań, pracy, egzekwowaniem praw pracowniczych, czy walką z dyskryminacją. Pomaga każdego dnia, każdemu i za darmo. Jego znajomi wspomagają go w miarę swoich możliwości, tłumacz użycza mu swojego biura, aby mógł przyjmować interesantów, radca prawny czasem nie pobiera opłat za pomoc lub pomaga po niższych cenach, jeśli ktoś nie jest w stanie zapłacić, inni przenocują i nakarmią potrzebujących. 
– Zaangażowałem się w to bardzo. Wielu mówi, że za bardzo. Przychodzą do mnie i mówią: „Mariusz, zajmij się sobą”. Ale tak naprawdę ciężko jest zająć się sobą, bo np. dwa tygodnie temu nie mogłem nie odebrać dziewczyny ze szpitala. Ciężko mieć dystans do tego wszystkiego, bo gdyby nie ja, to nie wiem, jak by ta dziewczyna skończyła. 
Ze szpitala odebrał Anię. W dniu swojej przeprowadzki spadła ze schodów i złamała nogę w kilku miejscach. Wylądowała w szpitalu, w którym lekarze nie widzieli jeszcze tak skomplikowanego złamania. Po udanej operacji niekompetentna fizjoterapeutka zdjęła jej gips, zaczęły się problemy z niezrastającą się nogą, groziła jej nawet amputacja. Dziewczyna była kilka dni na morfinie. Zanim jednak w pełni wyzdrowiała, została wypisana ze szpitala i … wywieziona z niego na wózku ze złamaną nogą w gipsie. Mimo, że dzwoniła na policję, nikt jej nie uwierzył, że została siłą usunięta ze szpitala. Została sama, w piżamie, na dworze, w zimnie, ze złamaną nogą, bez mieszkania, bez swoich rzeczy, bez znajomych. Zadzwoniła do Mariusza.

Z nieco inną sprawą zgłosiła się Magda. Przeszła gehennę w pracy w magazynie należącym do Waitrose. Była dyskryminowana, wyszydzana, że była w ciąży i że nie chciało jej się pracować, mimo że wykonywała najcięższe obowiązki, a do tego zmuszana była do pracy fizycznej, będąc w zaawansowanej ciąży. Teraz, kiedy już odeszła z pracy, dostała pismo informujące ją, że nadpłacono jej kilkaset funtów i ma oddać pieniądze. Magda nie wie, co teraz zrobić, w jaki sposób naliczono tę sumę, a do tego martwi się sytuacją swojego dziecka, które ma przejść operację.
– Po tym wszystkim, co przeszłam, nie obchodzi mnie, że ktoś się pomylił i źle policzył moje pieniądze. Chciałabym nie oddawać tej nadpłaty, bo mnie na to nie stać – mówi Magda pewnym siebie głosem.
Mariusz obiecał, że zajmie się sprawą. Bardzo często kieruje potrzebujących do konkretnych ludzi lub instytucji, które mogą pomóc. Tajemnicą Poliszynela w Reading jest jednak fakt, że niektórym instytucjom jego działalność jest bardzo nie na rękę, bo często wcale nie zajęliby się Polakami, a tak Mariusz niemal zmusza ich do pomocy.
Kiedy pomagał siedmiu osobom, które z dnia na dzień zostały bez dachu nad głową, zadzwonił do znajomego Roberta.
– Oni prace mieli, ale stracili mieszkanie i nie mieli pieniędzy na wynajęcie kolejnego. Trzeba było im pomóc, żeby uzbierali na zakwaterowanie. Mieszkali u mnie w salonie, spali jak śledzie na podłodze. Byli bardzo grzeczni. W momencie, kiedy do nas przyszli, żona zadzwoniła do pani Misi Nicpoń, prezes Polonii Polskiej w Reading. Nasz budżet domowy nie mógłby wytrzymać siedmiu dodatkowych osób i wtedy pani Misia przywiozła kilka toreb z jedzeniem – opowiada Robert, który kiedyś sam był w potrzebie i teraz chętnie pomaga innym. – Posiedzieli u nas 2-3 tygodnie. Jeden chłopak wrócił do kraju, wszyscy się solidarnie zrzucili na jego bilet i pojechał do kraju. Potem przysłał smsa, że bardzo dziękuje – wspomina Robert i dodaje, że dla Mariusza zrobi, co tylko może.
– Nigdy w życiu nie spotkałem człowieka, który by pracował i rozdawał swoje pieniądze potrzebującym – komentuje Robert. – Jedni mu oddadzą, inni nie. Ale on tego nie wymaga. Kilka razy był wykorzystany, ale się nie zniechęcił. – Mariusz to osobowość nietuzinkowa, warto mu podać rękę, żeby mógł dalej działać – dodaje. – Jeśli teraz ktoś znaczący nie poda mu ręki, to on się tym wszystkim zniechęci i pojedzie gdzieś na wolontariat do Afryki.

