prl cooltura
       
Niedziela, 17.11.2019 Grzegorza, Salomei, Walerii
| Startuj z nami | Dodaj do ulubionych
Zapraszam państwa do Gazy
Zapraszam państwa do Gazy

Radosław Zapałowski


ostatnia aktualizacja: 2014/08/20 06:00

Masakra w Palestynie to efekt uprawianej przez lata rutynowej, agresywnej polityki Izraela wspieranej przez świat zachodni. I nic się nie zmieni, bo nikomu nie zależy na długofalowym rozwiązaniu tego niekończącego się konfliktu.

Na Zachodzie krwawe zdjęcia z Gazy wyparły apokaliptyczne obrazki z Ukrainy. Uwaga światowej opinii publicznej skierowała się na Bliki Wschód. Konflikt między Izraelem a Palestyną wzbudza znacznie większe emocje i jest bardziej zrozumiały. Okupacja Palestyny została doskonale opisana, szczegółowo zrelacjonowana, systematycznie sfotografowana i dokładnie sfilmowana. Na jej temat organizacje praw człowieka i ONZ wyprodukowały tony dokumentów i raportów, napisano setki książek, niemal każda ofiara została opisana z imienia i nazwiska, miejsca zamieszkania i okoliczności śmierci. To jak telewizyjny serial grozy. Scenariusz jest zawsze ten sam. Aktorzy się nie zmieniają. Scenografia rozpoznawalna na pierwszy rzut oka. Cyklicznie powracający horror nie zawsze ma jednak wysoką oglądalność.

Przemoc w Palestynie trwa nieustannie, tyle że nie jest wystarczająco „efektowna”, by zainteresować media oraz społeczność międzynarodową. Tylko w ciągu pierwszych 81 dni tego roku siły izraelskie zabiły 19 osób (w tym 11 w Gazie, z czego siódemkę cywilów). To jedna ofiara na 4 dni. W zeszłym roku było to 36 osób. Rok wcześniej 254. Ostatnia odsłona tej krwawej opowieści przykuła uwagę. Wstrząsająca rzeź, której dokonały wojska izraelskie, obudziła zachodnich polityków z letargu. Przynajmniej niektórych i przynajmniej na chwilę.

Moralne obrzydzenie

W proteście przeciwko stanowisku rządu w Londynie wobec konfliktu w Strefie Gazy do dymisji podała się brytyjska wiceministra spraw zagranicznych Baronessa Warsi. Była ministra do spraw wiary i mniejszości etnicznych powiedziała portalowi Huffington Post, że Londyn „stanął po złej stronie historii”, kiedy odmówił uznania państwowości palestyńskiej w ONZ w 2012 r. Powiedziała też, że jest oburzona nieprzerwana sprzedażą uzbrojenia Izraelowi, który „w ciągu miesiąca zabił prawie 2 tys. ludzi, w tym setki dzieci”. Ośmielony tym aktem moralnego oburzenia wicepremier Nick Clegg zaapelował o wstrzymanie importu broni do Izraela, a lider opozycyjnej Partii Pracy Ed Miliband potępił Camerona za milczenie w kwestii „zabijania niewinnych cywilów”. Nawet wstrzemięźliwy zazwyczaj Barack Obama uznał zbombardowanie palestyńskiej szkoły za „czyn haniebny”.

Teraz, kiedy obie strony konfliktu spotkały się w Kairze, aby zawieszenie broni przekuć w coś trwalszego, znacznie łatwiej zająć twarde stanowisko i wyrażać moralne obrzydzenie. Ale miesiąc przemocy, w trakcie którego zginęło prawie 2 tys. Palestyńczyków i 67 żołnierzy izraelskich, wciąż jest groteskowo przedstawiany jako izraelski atak odwetowy w ramach samoobrony, a nie jako kolejna odsłona wieloletniej konfrontacji okupowanego i okupanta. Obie strony konfliktu do perfekcji doprowadziły nie tylko działania zbrojne w swoich specjalizacjach, ale imponują również spójnością przekazów, z którymi nie sposób się nie zgodzić, choć są ze sobą sprzeczne. Obie strony wskazują palcem na przeciwników jako winowajców. Dowodzi to, że zarówno jedni, jak i drudzy mają swoje za uszami.

Spirala przemocy

Hamas odrzuca proces pokojowy i otwarcie od lat deklaruje, że jest w stanie wojny z Izraelem, którego tak na marginesie nie uznaje. Nieprzerwanie nęka izraelskie społeczeństwo, urozmaicając mu nudne dni rakietami wystrzeliwanymi z Gazy. W walkach zaś wykorzystuje dzieci jako żywe tarcze, dzięki czemu Al Dżazira może potem pokazać światu bestialstwo Izraela. Jerozolima zaś oskarżana jest o postimperializm, postkoloializm, łamanie praw człowieka, konwencji genewskich i inne nieszczęścia. Avi Shlaim, profesor Stosunków Międzynarodowych na Oxfordzie, który służył w młodości w izraelskiej armii, mówi wprost o humanitarnej katastrofie, którą to Izrael zgotował Palestyńczykom w Gazie, zajmując do 2005 r. 25 proc. jej terytorium, kontrolując 40 proc. ziemi uprawnej i lwią część zasobów wody pitnej oraz doprowadzając 1,4 mln Palestyńczyków do życia w nędzy za mniej niż 2 dolary dziennie. Prominentny działacz z RPA Ronnie Kasrils dorzuca jeszcze spostrzeżenie, że segregacja rasowa w Gazie jest większa niż w czasach apartheidu, za co wini Izrael. Wieloletni zbrojny konflikt między Izraelem a Gazą tworzy perpetuum mobile nienawiści i uprzedzeń.

