prl cooltura
       
Niedziela, 29.03.2020 Marka, Wiktoryny, Zenona
| Startuj z nami | Dodaj do ulubionych
Partia pracy uśmiecha się do polskich wyborców
Partia pracy uśmiecha się do polskich wyborców

Andrzej Świdlicki


ostatnia aktualizacja: 2009/03/25 06:00

Gdy któraś z głównych brytyjskich partii politycznych odkrywa na nowo polską społeczność, to jest to zwiastunem zbliżających się wyborów lokalnych, bądź europejskich.

Partia Pracy, będąca u władzy od 1997 r. nie jest wyjątkiem i dlatego, z myślą o przekonaniu polskich imigrantów do siebie zainaugurowała w Izbie Gmin działalność grupy Labour Friends of Poland (LFP) 9 marca. Inicjatywę wsparli szef MSZ-et David Miliband i minister stanu ds. Europy Caroline Flint.
Mieszkańcy krajów UE mają prawo udziału w wyborach do Parlamentu Europejskiego nawet, jeśli pracują na terenie innego. Wyborom na burmistrza Londynu 1 maja 2008 r. towarzyszyło spore zainteresowanie społeczności polskiej, ale jej głos nie przechylił szali zwycięstwa na stronę żadnego z kandydatów. Do wyborów zarejestrowało się w Londynie niespełna kilka tysięcy Polaków, głównie osiadłych tu od lat. Ogromna większość przybyłych po 1 maja 2004r., mimo godnych pochwały inicjatyw takich, jak „Polacy Głosują” nie uczestniczyła w nich, zaś głosy tych, co poszli rozbiły się na trzech kandydatów.
Tym razem stawka w wyborach do Parlamentu Europejskiego jest wyższa, ponieważ wystawienie swoich kandydatów zapowiedziały partie skrajnie prawicowe, anty-imigracyjne i nacjonalistyczne, jak British National Party (BNP) i eurosceptyczne (w rzeczywistości anty-europejskie), jak Libertas, kierowana przez irlandzkiego milionera Declana Ganley’a, której sprytna kampania przyczyniła się do odrzucenia przez Irlandczyków Traktatu Lizbońskiego w referendum z 12 czerwca 2008 r. Libertas utworzył w W. Brytanii swoją partyjną przybudówkę po to, by jak mówi Ganley dać Brytyjczykom szansę wypowiedzenia się na temat Traktatu Lizbońskiego. Rząd Tony'ego Blaira takie referendum im obiecał, zaś jego następca uznał, że nie ma potrzeby rozpisywania go – przypomina Irlandczyk. W okresie gospodarczego spowolnienia partie takie, jak BNP i Libertas ściągają na siebie więcej uwagi. Co gorsze, ogólne pogorszenie społecznych nastrojów (i nastawienia dla obcokrajowców) sprzyja im politycznie.

Laburzystowscy politycy, jak Mark Lazarowicz ze Szkocji, Alan Whitehead, Denis MacShane (były minister stanu ds. Europy 2002-05), Andrew McKinley, czy Tony Lloyd, którzy wspierają inicjatywę LFP, to osoby związane z Polską więzami pokrewieństwa, lub sentymentami. Matka ministra spraw zagranicznych Davida Milibanda urodziła się w Polsce, ojciec MacShane’a był żołnierzem Polskich Sił Zbrojnych, a on sam jako działacz związkowy federacji metalowców jeździł do Polski wspierać NSZZ Solidarność. Ojciec Lazarowicza służył w polskim dywizjonie myśliwskim. Lloyd nie ma polskich korzeni, ale pamięta z dzieciństwa polską społeczność w Manchesterze, gdzie się wychował. McKinley w jednym ze swych pierwszych wystąpień w Izbie Gmin, jako nowo wybrany poseł, jeszcze w połowie lat 90. poparł wejście Polski do NATO i UE, a więc w czasie, gdy Polacy nie mogli wjeżdżać do Wielkiej Brytanii bez wiz i nawet zatrudnianie polskich au pair nie było legalne. Alan Whitehead reprezentuje okręg w Southampton, gdzie według obliczeń liczba Polaków w stosunku do ogółu mieszkańców może być najwyższa w kraju.
Posłowie ci liczą na to, że LFP stanie się forum dialogu i platformą współpracy polskich organizacji społecznych i polonijnych z Partią Pracy zarówno w terenie, jak i na szczeblu krajowym. Anglicy mają na to swoje słowo „networking”, czyli nawiązywanie nieformalnych kontaktów i wzajemne poznawanie się z myślą o ich wykorzystaniu w przyszłości do wspólnych celów.
Wiceprzewodniczący LFP poseł Alan Whitehead w przemówieniu w pokoju stołowym Izby Gmin inaugurującym działalność grupy zauważył, iż ważnym sprawdzianem współpracy będą najbliższe wybory do Parlamentu Europejskiego. Dla Polaków będzie to okazja powstrzymania sił prawicowych, niechętnych europejskiej integracji, a więc także otwarciu rynku pracy dla nich i swobodnemu przepływowi siły roboczej. Carol Flint podkreśliła, iż nacjonalistyczne i ksenofobiczne partie skupiają swoją wrogość na kolorowych mniejszościach, ale są ogólnie przeciwne imigrantom. Miliband skrytykował selektywne podejście brytyjskich eurosceptyków do UE; chcą zatrzymać dla Wielkiej Brytanii korzyści wynikające z członkostwa we wspólnym rynku, pozostając zarazem na uboczu najważniejszych spraw, którymi żyje UE. Wynik wyborów do Parlamentu Europejskiego, jak zaznaczył - przesądzi o układzie sił pomiędzy tymi, którzy w Wielkiej Brytanii mają pozytywny stosunek do UE, a tymi, którzy są jej niechętni.

