prl cooltura
       
Czwartek, 12.12.2019 Ady, Aleksandra, Dagmary
| Startuj z nami | Dodaj do ulubionych
Większość znajomych za granicą
Anna Wyszkoni
Większość znajomych za granicą

Rozmawiała Sylwia Milan


ostatnia aktualizacja: 2009/02/07 07:17

Każdy ma swoje powołanie i na tym powinien się skupić. Jeśli jesteś w czymś naprawdę dobry, będziesz z tego żył, twierdzi ANNA WYSZKONI, wokalistka zespołu Łzy.

Mała Ania mówiła, że będzie lekarzem, prawnikiem, nauczycielem, czy piosenkarką?
Tak naprawdę od dziecka pchałam się na scenę.

Pchałam czy pchali?
Ja sama, nikt nigdy mnie nie wypychał, wręcz przeciwnie. Moja mama , jeszcze długo po rozpoczęciu mojej
przygody z zespołem Łzy , chciała bym skupiła się na szkole i wybrała inną drogę. Marzyła o tym żebym ukończyła studia i została panią psycholog. Ja jednak wybrałam muzykę bo uwielbiam śpiewać. Czasami nawet wydaje mi się, że do niczego innego się nie nadaję. 

Bo nie próbowała pani.

Pewnie tak, bo na pewno poradziłabym sobie w innym zawodzie. Na szczęście do tej pory nie było takiej potrzeby. Nie wyobrażam sobie ośmiu godzin w biurze czy w sklepie. Każdy ma swoje powołanie. To co robię, wykonuję z przekonaniem, dając z siebie wszystko. Chcę się skoncentrować na muzyce i cały czas się rozwijać, żeby być coraz lepsza.

Pierwsze zarobione pieniądze:

Moje pierwsze pieniądze zarobiłam na śpiewaniu reklamy radiowej. Pamiętam, że byłam wtedy poważnie przeziębiona i strasznie to przeżywałam. Kiedy reklama została wyemitowana, cała moja rodzina słuchała tylko tego radia.

Ile miała pani wtedy lat?
14.

Czyli już od tego momentu można było przeczuwać, że to się uda?

Nie wiem. Ja po prostu wierzyłam, że spełnię swoje marzenia. Początki były trudne.. Bardzo dużo pieniędzy inwestowaliśmy w zespół, kupowaliśmy sprzęt a graliśmy za zwrot kosztów w małych klubach. Zaczęłam jako bardzo młoda osoba. Miałam 16 lat. Jeszcze się uczyłam się i byłam na utrzymaniu rodziców. Wtedy muzyka była wyłącznie moją pasją. W tej chwili to także praca.

Kiedy nastąpił przełom?

Przełom przyszedł z drugą płytą i pierwszym przebojem, którym była „Agnieszka”. Nagle nasza sytuacja się zmieniła. Organizatorzy zaczęli dzwonić i prosić o koncerty. Wcześniej to my musieliśmy dzwonić i opowiadać kim jesteśmy, co gramy. Po wydaniu płyty „W związku z samotnością” zaczęliśmy trochę więcej zarabiać, a przynajmniej „nie dokładaliśmy  do interesu” (śmiech)

Czy dokładaliście?

Żeby coś osiągnąć trzeba najpierw zainwestować. My inwestowaliśmy naszą miłość do muzyki i ciężką pracę, ale również pieniądze. Musieliśmy przecież kupić sprzęt i pracować na to, żeby nasze koncerty były coraz lepsze. Od początku dbaliśmy również o stronę wizualną koncertów. Młodemu zespołowi w klubie nikt nie zapewni ładnych świateł czy innych efektów. Dbaliśmy więc o to sami. Ale opłacało się. To były pierwsze kroczki. Tamte czasy wspominam bardzo miło.


Pani znajomi, z podwórka i szkoły są dziś w kraju, czy za granicą?

Większość ułożyła sobie życie za granicą. Kontakty się pourywały, bo dość wcześnie zaczęłam koncertować i prowadzić inne życie, niż znajomi. Ale miło jest się spotkać i pogadać. To rzadkie i często przypadkowe spotkania, ale zawsze sympatyczne.

I jak jest?

Pyta pani o zawiść, zazdrość? Wiem, że są ludzie którzy czekają  na moje potknięcie, ale tacy są w całej Polsce, w dużych i małych skupiskach. Wśród moich znajomych też pewnie kilka takich osób by  się znalazło. Znajomy to jeszcze nie przyjaciel. Ale nie zastanawiam się nad tym. Robię swoje.

