prl cooltura
       
Niedziela, 20.10.2019 Ireny, Kleopatry, Witalisa
| Startuj z nami | Dodaj do ulubionych
Kości z błękitnym nalotem
Kości z błękitnym nalotem

Radosław Zapałowski


ostatnia aktualizacja: 2015/04/05 06:00

Uroczystości pogrzebowe Ryszarda III pokazały brzydszą twarz Wielkiej Brytanii. Niezdrowa nostalgia za przeszłością uświadamia, że republikańskiej rewolucji na Wyspach nie będzie.

Zeszłotygodniowy pogrzeb Ryszarda III w katedrze w Leicester wyglądał jak satyra antyrojalistów. Schlebianie monarchii osiągnęło szczyt absurdu. Transcendentalność wydarzenia, pompa i fanfary przypominały groteskę. Chociaż były jak najbardziej realne. Farsa zaczęła się tydzień przed uroczystością. Najpierw kondukt pogrzebowy wyruszył z Fenn Lane Farm, uważanego za najbliższe miejsca, w którym poległ król, a potem objechał wszystkie mniej lub bardziej historyczne miejsca hrabstwa, jakby był pokazem relikwii pospólstwu. Na koniec trumna ze szczątkami króla Ryszarda III przybyła do katedry w Leicester, a przy wjeździe do miasta orszak został powitany przez burmistrza Petera Soulsby’ego, arcybiskupa Canterbury, księcia i księżną Gloucester, hrabinę Wessex oraz najbliższych krewnych. Inny daleki krewny króla, znany z serialowej roli Sherlocka Holmesa aktor Benedict Cumberbatch, podczas głównych uroczystości w katedrze przeczytał wiersz napisany specjalnie na tę okazję przez szkocką poetkę Carol Ann Duffy. Osobną, trochę mniej groteskową imprezę zorganizowano także w Yorku – bo to historyczne miasto na północy długo walczyło o to, by pochówek odbył się w katedrze Minster. Tego bowiem podobno życzył sobie sam król. I chociaż nie można odmówić włodarzom obu miast próby wykorzystania starych, półwiecznych królewskich kości do celów turystycznych, to jednak skala uroczystości oszałamiała. 20 tys. osób patrzyło na dębową trumnę ze szczątkami monarchy, a reporter BBC informował o łzach wielebnego Davida Monteitha, który uroczystości określił jako nadzwyczajne i wzruszające, co udzieliło się wszystkim uczestnikom, którzy byli „pokorni i pełni czci”. W tym groteskowym przedstawieniu można było dostrzec brytyjską fantazję o namaszczonych genach, cudownej błękitnej krwi, uprzywilejowanych z urodzenia, zrozumienie dla hierarchii i nierówności oraz fascynację celebrytyzmem. To brzydki obraz, bo pokazuje, że Brytyjczycy wciąż nie mogą lub nie chcą uwolnić się od feudalnego stanu umysłu. A to ma konsekwencje polityczne i społeczne.

