prl cooltura
       
Poniedziałek, 22.07.2019 Magdaleny, Mileny, Wawrzyńca
| Startuj z nami | Dodaj do ulubionych
Tabloid prawdę ci powie: prasa kłamie!
Tabloid prawdę ci powie: prasa kłamie!

Jarek Sępek


ostatnia aktualizacja: 2008/09/07 06:00

Milionowe nakłady i nagie piersi na rozkładówkach. Gdzie znaleziono wizerunek Jezusa na chipsie? Co zjada Harrison Ford na drugie śniadanie? Skąd, tym razem, adoptowała dziecko Angelina Jolie i gdzie Amy Winehouse wyszła w kapciach po pączka? Wszystkiego dowiemy się z prasy brukowej. Ona mówi to, co myślimy.

„Tabloid” utożsamiany jest z niskimi standardami dziennikarskimi, krzykliwymi tytułami, sensacyjnością i plotkami na temat gwiazd. Samo słowo zostało wymyślone przez firmę farmaceutyczną, która ochrzciła tak swoje skondensowane tabletki przeciwbólowe. Początkowo „tabloidem” nazywano podręczny i wygodny rozmiar gazety, nieco mniejszy niż tradycyjny. Dziś, gdy swoje formaty zmniejszają kolejne wielkie tytuły, jak „The Independent” czy „The Times”, wolą go nazywać „compact”, pozostawiając określenie „tabloid” dla brukowców.

Wysypy Brytyjskie są królestwem tego typu prasy, tutaj pojawiły się pierwsze, skierowane na sensację tytuły w Europie. Z biegiem lat, w samych tabloidach wyróżniło się kilka stopni brukowego wtajemniczenia. Mówi się zatem o „czarnych nagłówkach”, które są nieco bardziej stonowane, z większą ilością tekstu w stosunku do zdjęć, np. „Daily Express” czy „Daily Mail”. Natomiast gazety jak „The Sun”, „Daily Star”, „Daily Mirror” czy „Daily Sport”, zaliczane są do „nagłówków czerwonych”. Są przeważnie prostsze w stylu, zdominowane przez zdjęcia i bardziej skierowane na sensację.

 

UŻYWASZ KOMÓRKI, BĘDZIESZ MIAŁ RAKA

„The Sun”, który ma największy nakład ze wszystkich anglojęzycznych gazet na świecie, ukazuje się w 3 milionach egzemplarzy dziennie. Od początku swego istnienia epatował seksem, prezentując słynne, rozebrane „Dziewczyny z Trzeciej Strony”. W tytułach często zapytuje: „Czy mężczyźni ciągle chcą poślubiać dziewice?” lub opisuje „Drogę do łóżka kobiety”.

Trudno zatem uwierzyć, że na tych samych stronach gazeta zaczęła popierać, niezbyt fotogeniczną, Margaret Thatcher. Tabloidy są jednak jak chorągiewka, nie było problemu, by zmienić opcję, kiedy okazało się, że większe szanse na wygraną w jednych z kolejnych wyborów ma Partia Pracy, gazeta poparła Tony’ego Blaira.

„The Sun” publikuje historyjki z przemysłu rozrywkowego, głównie oper mydlanych, plotki o rodzinie królewskiej i dotyczące sportu. Bardzo często używa zdjęć paparazzich. Znany jest też ze swoich akcji wciągania czytelników do współpracy. W styczniu 2007 gazeta prowadziła kampanię „poszukiwania najbardziej chorej strony internetowej”. Spośród innych kandydatów, wygrała witryna, na której sprzedaje się ludzkie organy.

Prasa brukowa i jej metody są częstym obiektem żartów. Nabijał się z nich Benny Hill w jednym ze skeczy, przedstawiając fotografów z „poważnych” gazet, którzy robili zdjęcia pozującej modelce, kiedy w tym samym czasie dwóch innych, z plakietkami „The Mirror” i „The Sun”, robili zdjęcia zaglądając jej pod spódnicę.

