prl cooltura
       
Wtorek, 16.07.2019 Eustachego, Mariki, Mirelli
| Startuj z nami | Dodaj do ulubionych
Moje dziecko nie mówi po polsku
Moje dziecko nie mówi po polsku

Justyna Daniluk


ostatnia aktualizacja: 2009/03/27 13:00

Wszyscy rodzice przyjeżdżający do nowego kraju martwią się o to, w jaki sposób przebiegnie adaptacja, jak rodzina poradzi sobie w nowych warunkach. Zastanawiają się czy znajdą pracę, nowych przyjaciół i nowe, lepsze życie. Przede wszystkim jednak martwią się o dzieci. Nowe otoczenie, nowa szkoła, nowy język… Nawet jeśli dzieci radziły sobie całkiem nieźle w szkołach w Polsce, jak poradzą sobie w obcym języku?

Przygotowanie rodziny do wyjazdu zagrnicę trwa dość długo. Istnieją nawet specjalne poradniki, w których specjaliści wypowiadają się jak dokonać tego ważnego w życiu kroku, jak przygotować całą rodzinę, a więc i dzieci, do nowych warunków. Nie powinno się lekceważyć żadnych porad. Będąc w ojczystym kraju łatwiej z pomocą dalszej rodziny, przyjaciół obronić się przed problemami czy kryzysami, niż w obcym otoczeniu, gdzie na początku można liczyć tylko na siebie i swoją rodzinę. Początki zawsze są najtrudniejsze. »
Wiele zwiazków przeżywa kryzys na emigracji. Dlatego też decyzja przeprowadzki z dziećmi do innego kraju powinna być dobrze przemyślana. Często zarówno dzieci, jak i rodzice chodzą na przyspieszony kurs języka. Dorośli - jak wiadomo - uczą się wolniej i zwykle nie mają czasu przygotować się tak dobrze jak dzieci. Nie dziwne jest zatem, że dzieci często mówią lepiej w obcych językach od swoich rodziców i szybciej się do niego dostosowują. Wynika to faktu, że dzieci nie wstydzą się mówić w obcym języku, nie obawiają się, że będą robić błędy gramatyczne i dlatego ich blokada językowa jest nikła. Dzieci chcą się po prostu jak najszybciej asymilować, chcą być jak wszyscy rówieśnicy. Nawet w tak wielokulturowym kraju jak Wielka Brytania dzieci po prostu chcą być jak inne dzieci i mówić jak inne dzieci. Cóż, w tym przypadku brytyjskie dzieci.

Nie mamusiu, to się nie tak mówi
Pierwsze tygodnie w nowym kraju zawsze są trudne. Rzadko zdarza się jednak by cała rodzina podróżowała jednocześnie. Najczęściej jest tak, że jedno lub dwoje rodziców wyjeżdża najpierw, a następnie dojeżdżają do nich dzieci. Najlepiej jest przeprowadzać się w okresie wakacyjnym, żeby dać dzieciom czas na oswojenie się z nowym miejscem zanim pójdą do szkoły (dbając jednak odpowiednio wcześniej o miejsce w dobrej, miejscowej szkole). Młodsze dzieci, w wieku przedszkolnym, przystosowują się do otoczenia niezwykle szybko. Im mniejsze dziecko, tym łatwiej jest je nauczyć nowego języka. Maluchy nie mają też problemu w nawiązywaniu przyjaźni. Uczą się zwykle języka nieświadomie wraz z brytyjskimi dziećmi. Rodzice bardzo często zaskakiwani są przez namłodsze pociechy specyficznym angielskim akcentem, którego starsi na próżno próbują się nauczyć. Najbardziej frustrujące jest usłyszenie od własnego dziecka „Nie mamusiu, to się nie tak mówi.” Starsze dzieci mają nieco trudniejszą sytuację. One muszą uczyć się codziennego angielskiego od początku. Jak większość emigrujących rodzin się przekonała, angielski na kursie w Polsce i angielski na ulicy Londynu, Manchesteru, czy Liverpoolu, to naprawdę dwa różne języki. Obecnie w szkołach brytyjskich 1 na 5 uczniów używa angielskiego jako drugiego języka. Angielski wielu dzieci nie jest płynny i potrzebują one pomocy w nauce. Jednakże nierówność poziomów nie trwa zbyt długo i przystosowanie się do nauki w obcym języku zajmuje dziecku najwyżej kilka miesięcy. W przypadku polskich dzieci w brytyjskich szkołach różnica polega jedynie na niedoskonałości angielskiego, jako że zazwyczaj nawet te dzieci, które średnio radziły sobie w szkołach Polskich, w Wielkiej Brytanii uznawane są za pracowite i uzdolnione.