Wybielanie despoty

Ryszard III od lat rozpalał wyobraźnię Brytyjczyków i prowokował gorące spory oraz dyskusje. Z jednej strony szekspirowski pokraczny łotr-dzieciobójca, z drugiej ikona popkultury za sprawą książki Josephine Tey „Córka czasu”, która zrewidowała w niektórych kręgach opinię o ostatnim władcy Anglii z linii Plantagenetów. Największy schwarzcharakter w historii Anglii albo ofiara propagandy Tudorów. Jako ósme dziecko księcia Ryszarda z Yorku miał marne szanse na koronę, nawet gdy w 1461 r. sięgnął po nią jego starszy brat, późniejszy Edward IV. Anglia była wtedy zmęczona wojną stuletnią z Francją. Lokalną, angielską częścią tego morderczego konfliktu była Wojna Dwóch Róż, nazwana tak od symboli potężnych rodzin walczących o angielską koronę: Lancasterów i Yorków (odpowiednio czerwona i biała róża). W 1483 r. nadarzyła się okazja, której Ryszard III nie mógł nie wykorzystać. Król Edward przeziębił się podczas krótkiego rejsu i zmarł po kilku tygodniach choroby. Z Walii do Londynu wyruszyli wtedy dwaj jego synowie: 12-letni następca tronu i jego 9-letni brat. Ryszard III, który wolą zmarłego króla miał zostać lordem protektorem (interrexem) na czas ich dorastania, umieścił ich w Tower. Wówczas była to jeszcze królewska rezydencja, w której następcy tronu zwyczajowo czekali na koronację. Synowie Edwarda nigdy już jednak nie wyszli poza jej mury. Dwa tygodnie później w wyreżyserowanym nabożeństwie przed katedrą św. Pawła miejscowi kanonicy ogłosili Ryszarda prawowitym następcą tronu, a trzy tygodnie później włożył on koronę jako król Ryszard III. Jednak przedstawiciele fanklubu Ryszarda III twierdzą, że „przechwytując koronę”, uchronił królestwo od katastrofy i zasłużył się na wielu innych polach. Ufundował np. słynne King’s College i Queen’s College w Cambridge, założył system bezpłatnej pomocy prawnej dla biednych poddanych, wprowadził zasadę kaucyjnego zwolnienia z aresztu, praktycznie zniósł też cenzurę. Wszystko w ciągu zaledwie dwóch lat sprawowania władzy. Według brytyjskiego historyka Iana Mortimera zwolennicy Ryszarda III są dziś na fali wznoszącej, bo „muszą odreagować lata upokorzeń, których ich król doznał od Szekspira i tudorowskich  historyków”. I chociaż historia Wielkiej Brytanii jest niezwykle interesująca, pełna akcji i zwrotów akcji – idealnie portretowana przez współczesną popkulturę (ostatnio choćby w znakomitej książce Hillary Mentel „Wolf Hall”) – to jednak nostalgia Brytyjczyków za przeszłością jest zastanawiająca. I z punktu widzenia współczesnego, demokratycznego państwa trochę niebezpieczna.

Korona w głowie

Pokora, o której podczas uroczystości pogrzebowych Ryszarda III mówił wielebny David Monteith, jest kluczem do zrozumienia brytyjskiej fiksacji na punkcie monarchii. Wyspiarze wciąż mają koronę wdrukowaną w głowę. Szacunek, cześć i hołdy składane osobom wysoko urodzonym są nieodłącznym elementem brytyjskiego DNA. Mimo krytyki różnych środowisk i całej masy skandali monarchia w Wielkiej Brytanii wciąż darzona jest olbrzymią sympatią. Co prawda XIX-wieczny mistycyzm, jakim otaczano dwór królewski w ostatnich latach, znacznie osłabł i dziś mało który Brytyjczyk śni o królowej, co było niemal powszechne jeszcze w latach 50. zeszłego wieku, jednak za republiką na Wyspach według badań instytutu Mori opowiada się zaledwie 19 proc. ankietowanych. I takie poparcie utrzymuje się od 1969 r., z wyjątkiem dwóch tygodni po śmierci księżnej Diany, kiedy to zwolenników republiki nieco przybyło (25 proc.). Monarchia kosztuje podatników prawie 300 mln funtów rocznie, ale nie są to największe i najważniejsze koszty posiadania królowej i dworu. Najbardziej dotkliwe są koszty społeczne i polityczne. Bo zbiorowa ślepota na to, że monarchia jest niesprawiedliwa, elitarna, antydemokratyczna, jest reliktem epoki imperialnej, a także dewaluuje system parlamentarny i jest źródłem etnicznej, społecznej oraz płciowej dyskryminacji, osłabia instynktowne oburzenie na galopującą chciwość brytyjskiej kleptokracji. Szacunek do korony przekłada się na akceptację nierówności społecznych. Wpływa na powszechne pogodzenie się z tym, że każdy ma swoje, przypisane miejsce. Implikuje to niemożliwość zmiany systemu politycznego i grup sprawujących władzę. Hamuje gwałtowne i fundamentalne przeoranie substancji społecznej, zmianę hierarchii ekonomicznych i kulturowych, masowe przełamanie dotychczasowych stosunków własności. Wreszcie współtworzy statyczne społeczeństwo – skostniałe, opierające się na bezpiecznej hierarchii i „dziedzicznym” podziale ról. Awans klasowy na Wyspach jest dziś praktyczne niemożliwy. Potwierdza to raport Alana Milburna z 2010 r. o mobilności społecznej w UK. Droga do dobrych posad i atrakcyjnych zarobków dla wielu jest zamknięta. Zjednoczone Królestwo jest obecnie krajem, w którym dochody i wykształcenie rodziców najbardziej rzutują na dochody i wykształcenie dzieci. A według OECD ten stan społecznego bezruchu szkodzi rozwojowi gospodarczemu. W raporcie „Family Affair” poświęconym międzypokoleniowej mobilności społecznej w najbogatszych krajach świata OECD opisuje Wielką Brytanię jako miejsce, w którym drabina społeczno-ekonomiczna pozostaje niezmienna. Uroczystości pogrzebowe Ryszrda III pokazują dlaczego.