Brukowce sięgają także do wiadomości z zagranicy. Kiedy papieżem został Niemiec, Joseph Ratzinger, tytuł w „The Sun” brzmiał „Od hitlerowskiej młodzieżówki do Papa Ratzi”. „Daily Mirror”, po ponownym wyborze George`a W. Busha na prezydenta pytał na okładce „Jak 59,054,087 ludzi może być tak głupich?”. W tym samym numerze pokazał statystyki poziomu inteligencji w poszczególnych stanach, głosujących na Busha, wykazując, że są one poniżej średniej krajowej. Odbiło się to echem na całym świecie. Dopiero po czasie okazało się, że statystyki były sfałszowane.

 

DOŻYWOCIE TO DLA WAS ZA MAŁO

Sięgając nieco wyżej na prasowej półce znajdziemy „Daily Mail”, przeciwko któremu skargę złożyło Zjednoczenie Polskie, zarzucając stronniczość w ukazywaniu naszych rodaków. To gazeta konserwatywna i prawicowa. Rozchodzi się w nakładzie ponad 2 milionów. Sama określa się jako „głos ze środka Anglii”, broniący wartości przed liberalizmem. Generalnie jest antyeuropejska, przeciw masowej imigracji, aborcji, promująca rodzinę, opowiadająca się za monarchią. „Typowy czytelnik Daily Mail”, jego konserwatyzm i zaściankowość są często ofiarą żartów w UK. Nawet w książkach o Harrym Potterze, jego niezbyt przyjazny i sympatyczny wujek Vernon Dursley jest ukazany przy lekturze „Daily Mail”.

Gazety tabloidowe często spotykają się ze skargami różnych organizacji i czytelników. Odwiecznym rywalem „Daily Mail” jest „Daily Express”, któremu brakuje skromności. Choć ukazuje się w o wiele mniejszym nakładzie, w swoim nagłówku ma hasło „Najlepsza na świecie gazeta”. Skupia się głównie na tropieniu historii spiskowych, na przykład na temat śmierci księżnej Diany czy porwanej prawie rok temu Madeleine McCann. Sami rodzice zaginionej dziewczynki przyznali, że chociaż dobrze jest, że prasa się interesuje, to jednak niepotrzebny jest aż taki rozgłos, który nie do końca pomaga.

Wreszcie w marcu 2008 rodzice porwanej złożyli pozew na „Daily Express”, „Daily Star” i dwie inne gazety, w których ukazała się blisko setka tekstów oskarżających rodziców o udział w zniknięciu córki. Gazety zostały zmuszone przez sąd do przeprosin na swoich pierwszych stronach.

 

PRZEZ CIĄŻĘ NOSI ZA DUŻE BUTY

Prasa brukowa ma niezwykłą moc, zarówno destrukcyjną, jak i twórczą. Wystarczyło kilka dni nagonki, by rozwodząca się z Paulem McCartneyem, Heather Mills, została publicznie napiętnowana i potępiona za chciwość. Natomiast Amy Winehouse, piosenkarka, która pojawia się w prasie codziennie, głównie ze względu na swoje ciągoty do narkotyków, sprzedaje dzięki temu setki tysięcy płyt. Potencjał brukowców potrafią też wykorzystać politycy, choćby Nicolas Sarkozy, przybywając do Wielkiej Brytanii ostatnio w towarzystwie swojej nowej żony, modelki Carli Bruni. Jej zdjęcia pojawiły się wszędzie, wzbudzając w Brytyjczykach nagły i niespodziewany przypływ sympatii dla Francuzów.

Gazety tabloidowe znane są też ze swoich niekonwencjonalnych działań reklamowych. „Daily Mirror” ukazał się kiedyś cały na niebieskim papierze. Było to na zlecenie Pepsi, która zdecydowała się wystartować ze swoimi nowym logo i niebieskimi puszkami.