Wiele ran, coraz więcej pereł
Mariusz zaczął działać dla innych, bo jak sam mówi: „chce zamienić swoje rany na perły”. Życie mocno go doświadczyło, miał ciężkie dzieciństwo i okres dorastania, milion niespełnionych marzeń, na emigracji w Holandii i Anglii przeszedł wiele. Czarę goryczy dopełniła nieszczęśliwa miłość. Zamiast jednak iść w narkotyki czy alkohol, postanowił pomagać innym.
– Ja jestem od spraw beznadziejnych. Niby ostatnią pomocą powinien być kościół, ale ci ludzie w kościele czasem nie mogą znaleźć pomocy, w urzędach też nie, bo oni mają swoje regulacje i przepisy. I ci ludzie ze swoim cierpieniem, tak jak i ja kiedyś – są sami. Podchodzę do tego bardzo personalnie. Gdybym patrzył ze strony finansowej, ile mógłbym w tym czasie „overtimów” zrobić, jak mogłem wysoko pójść w karierze zawodowej, ile razy zawód zmienić, to pewnie bym się załamał. Bo moja praca społeczna zabiera mój wolny czas.
Mariusz, jak sam twierdzi, ma cztery życia: pierwsze to jego praca w nocy w zakładzie dla umysłowo chorych, drugie: to praca w lokalnym pubie-restauracji, gdzie prowadzi popularne autorskie imprezy karaoke, trzecie: to kurs biznesu, który niemal kończy, a czwarte: to właśnie praca społeczna.
– Nie wiem, czy ktoś chciałby żyć tak jak ja, bo prowadzę cztery życia, ale w każdym z tych scenariuszy jestem sam. Wszędzie mam cztery ściany, ludzie przychodzą i odchodzą, prowadzę „życie zakonnika”, jest to szkoła charakteru i samodoskonalenie się. I uważam, że ta egzystencja, którą mam, jest najlepsza z możliwych.
Każdy kto zna Mariusza, jest pod wrażeniem jego siły wewnętrznej i motywacji do pomocy innym, jedni są nim zachwyceni, inni traktują jak wariata i głupca, bo pomaga za darmo. On nie uważa jednak, że popełnił błąd, pomagając innym, bo wie, że robi to szczerze.
– Możesz robić cokolwiek, ale jeśli serca w tym nie ma, to życie jest zwierzęce. Nie chcę łańcuchów zakładać, mieć wielkiego karku, żeby powiedzieć, że jestem kimś. OK, żyjemy w brutalnej rzeczywistości, kariera jest bardzo ważna. Ale musisz też być człowiekiem. Nie raz zapłaczę, jest mi ciężko, upiję się, mam doły, ale modlę się i zawsze się odbiję. Uważam, że jeśli wychodzi z ciebie dobro, to wróci do ciebie z podwojoną siłą. Wystarczy, że masz czas dla innych.

