prl cooltura
       
Czwartek, 06.08.2020 Jakuba, Sławy, Wincentego
| Startuj z nami | Dodaj do ulubionych
Spadek POSK, cz. 2
Spadek POSK, cz. 2



ostatnia aktualizacja: 2015/01/30 15:25

Kontynuujemy rozmowę z Andrzejem Zakrzewskim, sekretarzem Polskiego Ośrodka Społeczno-Kulturalnego, której pierwszą część opublikowaliśmy miesiąc temu. Do rozmowy dołączyła Joanna Młudzińska, przewodnicząca POSK-u. Rozmawiał Marcin Małyszek.

Panie Sekretarzu, jaki był powód utworzenia Fundacji Przyszłości POSK-u?
Andrzej Zakrzewski: POSK budowany był w okresie wysokiej inflacji, trzeba było więc zaciągnąć kredyt, aby móc zakończyć budowę. Gdy to się udało, nacisk został położony na to, żeby tę pożyczkę spłacić, i spłacano ją różnymi sposobami, m.in. za pomocą projektu depozytów zapoczątkowanego przez nieżyjącego już Romana Sławińskiego oraz dzięki osobom, które zapisywały w testamentach swoje dobra POSK-owi – w ten sposób z czasem dług został spłacony.

Bardzo szybko okazało się, że polskie instytucje, które wprowadziły się do POSK-u, nie były w stanie płacić czynszu w wysokości umożliwiającej opłacenie kosztów utrzymania całego budynku, więc POSK zwrócił się do gminy Hammersmith and Fulham, aby udzieliła pozwolenia na dzierżawienie części powierzchni gmachu komercyjnie. Taką zgodę otrzymaliśmy i w ten sposób POSK wypracowywał dla siebie dochody z wynajmu pomieszczeń dla biur, co pokrywało w pierwszej kolejności koszty utrzymania biblioteki oraz POSK-u jako całości.

Po pewnym czasie jednak na terenie Hammersmith wybudowano sporo biurowców, więc dzierżawa pomieszczeń na biura w budynku POSK-u stawała się coraz trudniejsza i rodziły się obawy, czy POSK w ogóle przetrwa. Nie zapominano o tym, że POSK przede wszystkim powstał, by służyć społeczeństwu jako ośrodek społeczno-kulturalny.

Wtedy to właśnie powstał projekt, żeby z otrzymywanych spadków i dotacji stworzyć fundusz, z którego procentów będzie można opłacać wszelkie deficyty, jakie mogłyby powstać z powodu  tego, że nie wynajmie się wszystkich powierzchni komercyjnie. Kapitał fundacji jest nienaruszalny, wymagana jest decyzja walnego zebrania POSK-u, aby z niego skorzystać – w rocznym sprawozdaniu nazywa się to Fundusz Kapitałowy. Założeniem było utworzenie zgodnego z prawem i maksymalnie niezależnego od POSK-u zabezpieczenia finansowego, z którego w razie potrzeby można by korzystać, aby utrzymać POSK.

Czy fundusz spełnił swoje zadanie?
Andrzej Zakrzewski: Jak państwo być może pamiętają, inflacja była wtedy wysoka, 10 – 15 proc., a procenty były porównywalne – zebrano więc dość pokaźną sumę jak na tamte czasy, z procentów właśnie, i można było z tego w dużym stopniu pokryć te bieżące koszty, które POSK miał w związku z utrzymaniem biblioteki i innych pomieszczeń, jak teatr. Z chwilą, kiedy stopa spadła (w 2009 r.) aż do 0,5 proc., stało się jasne, że przychody z odsetek nie wystarczają, żeby w pełni zabezpieczyć POSK, który notabene miał to szczęście, że przez te wszystkie lata otrzymywał spadki i zapisy testamentowe i mógł w ten sposób – bez korzystania z zasobów fundacji – pokryć wszystkie swoje koszty oraz stworzyć równocześnie rezerwy dla fundacji.

