prl cooltura
       
Czwartek, 12.12.2019 Ady, Aleksandra, Dagmary
| Startuj z nami | Dodaj do ulubionych
Im dłuższy bat, tym większa miłość
Wiktor Bater
Im dłuższy bat, tym większa miłość

Rozmawiała Sylwia Milan


ostatnia aktualizacja: 2009/02/01 10:31

WIKTOR BATER, polski korespondent w Moskwie, uważa, że Rosjanie są pozbawieni pamięci historycznej. Zbyt wiele zaznali. Za dużo mają powodów do kompromitacji, by przeszłość roztrząsać. Czy z Polakami relacji też się wstydzą?

Jak długo mieszka pan w Rosji? I dlaczego tam?
Pan mieszka w Rosji już czternasty rok. Bo mu się w Rosji podoba. Bo czuje się na właściwym miejscu. Jako duch niespokojny, niepokorny, nie potrafi wyobrazić sobie życia np. w Sztokholmie albo Berlinie, gdzie, aby funkcjonować należy być grzecznie uprzejmym wobec wszystkich „niepokorności” życia. W Rosji funkcjonuje czarno-biała skala zachowań gdzie, jeśli ktoś jest draniem, to mówi mu się o tym otwarcie w twarz, bez obłudy i plastikowych uśmiechów. Ma to swoje minusy, czasami ciosy podobną siekierą są zbyt bolesne – ale lepiej tak niż godzić się na powolne wbijanie noża w plecy z przylepionym do twarzy uśmiechem. Poza tym pan w Rosji pracuje jako dziennikarz – a nie ma na świecie (może poza Koreą Północną) więcej takich miejsc, gdzie codzienność potrafi zaskakiwać nawet po czternastu latach pobytu. Czując raj zawodowy, jestem przy okazji doceniany przez pracodawców (a może mi się tylko tak wydaje), którzy płacą za relacjonowanie tej rzeczywistości Wschodu. Więc dopóki mam satysfakcję i pieniądze z niej, dopóty tu jestem i będę. A że ciężko byłoby przywyknąć do innego życia...? Nikt nigdy nie obiecywał niczego na stałe.

Rosja zmienia się. Staje się zamożniejsza, pewniejsza siebie. Taką ją widzimy z zewnątrz. Czy taka jest też wewnątrz? Czy o jej mieszkańcach można powiedzieć to samo?

Bardzo trudno jest przekazać tzw. wnętrze kraju, szczególnie ludziom z uprzedzeniami i obsesjami Wschodu. Może jest to jakaś część (nienawidzę tego słowa) misji, która każe mi tu być i mówić o tym, co widzę, słyszę, czuję – a czego nie sposób zauważyć zza biurka w Warszawie. Zdając sobie sprawę, jak bardzo nieporadne są próby zbliżenia telewidzów i czytelników do duszy Rosji, nie ustaję w wysiłkach. I siwieję. To cena za ciężar życia tutaj: duchy wymordowanych w Biesłanie dzieci będą do końca życia wokół mnie, setki wojskowych i cywilnych trupów, ale jednocześnie szczęście nowo narodzonych, uratowanych z opresji, po prostu ludzi cieszących się chwilą. Jedni są szalenie bogaci i podróżuję z nimi ich prywatnymi samolotami po Rosji, z innymi piję bimber w piwnicy, ścigany przekleństwami wzburzonych żon moich gospodarzy. A czy oni wszyscy są pewniejsi siebie...? Ta pewność zawsze w Rosjanach była, poczucie potęgi (jądrowo-wojskowej, naftowo-finansowej, geograficznej i demograficznej) nie opuszcza ich nawet w najostrzejszych zakrętach historii. To się nie zmieni. A jednocześnie wiedząc, jak odbierać życie innym, nie cenią specjalnie własnego. I Rosjanom wszystko jedno – to stawia ich powyżej innych, trzęsących się nad każdym źdźbłem swego istnienia. Niech będzie, co ma być – mówią. I jest.