I’m going out mum!

Zmartwienie rodziców, że ich dzieci nie poradzą sobie w nowym otoczeniu jest naturalne, ale prawie zawsze bezzasadne. Dzieci szybciej znajdują sobie tubylczych przyjaciół, niż dorośli, którzy często próbują wybrać przyjaciół wśród rodaków. Ta sama narodowość dla dorosłych jest ważniejsza, niż walory osobowości znajomych, ze względu na posługiwanie się tym samym językiem. Tak jest łatwiej. Dzieci jednakże nie idą na łatwiznę. Starają się jak najszybciej przystosować do otoczenia. Ubierają się jak brytyjskie dzieci, mówią jak brytyjskie dzieci, nie chcą się niczym wyróżniać. Dlatego coraz częściej zaczynają używać języka angielskiego jako języka codziennego, posługując się polskim dość sporadycznie. Tempo życia rodziny na obczyźnie również ulega zmianie, rodzice, zwłaszcza na początku, muszą ciężej pracować, co negatywnie odbija się na związkach rodzinnych. Dzieci bardzo często zostają dłużej w szkołach, mają dodatkowe zajęcia. Rzadziej przebywają z rodzicami i rzadziej rozmawiają w ojczystym języku. Coniedzielne wizyty w kościele za bardzo nie pomagają. Katolicyzm Polaków, który bardzo często wzmacnia się u dorosłych na emigracji, z powodu poczucia wyobcowania, jest następną cecha różniącą polskich nastolatków od ich brytyjskich rówieśników. Zwłaszcza katolicyzm praktykujący. Brytyjczycy w większości są protestantami i nie chodzą tak często do kościoła jak katolicy zwykli chodzić. Dlatego trzeba bardzo ostrożnie podchodzić do tej kwestii, w relacjach ze starszymi dziećmi, bo organizacje przykościelne nie zawsze muszą być nudne i szkoda by było do nich zrazić dziecko. Szczególnie, że jest to jedno z niewielu miejsc, w których można usłyszeć „ładną” polszczyznę. Tymczasem w domach polskich często na pytanie: „Gdzie wychodzisz?” można usłyszeć odpowiedź – „I’m going out mum!”

Moje dziecko nie mówi po polsku
Często zdarza się tak, że starsze dzieci - a zwłaszcza nastolatki - nie chcą mówić w ojczystym języku. Nie jest to właściwe jedynie polskim dzieciom. Wszystkie rodziny imigranckie w Wielkiej Brytanii przeżywają ten sam kryzys tożsamościowy. Z jednej strony zależy imigrantom na jak najszybszej asymilacji, z drugiej strony jednak chcą zachować ojczyste tradycje, a przede wszystkim język. Polacy ze względu na bliskość Ojczyzny mają właściwie  dość komfortową sytucję. Pomimo wzrastającego kryzysu i bezprzykładnych przewidywań, że nawet połowa z miliona Polaków na Wyspach powróci do ojczyzny, to istnieje w Wielkiej Brytanii ogromna Polonia. Większość z tych, którzy tu przyjachali osiedliła się bowiem już na stałe i tu wychowuje dzieci. Siła Polonii w dużej mierze tkwi w liczebności. W obecnej chwili dorośli nie muszą koniecznie posługiwać się doskonałym angielskim, właściwie wszędzie można spotkać rodaków. Szpitale, banki, call centers czy instytucje państwowe  zatrudniają Polaków by jak najbardziej ułatwić komunikację. Można zamówić Polską telewizję, spotykać się z polskimi znajomymi, kupować w polskich sklepach i mieć kontakt ograniczony z  brytyjczykami w pracy, albo i nie. Można przecież pracować z Polakami, a po pracy nawet iść do polskiego pubu. Tymczasem polskie dzieci chłoną inną, a więc interesującą ich kulturę i chcą być dokładnie jak ich rówieśnicy. Często zatem można być świadkiem sytuacji, gdzie rodzice i dzieci mówią różnymi językami i perfekcyjnie się dogadują! Dotyczy to zwłaszcza dzieci starszych, nastolatków, którzy przebywają na emigracji już od dłuższego czasu i właściwie trudno im określić kim tak naprawdę są. Na wszelki wypadek mówią po angielsku, żeby się nie wyróżniać. Podziwiana więc może być cierpliwość rodziców, którzy z właściwym sobie uporem na każdą angielska sentencję odpowiadaja polskimi zdaniami. Na naukę nigdy bowiem nie jest za późno.

