prl cooltura
       
Piątek, 06.12.2019 Dionizji, Leontyny, Mikołaja
| Startuj z nami | Dodaj do ulubionych
Wymyśliłam sobie, że będę aktorką
Wymyśliłam sobie, że będę aktorką

Rozmawiała Sylwia Milan


ostatnia aktualizacja: 2009/01/24 11:32

Aktorka teatralna i serialowa. Największą popularność przyniosła jej rola Edyty Swobody, przyjaciółki Heli, w serialu „Hela w opałach”. Ostatnio zyskała ogromną sympatię widzów w programie „ Taniec z gwiazdami”, gdzie doszła do finału i wygrała go razem ze Stefano Terrazzino. Na co dzień aktorka Teatru Dramatycznego w Warszawie.

Historia pani najbliższej rodziny to przeplatające się wątki miłości i emigracji.
O, tak. Sytuacja była skomplikowana. Moja babcia urodziła się w Gdyni. Jej ojciec był Niemcem, a matka Polką. Babcia właściwie była wychowywana w dwukulturowym, dwujęzycznym domu. Mój pradziadek podczas drugiej wojny światowej pojechał do Niemiec, a prababcia została w Polsce. Wojna spowodowała, że nigdy więcej się nie spotkali, nie byli w stanie pokonać swojej narodowości, to znaczy nie mogli. Rozstali się przez wojnę. Moja babcia w latach 70. wyemigrowała. Wyjechała do Hamburga i mieszka tam już prawie 40 lat.

Do kogo pojechała?
Do ojca. Oni po wojnie myśleli, że zginął, bo nie było kontaktu. W latach 50-tych odezwał się i ją odnalazł. W latach 70-tych babcia wyjechała na stałe. Ściągnęła wszystkie swoje dzieci, oprócz mamy. Całe rodzeństwo mojej mamy wyemigrowało.

Ciekawa historia.
Bardzo.

To już rozumiem, dlaczego złożyła pani dokumenty na germanistykę. Ze względów rodzinnych.

Nie, absolutnie. Złożyłam tam papiery, bo musiałam się zabezpieczyć, gdybym nie dostała się do szkoły teatralnej.

Rzeczywiście, do PWST jest trudno. Czy gdzieś jeszcze szukała pani zabezpieczenia, czy raczej była przekonana, że tylko aktorstwo i nic innego?

Gdy miałam kilkanaście lat, wymyśliłam, że będę aktorką. To było w drugiej klasie liceum. Nigdy nie brałam udziału w żadnym ruchu amatorskim ani konkursach recytatorskich. Nie, po prostu nie, tak sobie wymyśliłam i już. I do tej pory, jak spotykam się z moimi starszymi kolegami, których pamiętam jako smarkacz z telewizji, to naprawdę cieszę się jak dziecko i mówię do siebie: Jak to? Ja? Tu? Z nimi? Boże, kto by pomyślał.

Jeszcze dziś pani pyta?

Tak, czasami. Mam parę takich osób, na które patrzę z prawdziwym rozrzewnieniem. To jest bardzo miłe. Zrealizowałam swoje marzenie, zostałam aktorką i naprawdę robię to, co lubię. Myślę, że nie ma większego szczęścia niż dojście do takiego momentu, kiedy zarabia się i żyje się z tego, co się lubi. I że praca po prostu jest rodzajem hobby, pasji, przyjemności. Cały czas opowiadam o tym swojej córce, że to największe szczęście w życiu.

I przypadek, bo przecież ileś osób kończy ten wydział, a tylko niektórzy mówią w ten sposób do swoich dzieci.
Och, tak oczywiście.

Jaki procent absolwentów z pani roku pracuje dziś w zawodzie?
Akurat z mojego roku bardzo dużo, bo ja byłam na wydziale razem z Małgośką Kożuchowską, Kaśką Herman, Bartkiem Opanią. Naprawdę sporo ludzi.

Ale są i inne roczniki, gdzie nikomu nie udało się zaistnieć.

Oczywiście, że są takie roczniki, że właściwie prawie nikogo się nie zna, ale to nie znaczy, że oni nie pracują. Pracują. Często są zatrudnieni w teatrach, ale w innym miastach.

Pani zawsze płaciła rachunki z tego, co jest jej wykształceniem?

Tak.

I zajęcia były na miarę ambicji?

Naturalnie, że nie zawsze. Oczywiście, musiałam chodzić na różne ustępstwa i robić rzeczy, o których nie będę teraz mówiła, bo nie chciałabym kogoś skrzywdzić. Robiłam różne sprawy dla pieniędzy i tak się zdarzało. Na szczęście zawsze w obrębie mojego zawodu. Właściwie nadal zdarzają się takie sytuacje, gdzie muszę po prostu zarobić pieniądze, ale moją wielką pasją jest jednak teatr i dlatego pracuję w Teatrze Dramatycznym. Wie pani, gdybym pracowała tylko tam, to bym musiała chyba śpiewać kolędy pod kościołem, żeby sobie dorobić.

Kiedy po raz pierwszy otrzymała pani informację zwrotną, że nadaje się do tego zawodu?
Jak zdałam do szkoły. Wcześniej nie, bo wcześniej nie miałam żadnych doświadczeń.

A później pracując? Kiedy zobaczyła pani w oczach widzów akceptację?
Jestem zadowolona, gdy dostaję dobrą recenzję, jak ktoś mnie zaczepi i powie: „Ten film był o mnie”.

Zdarza się?

Tak.

To daje pani szczęście i wprowadza harmonię?

Moim trzonem tak naprawdę jest rodzina, bo ona jest dla mnie najważniejsza. To jest bardzo istotne, zwłaszcza w tym zawodzie. Gdybym nie miała tego korzenia, to myślę...