Czy koncertowali państwo dla Polonii?
Tak. Byliśmy w Stanach Zjednoczonych, w Kanadzie. To były wyjątkowe chwile. Jechaliśmy tam ze świadomością, że w Ameryce, wśród Polonii jesteśmy wciąż jeszcze dość mało znanym zespołem. Ale publiczność szybko przekonała się, że mamy sporo do powiedzenia. Koncerty były bardzo udane i choć ludzie nie znali każdej piosenki to chyba nikogo nie zawiedliśmy i wszyscy się świetnie bawili.

Czym różni się koncert krajowy od zagranicznego?
Myślę, że widownia jest bardziej podatna na wzruszenia. Tęsknota za  Polską powoduje, że pojawiają się jakieś dodatkowe emocje. 

Czy do Londynu miała pani okazję jechać prywatnie czy zawodowo?

Prywatnie. Przy okazji dementuję to, że jest tam cały czas brzydka pogoda. Byłam cztery razy, ale nigdy nie padało, być może mam dużo szczęścia. Londyn jest przepięknym miastem i nie ukrywam, że bardzo chciałabym tam kiedyś wystąpić. Do tej pory nie było okazji, ale wszystko przed nami.

Czy ma pani emigrantów w najbliższej rodzinie lub wśród znajomych?

Duża cześć rodziny jest w Niemczech. Mam znajomych w Anglii i Stanach.

Najtrudniejszy zawodowy wybór, gdy trzeba było postawić wszystko na jedną kartę. To kiedy?
Moim celem zawsze było śpiewanie. Kiedy przyszedł moment wyboru między studiami a sceną, wybrałam muzykę. Rodzice nie byli do zadowoleni. Mama namawiała mnie, bym poszła na studia, ale ja wierzyłam, że to dopiero początek wielkiej przygody i nie zmieniłam zdania. Na studia mogę pójść zawsze, a drugiej szansy na sukces mogłabym już nie dostać.

Jakie?
Zawsze chciałam studiować psychologię i może jeszcze zdecyduję się na powrót do nauki. Kiedy miałam 19 lat podpisaliśmy pierwszy kontrakt z wytwórnią płytową. To pomogło mi w wyborze choć umowę szybko zerwaliśmy, bo współpraca z firmą zupełnie nam się nie układała.

Czy początkujący zespół może sobie na to pozwolić?
Nie wiem czy może. Nas  współpraca z wytwórnią blokowała. Mało tego, że oni nie robili niczego by nam pomóc, to jeszcze my nie mogliśmy nic zrobić, bo do wszystkiego prawa miała firma. Pamiętam jak musieliśmy pojechać do rozgłośni radiowej, żeby zobaczyć okładkę pierwszego singla, a drugiego nigdy się nie doczekaliśmy. Wzięliśmy więc sprawy w swoje ręce.

To była duża wytwórnia?
Tak, bardzo duża.

Jaką mieliście alternatywę?
Nie mieliśmy, postawiliśmy na własne działanie. Zerwaliśmy ten kontrakt, a nawet zapłaciliśmy za jego zerwanie. Chcieliśmy się od nich uwolnić za wszelką cenę, bo czuliśmy, że tracimy czas. Sami wydaliśmy drugą płytę a po sukcesie  „ Agnieszki”, ta sama firma zgłosiła się do nas, żeby ponownie nawiązać współpracę.

I co im odpowiedzieliście?
Jak to się mówi… nie wchodzi się drugi raz do tej samej rzeki.

Czy dzisiaj da się utrzymać w Polsce z samej muzyki? Czy trzeba pakować się i wyjeżdżać kraju?
Na szczęście się da. Wielu artystów jest tego przykładem. Choć płyty sprzedają się dość kiepsko to jest coraz więcej imprez, na których zespoły grają koncerty. To w większości niebiletowane koncerty, co, jak wszystko, ma swoje plusy i minusy. Nie będę mówić o minusach, bo trzeba się skupić na tym, co dobre. A  dużym plusem takich koncertów jest to, że na każdym z nich można zdobywać nowych fanów wśród tych ludzi, którzy znaleźli się tam przypadkowo. Poza tym należy pamiętać, że sytuacja finansowa ludzi jest różna, a płyty i bilety na koncerty dość drogie. Nie każdy może sobie pozwolić na takie rzeczy. Dzięki darmowym koncertom każdy może przyjść i się dobrze bawić

Jak pani sobie wyobraża fana „Łez”?

