prl cooltura
       
Piątek, 20.09.2019 Eustachego, Faustyny, Renaty
| Startuj z nami | Dodaj do ulubionych
Porno zemsta
Porno zemsta

Magdalena Gignal


ostatnia aktualizacja: 2014/08/19 06:00

Publikacja nagich zdjęć byłej partnerki lub byłego partnera w internecie, często podpisanych nazwiskiem albo nawet opatrzonych numerem telefonu, wydaje się łatwym aktem zemsty. Jego konsekwencje – niestety, tylko dla ofiary – mogą być jednak nieobliczalne.

Brytyjskie organizacje charytatywne biją na alarm – lawinowo rośnie liczba przypadków pornozemsty w internecie. Chodzi o publikowanie w sieci treści pornograficznych – nagich zdjęć lub filmów – z udziałem byłych partnerów bez ich zgody. W niektórych przypadkach do zdjęć lub filmów dołączane są również dane ich bohaterów – imiona, nazwiska, a czasem adresy i numery telefonów. The National Stalking Helpline (ang. krajowa infolinia do spraw prześladowań), organizacja Women’s Aid zajmująca się przeciwdziałaniem przemocy wobec kobiet oraz UK Safer Internet Centre (ang. brytyjskie centrum ds. bezpieczniejszego internetu) zgodnie przyznają, że coraz częściej mają do czynienia z tym problemem. W związku z tym coraz częściej pojawiają się również głosy, że Wielka Brytania powinna pójść za przykładem niektórych stanów USA, które wprowadziły już specjalne przepisy zapobiegające pornozemście, a przynajmniej nakładające na wirtualnych prześladowców zupełnie niewirtualne kary.

22-letnia Alex (imię zmienione), studentka na uniwersytecie w York, zerwała ze swoim chłopakiem – żołnierzem. Mieszkali razem i dziewczyna miała do niego pełne zaufanie, jednak kiedy pewnego dnia po zerwaniu zalogowała się na Facebooka, znalazła tam 21 nagich zdjęć ze sobą w roli głównej. Alex natychmiast zgłosiła nadużycie do administratora portalu społecznościowego i zdjęcia zniknęły z Facebooka, jednak było za późno, żeby zapobiec katastrofie – fotografie zostały już załadowane na popularną w nurcie pornozemsty stronę internetową i zdążyły rozprzestrzenić się po sieci. Pod zdjęciami zostało umieszczone pełne imię i nazwisko Alex oraz inne osobiste szczegóły. Fotki trafiły na wiele stron pornograficznych, gdzie oglądało je i komentowało wielu internautów. Niektórzy z nich poszli o krok dalej i przesyłali Alex obraźliwe wiadomości. Wpisanie w wyszukiwarce Google imienia i nazwiska Alex skutkowało wyświetleniem niezliczonych stron pornograficznych. Dziewczyna załamała się faktem, że jej przyszli pracodawcy będą mogli je zobaczyć. Była przekonana, że pornozemsta byłego chłopaka zrujnuje jej karierę i życie.

Z punktu widzenia prawa strony pornograficzne nie mają obowiązku usunięcia zdjęć, nawet jeśli ich bohater nie zgadza się na ich upublicznianie. Publikacja nagich zdjęć innej osoby nie jest nielegalna, o ile ta osoba skończyła 18 lat, a publikacja nie narusza praw autorskich. Strony przeznaczone dla wyznawców pornozemsty działają legalnie. Przyjaciółka Alex – Heather Robertson (23) – uznała, że trzeba położyć temu kres. Studentka ostatniego roku prawa na uniwersytecie w York rozpoczęła kampanię pod nazwą „Ban Revenge Porn” (ang. zdelegalizujcie pornozemstę) (http://www.banrevengeporn.com), której celem jest przekonanie brytyjskiego rządu do wprowadzenia legislacji kwalifikującej pornozemstę jako przestępstwo na tle seksualnym. W tej chwili w sytuacjach podobnych do przypadku Alex można dochodzić swoich praw jedynie na drodze cywilnej. Prawa dotyczące naruszenia prywatności oraz prześladowania mogą mieć zastosowanie tylko wtedy, jeśli ktoś popełnił co najmniej dwa wykroczenia przeciwko byłemu partnerowi. 

