prl cooltura
       
Czwartek, 06.08.2020 Jakuba, Sławy, Wincentego
| Startuj z nami | Dodaj do ulubionych
Jaki future dla Polaków w UK?
Jaki future dla Polaków w UK?

Wiktor Moszczyński


ostatnia aktualizacja: 2015/04/15 06:00

Czy jest jakaś przyszłość dla Polaków w Wielkiej Brytanii? Ciekawe pytanie. Myślałem, że czegoś się na ten temat dowiem, gdy zjawiłem się na spotkaniu reklamowanym pod tym hasłem, które odbyło się 23 marca w Portcullis House, w budynku sąsiadującym z parlamentem, gdzie znajdują się biura posłów.

Ostatecznie na tym spotkaniu dowiedziałem się wiele rzeczy od polityków i specjalistów. Za to serdecznie dziękuję All Party Parliamentary Group on Poland, Polish Professionals i British-Polish Law Association. Lecz odpowiedzi na to pierwsze zasadnicze pytanie o naszą przyszłość nie uzyskałem.

Można by nawet zrobić z tego taki żart. Co się dzieje, jeżeli połączysz trzech powyższych polonofilskich organizatorów, trzy osoby kierujące dyskusją, czterech polityków brytyjskich i trzech ekspertów? Odpowiedź: bigos and chips w polskim sosie koperkowym. Bo rzeczywiście roli Kasi Madery, spikerki z BBC, jako moderatorki nie pomogły ani interwencje ze strony współorganizatorów, ani buńczuczne wypowiedzi zwalczających się nawzajem polityków (poseł Daniel Kawczyński – konserwa, poseł Andy Slaughter – Labour, Stefan Kasprzyk z lib-demów, Przemek Skwirczyński z UKIP).

Atmosfera dawała dużo ognia, ale nie przynosiła za dużo światła, aby oświetlić drogę do jakichkolwiek konkluzji. Na końcu czułem się bardzo sfrustrowany tokiem dyskusji i brakiem konkretnych konkluzji. W tym politycznym potpourri pewne ciekawe tematy poruszono w podpowiedziach Kasi Madery i w przygotowanych pytaniach z sali, po czym politycy porywali kierunek dyskusji i sprowadzali go na swoje własne, dobrze rozjechane tory.

Poruszano na przykład temat tego, czy w ogóle powinno być referendum europejskie i kto bierze odpowiedzialność za wywołanie go. Co nie znaczy, że to nie jest ciekawy temat do dyskusji. Na pewno będzie miał ostatecznie wpływ na wizerunek polskiego społeczeństwa na Wyspach w ciągu następnych 10 lat. Daniel Kawczyński uzasadniał decyzję jako demokratyczną, aby elektorat brytyjski mógł wreszcie zdecydować, czy chce zostać w Unii Europejskiej, czy nie, po przeszło 40 latach od poprzedniego referendum, kiedy Wielka Brytania głosowała za pozostaniem w ówczesnym Wspólnym Rynku.

Najpierw premier Cameron ma wynegocjować pewne zasadnicze zmiany w stosunkach brytyjsko-unijnych, szczególnie w zakresie prawodawstwa i imigracji, a po wygranym referendum wreszcie skończy się ferment społeczny w tej sprawie. Andy Slaughter ten argument wyśmiał agresywnie (czy można wyśmiewać z agresją? Okazuje się, że tak), twierdząc, że decyzja o referendum nie miała nic wspólnego z demokracją, a była wynikiem paniki ze strony przywództwa Partii Konserwatywnej. Jej posłowie obawiali się utraty parudziesięciu mandatów poselskich na rzecz UKIP w nadchodzących wyborach, a ich fanatyczne antyeuropejskie prawe skrzydło wymusiło na Cameronie bardziej roszczeniowe podejście do partnerów europejskich, łącznie z prowadzeniem negocjacji na temat przyszłości członkostwa w Unii pod groźbą wycofania się z niej. Przez to, uważa Slaughter, to właśnie torysi wprowadzają ten ferment, szczególnie w zarządzeniu gospodarką, którego twierdzą, że chcieliby uniknąć. 

