prl cooltura
       
Wtorek, 25.07.2017 jakuba, Krzysztofa, Walentyny
| Startuj z nami | Dodaj do ulubionych
Na ryby  po angielsku
Na ryby po angielsku

Adam Markiewicz


ostatnia aktualizacja: 2014/06/18 06:00

Jak co roku 15 czerwca zaczyna się sezon wędkowania na Wyspach. Nareszcie. Już nie mogę się doczekać. Sprzęt przygotowany do kolejnych wędkarskich podbojów i wypraw, na których zawsze liczy się na złapanie „ryby życia”.

Wśród ogromnej fali polskiej emigracji, która zalała Wyspy Brytyjskie, nie brakuje też wędkarzy. Wędkarstwo w Wielkiej Brytanii jest nadzwyczaj popularnym sportem, a sami Brytyjczycy podchodzą do tematu poważnie i z ogromną pasją. Liczba wędkarskich organizacji, grup, szkółek jest tutaj niezliczona. Wędkarze darzą się ogromną sympatią i pomagają sobie na „polu walki”.

A co z Polską? Tam tak nie jest? Oczywiście, że jest! Wędkarstwo w Polsce ma się wyśmienicie, szczególnie słodkowodne (rzeki, jeziora). Niestety, mentalność wielu polskich „wędkarzy” pozostawia sporo do życzenia. Co gorsza, swoje „jaskiniowe” nawyki zabierają oni do UK, siejąc zamęt i niepokój wśród tubylców.

RYBKA NA OBIADEK

Brzmi swojsko, prawda? Pyszny okoń, leszcz, karp, szczupaczek albo… węgorzyk! Niebo dla podniebienia!

Pewniego letniego popołudnia siedziałem z rodziną nad Tamizą w ulubionym, „naszym” miejscu w Surrey. Pełen relaks, wolna głowa, tylko my i natura. Cudownie. Nagle grupka polskich „wędkarzy” z dwójką dzieci na czele wpadła na polanę z krzykiem, jakby opuścili właśnie stadion po wygranym meczu ulubionej drużyny.

Za plecami złyszę: – K***a! Zaj******e! Wolna miejscówka! Tutaj się rozbijemy. Marek, Marek! – mężczyzna darł się na całe gardło. – Weź siekerkę i natnij trochę drzewa na ognisko!

Mężczyzna nazwany Markiem w ciągu 15 minut wykarczował połowę polany, po czym dołączył do kolegów, którzy kończyli rozbijanie wielkiego namiotu.

Co kilka minut przepływała rzeką jakaś łódź turystyczna czy barka, w kierunku której za każdym razem padały głośne, polskie epitety: – Musisz tutaj, k***a, pływać, ch**u? Nie widzsz, że łowimy? Żyłki nam pozrywasz! Spier****j stąd!

Nie wyobrażacie sobie, drodzy czytelnicy, jak się we mnie zagotowało! Ale co miałem zrobić? Zwrócić im uwagę? Marek z siekierką w ręku wyglądał dość groźnie. Odpuściłem sobie.

– Tatusiu, tatusiu! – krzyczała podekscytowana 6-latka. – Złap rybkę na obiadek! Zawsze łapiesz takie pyszne rybki tutaj!

Ręce mi opadły… Delikwenci każdą złapaną rybę wrzucali do wiadra – nieważne, że niejedna miała tylko 5 cm… Na obiadek!

Widok ich zszokowanych twarzy po wypuszczeniu przeze mnie ładnego jazgarza czy leszcza – bezcenny.

Ludzi tego typu jest bez liku. To jeden z bardzo wielu przykładów, z którymi przyszło mi się zetknąć na żywo. Bardzo wiele wody upłynie jeszcze w Tamizie, zanim nasi rodacy zaczną przestrzegać praw kraju, do którego przybyli, i szanować je.

CATCH AND RELEASE

Czyli: złap i wypuść – to niepisana zasada podczas połowu ryb na wodach w  Wielkiej Brytanii i każdy Brytyjczyk honorowo jej przestrzega. Obecnie nawet w Polsce stosuje ją wielu wędkarzy. Chodzi tutaj o to, że każdą złapaną rybę powinno się wypuścić.

Po złowieniu (oby jak największej) ryby należy się z nią także odpowiednio obchodzić: położyć na specjalnej macie lub choćby ręczniku (nie rzucać!), usunąć delikatnie hak z pyska rybki, zrobić pamiątkowe zdjęcie, jeśli jest oczywiście tego warta (nie będziemy przecież pstrykać fotki każdej płotki), i wypuścić do wody, mówiąc: „Płyń po dziadka!”.

