prl cooltura
       
Niedziela, 25.08.2019 Belii, Ludwika, Luizy
| Startuj z nami | Dodaj do ulubionych
Spadek POSK-u
Andrzej Zakrzewski, sekretarz POSK
Spadek POSK-u



ostatnia aktualizacja: 2014/12/10 06:00

Rozmowa z sekretarzem POSK-u Andrzejem Zakrzewskim. Pytał Marcin Małyszek

Andrzej Zakrzewski jest Polakiem urodzonym i wychowanym w Anglii. Ukończył  inżynierię chemiczną na Imperial College. Jest członkiem POSK-u od 1974 r., a także członkiem Fundacji Przyszłości POSK-u.

Swoją rolę w POSK-u widzi dwojako – po pierwsze jako prowadzenie codziennych spraw administracyjnych i odpowiedzialność za nie, po drugie jako działania, które sam określa jako bardziej „dyrektorskie”, czyli kierowanie różnymi sprawami i rozwiązywanie problemów istotnych dla przyszłości POSK-u, takich jak kwestia sprzedaży odziedziczonego domu „Frascati” w Warszawie, kwestie dzierżaw w budynku i negocjacje z tym związane oraz wspieranie działań przewodniczącej POSK-u. Oto pierwsza część naszej rozmowy.

Koordynuje pan sprawy związane z otrzymanym w spadku przez POSK budynkiem przy ul. Frascati 4 w Warszawie. Czy może pan powiedzieć, na jakim etapie jest proces sprzedaży tego budynku, oraz wyjaśnić, dlaczego kancelaria adwokacka zajmująca się odzyskaniem i sprzedażą budynku zamierza pobrać za swoje usługi 40 proc. jego wartości w momencie sprzedaży?
- 15 lat temu, w 1999 r., do POSK-u zwróciła się firma adwokacka z pytaniem, czy wiemy, że POSK odziedziczył budynek przy Frascati 4 w Warszawie. POSK nic o tym nie wiedział, ale zainteresował się propozycją tej firmy, która zaoferowała nam, że nie pobierając żadnych wstępnych opłat, postara się odzyskać ten budynek od miasta stołecznego Warszawa w ramach reprywatyzacji. Trudno było wtedy określić, jak wysokie jest prawdopodobieństwo odzyskania tego domu, niemniej ówczesny zarząd POSK-u uznał propozycję za ciekawą, zwłaszcza że POSK nie miałby absolutnie nic do stracenia, jedynie mógłby na tym zyskać. Przyjęliśmy ostateczną propozycję polskich prawników, która polegała na tym, że firma adwokacka dostałaby 40 proc., a POSK 60 proc. wartości tego obiektu w momencie sprzedaży.
Nie było wtedy jeszcze tak naprawdę rynku, jeżeli chodzi o prywatyzację, nie było skali porównawczej.
Zarząd POSK-u podpisał umowę i po 11 latach firma prawnicza odzyskała budynek przy Frascati. Warto wspomnieć, że prowadzenie spraw na odległość, w Polsce, jest niezmiernie trudne. W budynku „Frascati” mieścił się Polski Związek Tenisowy, który już się wyprowadził, pozostali jednak inni lokatorzy prywatni, z których niektórzy płacą czynsze, a niektórzy nie. Wartość budynku uzależniona jest od tego, w jakim stopniu jest on pusty. Jesteśmy w trakcie przeprowadzania procedury, która ma doprowadzić do opuszczenia budynku przez najemców. Dodam, że nie cały budynek należy do POSK-u, gdyż część została przez miasto Warszawa sprzedana, więc nie możemy dysponować całością… Docelowo plan jest taki, żeby sprzedać „Frascati”, gdyż zarządzanie nieruchomością na odległość jest dla nas niemożliwe – po co wynajmować mieszkania w Polsce, skoro możemy dzierżawić mieszkania w naszym własnym budynku? Obecnie planujemy tymczasowo wynająć komercyjnie najwyższe piętra warszawskiego budynku, aby pokrywać koszty jego utrzymania. Mówimy tu jedynie o kosztach administracyjnych w okresie, w którym będziemy doprowadzać do opuszczenia posesji przez lokatorów, którzy jeszcze tam pozostają.
     
Wszystkie koszty sądowe, koszty odzyskania budynku, koszty działań eksmisyjnych i pozostałych operacji pokrywa kancelaria prawnicza?
- My na razie nic nie płacimy, z wyjątkiem niewielkiej zaliczki, którą wpłaciliśmy jednorazowo wcześniej. 40 proc., które pobierze kancelaria od wartości sprzedaży budynku, pokryje wszelkie koszty jej działań w ciągu tych 15, a może i więcej lat. Warto więc podkreślić i wyjaśnić, że my na razie nie ponosimy kosztów, natomiast te 40 proc. już figuruje w naszych księgach, gdyż według regulaminu audytorów musiało tak być zaksięgowane. Czyli POSK na razie żadnych kosztów nie ponosi, z wyjątkiem kwestii utrzymania budynku, o której rozwiązaniu wspomniałem chwilę temu. 40 proc. w chwili obecnej może wydawać się sporą liczbą, dzisiaj za podobne poczynania adwokaci są skłonni brać mniej, ale poczynania te są obecnie dużo łatwiejsze. Warto pamiętać, że my rozpoczynaliśmy te działania w 1999 r., kiedy nie było jeszcze wielu takich spraw i nie było wiadomo, ile to potrwa. Proszę też pamiętać, że w międzyczasie toczyło się kilka procesów – o odzyskanie budynku od miasta stołecznego, później o odzyskanie ogródka, o uzyskanie odszkodowania za to, że sprzedano część tych mieszkań, następnie proces o odszkodowanie za to, że miasto Warszawa zwlekało z przekazaniem nam tego majątku i straciliśmy w międzyczasie potencjalny czynsz… Te wszystkie koszty ponosiła kancelaria prawna. W interesie prawników jest, żeby sprzedać ten budynek za jak największą kwotę, ale o rzeczywistej wartości dowiemy się dopiero w momencie sprzedaży.

