prl cooltura
       
Czwartek, 17.10.2019 Antonii, Ignacego, Wiktora
| Startuj z nami | Dodaj do ulubionych
Spór o Kirkcaldy
Spór o Kirkcaldy

Wiktor Moszczyński


ostatnia aktualizacja: 2015/02/14 06:00

Bennochy House, czyli Dom Kombatanta w Kirkcaldy, jest jednym z najstarszych. Został zakupiony już w 1953 r., ufundowany wysiłkiem lokalnych członków żołnierzy, a przede wszystkim ich szkockich żon.

W rozmiarze dom jest ciekawy, bo stoi we własnym parku, otoczony alejami drzew, wśród których znajduje się imponujący Pomnik Katyński, odsłonięty w roku 1978. Budynek ma zarówno dużą salę zabaw i oddzielną salę konferencyjną z własnym barem oraz dodatkową świetlicą na mniejsze spotkania. Jest przestrzeń na restaurację i kuchnię, a w budynku odbywały się msze św. i, co najważniejsze, lekcje lokalnej szkoły sobotniej, które miały tu miejsce od początku. Budynek często odwiedzał generał Maczek, któremu urządzono tu pierwszy wieczór autorski jego książki „Od podwody do czołga”. Przez wiele lat mieściła się tu też Sala Pamięci Pierwszej Dywizji Pancernej. Lokalne Koło nr 50 przybrało nawet nazwę „im. generała Stanisława Maczka”. (…)

Takich Domów Kombatanta w Wielkiej Brytanii było kiedyś 36, dziś aktywne są już tylko cztery (Amersham, Bristol, Edinburgh i Kirkcaldy). Gdy zaczęły obumierać, te koła i kluby SPK, które nie miały siły czy zapału, aby wprowadzać nowych członków z nowych pokoleń (zgodnie ze Statutem, który otworzył członkostwo Stowarzyszenia nie tylko kombatantom i ich rodzinom, ale wszystkim Polakom zamieszkałym w Wielkiej Brytanii, którzy przyjmowali tezy i cele Statutu), Zarząd SPK czuł się zobowiązany zamykać. Parę z nich było w żałosnym stanie, bojkotowane przez polską młodzież ze względu na nieciekawą klientelę niepolską obsiadającą zaciemnałe bary, a ponure sale spotkań otoczone były szklanymi szafami pełnymi niedostępnych książek w brązowych okładkach i portretem królowej jeszcze z roku koronacji.

Lecz nie wszystkie kluby były w takim złym stanie. Takie jak Kirkcaldy, mogłyby przy odpowiedniej inwestycji strukturalnej jeszcze zadziałać i pokryć swoje koszty. Lecz już w ostatnich dziesięciu latach ukształtowała się inna polityka Zarządu. Nie będzie się doinwestowywało domów ani ze źródeł centralnych, ani lokalnych. Po roku 2004, gdy zjawił się tu nowy napływ obywateli unijnych z Polski, zaczęło pojawiać się zapotrzebowanie na Domy Polskie jako nowe ośrodki kultury i oświaty. Może nie było to od razu oczywiste, szczególnie dla wielu nowych przybyszów, którzy uważali swój pobyt na Wyspach za tymczasowy i nie myśleli jeszcze, że tu będą zakładać rodziny. Lecz już po pięciu latach było oczywiste, że w takim kierunku podążają nowo przyjezdni i w szybkim czasie zaczęli zapuszczać tu swoje korzenie. Jak już wiemy, polskie matki w Wielkiej Brytanii rodzą obecnie przeszło 20 tys. dzieci rocznie. Z poczucia obowiązku instytucje polonijne dostosowały się do tych nowych okoliczności – parafie, Macierz Szkolna, Zwią
zek Techników, Związek Nauczycieli, POSK, instytuty muzelane, Związek Artystów, Zjednoczenie Polskie – starały się przyjmować nowych członków w swoje szeregi.

Ale niestety nie Stowarzyszenie Polskich Kombatantów. Zapotrzebowania na domy kultury dla nowych przybyszów traktowali oni wyłącznie jako zagrożenie. Cofnęli prawo Kół do rekrutowania nowych członków i przyspieszyli zamykanie istniejących Domów Kombatanta, traktując własne deczyzje niedoinwestowywania tych starych, nieco podupadłych domów i zakazu wszelkich zasadniczych remontów jako powód do określenia ich jako nierentownych. Mimo petycji i protestów z różnych okolic, nawet czasem od władz miejskich, jak w Sheffield, rok w rok zamykano po kolei każdy Dom i pospiesznie sprzedawano bez największego rozgłosu, aby w żadnym wypadku nie sprzedano czy przekazano budynków w polskie ręce. Dla nich te Domy nie były sprawą ogólnospołeczną, ale wyłącznie wewnętrzną.