Pół - Polak, pół - ???
W zupełnie innej sytuacji są rodziny mieszane. Niestety, zazwyczaj językiem dominującym jest zawsze język kraju, w którym się mieszka. Dość nieskomplikowana sytuacja następuje, kiedy jedno z rodziców jest pochodzenia polskiego, a drugie angielskiego. Zwykle dorośli starają się uczyć dzieci obydwu języków, a także uczyć się języka partnera. To ważne, żeby oswajać się wzajemnie z obcą kulturą i zachęcać dzieci do nauki polskiego, jeśli mieszka się w Wielkiej Brytanii. Trochę bardziej skomplikowana sytuacja następuje, gdy żadne z rodziców nie pochodzi z Wysp, a angielski w obydwu wypadkach jest drugim językiem. Dzieci w takich małżeństwach muszą wykazać się sporymi umiejętnościami lingwistycznymi. Obecnie ze względu na zwiększoną mobilność, otwarcie granic w Europie, coraz doskonalszą i szybszą komunikację, nie ma miejsca na ziemi, gdzie przy sprzyjających warunkach nie można by było się osiedlić. Przy wielkich ruchach migracyjnych, których jesteśmy świadkami i uczestnikami w tej chwili, zawsze dochodzi do mieszanych związków. Jedni są przeciwni takim małżeństwom, inni widzą w nich szansę na rozwój i poszerzenie horyzontów kulturowych. Każdy wybiera co mu najbardziej pasuje. Problem pojawia się przy wychowaniu dzieci. W jakim języku mówi się w domu, w jakim do dzieci, w jakim do partnera? To już są kwestie indywidualne. Dobrze jest jednak zajrzeć na fora internetowe i zwyczajnie poczatować z kimś, kto przebywa w związku z cudzoziemcem (np. http://forum.we-dwoje.pl, http://www.babyboom.pl). Można się wtedy przekonać, w jaki sposób pary rozwiązują problemy językowe.

Ojczysty, znaczy jaki?

Edyta z zachodniego Londynu ma dwu i półletniego synka. Ona jest Polką, tata jest francuskojęzyczny. W domu rozmawiają po angielsku. - Kiedy byłam w ciąży nie zastanawiałam się nad tym, w jakim języku będzie mówiło moje dziecko. To oczywiste, że po polsku. Nigdy nie przypuszczałam, że sprawa będzie trochę bardziej skomplikowana - mówi Edyta. Polka zaczęła więc zapoznawać się z literaturą fachową i okazało się, że dziecko może przyjąć nieświadomie dwa języki jako języki naturalne tzn. takie, których zasady gramatyki przyjmuje niejako naturalnie od rodziców, w okresie niemowlęcym. Naturalne przyswajanie języków kończy się w trzecim roku życia. - Problem polegał na tym, że chcieliśmy z mężem, żeby nasz synek mówił po polsku i francusku, ale ja nie znam francuskiego, a on polskiego. Skończyło się na tym, że mówiliśmy ciągle po angielsku - dodaje.
Sytuacja rodziny Edyty jest typowa dla rodzin mieszanych mieszkających za granicą. Zwykle partnerzy porozumiewają się w języku kraju w którym mieszkają, ale chcą  dzieci nauczyć swoich ojczystych języków. Dobrze jest wtedy dla przykładu wziąć kogoś do opieki nad dzieckiem, kto mówi w jednym z tych języków. - Kiedy nasz synek był bardzo mały, poprosiłam moją mamę żeby przyjechała i zaopiekowala się nim. Jestem dość aktywna i nie wyobrażałam sobie zostać w domu, aż do momentu kiedy moje dziecko pójdzie do przedszkola. Z drugiej strony bałam się oddać go pod opiekę kogoś obcego. Na szczęście mama się zgodziła i to ona wpoiła małemu język polski - opowiada Edyta. Dzieci, takie jak synek Edyty, wychowujące się w rodzinach wielokulturowych, zwykle zaczynają mówić wolniej, ale… za to od razu w kilku językach na raz. W wypadku Edyty są to trzy języki: polski, angielski i francuski. - Do chwili kiedy mama zamieszkała z nami, mój synek zaczynał mówić tylko po polsku, po angielsku mówił jedynie „bay,bay” i trochę po francusku. Niestety, mama musiała wrócić do Polski, a my zdecydowaliśmy się wysłać synka do przedszkola. Teraz ja staram się mówić do niego po polsku, mój mąż po francusku, a w przedszkolu synek mówi po angielsku. Łapię się czasami na tym, że kiedy mój synek pyta mnie o coś po angielsku, to mu odpowiadam w tym samym języku, co jest bardzo denerwujące, bo chcę żeby mówił po polsku - skarży się Edyta.