Były burmistrz Islingtonu Stefan Kasprzyk, który zgodził się zostać członkiem panelu w ostatniej chwili, aby zastąpić chorego członka Izby Lordów, też uważał, że referendum było wywołane paniką wśród konserwy, ale twierdził, że byłoby ono uzasadnione, jeżeli miałoby dotyczyć tylko najnowszych zmian, a nie kwestii samego członkostwa.

Kawczyński o tyle miał tu problem, że cały jego argument był oparty na wstępnym wynegocjowaniu w następnych dwóch latach odpowiednich zmian w naszych relacjach z Europą, aby uatrakcyjnić członkostwo Unii dla Brytyjczyków. Lecz w obecnej atmosferze kryzysu gospodarczego i zubożenia społeczeństwa większość Brytyjczyków domagała się przede wszystkim kontroli nad przyjazdem imigrantów z Unii Europejskiej, a tego Unia nie mogła Cameronowi zaoferować.

Co więc wtedy zrobią ci posłowie konserwatywni, którzy mimo wszystko nie uzyskają zasadniczych zmian, a będą chcieli Europę opuścić? No, przyznał się Kawczyński, wtedy nastąpi chaos, bo jedni będą dalej za pozostaniem, ale wielu członków jego partii będzie prowadziło kampanię za wyjściem z Unii.

Też trafne pytanie postwiła w swoim krótkim wystąpieniu Marta Niedzielskia, kierowniczka Biura Polskiej Macierzy Szkolnej, która spytała o reakcję panelu na likwidację egzaminu Polish A-Level. Oczywiście wszyscy byli przeciw, łącznie z Danielem Kawczyńskim, który przyznał się, że sam chce zdać egzamin razem ze swoją córką, aby wzbogacić swój ojczysty język. Jednak pytanie to przypomniało atmosferę strachu, w którym znajdują się diaspory z innych państw, w tym i nasza Polonia, wyczuwając, że to jeszcze jeden przykład tego, dlaczego urzędy i instytucje rządowe mogą lekceważyć obawy mniejszości narodowych co do ich przyszłości w tym kraju.

Właściwie głównym powodem zniesienia tych egzaminów były próby wymuszenia przez prywatne instytucje egzaminacyjne, jak AQA i OCR, pokrycia dodatkowych kosztów (około £100 tys. za każdy język), ułożenia nowego formatu i programu egzaminów, uwzględniających nowe wymagania dla języków „mniejszościowych” na poziomie dużej matury. A więc chodzi o kasę.

Rząd nie chciał do tego przyłożyć ręki, a na skutek nacisków zewnętrznych, m.in. ze strony naszej ambasady, przyznał się do tego publicznie. Stąd szybka reakcja przychylnych nam posłów ze wszystkich partii, pchniętych też przez naciski naszych lokalnych wspólnot polskich w terenie, aby rząd zmienił postawę. Lecz za późno. W obecnej chwili, gdy rozpoczęły się wybory, nie ma już rządu i nie ma już posłów. Więc nacisk musi być zwrócony na kandydatów w terenie.

Tristram Hunt, rzecznik do spraw edukacji ze strony Partii Pracy, już przyrzekł, że rząd labourzystowski przywróci te egzaminy. Jest światło na końcu tunelu, ale to nie wystarcza. Trzeba naciskać, a nawet szantażować innych kandydatów, aby ich partie przyrzekły to samo.

Szereg mówców zaczął narzekać, że w tym przykrym klimacie antyimigracyjnym już się czują zagrożeni jako Polacy, nawet jeżeli mieszkali tu przez całe swoje życie, lecz Joanna Młudzińska, prezes POSK-u, przestrzegała przed przemienieniem Polaków w postacie ofiar, bo to tylko wzmocni pogardę tych, którzy nas dotychczas krytykują.