I tak właśnie było w Kirkcaldy. Liczba aktywnych Polaków zmalała. Wykruszyły się szeregi  samych kombatantów. Pozostały ich dzieci, obejmujące z wielkim poświęceniem funkcje swoich rodziców. Udało się zorganizować 20 lat temu generalny remont, a w roku 2010 trzeba było przeprowadzić dalsze renowacje dekoracji i mebli z samych dochodów klubu. Klub odżył. 6 lat temu wznowiono tu polską szkołę sobotnią, do której uczęszcza ponad 60 dzieci. Odbywają się tygodniowe spotkania matki i dziecka. W każdą niedzielę restauracja jest otwarta i można zjeść tanie 3-daniowe posiłki dzięki dwóm młodym kucharzom z Polski. W środę można zagrać w bingo, a w czwartki są regularne wieczory muzyczne. W piątki odbywają się turnieje w strzałki, a w innym pokoju urzędują brydżyści i wielbiciele jogi. Raz na miesiąc spotyka się klub wędkarski i również brytyjska organizacja Fife Parachute Association, historycznie powiązana z Polską Brygadą Spadochronową, która traktuje Dom Kombatanta jak swoją siedzibę. W tym budynku radni i członkowie parlamentu szkockiego mają regularne godziny przyjęć dla mieszkańców miasta. (…) Dom jest siedzibą polskiego życia na tym terenie. Tu corocznie odbywają się obchody świąt narodowych i kościelnych. (…)

Dochód jest nieduży, choć pokrywa bieżące wydatki, łącznie z kosztami administracyjnymi Zarządu i kwartalnym tzw. haraczem dla PCA Ltd w Londynie. 77-letnia kierowniczka Halina Łopatowska i jej rodzina prowadzą całe przedsiębiorstwo za darmo i utrzymują się sami. Ktoś by pomyślał, że stary Zarząd SPK, a teraz Dyrektorzy PCA Ltd, będzie szczęśliwy i wdzięczny, że na tak długo udało się uratować i prowadzić z dochodem to przedsiębiorstwo.

Ależ skąd! Osiągnięcia społeczne klubu ich nie obchodzą. To już nie stare SPK ze swoją wizją społeczną. Interesują ich tylko „długi”. Na rok 2012/2013 PCA Ltd oceniało straty bieżące na £7332, natomiast na rok 2013/2014 już tylko na £435. Pani Łopatowska liczyła na to – może trochę naiwnie – że przy tak zmniejszonym zadłużeniu bieżącym będzie mogła, przy ofiarowaniu własnych dodatkowych osobistych środków finansowych, zapewnić przyszłość szkockiemu klubowi. Niestety Zarząd widział to inaczej. Na grudniowym zebraniu wyciągnął ponownie sprawę historycznego zadłużenia klubu, opartego na cyfrach, które są wciąż powtarzane, ale nigdzie nieuzasadnione. Z powodu tych długów nękano już poprzednich przesów klubu w latach 90., mimo że były prezes SPK Wielka Brytania Czesław Zychowicz zapewniał, iż klub będzie miał przyszłość. Na tym zebraniu udzielono Pani Halinie brutalnej, upokarzającej nagany za jej wysiłki w prowadzeniu tej placówki. Zapowiedziano jej, że decyzja Zarządu o zamknięciu klubu jest nieodwołalna. (...)

Na ostatnim zebraniu Zarządu Koła podjęto decyzję, aby wystąpić z petycją do społeczeństwa i do Urzędu Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych w Warszawie, aby Dom uratować przed zamknięciem. Wśród 200 osób, które dotychczas ją podpisały, znajduje się obecny poseł i były premier Gordon Brown.   

Oczywiście PCA Ltd nie kieruje się tylko względami gospodarczymi. Okazuje się, że ma środki na poparcie Klubu w Edynburgu mimo jego słabej używalności, lecz prezesem jest akurat członek Fundacji SPK. Pani Łopatowska natomiast nie popierała kontrowersyjnego rozwiązania starego SPK. Tym samym Fundacja SPK też nie okazuje żadnej woli ratowania tej placówki, tak jak i innych inicjatyw podjętych przez obecne Koła SPK, które się jeszcze nie rozwiązały. Przy negatywnym podejściu PCA Ltd uważam, że w gestii Konsulatu RP leży, aby przedstawić wniosek o odpowiednie wsparcie ze strony MSZ i Wspólnoty Polskiej, które przyjęły na siebie odpowiedzialność za ratowanie wartościowych placówek.     

Pamiętajmy, że tu chodzi nie tylko o polski budynek ze szkołą sobotnią i potencjalnym ośrodkiem polskiej kultury, ale również o pomnik katyński na terenie klubu. Pod katyńskim pomnikiem leży ziemia przywieziona z miejsca kaźni w Katyniu. Co się z nią stanie? Chyba nie będzie wyrzucona na śmietnik?


 

• Widzisz błąd na stronie? Wyślij informację do redakcji.
• Zapisz się do naszego newslettera - najświeższe wiadomości codziennie na Twój e-mail
• Wyślij do znajomego
 ~CZeslaw Kruk: O moj Boze jakie to smutne ,ze my Polacy nie umiemy walczyc o nasze dobra I przyszlosc ,tylko musimy czekac na Wojne aby sie jednoczy
odpowiedz
Open publication - Free publishing - More cooltura
CLWK
blacklemon
Team One
Capital
Kotrak
Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 10:45)
~Florence: Nazywam się Florencja z Londynu. Miałem poważne problemy z męże

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 10:44)
~Loveth: Nazywam się Loveth z Kanady. Po siedmiu latach kontaktu z nim rozwi

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 10:41)
~Rose: DR.Sango jest najprostszym pisarzem i pomocnikiem. Nazywam się Rose James.

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 10:40)
~Betty: Udane świadectwo Beth: „Jak szybko możesz odzyskać byłego partner

Manchester United w końcówce stracił zwycięstwo (godz. 11:21)
~bestdiscocam:

KomunikatyO portaluLudzie portalupl Reklamauk AdvertisingNasz patronatKonkursyNapisz do nasWyślij materiałPartnerzyrss
Copyright 2008 elondyn.co.uk.
Support: It's Done under Epoznan.pl licence. All rights reserved.