prl cooltura
       
Niedziela, 05.04.2020 Ireny, Kleofasa, Wincentego
| Startuj z nami | Dodaj do ulubionych
Potrzebni, niepotrzebni
Potrzebni, niepotrzebni

Michalina Buenk


ostatnia aktualizacja: 2008/09/08 05:58

Ponadpartyjna Izba Lordów opublikowała w zeszłym tygodniu raport dotyczący stanu imigracji w Wielkiej Brytanii, czym wywowała żarliwą dyskusję polityczną w mediach. gospodarki oraz poziom życia przeciętnych mieszkańców kraju.

Raport przez jednych przyjęty jako odkrywający całą prawdę o imigrantach, a przez drugich uznany za mylący i złośliwy. Niestety, jak zwykle w tym temacie, poza nielicznymi wyjątkami, zabrakło debaty merytorycznej.
82-stronicowy raport Izby Lordów opublikowany we wtorek 1 kwietnia, stwierdza m.in., że rekorodowy napływ imigrantów do Wielkiej Brytanii nie ma żadnego lub tylko znikomy wpływ na stan

Raport pod nazwą „Economical Impact of Immigration” nie zaprzecza wyliczeniom rządu opublikowanym we wcześniejszym raporcie „Economical and Fiscal Impact of Immigration” w październiku 2007, z którego wynikało, że imigranci wzbogacili brytyjską ekonomię o 6 miliardów funtów.

Konkluduje jednak, że wyliczenia te są mylące, a o wiele lepszym wskaźnikiem byłby dochód na głowę przeciętnego mieszkańca, ponieważ imigranci zwiększają populację ludzi żyjących w Anglii. Co więcej, dowiadujemy się, iż imigranci są bombą czasową, jeśli chodzi o emerytury, ponieważ będą się starzeć i korzytać z puli emerytur przeznaczonych dla Brytyjczyków. Raport stwierdza dalej, iż niektóre grupy społeczne, jak np. młodzi niewykwalifikowani pracownicy brytyjscy tracą na silnej konkurencji ze strony imigrantów pracujących za zaniżone stawki. Czytamy, że jeśli przez następne lata migracja netto utrzyma się na poziomie 190,000 ludzi, to ceny domów i mieszkań wzrosną o 10 proc. do roku 2028. W związku z powyższymi argumentami raport postuluje nałożenie limitu na imigrację.

Premier Gordon Brown jeszcze tego samego dnia, kiedy ukazał się raport Izby Lordów, odrzucił pomysł wprowadzenia rocznego limitu. Powiedział na konferencji prasowej, iż limit odniósłby się tylko do 20 proc., ponieważ jedyne ograniczenia, jakie można by wprowadzić dotyczyłyby imigrantów spoza Unii Europejskiej. Kolejnym problemem mogłyby okazać się braki pracowników w konkretnych sektorach, jak chociażby w restauracjach hinduskich, tzw. „curry industry”. Restauratorzy w Edynburgu, w Szkocji, protestowali w marcu przeciwko wprowadzeniu limitów na imigrację spoza Europy oraz obowiązkowym testom z języka angielskiego, które pozbawiłyby restauracje niezbędnych dla ich istnienia szefów kuchni. Foysol Choudhury, sekretarz generalny Bangladesh Samity Association powiedział gazecie „The Financial Express”, że jeśli nic nie zostanie zrobione, aby rozluźnić postanowienia wobec imigrantów, to połowa hinduskich restauracji zostanie zamknięta i ucierpi jakość jedzenia. W końcu też upadnie cała gałąź gospodarki.

 