– Najbardziej irytował mnie fakt, że chociaż ta sprawa naprawdę wpływała negatywnie na życie mojej przyjaciółki, moją jedyną bronią była ochrona praw autorskich – mówi Heather w wywiadzie udzielonym BBC. – Takie strony nie przejmują się pozwami cywilnymi, musimy więc sprawić, by przypadki pornozemsty kwalifikowały się jako sprawy karne. Te witryny nie rejestrują nawet adresów IP osób, które dodają zdjęcia – dodaje. Według Heather i osób, które poparły jej kampanię, zapis na temat pornozemsty powinien znaleźć się w przepisach regulujących prywatność w internecie lub w akcie dotyczącym molestowania seksualnego, a osoby dopuszczające się takiej zemsty powinny trafiać na listę przestępców seksualnych. Jak do tej pory petycję na stronie Ban Revenge Porn podpisało ponad 4 tys. osób. Żeby parlament podjął debatę na jej temat, podpisów musi być co najmniej 100 tys. W swoim liście do Davida Camerona Heather Robertson wyjaśnia: „Niektóre z tych storn odwiedza codziennie ponad 20 tys. osób. Jedno zdjęcie może zostać wyświetlone tysiące razy w ciągu zaledwie paru godzin. Kiedy zdjęcie raz trafi do sieci, usunięcie go jest praktycznie niemożliwe. Ofiary nie tylko muszą pogodzić się z faktem, że przez długi, długi czas ich nagie zdjęcia będą dostępne dla każdego, kto tylko ma ochotę je obejrzeć, ale również uświadomić sobie, że nie dysponują żadnym sposobem dochodzenia sprawiedliwości i ukarania sprawcy”.

Wiele grup wsparcia dla kobiet łączy pornozemstę z przemocą domową, kiedy kobiety są zmuszane do pozowania do nagich, pornograficznych zdjęć przez partnerów, którzy następnie używają takich zdjęć jako karty przetargowej, szantażując swoje partnerki i zmuszając je do milczenia na temat przemocy oraz do tkwienia w toksycznym związku.

Takie grupy nie mają wątpliwości, że naruszenie godności, degradacja i upokorzenie, których doświadczają te kobiety, muszą zostać zakwalifikowane jako przestępstwa na tle seksualnym albo molestowanie seksualne. Głosy nawołujące do zmiany brytyjskiego prawa pojawiły się po tym, jak w styczniu tego roku właściciel amerykańskiej strony z nurtu pornozemsty – Hunter Moore – został aresztowany za kradzież nagich zdjęć i ich publikację. Zdobyte nielegalnie zdjęcia zostały opublikowane bez zgody znajdujących się na nich osób, a aresztowanie Huntera wywołało międzynarodową dyskusję na temat pornozemsty. Hunter został zwolniony za kaucją w wysokości 100 tys. dolarów i przebywa w areszcie domowym w domu swoich rodziców bez dostępu do internetu, gdzie czeka na proces, który rozpocznie się we wrześniu.

Niektóre stany USA, w tym Kalifornia, uznały już pornozemstę za działanie nielegalne. Heather Robertson udało się w końcu – po długiej, samotnej batalii – usunąć zdjęcia przyjaciółki z internetu. Policja nie była zainteresowana udzieleniem jej pomocy. Heather skontaktowała się z każdą ze stron, które opublikowały zdjęcia Alex, i poprosiła o ich usunięcie, apelując do dobrej woli ich właścicieli i wyjaśniając, że jej przyjaciółka stała się ofiarą pornograficznej zemsty. Większość stron, które pobrały zdjęcia z witryny, na której opublikował je chłopak Alex, zgodziła się usunąć je ze swoich serwerów. Najtrudniej było dotrzeć do tej pierwszej strony, która nie odpowiedziała na żadną z wielu próśb Heather, powołującej się tym razem na Prawo Cyfrowej Ochrony Praw Autorskich. Zdjęcia usunięto po zwróceniu się do firmy hostingowej, na której serwerach znajdowała się strona. Reputacja Alex została uratowana, jednak kampania „Ban Revenge Porn” trwa nadal – w imię wszystkich brytyjskich ofiar pornozemsty.

21 lipca tego roku brytyjski minister sprawiedliwości lord Faulks powiedział, że rząd pilnie rozważa wprowadzenie nowego prawa, które miałoby zapobiegać szerzeniu się kierowanej zemstą pornografii. Minister ustosunkował się tymi słowami do kampanii na rzecz przeciwdziałania pornozemście, prowadzonej w Izbie Gmin przez Marię Miller, byłą minister kultury, która uzyskała ostatnio poparcie premiera Camerona. Przedstawiciel partii Liberalnych Demokratów lord Marks zaznaczył, że „paskudne” działanie stanowiące przedmiot pornozemsty zazwyczaj opiera się na wykorzystywaniu zdjęć zrobionych w sytuacjach prywatnych, podczas gdy osoba, która się na nich znajduje, chce pozostać sobą prywatną. – Rozpowszechnienie takich fotografii wiąże się z wywołaniem stresu i wstydu u ofiary, która doświadcza upokorzenia po tym, jak jej najbardziej intymne chwile stają się dostępne jak na dłoni dla jej rodziny i przyjaciół – powiedział lord Marks, który przyznał również, że zdarzały się już przypadki samobójstw będących wynikiem pornozemsty. Baronowa Berridge z Partii Konserwatywnej przyznała mu rację, dodając, że pornozemsta powinna zostać sklasyfikowana jako przestępstwo kwalifikujące się do kary dwóch lat pozbawienia wolności. Baronowa Thorton, przedstawicielka opozycji, poparła swoich przedmówców i zwróciła się do wszystkich członków Izby Gmin z prośbą o nawiązanie współpracy podczas pracy nad nową legislacją.