Czołowy psycholog dziecięcy w Gazie, dr Abdel Aziz Mousa Thabet, bada skutki przemocy na dziecięcej psychice i dochodzi do oczywistych wniosków, że dzieci w Gazie są strachliwe, pełne niepokoju, co skutkuje wzrostem agresji. Dzieci, które badał w 1990 r., są teraz dorosłe i walczą w oddziałach Hamasu. Stały się wojownikami. – Ostrzegałem przed tym 15 lat temu, że w ciągu dziesięciolecia dzieci po traumie wojennej będą bardziej agresywne i będą chciały walczyć. Zostały ekstremistami, bo nie mają żadnej innej przyszłości – powtarza do znudzenia doktor. 

Bierność, która zabija

Podstawowy problem z powracającymi kryzysami w Gazie polega na tym, że żadnej ze stron nie zależy na długofalowym rozwiązaniu. W przypadku Hamasu jest to zrozumiałe, gdyż jak przystało na organizację radykalną, żywi się konfliktem. W przypadku Izraela to już mniej oczywiste, choć nie mniej destrukcyjne. Obecna sytuacja w Gazie miała swój początek dziewięć lat temu, kiedy premier Ariel Szaron nakazał ewakuację Izraelczyków ze Strefy i „oddanie” jej Palestyńczykom. Nie był to jednak akt izraelskiej wielkoduszności. Izrael zachował kontrolę nad handlem zewnętrznym, przestrzenią powietrzną, wodami przybrzeżnymi, ruchem ludzi i granicami Strefy. Czyli de facto nadal okupował Gazę, tylko „na pilota” – jak mówią sami Palestyńczycy. Taka sytuacja szybko doprowadziła do radykalizacji nastrojów, zwycięstwa wyborczego Hamasu i do politycznego zerwania Strefy z Zachodnim Brzegiem, rządzonym przez skłonnych do rozmów polityków. Gdyby więc sądzić po skutkach, a nie deklarowanych motywach, ewakuacja z Gazy w dłuższej perspektywie miała dać Izraelowi wymówkę do zablokowania procesu pokojowego.

I tak się stało. Konflikt w Gazie stał się dla Izraela efektywnym narzędziem gry politycznej, pozwalając Izraelczykom odgrywać rolę ofiary islamskiego radykalizmu. Jednocześnie przykład radykalnej Gazy pozwala rządowi Izraela stawiać wygórowane warunki ewentualnego zakończenia okupacji Zachodniego Brzegu. Zinstytucjonalizowany konflikt w Gazie możliwy jest dzięki przychylności Zachodu. Głównie Stanów Zjednoczonych, które pompują w Izrael strumień gotówki i wspomagają go bronią wartą 3 mld dolarów rocznie. Europa też nie próżnuje. Sama Wielka Brytania od 2010 r. sprzedała Izraelowi wojskowy sprzęt o wartości 8 mld funtów. Dzięki temu w latach 2005-2012 na Gazę – ten najgęściej zaludniony obszar miejski na świecie – spadały „Letnie Deszcze”, „Dni Pokuty”, „Jesienne Chmury”, „Gorąca Zima” i „Płynny Ołów”. W tym czasie, a zatem już po zakończeniu drugiej intifady i towarzyszących jej zamachów, także samobójczych, w „biblijnych” atakach zginęło niemal tyle samo Palestyńczyków co w trakcie powstania w latach 2000-2005.

Jednak nielegalna okupacja, kolonizacja i odmawianie przez Izrael przyznania praw Palestyńczykom trwają nieprzerwanie już 47 lat. Głównie dlatego, że na nie pozwalamy. Zgodne moralne oburzenie światowej opinii publicznej na ostatnie masakry dokonane na palestyńskiej ludności cywilnej pozwala mieć nadzieję na zakwestionowanie tej brutalnej polityki Jerozolimy. Jednak bez zmiany stanowiska Waszyngtonu i Londynu, które Izrael mocno wspierają, następny krwawy konflikt w Gazie jest tylko kwestią czasu.

• Widzisz błąd na stronie? Wyślij informację do redakcji.
• Zapisz się do naszego newslettera - najświeższe wiadomości codziennie na Twój e-mail
• Wyślij do znajomego
Open publication - Free publishing - More cooltura
CLWK
blacklemon
Team One
Capital
Kotrak
Plaga XXI wieku (godz. 13:36)
~Jacek:  Dorota Maglo dostala dom od cansilu i podnajmuje ludziom pokoje, nie

Plaga XXI wieku (godz. 13:26)
~Jacek:  Dorota Maglo to osoba ktora wpedza ludzi w depresje

Branża motoryzacyjna niepewna przyszłości po Brexicie (godz. 11:57)
~aleksander: upadek przemyslu  motoryzacyjnego w UK

Wielka Brytania najpopularniejszym kierunkiem emigracji Polaków (godz. 11:16)
~aleksander: Koniec masowych wyjazdów Polakow doUK

Tani przewoźnicy zapowiadają wzrost liczby obsługiwanych pasażerów w Polsce (godz. 11:13)
~aleksander: Sytyacja linii lotniczych po wyjściu UK znacznie się skomplikuje

KomunikatyO portaluLudzie portalupl Reklamauk AdvertisingNasz patronatKonkursyNapisz do nasWyślij materiałPartnerzyrss
Copyright 2008 elondyn.co.uk.
Support: It's Done under Epoznan.pl licence. All rights reserved.