Zastosować system punktowy

Rząd wziął ten i jemu podobne scenariusze pod uwagę. Gordon Brown podał na tej samej konferencji prasowej, że jego gabinet ma już gotową propozycję kontrolowania napływu nowych pracowników do Anglii poprzez zastosowanie istniejącego już wcześniej, unowocześnionego na wzór autralijski, systemu punktowego, którego pierwsza faza została wprowadzona w życie w marcu 2008. System ten opiera się na zdobywaniu punktów, by móc wyemigrować do Wielkiej Brytanii. Rząd chce w ten sposób pozwolić na napływ wysoko wykwalifikowanych pracowników, których brytyjska gospodarka potrzebuje oraz kontrolować przyjazdy tych mniej wykwalifikowanych w zależności od potrzeb na rynku pracy. Wszystko po to, aby uniknąć braków w konkretnych sektorach. Taka elastyczna kontrola pozwoliłaby na uzupełnianie niedoborów pracowników w wybranych dziedzinach gospodarki, ale jednocześnie zapobiegłaby masowym falom imigracji z krajów spoza Unii. Niektóre zasady systemu są nie do końca sprecyzowane i mogą wzbudzać kontrowersje, jak np. wymogi finansowe wobec przyjezdnych nieznajdujących się na liście zawodów poszukiwanych przez Anglię w danym roku. Imigrant z biednego kraju będzie musiał wykazać dochód równoważny 4,000 funtów, podczas gdy wymóg finansowy dla imigranta z kraju bogatego to 40,000 funtów rocznie. System bazuje na 5 fazach dotyczących

5 różnych grup społecznych. Wszyscy imigranci będą musieli zdać obowiązkowy test z języka angielskiego, chyba że zamierzają zainwestować w Anglii 1 mln funtów.

 

Reakcje

Po opublikowaniu raportu Izby Lordów kilku polityków potwierdziło potrzebę wprowadzenia limitu na imigrację. David Davis, sekretarz gabinetu cieni, powiedział BBC News, że jest zadowolony z propozycji wprowadzenia wyraźnego limitu i kontroli imigracji z krajów nieunijnych. Chris Huhne, polityk Liberalnych Demokratów i poseł z dzielnicy Eastleigh, podkreślił natomiast, że trzeba być bardziej restrykcyjnym dla imigrantów spoza Unii, ponieważ są już w kraju dużo większe liczby unijnych imigrantów, niż przewidział to rząd. Sir Andrew Green, prezes pozarządowej organizacji MigrationWatch, powiedział BBC, iż raport Izby Lordów jest momentem przełomowym i rozerwał na strzępy ekonomiczną postawę rządu w stosunku do imigracji, o którą sam zabiegał. Podobne przekonanie podchwyciły tabloidy, obwieszczając swoim czytelnikom znikome lub też żadne korzyści z imigracji, które wpłynęłyby na życie przeciętnego mieszkańca. Dziennik „Daily Mail” pozwolił sobie wyjąć z kontekstu jedną z cyfr przedstawioną Izbie Lordów przez Low Pay Commision i wykrzyczeć tytułem nagłówka, iż korzyść, jaką imigranci przynoszą Brytyjczykom to tylko 58 pensów.

 

Problemy

Politycy i komentatorzy wskazują różne problemy imigracyjne niecierpiące zwłoki. Przede wszystkim mówią o konieczności ścisłej kontroli granic oraz rzetelne policzenie przybyszów zamieszkałych w Wielkiej Brytanii. Przypomnieli, że należy przeprowadzić poważną debatę na temat możliwości rozwiązania problemu budżetów lokalnych, które mogłyby dysponować finansami przeznaczonymi na imigrantów. Trzeba rozważyć sposoby odciążenia systemu szkolnictwa oraz mieszkalnictwa, pomoc dla szpitali i policji, jak również wprowadzić rygorystyczne zasady zatrudniania imigrantów, czyli legalnie i bez dopuszczania się przez pracodawców wyzysku obcokrajowców. Zaproponowano również powrót do programu ESOL, czyli darmowych lekcji angielskiego.

 