…że ciężko byłoby pion utrzymać?

Tak. Mogłabym się rozpić albo zwariować, albo popaść w jakiś obłęd.

I wcale nie byłoby to dziwne.
W ogóle. Myślę, że bym zawirowała, a tak, mam jakiś priorytet i to mnie bardzo porządkuje. Jestem czynną matką, żoną, uprawiam te swoje role, dbam o to, żeby moja praca była higieniczna i żebym miała czas na dom.

Do wielu dotychczasowych obowiązków dołożyła pani kolejne. Wzięła udział w „Tańcu z gwiazdami” i program wygrała, co nie było zaskoczeniem dla widzów TVN. Zdziwienie pojawiło się wtedy, gdy pani powiedziała, że wygraną oddaje. Dlaczego?

Miałam taką potrzebę i tyle. Dostałam w tym programie bardzo wiele wspaniałych rzeczy, a uważam, że w życiu należy się dzielić.

Proszę powiedzieć jak się ułożyły losy pani przyjaciół z podwórka, z liceum. Czy ci ludzie pracują w swoich zawodach? Wyjechali za granicę, czy są na miejscu?
Sporo ludzi wyjechało, dlatego że ja ukończyłam w Szczecinie V Liceum Ogólnokształcącego, gdzie uczyła fenomenalna nauczycielka niemieckiego, pani Ilze Sarecka. Ponieważ moja klasa była tą z rozszerzonym niemieckim, dzięki temu większość z nas pokończyła studia w Niemczech. Część z nich bardzo trudne, bo medyczne czy filozoficzne, a to wszystko dzięki bazie językowej.

Poszukujecie się? Mieliście już spotkanie absolwentów?
Spotkaliśmy się.

Po jakim czasie?

Długo się nie widzieliśmy. I widzę, że oni są prawdziwymi Europejczykami. Ja jestem bardziej zamknięta, bo mój zawód mimo wszystko jest związany bezpośrednio ze świadomością narodową, z tym językiem, w którym formułuję myśli. Natomiast jeśli chodzi o znajomych z podwórka czy z podstawówki, to powyjeżdżali.

Dokąd?

Do Szwecji, Kanady.

Zadowoleni?
Myślę, że tak. Pojechali w świat. Gdyby nie było im tam dobrze, to by wrócili. Jestem tego pewna. Jak jest źle, to trzeba sobie szukać kolejnego miejsca. Ja akurat nie musiałam, ale gdyby inaczej ułożyły się moje losy, to kto wie....

Rodzina nie chciała pani ściągnąć do Niemiec?

Od dziecka jeździłam do nich.

Na długo?
Na przykład na półtora miesiąca.

I jak się pani tam czuła?
Straszliwie tęskniłam za Polską.

To jako dziecko, a później?

W szkole teatralnej byliśmy w Szkocji. To był jedyny kraj, w którym ja się całkiem nieźle czułam. I klimat, i ludzie, rodzaj ich temperamentu. Pomyślałam sobie, że tu, to bym mogła żyć. Tylko właściwie, co ja bym tam miała robić? Nie zostałabym aktorką.

Czy była pani w Londynie?

Byłam, choć krótko, bo przejazdem. Jechaliśmy do Glasgow. Z Londynu zapamiętałam poranny, szybciutki spacer, padał deszcz i te piękne budki telefoniczne (uśmiecha się).

Kiedy to było?

Na trzecim roku studiów, czyli w 1993 roku.

O, to się wiele od tamtego czasu zmieniło.

Domyślam się. Moja córka bardzo mnie ciągnie do Anglii. Obiecałam jej, że pojedziemy tam w przyszłym roku. Już nawet raz miałam wykupione bilety, ale niestety musiałam odwołać. Myślę, że Anglia jest inna niż Niemcy, gdzie Polacy, przynajmniej kiedyś, czuli się jak margines społeczny. W Anglii jest też inna emigracja. Gdy byliśmy tam z moim rokiem, to bardzo dużo ludzi nas zaczepiało, łamanym polskim mówiło, że na przykład czyjś dziadek był lotnikiem. Tam byli zupełnie inni Polacy. W Niemczech miałam poczucie, że jestem zza muru, taka biedna i do tego wszyscy na mnie patrzą. Takie były czasy. Początek lat dziewięćdziesiątych. Z kolei, w Anglii było cudowne, wyjechałam z bardzo dobrymi odczuciami.

• Widzisz błąd na stronie? Wyślij informację do redakcji.
• Zapisz się do naszego newslettera - najświeższe wiadomości codziennie na Twój e-mail
• Wyślij do znajomego
Open publication - Free publishing - More cooltura
CLWK
blacklemon
Team One
Capital
Kotrak
Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 19:35)
~Maria Alexuta:  Prawdziwy czarodziej Dr Isikolo, który czyni cuda dla ludzi

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 18:42)
~Hailey Mateo:  Budzę się codziennie z uśmiechem na twarzy i śpiewam pochwały te

Rozwody w Kościele (godz. 11:32)
~Barbar: A po rozwodzie,odpoczynek zapewniony przez [url]http://joanna.holiday[/url]

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 18:23)
~Rosalie Dorijan:  To jest świadectwo, które chcę, aby wszyscy je zobaczyli. je

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 18:22)
~Sofia Alen:  Mój chłopak zostawił mnie dla innej dziewczyny. Desperacko p

KomunikatyO portaluLudzie portalupl Reklamauk AdvertisingNasz patronatKonkursyNapisz do nasWyślij materiałPartnerzyrss
Copyright 2008 elondyn.co.uk.
Support: It's Done under Epoznan.pl licence. All rights reserved.