Fundacja obecnie wypłaca POSK-owi 50 tys. funtów rocznie, opłaca również z Funduszu Murdzeńskiego wystawy i konkursy mające miejsce w POSK-u, jak chociażby konkurs „Mały Eksperyment” czy niedawno zorganizowany konkurs fotograficzny.

We wspomnianym powyżej momencie kryzysu finansowego zaczęto zastanawiać się, jak można wypracować większy dochód. Stało się jasne, że na dłuższą metę odsetki od rezerw fundacji nie będą mogły pokryć wszystkich kosztów. POSK postanowił znaleźć lepsze metody inwestowania pieniędzy, które posiada. Powstał projekt wybudowania mieszkań na własnym terenie, którego dalszy ciąg realizacji POSK ma zamiar sfinansować ze sprzedaży (wynajmowanego obecnie) domu w Cheltenham. Dochód będzie zarówno ze sprzedaży budynku, jak i ziemi. Natomiast kosztami inwestycji we własnym budynku POSK-u będą tylko koszty budowy, bez potrzeby zakupu ziemi, co jest korzystnym posunięciem finansowym. Warto też pamiętać, że zarządzanie na odległość jakimś obiektem jest trudne, gdyż trzeba płacić agentowi, aby na miejscu pilnował go, zarządzał nim oraz organizował remonty. Natomiast jeżeli podobny obiekt znajduje się na terenie POSK-u, to wtedy oczywiście pracownicy będą mogli zająć się kwestiami utrzymania, napraw itp. Logiczne więc jest, aby inwestować na terenie POSK-u, gdyż koszty zarówno budowy, jak i utrzymania są niższe.

Podobnie uzasadnić można ewentualną sprzedaż kamienicy przy ul. Frascati 4 w Warszawie?
Andrzej Zakrzewski: Tak, w pewnym sensie dotyczy to kamienicy przy Frascati 4. Chciałbym tutaj dla wyjaśnienia wspomnieć o czymś w odpowiedzi na interpretacje niektórych osób, wynikające być może z ignorancji. Z chwilą kiedy POSK stał się właścicielem budynku przy Frascati 4, musiał ten fakt wpisać do swoich ksiąg jako majątek, to oczywiste, ale ponieważ według umowy POSK musi zapłacić prawnikom 40 proc. wartości od sumy sprzedaży, trzeba było po stronie „pasywa” wpisać te 40 proc. Wpisano w księgach wartość na podstawie wyceny wykonanej przez biegłego, ale jest oczywiste, że z chwilą kiedy obiekt zostanie sprzedany, prawdziwa wartość budynku zostanie skorygowana w księgach POSK-u jako „aktywa”, po stronie „pasywa” natomiast skorygowana zostanie kwota, która zostanie wypłacona adwokatom dopiero w momencie, gdy spieniężymy tę kamienicę.

Wróćmy może na chwilę do kwestii testamentu i spadku, w którym POSK otrzymał kamienicę przy Frascati 4. Czy rzeczywiście nie wspominano nigdy o tym, że to spadek po panu Chmielewskim?
Joanna Młudzińska: Nie jest to i nigdy nie było żadną tajemnicą – to, że nie wspomnieliśmy o tym fakcie w ostatniej rozmowie, to czysty przypadek – tyle razy o tym mówiliśmy i nazwisko to padało wielokrotnie… Zapis w testamencie dla POSK-u pochodził od Wandy Chmielewskiej, gdyż pan Chmielewski zmarł wcześniej i cały jego majątek przeszedł na żonę. Po śmierci pani Chmielewskiej okazało się, że w jej testamencie jest zapis również dla POSK-u, i nie był to zapis ani całego majątku dla POSK-u, ani też żadnej określonej sumy – był tam cały szereg wymienionych sum dla innych osób i organizacji z informacją, że wszystko to, co pozostanie, ma być dla POSK-u. Pozostało prawie 300 tys. funtów i POSK otrzymał tę kwotę, ale o żadnym budynku w testamencie nie było mowy, co zresztą na wyciągu z testamentu można zobaczyć. Budynek ten, jak już wspominaliśmy, został nieprawnie przywłaszczony przez miasto Warszawa. Dlatego właśnie zwrócili się do nas warszawscy prawnicy, którzy zaproponowali nam, że podejmą próbę odzyskania budynku Frascati 4 dla POSK-u, ponieważ na podstawie testamentu pani Chmielewskiej mamy prawo do tego budynku. Trwało to 10 lat, ale budynek odzyskali.