Denis MacShane powiedział w kuluarach, że przekonany jest o naturalnym pokrewieństwie wartości i interesów pomiędzy społecznością polską w Wielkiej Brytanii, a  Partią Pracy. Jak twierdzi, żaden inny rząd brytyjski po wojnie nie zrobił tyle dla Polski, co rząd Tony'ego Blaira (1997-2007). Tony Lloyd sprawujący funkcję Przewodniczącego Parlamentarnej Partii Pracy reprezentującej interesy posłów nie pełniących funkcji w rządzie zaznaczył, że integracja społeczna nie dokonuje się z dnia na dzień, ale jest naturalna w drugim pokoleniu. Od Polaków oczekuje poszanowania brytyjskiej tradycji tolerancji, która czyni z Wlk. Brytanii kraj otwarty i dobry do życia. Przewodniczący Zjednoczenia Polskiego Jan Mokrzycki sądzi, iż Polacy powinni angażować się w życie społeczne i polityczne, tworzyć organizacje służące kontaktom z Brytyjczykami i wychodzić do nich ze swymi pomysłami, inaczej będą żyć w getcie i Brytyjczycy nie będą się liczyć z ich opinią.
Skłonienie Polaków do udziału w wyborach 4 czerwca (nb. przypadającymi w 20 rocznicę tzw. 33 procentowych wyborów do Sejmu i nielimitowanych procentowo wyborów do Senatu, które przyniosły wielkie wyborcze zwycięstwo Solidarności), nie będzie  łatwe. Uogólnienia z konieczności prowadzą do uproszczeń, ale wygląda na to, iż polscy imigranci w większości nie identyfikują się z brytyjskim życiem politycznym, bo wiedzą o nim mało i czują się outsiderami. Zarejestrowanie się do wyborów wymaga świadomego aktu woli i dyscypliny, a także znajomości języka. Tymczasem Parlament Europejski jest dla nich abstrakcją. Żyją w rozkroku między dwoma krajami, mentalnie w większym stopniu nadal w Polsce niż w Wielkiej Brytanii. Nie wiedzą, gdzie będą za kilka lat i nastawieni są na dorobienie się i przeczekanie. Jest to szkoda, ponieważ nawet dla średnio otrzaskanego z Wlk. Brytanią polskiego imigranta powinno być jasne, która brytyjska partia polityczna najbardziej mu sprzyja.

• Widzisz błąd na stronie? Wyślij informację do redakcji.
• Zapisz się do naszego newslettera - najświeższe wiadomości codziennie na Twój e-mail
• Wyślij do znajomego
 ~m59: Partia pracy spada w sadazach z uwagi na kryzys ktory doskonale wykorzystuja inne partie.Ale jest doskonale lekarstwo na to ktore gwarantuje blyskawiczny wzrost nawet o 40% lub wiecej.
odpowiedz
 ~m59: chetnie podpowiem jak zwiekrzyc popularnosc partii pracy moj e-mail 49dmkd@gmail.com
odpowiedz
Open publication - Free publishing - More cooltura
CLWK
blacklemon
Team One
Capital
Kotrak
Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 12:30)
~Marta Leon:  ŁAŁ!! To jest najwspanialsza rzecz, jakiej kiedykolwiek doświadczy

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 22:00)
~Doretta: O MÓJ BOŻE!!! To z pewnością szokujące i prawdziwe świadectwo

Chelsea dostała zgodę na modernizację stadionu (godz. 09:32)
~Emil: Dobra wiadomość

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 12:41)
~Jana Alois:  Nie chciałem rozwodu, ponieważ bardzo kocham mojego męża i nie ch

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 05:03)
~JEFF: Moja rodzina jest bardzo szczęśliwa, że ​​jesteśmy teraz razem

KomunikatyO portaluLudzie portalupl Reklamauk AdvertisingNasz patronatKonkursyNapisz do nasWyślij materiałPartnerzyrss
Copyright 2008 elondyn.co.uk.
Support: It's Done under Epoznan.pl licence. All rights reserved.