Już 29 lipca okazało się, że zapewnienia i deklaracje parlamentarzystów stanowiły tylko czcze gadanie. Tego dnia Izba Lordów opublikowała raport na temat obowiązujących praw dotyczących przestępstw związanych z serwisami społecznościowymi. Wynika z niego, że obowiązujące prawa są „odpowiednie i wystarczające”. Przygotowujący raport komitet pod przewodnictwem lorda Richarda Besta w podsumowaniu przerzucił odpowiedzialność na rodziców i szkoły, zaznaczając, że dzieci powinny zostać nauczone odpowiedzialności za swoje postępowanie w wirtualnym świecie i uświadomione, że jego skutki są tak samo istotne jak skutki obrazy „twarzą w twarz”. Według komisji nowe prawo dotyczące pornozemsty jest nie tylko niepotrzebne, ale również nieproduktywne. Istniejące prawa odnoszące się do molestowania seksualnego oraz prześladowania mogą mieć zastosowanie również do przestępstw popełnianych w rzeczywistości wirtualnej, a wprowadzenie nowych stałoby się „mylące” oraz mogłoby naruszyć prawo do wolności wypowiedzi.

Z doświadczeń amerykańskich wynika, że ofiary bardziej od ukarania winnych chcą rozwiązań. Kiedy w internecie pojawiają się zdjęcia kobiet opatrzone etykietami „dziwek” itp., zagrożone stają się nowe posady, związki, aplikacje na uniwersytety oraz – co najważniejsze – samoocena ofiar. Wiele amerykańskich stron nie zdejmuje fotografii ze swoich serwerów do momentu, aż szantażysta zostanie opłacony. Bardziej odpowiedzialne serwisy, takie jak Facebook, Twitter i Tumblr, zazwyczaj pozytywnie rozpatrują prośby użytkowników o usunięcie zdjęć, na których się znajdują, chociaż często nie robią tego wystarczająco szybko. Jednak prawo obowiązujące w większości amerykańskich stanów nie dysponuje środkami przymusu, które nakazywałyby serwisom takie działanie. Usuwanie zdjęć jest najczęściej wyłącznie aktem dobrej woli. Z prawa do wolności publikacji korzystają serwisy takie, jak MyEx.com czy IsAnybodyUp.com, które przy okazji nieźle na nim zarabiają. Na te strony, znajdujące się poza zasięgiem brytyjskiej legislacji, trafiają również zdjęcia Brytyjek.

Rozwiązanie, którego pragną ofiary, wydaje się bardzo proste. Wystarczyłoby nakazać brytyjskim stronom, które opublikowały zdjęcia bez zgody osób na nich przedstawionych, natychmiastowe ich usunięcie. W przypadku gdy zdjęcia znajdują się na amerykańskich serwerach, chowających się pod płaszczykiem tamtejszego prawa, wystarczyłoby obligatoryjne usunięcie odnośników do zdjęć ofiar z wyszukiwarki Google. 90 proc. europejskich użytkowników internetu wybiera Google jako wyszukiwarkę. Jeśli odnośniki do nagich zdjęć nie będą występowały w tej wyszukiwarce, jest to niemal równe usunięciu ich z sieci. Takie rozwiązanie budzi jednak kontrowersje. Niedawny wyrok Sądu Europejskiego w sprawie hiszpańskiego oddziału Google, nakazujący usunięcie z wyszukiwarki odnośników powiązanych z osobą, do której się odnoszą, jeśli treść stron, do których prowadzą, jest obraźliwa lub myląca, powołujący się na tak zwane „prawo do bycia zapomnianym”, wywołał szereg publikacji na temat wolności słowa. Jak na razie – niestety – najprostszym rozwiązaniem problemu pornozemsty wydaje się nierobienie sobie nagich zdjęć.

• Widzisz błąd na stronie? Wyślij informację do redakcji.
• Zapisz się do naszego newslettera - najświeższe wiadomości codziennie na Twój e-mail
• Wyślij do znajomego
Open publication - Free publishing - More cooltura
CLWK
blacklemon
Team One
Capital
Kotrak
Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 18:16)
~Loreta Emilio:  DR ISIKOLO jest po prostu najlepszym rzucającym zaklęcia i pomocnik

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 17:24)
~Milena Carlos:  Prawdziwy rzucający zaklęcia o nazwie DR ISIKOLO Byłem tak p

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 19:50)
~Chris:  Nazywam się Chris, jestem z Rzymu we Włoszech, chcę podzielić si

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 12:55)
~Ariana Dalen:  Mój ex i ja zerwaliśmy 1 rok i 2 miesiące temu i byłem w sz

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 09:17)
~Maya:  Uwaga:   Nazywam się Maya, jestem z Berlina,

KomunikatyO portaluLudzie portalupl Reklamauk AdvertisingNasz patronatKonkursyNapisz do nasWyślij materiałPartnerzyrss
Copyright 2008 elondyn.co.uk.
Support: It's Done under Epoznan.pl licence. All rights reserved.