Budynek przy ulicy Frascati był jednym z zapisów testamentowych dla POSK-u – jaka jest obecnie polityka POSK-u w kwestii zapisów testamentowych?
- Podstawową kwestią, którą POSK starał się uświadomić społeczności polonijnej, jest to, że w tym kraju, jeżeli ktoś nie ma rodziny i nie sporządził testamentu, jego majątek automatycznie przechodzi na rzecz państwa. Chodziło o uświadomienie tego rodakom, dlatego POSK, jak i inne instytucje, np. Instytut Sikorskiego czy Fundacja Kulturalna, przypominały, żeby w adekwatnej sytuacji spisywać testamenty i raczej wesprzeć polską kulturę, niż pozostawić swoje dobra państwu; niekoniecznie zapis testamentowy miałby być dla POSK-u, najważniejsze było to, żeby testament mógł w efekcie wesprzeć jakąś polską instytucję, która działa na rzecz społeczności polskiej.

Spadki były niezmiernie ważne dla POSK-u w przeszłości, otrzymaliśmy kilka dużych zapisów testamentowych, takich jak np. spadek po panu Zawadzkim, który zapisał POSK-owi dom na Primrose Hill, sprzedany później za przeszło million funtów, innym przykładem niech będzie mieszkanie w Cheltenham, również otrzymane w spadku – po pani Jadwidze Gray. Sytuacja finansowa POSK-u w przeszłości bywała różna, ale przetrwał głównie dzięki temu, że otrzymywał spadki, które pomagały w prowadzeniu naszej organizacji przez wiele lat. Dr Olgierd Lalko, kiedy był prezesem, zwrócił uwagę na to, że w przyszłości zmniejszy się liczba samotnych Polaków, gdyż ci, którzy obecnie zakorzenili się tutaj, założyli rodziny i będą mieli komu zapisać swoje dobra. Prezes Lalko był pierwszym, który rzucił hasło, że POSK musi znaleźć taki model biznesowy, który zależność od spadków zlikwiduje. To jest właśnie powodem, dla którego rozpoczęliśmy projekt we wschodnim skrzydle naszego budynku – projekt wybudowania tam mieszkań, które POSK będzie mógł dzierżawić. Inwestycja ta jest niezwykle opłacalna z bardzo prostej przyczyny – normalnie, aby wejść w biznes dzierżawny, należałoby kupić i dom, i ziemię, a ziemia, jak wiadomo, jest w Londynie bardzo kosztowna. W tym przypadku nie trzeba kupować żadnej ziemi, pozostają jedynie koszty budowy. Dodam, że co roku w „Wiadomościach” POSK-u znajduje się informacja o wszystkich spadkach, jakie otrzymaliśmy danego roku, więc jeżeli ktoś życzyłby sobie sprawdzić, ile tych spadków dostaliśmy, to zapraszam do Biblioteki POSK-u, gdzie można przejrzeć wszystkie „Wiadomości” i podsumować zapisane kwoty.

POSK w założeniu miał być domem dla wszystkich polonijnych organizacji, które mogły tu otworzyć swoje biura. Po dzień dzisiejszy wynajmuje zresztą te pomieszczenia po dużo niższej cenie niż aktualna cena rynkowa i w ten sposób wspiera te organizacje. Obliczyłem nawet w którymś momencie, jaka jest wartość tego wsparcia – to mniej więcej 120 tys. funtów rocznie. To jeden ze sposobów, w jaki pomagamy wszystkim polskim instytucjom w POSK-u.

 

• Widzisz błąd na stronie? Wyślij informację do redakcji.
• Zapisz się do naszego newslettera - najświeższe wiadomości codziennie na Twój e-mail
• Wyślij do znajomego
Open publication - Free publishing - More cooltura
CLWK
blacklemon
Team One
Capital
Kotrak
Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 18:19)
~Vanessa Adam: DR ISIKOLO niedawno przywrócił moją narzeczoną do mojego życia,

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 15:52)
~Hailey Zoran:  Chcę podziękować dr Isikolo, bardzo potężnemu rzucającemu czary

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 17:37)
~Barbara Adam:  Dr Isikolo jest po prostu najlepszym rzucającym zaklęcia i pomocnik

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 08:48)
~Ivona Andrej:  DR ISIKOLO najlepszy internetowy rzucający zaklęcia przywraca moje

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 17:12)
~Shannon: Nazywam się Shannon. Pozdrowienia dla każdego, kto czyta to świadectwo.

KomunikatyO portaluLudzie portalupl Reklamauk AdvertisingNasz patronatKonkursyNapisz do nasWyślij materiałPartnerzyrss
Copyright 2008 elondyn.co.uk.
Support: It's Done under Epoznan.pl licence. All rights reserved.