Jak w ostatnich latach kształtowało się rosyjskie spojrzenie na świat, a w szczególności na Polskę. Czy stanowisko władz pokrywało się ze stanowiskiem przeciętnego Moskwiczanina z wyższym wykształceniem?
Polska megalomania często Rosjan zadziwia. Dlaczego nam się wydaje, że o Polsce trzeba myśleć? Rosjanie myślą o Polsce rzadko, podobnie jak nie myślą o Czechach, Słowacji czy Słowenii. Myślą o Niemczech, bo tam najczęściej podróżują po używane samochody, o Francji – bo to prestiżowo tak pojechać do Paryża, o Austrii – w kontekście nart i Szwajcarii – w kwestiach finansowych. Polska jest tak samo obojętna Rosjanom jak Skandynawia. Bliższe są Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i Izrael – z powodu mieszkających tam rodaków i milionerów-azylantów. Rosjan nie gnębi historia. To naród, który żyje dniem codziennym. To my roztrząsamy na każdym kroku Katyń, powstanie warszawskie, sowieckie panowanie i wiele innych trudnych kart historii, Rosjanie nie. To było. Teraz trzeba budować nowe. A nie da się nowego stworzyć, jeżeli mentalnie będziemy pogrzebani w historii. To prawda: Rosjanie nie umieją przepraszać – a nas, dumnych Polaków, tak strasznie to uwiera! Dlatego nie udaje się zamknąć kart, które na dobrą sprawę historia już dawno zamknęła. Ich otwieranie, hałasowanie nimi, niczego nie daje. Powoduje tylko, że nowe karty nie zostaną zapisane. Historii nie wolno się wyrzekać, nie wolno o niej zapominać. Ale traktowanie jej jako karty przetargowej w stosunkach współczesnych bywa nadużywane. Szczególnie wobec narodu, który – jak Rosjanie – pozbawiony jest pamięci historycznej. Zbyt wiele złego w swej historii zaznał i ma za dużo powodów do wstydu, by historię roztrząsać. Łatwiej o niej zapomnieć. Stąd rosyjska niepamięć lub niechęć do pamiętania. Bez względu na wykształcenie.

Które z wydarzeń najnowszej historii Polski odbiły się największym echem w rosyjskich mediach?

Tylko te dotyczące bezpośrednio Rosjan: wstąpienie do Unii Europejskiej i związane z tym utrudnienia wizowe, wstąpienie do strefy Shengen (to samo), akces do NATO, kłopoty z polskim mięsem, budowa amerykańskiej tarczy antyrakietowej. Polska zajmuje marginalne miejsce w rosyjskim myśleniu. To największa porażka polskich ekip rządzących po 1989 roku. Niewybredne żarciki z braci Kaczyńskich to jedyne odstępstwo od reguły ostatnich lat.

Rosyjski stosunek do polskiego Okrągłego Stołu?

Przeciętny Rosjanin zapyta: „A co to było – Okrągły Stół?!”

Jacy politycy z okresu 1989–2009 są najbardziej kojarzeni i dlaczego?
Bracia Kaczyńscy (teraz), Lech Wałęsa, generał Jaruzelski. Kaczyńscy – niewybrednie, Wałęsa – z ironią, Jaruzelski – z podziwem. Jako ten, kto rzekomo uratował Polskę przed sowiecką interwencją.

Jak pan tłumaczy fenomen gen. Jaruzelskiego w Rosji?

Rosyjski człowiek jest przekonany o historycznej misji Jaruzelskiego, o tym, że uratował ZSRR, Polskę, Europę, przed hekatombą wojny domowej, o tym, że był ostatnią deską ratunku. Sąd nad Jaruzelskim traktowany jest tutaj jako hańba, narodowy wstyd polski. Takie prawo tych, którzy mieli być naszymi katami – gdyby nie Jaruzelski. Oszczędził nam i wam rozlewu krwi – mówią. I więcej niczego nie mówią.

Na ile wojna w Gruzji zmieni kierunek polityki zagranicznej Rosji?
Już zmieniła. Rosja zobaczyła, jak bardzo USA jest zdeterminowane do opanowania obszarów byłego ZSRR, szczególnie tych, o strategicznym znaczeniu (Kaukaz). Moskwa po kryzysie lat 90-tych nie daje już jednak grać sobie na nosie. „Przyjaźń przyjaźnią, ale jak trzeba – nawet przywódcę najbliższego sąsiada powiesimy za jaja” – te słowa Władimira Putina pod adresem Saakaszwilego wypowiedziane podczas pokojowej misji Sarko do Moskwy w podmoskiewskiej rezydencji rosyjskiego przywódcy, o czym pisała światów prasa, najlepiej oddają istotę rosyjskiej polityki zagranicznej – „Jesteśmy Europejczykami, dopóki nas traktują po europejsku”. Kiedy kończy się język salonów, grają organy: do wyboru. I nie zawsze są to organy Hammonda. Konflikt w południowej Osetii obnażył obłudę i zakłamanie Zachodu wobec Rosji – ta wojna dokładnie określiła granice przyzwoitości i zachowań w polityce zagranicznej. Raporty OBWE i Human Rigts Watch, ostatnio także Amnesty International, które otwarcie przyznają teraz gruzińską agresję, niczego już nie zmienią. Polska grała w orkiestrze USA, czego Rosjanie, po występie Lecha Kaczyńskiego w Tbilisi, długo nie zapomną. Krótkowzroczność i antyrosyjskie zaślepienie historią, zagrały na najgorszych organach.