Pielęgnując korzenie
Niestety, sytuacja Edyty nie jest odosobniona. Większość rodzin wielojęzycznych ma ten sam problem. Synek Edyty jest na razie mały i to  nie od niego zależy, lecz od Edyty i od innych młodych rodziców czy ich dzieci będą mowiły po polsku. Nie trzeba wiele by tego dokonać, wystarczy zbierać się w grupy z innymi polskimi mamami i pozwalać dzieciom bawić się razem. Trzeba być też konswkwentnym i wymagać od dziecka mówienia po polsku. Zachowywanie języka nie musi być czymś nudnym i trudnym. Na Wyspach fukcjonuje – dla przykładu - około 100 polskich szkół sobotnich, w których dzieci uczą się historii oraz  geografii Polski, religii, śpiewu i naturalnie języka polskiego. W samym Londynie jest około 15 takich placówek. Ich lokalizacje można znaleźć na stronie internetowej Polskiej Macierzy Szkolnej - http://www.polskamacierz.org.

• Widzisz błąd na stronie? Wyślij informację do redakcji.
• Zapisz się do naszego newslettera - najświeższe wiadomości codziennie na Twój e-mail
• Wyślij do znajomego
 ~niniola: Przeczytalam i jestem zdania, ze takim rodzinom brakuje babc. One to najczesciej maja najwiecej cierpliwosci by zajac sie dziecmi i wpoic im sztuke poslugiwania sie jezykiem polskim opowiadajac chocby bajki czy tez odpowiadajac na kazde- "dlaczego" zadane przez nie. Moim zdaniem babcia, to dzisiaj towar deficytowy biorac pod uwage zmeczonych praca rodzicow i ewidentny brak czasu, jaki moga poswiecie swoim dzieciom.
odpowiedz
 ~polilang: www.polilang.co.uk * How many dishes for Christmas Eve dinner? * How many kisses on cheeks when greeting Polish friends and family? * What did I do wrong when complimenting on her dress/his tie? We are the only school answering these questions. When teaching Polish language we do not forget to teach Polish culture. Lekcje grupowe i indywidualne dla doroslych i dla dzieci. Szkola jesyka polskiego w Londynie
odpowiedz
 ~polilang: * How many dishes for Christmas Eve dinner? * How many kisses on cheeks when greeting Polish friends and family? * What did I do wrong when complimenting on her dress/his tie? We are the only school answering these questions. When teaching Polish language we do not forget to teach Polish culture. www.polilang.co.uk Lekcje jezyka polskiego dla doroslych i dla dzieci. Szkola jezyka polskiego w Londynie
odpowiedz
 ~;): jeSyka?

odpowiedz
Open publication - Free publishing - More cooltura
CLWK
blacklemon
Team One
Capital
Kotrak
Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 09:25)
~Elena Vedran:  Nazywam się Elena Vedran. Bardzo się cieszę, że mogę dzielić si

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 23:55)
~ew: ja z mezem borykamy sie z nimi 5 lat.zero pomocy wreczprzeciwnie ,syn kradn

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 12:50)
~Tasha:  Chcę tylko szybko poradzić każdemu, kto ma trudności w jego zwią

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 14:10)
~Monika Patrik: Przeczytaj, a także skontaktuj się z dr Isikolo, jeśli potrzebujesz

Moda na kimono (godz. 07:35)
~women: No sorki jak trenujesz karate pod kątem samoobrony a nie sportowo to nie w

KomunikatyO portaluLudzie portalupl Reklamauk AdvertisingNasz patronatKonkursyNapisz do nasWyślij materiałPartnerzyrss
Copyright 2008 elondyn.co.uk.
Support: It's Done under Epoznan.pl licence. All rights reserved.