Skupmy się może na chwilę na tzw. deficycie strukturalnym – czym on właściwie jest? Wydaje się, że wiele osób ma trudności ze zrozumieniem tego terminu.
Joanna Młudzińska: Jest to, mówiąc najkrócej, różnica między przychodami a rozchodami POSK-u po odliczeniu wszystkich jednorazowych kosztów i przychodów.
Andrzej Zakrzewski: Można również ująć to w ten sposób, że regularne przychody POSK-u nie pokrywają regularnych rozchodów POSK-u. Powstaje tzw. dziura, która zapełniana jest funduszami z dotacji i spadków. Regularne przychody POSK-u to wynajem sal i teatru, komercyjne wynajmowanie biur, dochody z Jazz Café itp. Koszty POSK-u, czyli regularne rozchody, to pensje pracowników, koszty utrzymania budynku, imprezy kulturalne, koszty normalnej, regularnej działalności biblioteki. Zasadniczo mówiąc, deficyt strukturalny stwarzany jest przez fakt, że regularne przychody, które otrzymujemy z dzierżaw, nie pokrywają regularnych kosztów utrzymania budynku, biblioteki i personelu.

Skoro mówimy o kosztach, jak w tym kontekście wypada Jazz Café POSK?
Joanna Młudzińska: Po pierwsze, mogę powiedzieć, że remont Jazz Café był wykonany przez firmę, która na pewno nie miała nic wspólnego z panem Serafinem, nie była założona przez niego i nie była założona specjalnie do tej pracy – istniała wcześniej i działała na terenie Londynu przez szereg lat. Została przez nas wcześniej sprawdzona, a prace wykonała dobrze. Firma ta nie była w żaden sposób związana z nikim z zarządu POSK-u.
Po drugie, od czasu powstania Jazz Café działa bardzo dobrze, przyciąga do POSK-u bardzo wielu ludzi z szerszego społeczeństwa polskiego i niepolskiego, wypracowując około 16 tys. rocznie czystego dochodu, a ponadto jest wynajmowana w tygodniu podczas dnia przez lokalną szkołę, co przynosi POSK-owi więcej niż drugie tyle dochodu, więc rentowność tej inwestycji jest bardzo duża.

 

• Widzisz błąd na stronie? Wyślij informację do redakcji.
• Zapisz się do naszego newslettera - najświeższe wiadomości codziennie na Twój e-mail
• Wyślij do znajomego
Open publication - Free publishing - More cooltura
CLWK
blacklemon
Team One
Capital
Kotrak
Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 23:41)
~Ogunamen : DZIĘKI DUŻEMU DR OGUNAMENOWI ZA ROZWIĄZANIE MOJEGO PROBLEMU JEGO E-

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 08:46)
~Laura Ivano:  Pomóż mi uczcić doktora Isikolo za jego wielką pomoc. Jeste

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 19:10)
~Mrs Rebeca:  Witaj przyjacielu, nazywam się Rozana Edin, chcę zeznawać i podzi

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 09:51)
~Milena Carlos:  Prawdziwy czarodziej o imieniu DR ISIKOLO Byłem tak przygnębi

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 02:36)
~Betty Oxlade: Oto moje świadectwo: Nazywam się Betty Oxlade i chcę tu

KomunikatyO portaluLudzie portalupl Reklamauk AdvertisingNasz patronatKonkursyNapisz do nasWyślij materiałPartnerzyrss
Copyright 2008 elondyn.co.uk.
Support: It's Done under Epoznan.pl licence. All rights reserved.