„Prasa niewymagająca” i jej standardy powoli rozszerzają swoje wpływy na inne media. Axel Springer, niemiecki koncern wydawniczy, który w Polsce ma m.in. „Fakt”, sprzedaje tabloid w wirtualnym, internetowym świecie gry „Second Life”.

Tematy rodem z brukowców już dawno opanowały telewizję i radio.

 

ŚWIATOWA ZGNILIZNA

Najbardziej niesamowite historie z „Planety Tabloidów”, śledziło swego czasu samo BBC, robiąc tygodniowy przegląd tego typu prasy. Czytaliśmy zatem o człowieku w Stanach, który pracował jako korektor, zmarł przy biurku, ale jego współpracownicy, a było ich 23, zauważyli to dopiero po pięciu dniach. Szef, o nazwisku Elliot Wachiaski powiedział tylko, że jego pracownik zawsze był bardzo cichy i spokojny, przychodził pierwszy i wychodził ostatni. Nikogo nie zdziwiło, że ciągle siedział w tej samej pozycji.

W Japonii natomiast człowiekowi utknęło w gardle ciasteczko ryżowe, prawie się udławił, ale uratowała go córka, które wetknęła mu w usta odkurzacz, który wyssał ciastko…

W Polsce silnym echem odbiła się historia o wielorybie w Wiśle. Podobno ktoś go widział, bo tytuł w „Fakcie” krzyczał „Olbrzymi wieloryb Lolek dopłynął do Warszawy!”. Mieszkańcy stolicy, uprzedzeni przez gazetę, przyszli nad Wisłę z transparentem i czekali ponad cztery godziny. W gazecie pokazało się ich zdjęcie na tle wieloryba.

Przez polską prasę tabloidową przewinęły się też historie o człowieku, który wpadł na latarnię i od tej pory widział wszystkie kobiety nago, a także o chłopie, który kupił byka, a ten okazał się gejem i nie można było na nim zarobić.

 

PIANA Z PYSKA

Prasa brukowa, choć wciąż ma wielki wpływ na otaczający ją świat, jest jednak w odwrocie. Podaje się, że nakład „The Sun” spadł na początku roku poniżej 3 milionów egzemplarzy, pierwszy raz od 1974 roku, i to pomimo obniżenia jego ceny do 20p. Czy zapowiada to koniec tego typu prasy? Czyżbyśmy zmądrzeli? Raczej nie. Czytelnicy po prostu przenoszą się do internetu, jak grzyby po deszczu wyrastają plotkarskie i epatujące sensacjami serwisy. Zmienia się tylko nośnik, potrzeba na materiały, o których Seweryn Blumsztajn z „Gazety Wyborczej” pisał, że podobno w wewnątrzredakcyjnym języku „Faktu” nazywa się „TzD”, czyli „Tematy z D... wyjęte”, pozostaje.

• Widzisz błąd na stronie? Wyślij informację do redakcji.
• Zapisz się do naszego newslettera - najświeższe wiadomości codziennie na Twój e-mail
• Wyślij do znajomego
Open publication - Free publishing - More cooltura
CLWK
blacklemon
Team One
Capital
Kotrak
Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 13:58)
~Antonia Filip:  Jestem bardzo zaskoczony cudownymi doświadczeniami i cudami DR ISIKO

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 12:53)
~Nora Zvonimir:   Nazywam się Nora Zvonimir, jestem tu, aby podzielić się świ

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 12:50)
~Nora Zvonimir:   Nazywam się Nora Zvonimir, jestem tu, aby podzielić się świ

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 12:49)
~Nora Zvonimir:  Nazywam się Nora Zvonimir, jestem tu, aby podzielić się świadectw

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 09:53)
~Franka Mauro:  To najwspanialsza rzecz, jakiej kiedykolwiek doświadczyłem w swoim

KomunikatyO portaluLudzie portalupl Reklamauk AdvertisingNasz patronatKonkursyNapisz do nasWyślij materiałPartnerzyrss
Copyright 2008 elondyn.co.uk.
Support: It's Done under Epoznan.pl licence. All rights reserved.