• Widzisz błąd na stronie? Wyślij informację do redakcji.
• Zapisz się do naszego newslettera - najświeższe wiadomości codziennie na Twój e-mail
• Wyślij do znajomego
 ~niniola: Panie Mariuszu, jestem pelna podziwu dla pana poswiecenia dla ludzi. Robi pan rzeczywiscie dla nich wiele. To dobro, ktore rozdaje pan, na pewno do pana wroci.Zycze panu aby kiedys mogl zyc wreszcie wlasnym zyciem, w gronie rodzinnym, z ciepla,kochana osoba u swojego boku a takze malymi rozesmianymi brzdacami, ktore zawroca panu calkowiecie glowe. Jest pan dla mnie wielki. Pozdrawiam
odpowiedz
 ~masza: Gratuluje. Prawie nie spotyka się takich ludzi, aby tyle serca okazuje Pan ludziom i to niekoniecznie znajomym. Mam trochę cos z Pana charakteru, pomagam, ale niestety nie materialnie. Pozdrawiam.
odpowiedz
 ~ja tez : pomagam wyjsc z dola,poda reke.....
odpowiedz
 ~Sylwiusz: Powodzenia Mariusz!!!
odpowiedz
 ~Paul Dorset : Ja juz nie pomagam, przestalem, nie warto. Zalatwilem mnostwo rzeczy dla rodakow, miejsc pracy, mieszkan, tlumaczylem dokumenty pisalem podania, wnioski itd. Doszlo do tego, ze sobie nie nadazalem napisac maila czy zalatwic urzedowej sprawy. Ludzie sa tylko mili, kiedy cie potrzebuja, po zalatwionej sprawie czesto chca wbic noz w plecy. Dlaczego ja potrafilem nauczyc sie ang w zwyklym ogolniaku a inni nie? Teraz maja mi za zle, ze nie chce im napisac listu, czy wypelnic podania ale ja jestem sam, a ich sa dzisiatki i kazdy ma tylko "MALUTKA" sprawe, maly interesik, drobnosteczke. Mam prawo do prywatnego czasu, tylko dla siebie. Nikt mi za to nie placi, a wsrod Polakow wdziecznosc jest chyba najmniej trwalym uczuciem.
odpowiedz
 ~to nie pomagaj : to nie pomagaj ale pogodz sie z tym ze za to nikt cie lubil nie bedzie. tak jest z polakami, szkoda ze tego wczesniej nie wiedziales. wspolczuje. lepiej byc samemu w swoim towarzystwie anizeli otaczac sie ludzmi ktory tylko chca cie wykorzystac. i nie przejmuj sie innymi polakami. ja nie pomagalam ale mam wszystkich polakow i ich zdania w dupie. na emigracji to z dala od polaczkow
odpowiedz
 ~mariusz rapa: Dziekuje WSZYSTKIM z calego serca za WASZE komentarze[sa dla mnie wielka inspiracja] Serdecznie pozdrawiam wszystkich tych, ktorzy w zyciu kierurja sie... sercem;) mariusz z reading
odpowiedz
 ~nie mam wiary w ludzi...t zn w polakow: jak masz serde na dloni to musisz miec twarda d.... bo nie jedna osoba cie wykorzysta a na koncu w nia kopnie
odpowiedz
 ~nadine: Mariusz, jest w tym tyle dobra .. i smutek w moim sercu, bo widzę , że brakuje Ci tego najważniejszego. Brdzo się zmieniłeś przez te lata. Nigdy nie widziałam tyle trosk na twojej twarzy. Nie wiem , jak do tego podejść. życzę Ci najlepszego, bo na to zasługujesz.
odpowiedz
 ~Marcin: Znam Mariusza... Jest niesamowity! Pozdrowienia z Basingstoke!
odpowiedz
 ~beno: http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23&w=94388000 zobaczcie!
odpowiedz
 ~: witam!!niestety nie mialam okazji poznac Mariusza,ale cieszy mnie fakt ze jednak sa w Reading wrazliwi ludzie .
odpowiedz
 ~: musze przyznac ze tych dobrych czlowiekow to na palcach by mozna policzyc:) i raczej to nie mieszkancy oxford rd!!!!!!
odpowiedz
 ~mela: taa oxford Road- jak nas widza tak nas pisza.... zapijaczone wulgarne mendy pospolite
odpowiedz
 ~niania: to takie smutne ludziska ktos sie poswieca dla innych a wy piszecie o p*****lach akoholik to tez czlowiek -chory!! panie mariuszu zycze panu z calego serca wszystkiego dobrego oby dobro wrocilo do pana stokroc
odpowiedz
 ~Mlodość mija ..szybko: Banda typow w Pubbie pija jaraja maryche tepe zamglone oczy przyszedl weekend.Bez dziewczyn dawno od nich uciekly bo zyly bez perspektyw ..mecze w TV zapite mordy i to tyle drodzy emifrańci .ŻAl dupę ściska .
odpowiedz
 ~Patriota,co oni od nas chca??/: Obłędne nauki o gejach Homoseksualiści żyją krócej, co trzeci sprawca molestowania dzieci jest gejem -to zagadnienia konferencji studentów z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego - pisze "Gazeta Wyborcza". Przeciez ja mam Kaske,a ona zna Macieja z ktorym ja spie!!!!
odpowiedz
 ~Patrita: nie martwcie sie,geje zyja tak jak hetero...raz dluzej ,to znowu krocej.Ja tam mam Kaske i spie z Mackiem.Shlomo tez spi z Kaska i ze mna.Juz taki jestem.Rano na motorower i po 'czar magdalenki'.John z Nigerii tez mnie lubi,bo dobrze daje...
odpowiedz
 ~: pewnych ludzi najwyrazniej boli ze ludzie homoseksualni przewyzszaja swoim IQ inne jednostki:) - wiem nie na temat ale jak widze takie bzdety probujace osmieszyc homo to nie moge sie powstrzymac...pozdrawiam- ruda
odpowiedz
 ~mnie nie boli: ja to lubie,;;;)))
odpowiedz
Omnibus: Panie Mariuszu Rapa, proszę przeczytać krótką propozycję kierowaną do Pana. Aby się nie powtarzać, proszę przeczytać na Forum pod moim logo Publicysty tę informację. Informację odnotowano pod artykułem Pani Michaliny Buenk zatytułowanym "Prestiżowa nagroda dla dziennikarki Cooltury". Pozdrawiam. Czekam na odpowiedź.
odpowiedz
 ~jarek : wspanialy człowiek,powodzenia Mariusz !!!