 

• Widzisz błąd na stronie? Wyślij informację do redakcji.
• Zapisz się do naszego newslettera - najświeższe wiadomości codziennie na Twój e-mail
• Wyślij do znajomego
 ~KRŚ:  Autor przedstawia tutaj prostolinijny i bardzo lewicowy (żeby nie powiedzieć lewacki )punkt widzenia. Dobrze znam ludzi którzy opowiadają się za multikululti i powszechną równością. O ile te chasła są piękne to także są sztuczne i nie mogą mieć racji bytu. Brytyjczycy mają to szczęście że nie dotknęła ich komuna i zgniłe kompromisy z przeszłością( jak u nas okrągły stół) Rodowici Brytyjczycy pozbawieni są  "polaczkowatej" chciwości i bydlęcego zapatrywania się tylko na sprawy żarcia i tego czy woda ciepła w kranie a czy mleko za 2,15 staniało do 1,89. Brytyjczycy to naród dumny i dumny także i sądze że przede wszystkim ze swojej wielkiej historii. Ja rozumiem że tacy lewicowcy jak Pan chcieliby widzieć w społeczeństwie tylko zwykłą zgraję przeciętniaków bo takimi najłatwiej rządzić. To nie instytucja monarchii czy zastały porządek , który przy społecznej akceptacji kształtował się przez setki lat, jest wrogiem. To tacy jak Pan są wrogami zbiorowości ludzkiej. "Projektowanie społeczeństwa" dotychczas przynosiło wyłącznie opłakane skutki ( ZSRR,Kambodza,III Rzesza, I Republika Francuska). Wspominałpan że "republikańskiej rewolucji na wyspach nie będzie" A co chciałby pan ujrzeć ? Ścinanie królowej i całej arystoracji ? Bo to przyniosłaby rewolucja. Gwałtowne zburzenie porządku , które mogło przynieść milony ofiar. Bo tyrańskie rewolucje muszą mieć wiecznie jakiegoś wroga.Rewolucjoniści to nic innego jak zbrodniarze niszczący naturalną strukturę i więź narodu. Pozostawiają po sobie tylko chaos i zgliszcza. ( Rewolucja Francuska, Rosyjska ,czy socjaldemokratyczna rewolta w Niemczech której końcowym skutkiem była III Rzesza)To nie monarchia otępia ludzi tylko tacy jak Pan. Prezentuje Pan mity pod tytułem równości płci i wszechobecnego egalitaryzmu. Takie idee mogą  być atrakcyjne tylko dla ludzi prostych i przeciętnych ,którzy swoim lenistwem lub niedbalstwem zaprzepaścili swoją szansę na sukces i aby wzbić się na drabinie społecznej wpadli na pomysł aby ograbiać innych. Mówi Pan że monarchia umacnia podziały i szerzy niesprawiedliwości według mnie przeciwnie. Monarchia odzwierciedla naród , odzwierciedla wspólnątę połączoną językiem i więzami pokoleń mimo róznic które ją dzielą.Zachowuje tożsamość i strukturę narodu jednocześnie propaguje zadawnione instytucje i zwyczaje u ludności obcej, napływowej. (Bo proszę nie zapominać ! Polacy czy inne mniejszości są tylko gośćmi a nie panami !!!). Łączy społeczeństwo w chwilach trwogi i potrzeby , umacnia wiarę w wielkość i dumę państwa. Jest symbolem potęgi i wielkości narodu, przypomina chwalebną his Mówi pan, iz w UK jest mała mobilność i nie ma mozliwości społecznego awansu. Margaret Thatcher - córka sklepikarza i premier Zjednoczonego Królestwa - najlepszy przykład małej ruchliwości. Leniwe darmozjady rzeczywiście nie mają możliwości awansu. Ludzie z ambicją, ludzie naprawdę wartościowi a nie chytre "polaczki" osiągną swój cel. Mimo iż pani premier pochodziła z klas niższej to do głowy jej nie przyszło żeby zabierać komuś to co jest