prl cooltura
       
Niedziela, 29.03.2020 Marka, Wiktoryny, Zenona
| Startuj z nami | Dodaj do ulubionych
Życiowa historia jest esencją bluesa
Życiowa historia jest esencją bluesa



ostatnia aktualizacja: 2015/06/05 14:16

20 czerwca w Jazz Café POSK wystąpi międzynarodowa grupa bluesowa Mark Olbrich Blues Eternity. Założycielem i liderem zespołu jest Marek Olbrich, polski gitarzysta basowy mieszkający od wielu lat w Wielkiej Brytanii. W zespole Marka grają czołowi zachodni i polscy bluesmani, więc możemy spodziewać się bluesa na najwyższym światowym poziomie. Z Markiem Olbrichem specjalnie dla czytelników „Cooltury” rozmawia Marek Greliak z Jazz Café POSK.

Kiedy zaczęła się twoja kariera muzyczna? Wiem, że zanim przyjechałeś do Anglii, byłeś już znanym muzykiem w kraju.
- Zacząłem, jak miałem 13 – 14 lat – od studniówek i bali maturalnych, potem grałem w różnych klubach. Profesjonalnie zacząłem grać w pierwszym zespole Zbyszka Hołdysa RH–. Grał ze mną wtedy młody Waglewski – dziś znany artysta jazzowo-rockowy. Hołdys skomponował dla naszego zespołu pierwszą polską operę rockową „Wyprawa do Atlandydy”, która spotkała się z fenomenalnym przyjęciem. Graliśmy tę operę na trasach koncertowych, aż została nagrana w Studiu 1 Polskiego Radia. Potem „Atlandyda” była transmitowana przez telewizję (TVP1) w najlepszym czasie do oglądania.

Czy blues to był ten gatunek muzyczny, który od początku porywał cię do grania?
- Tak, choć najpierw nie wiedziałem, że blues to blues. Porwały mnie rytmy, frazy, instrumentacje tak charakterystyczne dla tej muzyki.

Czytając twoją biografię, można w niej zauważyć tzw. epizod amerykański. Czy pobyt w Stanach dał ci dodatkowe doświadczenie i wzbogacił twój warsztat muzyczny?
- Tak. Bez wyjazdu do Stanów nie byłoby emocjonalnej więzi z bluesem. Esencją bluesa jest treść przekazywanej w formie muzycznej historii życiowej. Teksty takich utworów, jak „Smokestack Lightning”, „Don’t Start Me Talking”, „Mannish Boy” opisują historie, które się faktycznie zdarzyły. Do tego dochodzi fantastyczna muzyka. Ale kolejność jest taka, jak powiedziałem.

Anglia jest kolebką bluesa europejskiego. Europejczycy dołożyli własne instrumentacje i interpretacje. W dużym stopniu zamieniły się proporcje esencji i efektu lub, jak się potocznie mówi, formy i treści. Ja pomyślalem sobie swego czasu, że jak dokopię się do korzeni, to będę dopiero w bluesie „w domu”. Stąd wyjazd do Stanów. Dzięki graniu w USA poprawił mi się warsztat. No i byłem pod presją, by się maksymalnie „załapać” na granie. Po pielgrzymce do Mississippi połapałem się wreszcie na dobre, o co chodzi w tym bluesie. Kropką nad „i” było zagranie w klubie Ground Zero w Clarksdale Mississippi, gdzie blues się narodził.

W twoim obecnym składzie grają zarówno legendarni muzycy, jak i młodzi, utalentowani artyści. Jak doszło do współpracy z obecnym składem?
- Ideą naszej grupy jest emocjonalny związek z bluesem. Na froncie jest Jimmy Thomas – to jeden z twórców tej muzyki. Mniej znany w Europie, ale w Stanach, skąd pochodzi, w jego rodzinnym mieście Oceola w Arkansas wystawiono mu pomnik. Jest z nami też fenomenalny gitarzysta Eddie Angel oraz wirtuoz harmonijki ustnej Laurie Garman. Dobieram takich muzyków, którzy mają właściwe podejście do bluesa.