Debata a debata

Pozostawiający wiele do życzenia jest sposób prowadzenia debaty polityczno-społecznej i jej przedstawiania w mediach. Rząd opiera swoje poglądy na 6 miliardach produktu krajowego brutto, a Izba Lordów postuluje przeliczenie tego wkładu na dochód na głowę przeciętnego mieszkańca. Od tego momentu politycy różnych opcji politycznych mogą jedynie popierać swoje dawne przekonania, wykorzystując nośne hasła realnych problemów z imigracją do swoich własnych celów. Warto zwrócić uwagę na to, że raport Izby Lordów dzieli się faktami bardzo selektywnie, np. uwypuklając konkluzje, jakoby imigracja nie przynosiła żadnego lub też znikomy pożytek oraz jednocześnie przemilczając fakt, iż 6 miliardów wkładu do gospodarki jest zgodne z prawdą i bądź co badź pożyteczne dla kraju oraz zaledwie tylko wspominając fakt, iż imigranci przyczyniają się do polepszenia standardów życia pracodawców, a więc i ogromnej części społeczeństwa. Niezwykle istotny fakt w prowadzeniu debaty podkreślił w swoim artykule dla gazety „The Telegraph” Wiktor Moszczyński, rzecznik prasowy Zjednoczenia Polaków w Wielkiej Brytanii. Zauważa on, iż żadna spośród 76 osób wypowiadających się w raporcie Izby Lordów nie pochodzi ze środowiska imigranckiego, w którym jest przecież wielu znamienitych ekspertów z ekonomii czy socjologii. Według Wiktora Moszczyńskiego, Polacy po raz kolejny mieli déjà vu „syndromu Jałty”, czyli dyskutowania o sytuacji Polaków bez Polaków. Dhananjayan Sriskandarajah z Institute of Public Policy Research ma podobną opinię na temat debaty prowadzonej w mediach. Pisze na internetowych łamach gazety „The Guardian”, że problem z debatą nad imigracją polega na opowieściach i uprzedzeniach wypełniających braki konretnych danych. Wskazuje również na fakt, że w momencie, kiedy do ekonomicznej dyskusji włącza się polityka, to ta dyskusja nie ma większej ekonomicznej wartości. Dodatkowo debacie o imigracji brakuje spójności, rząd próbuje podjąć decyzje o wycinkowym znaczeniu (system punktowy dla obcokrajowców spoza UE), opozycja natomiast domaga się rozwiązania wszystkich problemów socjalnych jednocześnie, a media prześcigają się we wprowadzaniu informacyjnego zamętu i podawaniu szokujących danych z raportu Izby Lordów lub też w opisywaniu trudności socjalnych dwóch miasteczek o dużej liczbie imigrantów, czyli Peterborogh i Slough.

 

Niezdecydowanie

Zarówno gazety, telewizja, jak i fora internetowe przepełnione są informacjami na temat negatywnego wpływu imigrantów na życie przeciętnego Brytyjczyka. Owi komentatorzy wątpią lub ignorują korzyści gospodarcze, z jakich ich kraj korzysta oraz wzniecają niechęć, ksenofobię i agresję wobec przybyszy. W tym samym czasie pojawiają się już pierwsze obawy o to, że imigranci, niezależnie czy z UE czy nie, mogliby powrócić do swoich krajów, co oznaczyłoby kompletny rozpad gospodarki brytyjskiej. Sytuację tę najlepiej podsumowują słowa Wiktora Moszczyńskiego z artykułu dla „The Telegraph”: „If only Britain could make up its mind.”

 

Raport Izby Lordów „The Economic Impact of Immigration” jest dostępny na stronie:

www.publications.parliament.co.uk

 

Raport rządowy „The Economic and Fiscal Impact of Immigration” jest dostępny na stronie: www.homeoffice.gov.uk/documents

• Widzisz błąd na stronie? Wyślij informację do redakcji.
• Zapisz się do naszego newslettera - najświeższe wiadomości codziennie na Twój e-mail
• Wyślij do znajomego
emmakor: hKT0H3 zvbeleiadjxz, [url=http://sglbsjhsgkhz.com/]sglbsjhsgkhz[/url], [link=http://qffmmeursahy.com/]qffmmeursahy[/link], http://xohiqmxpanoa.com/
odpowiedz
Open publication - Free publishing - More cooltura
CLWK
blacklemon
Team One
Capital
Kotrak
Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 14:27)
~Ucas:  Dziękuję, proszę pana, za wasze prawdziwe zaklęcia. To jest napra

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 14:22)
~Henk:  PRAWDĄ JEST, ŻE WIELU KSIĘŻNI CZARÓW JEST FAŁSZ, TO JEST

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 14:19)
~Hana:  Chcę podziękować dr ALASHIRA za jego wspaniałą pracę w moim ży

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 03:00)
~:  Hej, jestem bardzo podekscytowany, że moje zepsute małżeństwo zos

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 08:57)
~ZOE CHUCK:  dzięki dr ADELEKE za sprowadzenie mojego męża do mnie! Jestem bard

KomunikatyO portaluLudzie portalupl Reklamauk AdvertisingNasz patronatKonkursyNapisz do nasWyślij materiałPartnerzyrss
Copyright 2008 elondyn.co.uk.
Support: It's Done under Epoznan.pl licence. All rights reserved.