słusznie jego. Ponieważ, drogi autorze ,ludzie nie są równi. Tylko ,że o wartości ludzkiej nie przesądza urodzenie czy płeć, ale to co ma się w głowie i to jakie są jej/jego zdolności. Niektórzy są po to żeby projektować samoloty a inni po to aby aby tym projektantom podawać kawę. Jest Pan zapewnę demokratą i republikaninem . Niech pan posłucha co Polacy sądzą na temat wyborow prezydenckich to straci pan wiarę w idealne społeczeństwo obywatelskie. Demokracja to fasada. Lud jest głupi i zawsze będzie. (pokazuje to III Rzesza) Jest naprawdę niewiele jednostek będących w stanie zrozumieć sprawy gminy a co dopiero sprawy państwa. Większość Polaków nie wie jak w Polsce przebiega proces ustawodawczy !!! ani jak i gdzie odbywa się zgłoszenie kandydata na prezydenta RP. A kiedy pyta się standardowego Polaka na kogo będzie głosował to odpowiada ,że na Pana XY "bo jest w moim wieku". Naszczęście tak prymitywne spojrzenie na świat jakie Pan tutaj przedstawił nigdy nie znajdzie podatnego gruntu w narodzie wychowanej na tak wspaniałej i wielkiej tradycji jaka panuje w Zjednoczonym Królestwie Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej. Które to (przypominam) KRÓLESTWO jest kolebką parlamentaryzmu europejskiego i to na tym parlamentaryźmie większość krajów europejskich wzorowała swój ( co prawda udało im się stworzyć tylko nieudane kopie , no ale cuż . Coś co jest tworzone sztucznie nie będzie mogło dorównać instytucji ,która kształtowała się kilkaset lat w toku ewolucyjnego procesu) Instytucja monarchii jest nierozerwalnie "wryta" w parlament UK. Ja osobiście opowiadam się za przedstawicielstwem społeczeństwa. Bez niego zapanowała by tyrania lub doszłoby do jeszcze gorszej rewolucjii. Jednak wszechwładza ludu ( a raczej demagogów i skorumpowanych acz charyzmatycznych przywódców bo do tego prowadzi ochlokracja) grozi autodestrukcją społeczeńtwa. 
odpowiedz
 ~KRŚ:  Przepraszam za błędy w moim tekście ale poprawienie błędów w komentarzu na tym portalu okazało się niemożliwe . A ponadto nie mogłem skopiować tekstu oraz wpisać niektórych znaków w niektórych miejscach a kiedy próbowałem wpisać np Ó to kasowała mi się linijka tekstu więc zamiast ż wpisywałem z a zamiast ó ,u .  Jeszcze raz przeparaszam za błedy i niektóre luki w tekście
odpowiedz
Open publication - Free publishing - More cooltura
CLWK
blacklemon
Team One
Capital
Kotrak
Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 10:45)
~Florence: Nazywam się Florencja z Londynu. Miałem poważne problemy z męże

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 10:44)
~Loveth: Nazywam się Loveth z Kanady. Po siedmiu latach kontaktu z nim rozwi

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 10:41)
~Rose: DR.Sango jest najprostszym pisarzem i pomocnikiem. Nazywam się Rose James.

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 10:40)
~Betty: Udane świadectwo Beth: „Jak szybko możesz odzyskać byłego partner

Manchester United w końcówce stracił zwycięstwo (godz. 11:21)
~bestdiscocam:

KomunikatyO portaluLudzie portalupl Reklamauk AdvertisingNasz patronatKonkursyNapisz do nasWyślij materiałPartnerzyrss
Copyright 2008 elondyn.co.uk.
Support: It's Done under Epoznan.pl licence. All rights reserved.