Nasi fani to ludzie w bardzo różnym wieku. Właściwie od 0 do 100 lat. Najstarszą kobietą, która zresztą bawiła się na koncercie świetnie, była dziewięćdziesięcioletnia babcia. Myślę, że szczególnie po piosence „Oczy szeroko zamknięte”, ten przedział wiekowy naszych słuchaczy bardzo się rozszerzył.

W Sopocie zaśpiewałaś utwór dla bardzo szerokiego grona. „Soft” stał się wielkim przebojem.
Tak, pojawiłam się na scenie z zespołem „Video”. Lubię się bawić muzyką. Nie ograniczam się do występów ze Łzami. Muzyka to moja pasja. Uwielbiam eksperymentować i sprawdzać się w różnych sytuacjach i stylach muzycznych. Duet z Video był fantastyczną przygodą.

Pani sama pisze część tekstów. Jak wyobraża sobie pani adresata w momencie pisania?
Staram się o tym nie myśleć. Mam świadomość tego, że spoczywa na nas pewna odpowiedzialność. Nasze teksty mogą pomagać ludziom, ale mogą też dołować. Na szczęście ludzie reagują bardzo pozytywnie nawet na te smutne teksty. Najważniejsze żeby pisać od serca.

Pisze się lepiej kiedy jest źle, czy kiedy jest dobrze?
Artyści często mówią , że pisze się lepiej, kiedy smutno. Wylewają wtedy cały żal, złość na papier i czują się lżej. Kiedy jest się szczęśliwym, to chce się to szczęście zatrzymać w sobie. Ale radością trzeba też dzielić się z innymi. W naszym repertuarze nie brakuje radosnych piosenek.

Jakie są wasze najbliższe plany?

Przed nami sporo pracy. Pracuję nad pierwszą solową płytą. Rozpoczęły się już nagrania a premiera planowana jest na kwiecień. Poza tym wciąż koncertujemy i pracujemy nad nowym albumem Łez.

Jaka będzie solowa płyta?
Chcę pokazać ludziom moją drugą twarz. Nie chcę powtarzać tego, co robię z zespołem Łzy, więc możecie spodziewać się nieco innej Ani. Nie lubię opowiadać o muzyce. Muzyki trzeba słuchać a nie o niej mówić, więc nie chcę teraz nazywać tego, co znajdzie się na tej płycie. Solowy album to dla mnie zupełnie nowe doświadczenie. Jestem bardzo podekscytowana i mam nadzieję, że nie zawiodę tych, którzy na tą płytę czekają  i zaskoczę tych, którzy nie wierzą.


Anna Wyszkoni
Od 1996 roku wokalistka zespołu Łzy, piosenkarka, autorka tekstów. W 2000 roku wygrała „Szansę na sukces”. Laureatka Nagrody Publiczności w konkursie premier w Opolu. W 2004 roku zespół zdobył dwie Superjedynki – jako Zespół Roku i Przebój Roku za „Oczy szeroko zamknięte”. Największe hity to „Agnieszka”, „Narcyz” oraz „Soft”, nagrany z zespołem Video.

• Widzisz błąd na stronie? Wyślij informację do redakcji.
• Zapisz się do naszego newslettera - najświeższe wiadomości codziennie na Twój e-mail
• Wyślij do znajomego
 ~marta: Ania Wyszkoni to urocza, ciepła i piękna kobieta. Uwielbiam jej piosenki i głos. Życzę jej wszystkiego najlepszego i spełnienia marzeń o solowej płycie.
odpowiedz
Open publication - Free publishing - More cooltura
CLWK
blacklemon
Team One
Capital
Kotrak
Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 07:51)
~Anna Lennox:  Moje życie jest pełne szczęścia, ponieważ DR EDO sprawiło, że

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 17:11)
~Dora Maxim:  Dzisiaj jestem bardzo szczęśliwy z powodu tego, co DR ISIKOLO zrobi

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 11:28)
~toly: Mój były chłopak opuścił mnie i moją córkę od 6 tygodni

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 11:27)
~toly: Mój były chłopak opuścił mnie i moją córkę od 6 tygodni

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 19:35)
~Maria Alexuta:  Prawdziwy czarodziej Dr Isikolo, który czyni cuda dla ludzi

KomunikatyO portaluLudzie portalupl Reklamauk AdvertisingNasz patronatKonkursyNapisz do nasWyślij materiałPartnerzyrss
Copyright 2008 elondyn.co.uk.
Support: It's Done under Epoznan.pl licence. All rights reserved.