prl cooltura
       
Czwartek, 17.10.2019 Antonii, Ignacego, Wiktora
| Startuj z nami | Dodaj do ulubionych
„Bobski the Builder” jest tylko jeden
„Bobski the Builder” jest tylko jeden

źródło: buduj.co.uk
ostatnia aktualizacja: 2009/03/13 11:52

„Bobski the Builder” to brytyjskie reality show, które mieliśmy okazję oglądać w ubiegłym roku na kanale Chanel 4. Program polegał na rywalizacji polskiego i angielskiego budowlańca, dlatego też cieszył się dużą popularnością wśród polskich emigrantów.

Jak ekipa Channel 4 dotarła do Ciebie?
Dotarli poprzez moją stronę internetową. Tę stronę zrobiłem sam. Jakimś cudem, po wpisaniu w Google hasła „Polish builder” wyskoczyła im właśnie ta strona. Oni po prostu szukali polskiego budowlańca, by nakręcić film. Ponoć znaleziono ich w selekcji pierwotnej 150, a 15 odpowiedziało na e-maile.

Materiał robiono 4 miesiące i nakręcono 100 godzin, a film trwał około 40 minut.

Tak, a poza tym połowa treści poświęcona była ekipie angielskiej.

Czy rzeczywistość wyglądała jak w filmie, czy też została przerysowana?
Dużo przerysowano. Moim zdaniem, wszystko, to kwestia montażu. Ktoś te kawałki składa do kupy. Cały materiał mógł wyglądać inaczej. Można było np. ukazać Warszawę w innym świetle.

No właśnie, w filmie niektóre rzeczy wyglądały dość siermiężnie…
Pokazano to specjalnie w taki sposób. Z całego materiału o Warszawie widać w dokumencie fragment z terenem wokół Pałacu Kultury, oraz najgorszy samochód, jaki wtedy przejeżdżał.

A dlaczego ściągałeś do pracy kolegów z Polski? Czy w Wielkiej Brytanii brakuje polskich budowlańców?
To twórcy filmu chcieli, żebym ściągnął kogoś z kraju. Kogoś, kto jeszcze tu nie był, bo chciano, żeby program był ciekawszy. Więc ściągnąłem „świeżaka” (śmiech). Zadzwoniłem do kolegi z pytaniem, czy kogoś nie ma, ten znalazł chłopaka, który bardzo się ucieszył, że tu przyjedzie. Zaproponowaliśmy, by ekipa przyjechała na lotnisko i sfilmowała ich przybycie. Realizator programu powiedział: - Nie, Jarek. Lepiej pojedziemy do Polski. Tak się stało. Ja myślałem, że mój kolega, Marian mieszka w Lublinie, a okazało się, że to 100 km od Lublina. Z kolei Tomek mieszkał 40 km od granicy ukraińskiej. Śmiałem się, że nie ma teraz polskich budowlańców w kraju i trzeba się zapuszczać w dalekie rejony, by ich znaleźć. W każdym razie, myślę, że źle się złożyło, że w Polsce ekipa filmowa zobaczyła furmankę i powstał pomysł, żeby się nią przejechać. Ciąg dalszy można sobie wyobrazić…

O filmie krążą dość rozbieżne opinie. Niektórzy twierdzą, że Twoi angielscy klienci nie byli dla Ciebie tacy źli?
Byli jeszcze gorsi niż w filmie. Na początku, co prawda się uśmiechali, ale już po tygodniu sytuacja wyglądała inaczej. To było młode, angielskie małżeństwo, które na znało się na rzeczy, ale miało znajomości. Deweloper, który jest partnerem mamy Emmy, przysporzył mi najwięcej kłopotów. Zmiana kontraktu, to jego sprawka. Telewizja była na boku. Oni tylko rejestrowali materiał, a pracę budowlaną wykonywaliśmy my. Jeśli coś poszłoby nie tak, to zostałoby to pokazane. Po zmianie kontraktu, ja stwierdziłem, że nie podejdę do tego projektu. Twórcy filmu obiecali mi jednak pomoc, nawet finansową. Kevin mówił: - Pamiętaj, że nie reprezentujesz tylko siebie, ale tysiące małych firm, które też borykają się z podobnymi problemami. Anglicy, zatrudniając małe polskie firmy myślą, że wyświadczają im przysługę, a tymczasem jest odwrotnie. Pokaż to.

Czy myślałeś, że występując w tego typu programie reprezentujesz Polskę?

Tak, jak najbardziej. Nie chodziło tu o mnie, bo mogłem się wycofać trzy razy. Poza tym, to było wyzwanie. Podejmowałem się pracy, co, do której nie byłem pewny, czy ją wykonam. I to jeszcze za małe pieniądze. Na temat, czy reprezentuję Polaków rozmawiałem od samego początku z reżyserem filmu.

Czy ekipa Terry’ego była naprawdę taka kiepska?
Nie wiem, nie znam Terry’ego. Dowiedziałem się o nim pod koniec kręcenia filmu. Gdy się o tym dowiedziałem, to pytałem reżysera jak tam konkurencja, a on odpowiadał, że nie ma konkurencji. W końcu zaczęli mówić. Było tak, że my kończyliśmy, a im coś jeszcze wypadało. Oczywiście i my mieliśmy problemy.