odpowiedz
 ~x: zobaczcie !
http://www.getreading.co.uk/news/s/2086220_radio_dj_abused_patient

odpowiedz
 ~observer:

Kazdy zasluguje na to, zeby mu pomoc, a przynajmniej sprobowac pomoc, nawet tzw. "menel". Dla mnie Pan Mariusz to wspanialy Czlowiek.


odpowiedz
Open publication - Free publishing - More cooltura
CLWK
blacklemon
Team One
Capital
Kotrak
Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 12:30)
~Marta Leon:  ŁAŁ!! To jest najwspanialsza rzecz, jakiej kiedykolwiek doświadczy

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 22:00)
~Doretta: O MÓJ BOŻE!!! To z pewnością szokujące i prawdziwe świadectwo

Chelsea dostała zgodę na modernizację stadionu (godz. 09:32)
~Emil: Dobra wiadomość

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 12:41)
~Jana Alois:  Nie chciałem rozwodu, ponieważ bardzo kocham mojego męża i nie ch

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 05:03)
~JEFF: Moja rodzina jest bardzo szczęśliwa, że ​​jesteśmy teraz razem

KomunikatyO portaluLudzie portalupl Reklamauk AdvertisingNasz patronatKonkursyNapisz do nasWyślij materiałPartnerzyrss
Copyright 2008 elondyn.co.uk.
Support: It's Done under Epoznan.pl licence. All rights reserved.