KARTA WĘDKARSKA

W zasadzie coś takiego w UK nie istnieje. Tutaj mamy do czynienia z różnego rodzaju pozwoleniami na połów w danym miejscu. Głównym pozwoleniem, w które zaopatrzyć musi się każdy wędkarz, jest „UK fishing rod licence”, które po prostu kupuje się na poczcie lub poprzez stronę internetową brytyjskiego Ministerstwa Środowiska, czyli Environment Agency (patrz ramka „UK fishing rod licence” na poprzedniej stronie).

MOŻEMY ZABIERAĆ RYBY DO DOMU?

Możemy (ale nie róbmy tego!), jednak ściśle określoną liczbę każdego dnia. Oczywiście należy zajrzeć na stronę internetową Environment Agency, sprawdzić dokładnie, w jakim regionie mieszkamy, i odszukać, jakie limity w nim obowiązują.

Zabieramy do domu tylko wymiarowe ryby. Na chwilę obecną wygląda to tak, że każdego dnia zabrać można z łowiska: 1 szczupaka (do 65 cm!),

1 lipienia (30-38 cm), 15 małych ryb (do 20 cm), do których należą: brzana, kleń, leszcz, karp, okoń, wzdręga, stynka, lin. Jakikolwiek węgorz (z wyjątkiem kongera) musi zostać wypuszczony żywy – ryba ta jest pod ochroną.

DRODZY WĘDKARZE!

Bardzo proszę Was o respektowanie panujących tutaj zwyczajów i wypuszczanie ryb na wolność. Bardzo, bardzo rzadko w UK ktokolwiek zabiera złowiony „obiadek”. Proszę stosować się do tego zwyczaju i robić to samo. Stać nas na kupno ryby w sklepie – przecież żyjemy i zarabiamy w UK, prawda? Osobiście nie jestem smakoszem ryb słodkowodncyh. Uwielbiam łowić ryby w Tamizie czy innych słodkowodnych akwenach, ale zawsze daruję im życie. Nawet jeśli jest to ważąca 13 funtów brzana (patrz zdjęcie). Nie dlatego, że nie lubię ich jeść, ale dlatego, że sprawia mi to radość i sport ten dzięki temu jest jeszcze bardziej atrakcyjny!

Gdy mam ochotę na świeżą rybkę, prosto z łowiska, to jadę nad morze! Tam możemy zabrać nieograniczoną liczbę wymiarowych ryb złowionych na wędkę (wędek możemy mieć, ile chcemy!) i nikt nie będzie nas za to karał. Nawet nie potrzebujemy żadnej licencji. Nierzadko wracałem znad morza z lodówką pełną dorsza czy setką pięknych makreli. Ale to już temat na osobny artykuł.

GDZIE ŁOWIĆ?

No właśnie. Mamy wykupioną licencję i przygotowany sprzęt. Teraz powstaje pytanie: gdzie mogę wybrać się na rybki? W zasadzie łowić można wszędzie, no chyba że jest ewidentny zakaz (np. fontanna na Trafalgar Square). Niestety, nie na każdym łowisku wystarczy nasza licencja, a – co gorsza – na większości łowisk trzeba dopłacać. Zawsze musimy się dowiedzieć, czy możemy łowić w konkretnym miejscu, i wykupić zezwolenie. Przeważnie jedno- lub kilkudniowe.

Pod tym adresem znajdziesz dokłade informacje na temat tego, gdzie można łowić na Tamizie bez potrzeby kupowania dodatkowych pozwoleń: www.visitthames.co.uk/things-to-do/fishing/free-fishing

UK FISHING ROD LICENCE

Koszt licencji to £27. Ważna jest od 1 kwietnia do 31 marca następnego roku. Bezwzględny zakaz połowu ryb w wodach płynących w Anglii i Walii trwa od 15 marca do 15 czerwca kolejnego roku, zatem należy pamiętać, by nie wybierać się w tym okresie na ryby, ponieważ możemy zostać zatrzymani przez funkcjonariuszy Environment Agency i zostać ukarani wysokim mandatem, który po orzeczeniu przez sąd może wynieść nawet £2500! Wielu rodaków nie zwraca uwagi na zakazy i łowi, gdzie popadnie, przez cały rok. Stąd właśnie często w pobliżu popularnych łowisk przeczytać możemy informację o zakazie połowu, która oprócz angielskiego jest zapisana także po polsku i rosyjsku. Jako ciekawostkę dodam, że na wodach stałych (kanały, stawy, jeziora) łowić można przez cały rok.