Na końcu filmu powiedziałeś, że byłeś kiedyś sprzedawcą czekoladek.
Po części byłem. Nie tyle sprzedawałem czekoladki, co byłem przedstawicielem handlowym firmy Fazer, która zajmuje się właśnie czekoladowym biznesem. Ekipa filmowa to podchwyciła i ubrano mnie w garnitur i dano karton czekoladek.

Jak długo istnieje Twoja firma budowlana?
Przyjechałem tu 7 lat temu, bez wizy, z kolegą, jako drugi kierowca TIR-a. Nie przejeżdżaliśmy przez Dover i ja nie miałem pieczątki w paszporcie. Potem wróciłem autobusem do Polski i wróciłem do Anglii po to, by dostać pieczątkę. Z czasem postarałem się o biznes-wizę. Pracowałem dla Sary Int. Swoją firmę w obecnym wymiarze mam od czterech lat.

Remontujecie, ale nie budujecie od podstaw?
Jeszcze się nie zdarzyło, aczkolwiek ja jestem gotów. Mam odpowiednia wiedzę w tym zakresie.

Ile osób zatrudniasz?
Podstawowa ekipa, to 5 osób. Są też dochodzący. Największa liczba osób przeze mnie zatrudnionych, to 16.

Jak nazywa się firma?
Różnie (śmiech). Generalnie Polish Builder, tak naprawdę jednak firma nazywa się Jarosław Kisielewski. Teraz jestem na etapie zmiany typu działalności na limited. Może nazwę firmę Bobski the Builder, chociaż może być problem, bo to nazwa programu. Apropos tego, to po filmie wykupiono wszystkie domeny internetowe bobskithebuilder. Ja już nie zdążyłem…

Jak program wpłynął na firmę?
Podczas emisji dostałem 5 e-maili z propozycją pracy. Tego samego dnia, wieczorem dostałem od webmastera propozycję zbudowania darmowej strony internetowej. Wykonano ją.

Jak oceniasz film?
Oglądałem siebie i myślałem: O, jejku! W pewnym momencie filmu dorzucono tylko mój głos. Widzę tu małą manipulację. Mój klient, Mark post factum twierdził, że nie mówił, że więcej nie zatrudni polskiego budowlańca, a oczywiście, że tak mówił, bo zapisano to na filmie.

Jeśli chodzi o film, to żałujesz czegoś?
Generalnie, nie. Dostałem po tyłku za to, że chciałem zrobić coś lepiej. To, że przybudówka była 60 cm za krótka, nie zdarzyło się z mojej winy, chociaż nie wyjaśniono tego w filmie. Specjalnie nie mam o to pretensji. Film musi pokazać, że nie jesteśmy idealni. Komentarze jednak zebrałem przychylne.

A, czy miałeś negatywne komentarze?
Tak. Ktoś napisał mniej więcej tak: „Fajnie wykorzystałeś swoich ziomków ze wsi, ale gratuluję odwagi”. To jednak nie tak. Moi koledzy dostali pieniądze.

• Widzisz błąd na stronie? Wyślij informację do redakcji.
• Zapisz się do naszego newslettera - najświeższe wiadomości codziennie na Twój e-mail
• Wyślij do znajomego
 ~chcieli nas osmieszyc: brytyjska telewizja chciala pokazac nas polakow ze zlej strony, bo pewnie jest tak ze polacy za duzo tutaj remontuja i kogos to boli... pewnie namowili polaka na program a tak naprawde wykorzystali go
odpowiedz
 ~werty: moi angielscy pracodawcy wyrazaja sie bardzo pochlebnie o bobskim i widza roznice miedzy polskim i angielskim wykonawca.ja tez myslalem ze ten program ma osmieszyc polakow a mimo to wasz bobski przyspozyl pochlebnych opinii polakom-wiec nie bedzie tak zle.a jesli chodzi o furmanki to moga one przciagnac anglikow do kraju tak jak polskie lokomotywy.niech ktos mysli przez duze M.
odpowiedz
 ~maki paki:  your dad
odpowiedz
Open publication - Free publishing - More cooltura
CLWK
blacklemon
Team One
Capital
Kotrak
Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 10:45)
~Florence: Nazywam się Florencja z Londynu. Miałem poważne problemy z męże

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 10:44)
~Loveth: Nazywam się Loveth z Kanady. Po siedmiu latach kontaktu z nim rozwi

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 10:41)
~Rose: DR.Sango jest najprostszym pisarzem i pomocnikiem. Nazywam się Rose James.

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 10:40)
~Betty: Udane świadectwo Beth: „Jak szybko możesz odzyskać byłego partner

Manchester United w końcówce stracił zwycięstwo (godz. 11:21)
~bestdiscocam:

KomunikatyO portaluLudzie portalupl Reklamauk AdvertisingNasz patronatKonkursyNapisz do nasWyślij materiałPartnerzyrss
Copyright 2008 elondyn.co.uk.
Support: It's Done under Epoznan.pl licence. All rights reserved.