Jedynym politykiem, który starał się określić, jakie mogłyby być prawa Polaków po przegranym referendum, był kandydat partii UKIP Przemek Skwirczyński, który uważał, że większość obecnie tu żyjących Polaków mogłaby tu pozostać, i nawet bronił prawa polskich rodzin do pobierania zasiłku dziecięcego, jeżeli ich dzieci mieszkają dalej w Polsce. W tym przypadku był bardziej europejski niż nawet partie prounijne, jak Partia Pracy, nie mówiąc o konserwatystach. Nie wiem, do jakiego stopnia Skwirczyński sprawdził swój pogląd ze swoim własnym stronnictwem. Poza tym wprowadził nieco wrogą atmosferę, dzieląc imigrantów na pozytywnych lub negatywnych, i ściągnął na siebie pogardę innych uczestników panelu, którzy oskarżali jego partię o wprowadzenie zamętu przez ostrą kampanię antyunijną, domagającą się natychmiastowego referendum, po czym ich członek oskarża inne partie, że nie są gotowe określić, jak ma wyglądać obraz po takim referendum w stosunku do imigrantów unijnych. Przypomniano mu też, że w tej sytuacji niemal
2 miliony Brytyjczyków straciłyby swój status obywatela europejskiego za granicą i mogłyby czuć się zmuszone, by powrócić do Anglii.

Eksperci w panelu (Roger Casale – dyrektor New Europeans, barrister James Dixon, Andrew Lilico z Institute of Economic Affairs) najpozytywniej reagowali na próby pani Madery przywrócenia dyskusji do statusu Polaków w przypadku przegranego referendum. Ale i oni nie mieli okazji określić, jak by to wyglądało. Faktycznie status Polaków bez obywatelstwa brytyjskiego byłby wówczas uzależniony od postawy rządu brytyjskiego i negocjacji z Unią po przegranym referendum. Nikt nie wie, czy Wielka Brytania poszłaby drogą Norwegii, gdzie dalej obowiązywałyby regulaminy europejskie, ale już bez wpływu na ich zmianę, czy też poszłaby w kierunku zupełnej izolacji w oparciu najwyżej o wymienne handlowe stosunki z Kanadą i USA.

Tak czy tak, mniemam, że Polacy posiadający już „permanent residence” na pewno mieliby prawo, żeby tu pozostać i pracować, ale musieliby się już poruszać między Anglią i Polską z paszportem, a nie dowodem osobistym, ich rodziny mogłyby przyjeżdżać tylko za zaproszeniem obywatela brytyjskiego na ograniczony okres, nie mieliby dostępu do zasadniczych świadczeń ani prawa głosu w wyborach, a gwarancji prawa pracy dla Polaków bez rezydentury byłyby już niemożliwe. Nie wiadomo, czy ich dzieci miałyby nawet prawo do studiów na brytyjskich uniwersytetach i w ogóle prawo stałego pobytu tu po ukończeniu 18 lat. 

Czy to spekulacja? Lepiej nie spekulować. Lepiej głosować na partie, które teraz sprzeciwiają się referendum. Jesteście bez obywatelstwa brytyjskiego? Za późno. To już, jak dzieci i ryby, głosu nie macie.

 Tekst ukazał się również w londyńskim „Dzienniku Polskim”.      
 

• Widzisz błąd na stronie? Wyślij informację do redakcji.
• Zapisz się do naszego newslettera - najświeższe wiadomości codziennie na Twój e-mail
• Wyślij do znajomego
Open publication - Free publishing - More cooltura
CLWK
blacklemon
Team One
Capital
Kotrak
Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 23:41)
~Ogunamen : DZIĘKI DUŻEMU DR OGUNAMENOWI ZA ROZWIĄZANIE MOJEGO PROBLEMU JEGO E-

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 08:46)
~Laura Ivano:  Pomóż mi uczcić doktora Isikolo za jego wielką pomoc. Jeste

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 19:10)
~Mrs Rebeca:  Witaj przyjacielu, nazywam się Rozana Edin, chcę zeznawać i podzi

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 09:51)
~Milena Carlos:  Prawdziwy czarodziej o imieniu DR ISIKOLO Byłem tak przygnębi

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 02:36)
~Betty Oxlade: Oto moje świadectwo: Nazywam się Betty Oxlade i chcę tu

KomunikatyO portaluLudzie portalupl Reklamauk AdvertisingNasz patronatKonkursyNapisz do nasWyślij materiałPartnerzyrss
Copyright 2008 elondyn.co.uk.
Support: It's Done under Epoznan.pl licence. All rights reserved.