W przeszłości współpracowałeś z czołowymi światowymi bluesmanami. Z kim ci się najlepiej grało?
- W Ameryce grałem z Lyndseyem Alexandrem, który mieszka w Chicago. Absolutna legenda bluesa – z tym że go nie ciągnie ani w trasy, ani za granicę. Dla mnie i – co ważniejsze – dla Chicagoans istotne jest to, że on jest na tej samej półce co B.B King i Albert King. Oprócz tego od wielu lat współpracujemy z Sarasotą Slimem – Southern Bluesman – jak to mówią. On jest jednym z największych specjalistów „slide guitar” (poślizgowa technika grania na gitarze). Nasza wspólna płyta wyprzedała trzy nakłady i z ciekawszych sukcesów należy wymienić jej zakup przez jeden z kanadyjskich okręgów szkolnych jako pomoc naukową do zajęć z muzyki współczesnej! Oprócz tego świetnie mi się grało z Larrym Garnerem, Philem Guyem, etc. Chcę też dodać, że kilku sławnych muzyków wyszło od nas, z naszego zespołu: Matt Scofield, który jest teraz na topie w USA, Paddy Milner – grał do samego końca z Jackiem Bruce’em (Cream), Earl Green – 7-krotny Blues Singer of the Year tutaj, w Anglii i jeszcze Laurie Garman – jedyny biały, który nagrywał z Bobem Marleyem, a oprócz tego członek słynnej grupy Yardbirds.

Koncertujesz dużo w kraju. Jak jest przyjmowana grupa w Polsce i w jakich miejscach głównie koncertujecie?
- Z reguły bierzemy udział w festiwalach i włączamy Polskę jako część trasy w Europie Centralnej. Przyjęcie w Polsce jest niesłychane. Wystarczy powiedzieć, że warunki finansowe są sporo gorsze niż gdzie indziej, a mimo to chłopaki nie mogą się doczekać następnej wizyty!

Macie na swoim koncie osiągnięcia, nagrody i wyróżnienia. Co uważasz za swój największy sukces?
- Dotychczas było, jak tu mówią, „No good deed ever goes unpunished”. Dużo pracy, dużo radosnych widzów i sprzedanych płyt, ale bez specjalnych medali. Potem w najmniej spodziewanym momencie nasza ostatnia płyta – „Live From Pamela Blues” – dostała nagrodę Bluesowa Płyta Roku 2014 w polskim portalu BluesOnline! I to poprzez głosy ludzi! Dosłownie stanęły nam łzy w oczach.

Skąd się wziął przydomek „Bestia” przy twoim nazwisku?
- Głównie z energicznego zachowania na scenie. W dawnych czasach wypadało stać spokojnie i grając, kontrolować, czy buty są czyste. Ja lubię grać całym ciałem. Też po paru fanaberiach po graniu.

Przed waszym występem jako support wystąpi polska wokalistka Joanna Czajkowska. Co możesz nam o niej powiedzieć?
- Chciałbym zwrócić uwagę państwa na tę młodą wokalistkę jazzową. Ma potężny głos i super wyczucie muzyczne. Na pewno zajdzie daleko w świecie jazzowym. Miło nam, że zaprosiła nas do zagrania w jednym z utworów na jej następnej płycie.

W jakim składzie zagracie w Jazz Café POSK i jaki materiał zaprezentujecie naszej publiczności?
- Jimmy Thomas – wokal, Eddie Angel – gitara i wokal, Larry Garman – harmonijka ustna, Mark „Bestia” Olbrich – gitara basowa, Igor Nowicki – keyboards, Alessandro Cinelli – perkusja. Zagramy materiał z płyty roku plus kilka bluesów, które będą na nowej płycie, no i kilka niespodzianek.

Koncert Mark Olbrich Blues Eternity odbędzie się 21 czerwca 2015 r. w Jazz Cafe POSK. Drzwi otwarte od godziny 19.30. Bilety w cenie £8 do nabycia przed koncertem lub na wegottickets.com

Jazz Café POSK, 238 King Street, Londyn, W6 0RF

 

• Widzisz błąd na stronie? Wyślij informację do redakcji.
• Zapisz się do naszego newslettera - najświeższe wiadomości codziennie na Twój e-mail
• Wyślij do znajomego
Open publication - Free publishing - More cooltura
CLWK
blacklemon
Team One
Capital
Kotrak
Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 12:30)
~Marta Leon:  ŁAŁ!! To jest najwspanialsza rzecz, jakiej kiedykolwiek doświadczy

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 22:00)
~Doretta: O MÓJ BOŻE!!! To z pewnością szokujące i prawdziwe świadectwo

Chelsea dostała zgodę na modernizację stadionu (godz. 09:32)
~Emil: Dobra wiadomość

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 12:41)
~Jana Alois:  Nie chciałem rozwodu, ponieważ bardzo kocham mojego męża i nie ch

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 05:03)
~JEFF: Moja rodzina jest bardzo szczęśliwa, że ​​jesteśmy teraz razem

KomunikatyO portaluLudzie portalupl Reklamauk AdvertisingNasz patronatKonkursyNapisz do nasWyślij materiałPartnerzyrss
Copyright 2008 elondyn.co.uk.
Support: It's Done under Epoznan.pl licence. All rights reserved.