Licencja uprawnia nas do łowienia na maksymalnie 2 wędki. Nie ma problemu, by łowić na 4 wędki: musimy tylko dokupić kolejną licencję (taką samą). Mając dwa kartoniki, możemy podwoić szansę na złapanie ryby. Maksymalnie korzystać możemy z 4 wędek.

Jeśli nasze pociechy też rwą się do łowienia, to licencję (kategoria junior, £5) należy kupić, jeśli dziecko ma 12-16 lat. Do 12. roku życia dzieci łowią za darmo.

Ważne informacje

Obowiązkiem każdego wędkarza w Anglii i Walii jest odwiedzenie strony internetowej Environment Agency (www.gov.uk/government/organisations/environment-agency) i zapoznanie się z regulaminem. Uzyskamy tam dokładne informacje na temat naszego regionu (w UK mamy 8 regionów wód, które rządzą się różnymi prawami).

Poprzez tę stronę możemy również zakupić licencję oraz dowiedzieć się, gdzie możemy łowić bez dokonywania dodatkowych opłat. Dowiemy się m.in. jaki jest obecny stan wód oraz jakiego sprzętu możemy używać do połowów.

W UK zwyczajowo do określania wagi ryb stosuje się funty (pounds) zamiast kilogramów. 1 kg = 2,2 funta. Sukcesem na Wyspach jest złapanie tzw. double figure (dwucyfrówka), czyli ryby ważącej przynajmniej 10 funtów.

Waga ciężarków ołowianych określana jest w uncjach. 1 uncja = 28,3 grama. Dawno temu, kiedy w sklepie poprosiłem o 80-gramowy ciężarek, sprzedawca był w szoku.

W Polsce wytrzymałość żyłki zwyczajowo określamy za pomocą jej grubości, np. 0,25 mm. W UK częściej oznaczana jest ona w funtach (chodzi o maksymalną bezpieczną wagę ryby), np. żyłka o wytrzymałości 15 LB.

Aby mniej ranić złowioną rybę i dać jej większą szansę na ewentualną ucieczkę, powszechnie stosuje się haczyki bez zadziorów, ang. barbless hook.

• Widzisz błąd na stronie? Wyślij informację do redakcji.
• Zapisz się do naszego newslettera - najświeższe wiadomości codziennie na Twój e-mail
• Wyślij do znajomego
 ~Maciek: Swietny artykul.Dobrze sie czyta i zawiera duzo informacji!

odpowiedz
 ~Max:  Super , dziekuje bardzo
odpowiedz
 ~Pinio :
 witam!  jeżeli ja mam licencję na 2 wędki a dziecko poniżej 12 lat łowi na trzecią wędkę to łamie prawo czy nie? 

odpowiedz
 ~:  
odpowiedz
Open publication - Free publishing - More cooltura
CLWK
blacklemon
Team One
Capital
Kotrak
Branża motoryzacyjna niepewna przyszłości po Brexicie (godz. 10:50)
~awojtas39@o2.pl: Powżną konkurencją są doskonałe szmochody japońskie.

Niepozorna puszka ulubieńcem mieszkańców Wielkiej Brytanii (godz. 01:38)
~Adam:  a niby dlaczego w ciemnym miejscu?! co jest "gnicie" metalu

May zapewnia, że obywatele UE nie będą musieli opuszczać Wysp (godz. 13:19)
~awojtas39@o2.pl: W związku z wystąpienem z U E ,zostaną wprowadzone ograniczenia w

Depresja internetowa (godz. 10:07)
~Arletta Bolesta: Nt. depresji, uzależnień, ale w kontekście kościelnego procesu o niewa

Niepozorna puszka ulubieńcem mieszkańców Wielkiej Brytanii (godz. 09:23)
~awojtas39@o2.pl: Kuchnia w GB jest niesmaczna,polecam kuchnię francuską, włoską,

KomunikatyO portaluLudzie portalupl Reklamauk AdvertisingNasz patronatKonkursyNapisz do nasWyślij materiałPartnerzyrss
Copyright 2008 elondyn.co.uk.
Support: It's Done under Epoznan.pl licence. All rights reserved.