Dzisiejszy stosunek Rosjan do komunizmu na pewno zależy od wieku i wykształcenia. Z jakimi najciekawszymi czy najdziwniejszymi refleksjami na ten temat pan się spotkał?
Za komuny było Rosjanom dobrze – to powszechna i obiegowa opinia. Pozbawiona ocen historycznych, geopolitycznych. Opiekuńcze państwo rozwiązywało wszystkie problemy, zarówno w polityce wewnętrznej jak i zagranicznej. Przeciętny Iwan Iwanowicz nie martwił się o kawałek chleba: czarny i czerstwy zawsze gościł na jego stole. A pieniacze, awanturnicy (to punkt widzenia tutejszego przeciętniaka), typu Zacharowa czy Sołżenicyna, ten sam chleb (tylko nieco starszy i mniej), jedli w powszechnie przemilczanych łagrach. Silna, niemal apodyktyczna władza, to rosyjski ideał rządzenia: dlatego tak niepopularny był Jelcyn, dlatego takie rekordy popularności bije Putin. Im dłuższy knut (bat), tym większa miłość. Taki sadomasochizm w wydaniu narodowym. Zwycięski naród poddańczy.

Kto dziś rządzi w Rosji – premier czy prezydent?
Putin i tylko Putin. Miedwiediew jako ucząca się marionetka. Putin: Giacomo, Miedwiediew: Pinokio. Konstytucyjne przedłużenie kadencji prezydenta to pierwszy krok do carskiego powrotu Putina na Kreml. Kreml, którego zresztą i tak nie opuszcza. Dla niewtajemniczonych: spotkania prezydent – premier na Kremlu odbywają się w prawie nie przemeblowanym gabinecie Putina. Putin wciąż siada tam, gdzie swego czasu przyjmował premiera Miedwiediewa: z lewej strony kamer TV. Mała rzecz, a symboliczna.

Nie tak dawno światowe media obiegła informacja o nowym związku Władimira Putina i planowanym ślubie. Czy to prawda? Jeśli tak, to jak duży wpływ na Putina ma dwudziestokilkuletnia partnerka i jej spojrzenie na świat? Czy znajdzie to odbicie w sposobie sprawowania władzy premiera?
Tego tematu nie ma. Kabajewa to świadoma prowokacja Kremla dla zmylenia zachodnich mediów i odwrócenia uwagi.



Wiktor Bater
Dziennikarz, rosyjski korespondent TVP 1 oraz Radia ZET. Autor książki „Nikt nie spodziewa się rzezi”. Wcześniej był korespondentem Polskiego Radia i „Faktów” TVN.

• Widzisz błąd na stronie? Wyślij informację do redakcji.
• Zapisz się do naszego newslettera - najświeższe wiadomości codziennie na Twój e-mail
• Wyślij do znajomego
Open publication - Free publishing - More cooltura
CLWK
blacklemon
Team One
Capital
Kotrak
Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 07:51)
~Anna Lennox:  Moje życie jest pełne szczęścia, ponieważ DR EDO sprawiło, że

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 17:11)
~Dora Maxim:  Dzisiaj jestem bardzo szczęśliwy z powodu tego, co DR ISIKOLO zrobi

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 11:28)
~toly: Mój były chłopak opuścił mnie i moją córkę od 6 tygodni

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 11:27)
~toly: Mój były chłopak opuścił mnie i moją córkę od 6 tygodni

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 19:35)
~Maria Alexuta:  Prawdziwy czarodziej Dr Isikolo, który czyni cuda dla ludzi

KomunikatyO portaluLudzie portalupl Reklamauk AdvertisingNasz patronatKonkursyNapisz do nasWyślij materiałPartnerzyrss
Copyright 2008 elondyn.co.uk.
Support: It's Done under Epoznan.pl licence. All rights reserved.