prl cooltura
       
Niedziela, 29.03.2020 Marka, Wiktoryny, Zenona
| Startuj z nami | Dodaj do ulubionych
Nie zdradziłem swoich młodzieńczych ideałów
Nie zdradziłem swoich młodzieńczych ideałów



ostatnia aktualizacja: 2015/05/15 15:39

Już 23 maja londyński klub The Garage będzie miejscem koncertu legendy polskiej sceny muzycznej – TSA. Z Markiem Piekarczykiem, charyzmatycznym liderem zespołu, rozmawiał Dariusz A. Zeller.

Zbliża się wielkimi krokami. Czym jest dla was występ w stolicy najnowszej polskiej emigracji?
- Londyn to ciekawe miejsce i to może być interesująca przygoda zagrać tam dla swoich rodaków. Będzie to nasz pierwszy występ w tym mieście.

Pytam, gdyż sam mieszkałeś na emigracji – w USA. Czym się wówczas zajmowałeś i czym była dla ciebie muzyka w tamtym okresie?
- W Nowym Jorku, gdzie mieszkałem w latach 90., po zakończeniu tury koncertowej z TSA pracowałem jako robotnik. Sprowadziłem swoje dzieci i żonę i po prostu poszedłem do pracy. Muzyka zawsze mi towarzyszy, więc tam też była ze mną. Bywało ciężko, ale miałem tam też swoje sukcesy zawodowe, bo zacząłem po 2 latach bardzo dobrze zarabiać. Mrzonki o karierze muzycznej w USA omijały mnie na szczęście, więc zostałem szczęśliwym amerykańskim robotnikiem. Tam praca i umiejętności są najważniejsze, więc każdy utalentowany i pracowity człowiek ma spore szanse na to, by żyć na wysokim poziomie. Największym problemem – i myślę, że tak może być też w Londynie – może być dla naszych rodaków tendencja (delikatnie mówiąc) do nadużywania alkoholu, a także praca dla „swoich”. Wyrwanie się z kręgu tych zależności to często prosta droga do sukcesu. To na pewno jest temat na długą rozmowę, tutaj nie ma chyba na to miejsca (śmiech).

Marek Piekarczyk jest symbolem jakości na polskiej scenie muzycznej, można rzec, że niemal od zawsze. Czym jest dla ciebie muzyka, że non stop podejmujesz się kolejnych wyzwań i kolejnych inicjatyw muzycznych?
- Cieszę się, że tak twierdzisz. Jestem muzykiem i jeśli tylko mogę się muzyką zajmować, zawsze to robię. Ostatnio otrzymuję coraz więcej propozycji, bardzo atrakcyjnych finansowo, ale pozamuzycznych. Dbam o to, żeby nie zachwiały się proporcje w tym, co robię. Muzyka musi przeważać, dopóki jeszcze mam na to szansę.

TSA – już jako legenda – reaktywowało się przed kilkunastu laty, ewoluując muzycznie i zyskując jeszcze większą wyrazistość oraz grono nowych, jeszcze młodszych fanów. Czy wszystko teraz toczy się tak, jak zaplanowaliście? Czy jest coś, co jeszcze planujecie urzeczywistnić?
- TSA to spontaniczna grupa i raczej niewiele planujemy. Teraz jednak mamy kilka nowych pomysłów i mam nadzieję, że uda się nam je zrealizować ku uciesze naszych wiernych starych i nowych fanów. Szczegółów nie mogę jednak zdradzić, bo trochę na to za wcześnie.

W 2007 r. ukazała się, ostatnia jak dotychczas, płyta TSA „Yugopolis”. W 2009 zaś twoja – pierwsza – solowa płyta „Źródło” z pamiętnym mottem: „Kto ma dostęp do źródła, nie czerpie z kałuży”, gdzie składasz hołd muzykom tworzącym „początki rock’and’rolla w Polsce”. Jakie są kolejne plany wydawnicze, nie uwierzę bowiem, że takowych nie ma…
- Pracuję od kilku lat nad dwoma projektami autorskimi, które są bliskie sfinalizowania, a w zimie rusza mój projekt „Marek Piekarczyk symfonicznie”. Będzie się więc dużo działo…

Przejdźmy zatem na chwilę do uczestnictwa w The Voice of Poland. Pomijam, że – szczególnie starszej części waszych fanów – nie do końca to odpowiadało, ale czym było to doświadczenie dla ciebie samego?
- Bardzo się cieszę, że wziąłem w tym udział, bo wielu ludzi albo przypomniało sobie o TSA, albo dopiero usłyszało o nas. Widać to na koncertach – o wiele więcej ludzi kupuje bilety na TSA niż kilka lat temu. Poza tym to wspaniałe nowe doświadczenie. Nauczyłem się w tym czasie wielu ciekawych rzeczy, o których nie miałem pojęcia…

Co więc poradziłbyś np. młodym ludziom marzącym o karierze scenicznej? Kiedyś przecież wyglądało to diametralnie inaczej, natomiast teraz owe marzenia mają częstokroć swoje źródło w takich programach jak właśnie The Voice of Poland…
- Jeżeli ktoś ma talent i kocha muzykę, to powinien się tym zająć, a gadanie o karierze, popularności i pieniądzach powinien zostawić na później. Każdy sposób, żeby zrobić karierę, jest dobry, ale czy efektem tego będzie szczęśliwe i pełne sukcesów osobistych życie?

Powiedz, tak z perspektywy lat, z czego jesteś najbardziej dumny w swoim niebagatelnym doświadczeniu sceniczno-artystycznym?
- Najbardziej jestem dumny z tego, że nie zdradziłem jeszcze swoich młodzieńczych ideałów i zachowałem wrażliwość na wszystko, co wyjątkowe i piękne, a przede wszystkim na muzykę.

Marek Piekarczyk to postać fascynująca, ale i zaskakująca. Czy TSA planuje czymś zaskoczyć w Londynie swoich fanów?
- Ha, ha! Bardziej zaskakujący i nieprzewidywalny jest zespół TSA. Myślimy o niespodziance dla fanów w UK, którzy pojawią się na naszym najbliższym koncercie, więc zapraszam 23 maja!

 

• Widzisz błąd na stronie? Wyślij informację do redakcji.
• Zapisz się do naszego newslettera - najświeższe wiadomości codziennie na Twój e-mail
• Wyślij do znajomego
Open publication - Free publishing - More cooltura
CLWK
blacklemon
Team One
Capital
Kotrak
Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 12:30)
~Marta Leon:  ŁAŁ!! To jest najwspanialsza rzecz, jakiej kiedykolwiek doświadczy

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 22:00)
~Doretta: O MÓJ BOŻE!!! To z pewnością szokujące i prawdziwe świadectwo

Chelsea dostała zgodę na modernizację stadionu (godz. 09:32)
~Emil: Dobra wiadomość

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 12:41)
~Jana Alois:  Nie chciałem rozwodu, ponieważ bardzo kocham mojego męża i nie ch

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 05:03)
~JEFF: Moja rodzina jest bardzo szczęśliwa, że ​​jesteśmy teraz razem

KomunikatyO portaluLudzie portalupl Reklamauk AdvertisingNasz patronatKonkursyNapisz do nasWyślij materiałPartnerzyrss
Copyright 2008 elondyn.co.uk.
Support: It's Done under Epoznan.pl licence. All rights reserved.