prl cooltura
       
Wtorek, 15.10.2019 Jadwigi, Leonarda, Teresy
| Startuj z nami | Dodaj do ulubionych
Co z tą monarchią?
Co z tą monarchią?

Jarek Sępek


ostatnia aktualizacja: 2008/09/05 10:40

Pałac Buckingham przekonuje, że utrzymanie królewskiego dworu kosztuje podatnika jedynie 66 pensów rocznie. Niby niewiele, ale pomnożone przez ilość obywateli daje grube miliony. Za co?

Znów powraca pytanie – dlaczego musimy coraz więcej dokładać do kogoś, kto jest najbogatszą na świecie królową i to nie tylko Wielkiej Brytanii, ale także Australii, Bahamów, Kanady, Jamajki, Barbadosu czy Nowej Zelandii? Dlatego, że dotyka ją wzrost cen jak każdego z nas?
Nad losem Elżbiety II użala się prestiżowy magazyn ekonomiczny „Forbes”. Czytamy w nim, że oscarowy film „The Queen”, opowiadający historię królowej, przybliżył szerokiej publiczności wystawny styl życia monarchini otoczonej liczną służbą uwijającą się po komnatach pełnych przepychu królewskich zamków.

Redaktorzy magazynu przyznają, że może to robić wrażenie na kinomanach, ale angielska królowa jest dopiero na 11. miejscu listy najbogatszych monarchów świata, z majątkiem o wartości jedynie 600 milionów USD. „Pewne pocieszenie może stanowić fakt, że Elżbieta II jest najbogatszą na świecie królową i jedną z dwóch kobiet, które trafiły do naszego rankingu” – dodają redaktorzy magazynu. Ale czy jest to pocieszenie dla podatników?

Rodzina królewska, sprawując oficjalne funkcje czerpie z państwowej kasy. Jednak coraz częściej pojawiają się jaskrawe przykłady wydatków nieuzasadnionych, jak na przykład loty helikopterami księcia Williama, które kosztowały 50 tysięcy funtów. Następca tronu pojawił się w ten sposób na wieczorze kawalerskim kuzyna, latał także do swojej dziewczyny w Berkshire. Oficerowie, którzy udostępnili sprzęt mówią, że to była część treningu. Ale co mogą powiedzieć, gdy służą w Królewskich (nomen omen) Siłach Powietrznych?

 

Królewskie życie

Koszty utrzymania dworu wciąż rosną, a opinii publicznej coraz mniej się to podoba. Ogólnie w ostatnim roku podatkowym 2007/08 kosztowało nas to 40 mln funtów. Są to oficjalne dane Pałacu. Problem w tym, jak wskazują publicyści, że nie zostały tu wliczone koszty obsługi i bezpieczeństwa osobistego całej rodziny, które ponoszą policja i wojsko. Nie policzono też wydatków władz lokalnych, gdy członkowie rodziny królewskiej odwiedzają oficjalnie różne ośrodki w kraju. Nie wspomniano też o ogromnych zwolnieniach podatkowych.

Fundusze przyznawane w ramach tzw. listy cywilnej, przeznaczone na finansowanie działalności monarchini jako głowy państwa, wyniosły 12,7 miliona funtów (i jest to zwyżka o pół miliona funtów z roku na rok). Z wyliczeń wynika jednak, że najwięcej kosztują wszelkiego rodzaju zapomogi (tak, tak, rodzina królewska chętnie z nich korzysta), przeznaczane na konkretne cele, jak np. remont pałaców królewskich (łącznie 22 miliony, czyli o 1,4 więcej niż w poprzednim roku). Jak podaje Polska Agencja Prasowa, według Alana Reida, odpowiedzialnego za finanse rodziny królewskiej, zamrożenie przez rząd funduszy na utrzymanie pałaców królewskich w ostatnich 12 latach spowodowało, że zaległy rachunek według obecnych cen sięga 32 milionów funtów. Dworzanie musieli wstrzymać takie prace jak okablowanie pałacu Buckingham, usunięcie z niego azbestu i zmiana wystroju oficjalnych pokoi. Apel królowej o dodatkowy milion funtów rocznie przez następne 3 lata został odrzucony w lutym przez Departament Kultury, Mediów i Sportu, który finansuje Olimpiadę w 2012 roku.

Najwięcej komentarzy wzbudziły jednak refundowane przez rząd koszty podróży. Elżbieta II i jej rodzina w ubiegłym roku wydała na te cele rekordowe 6,2 miliona funtów (jak się wylicza: o 600 tys. więcej niż w poprzednim). To jest pierwszy taki znaczący wzrost od lat, choć rodzina tłumaczy, że to przez dodatkowe podróże zlecone przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Rachunek samego księcia Andrzeja wzrósł niemal podwójnie do 800 tys. funtów. Pałac twierdzi, że to ze względu na jego wzmożoną aktywność jako oficjalnego ambasadora brytyjskiego biznesu.

 

Wyłączamy światła

Rzecznik partii republikańskiej Graham Smith w wywiadzie dla BBC zaapelował o reformę zasad finansowania dworu królewskiego. Jego zdaniem monarchia powinna mieć swój budżet tak samo, jak inne resorty rządu, i być rozliczana z niego na tych samych zasadach. Rzeczywiste koszta utrzymania brytyjskiej rodziny królewskiej Smith ocenia na 150 milionów funtów rocznie.

Nie jest to pierwsza fala krytyki, jaka dotknęła Elżbietę II. Już wcześniej, pod presją, zrezygnowała z królewskiego jachtu Britannia i z używania prywatnych samolotów Queen’s Fleet. Kiedy w 1992 roku pożar strawił zamek Windsor, koszt jego odbudowy miał wynieść 90 milionów euro i zostać sfinansowany z publicznych pieniędzy. Wtedy nawet stonowany „The Times” przyłączył się do krytyków pisząc: „Kiedy zamek jest w dobrym stanie, należy do nich, a kiedy płonie jest nasz”.

Zamieszanie wokół pieniędzy skłoniło wówczas królową do deklaracji, że będzie płacić podatki, które wciąż są dla niej dobrowolne. Od 1993 jej prywatny dochód został opodatkowany jak każdego innego obywatela. Nie płaci jednak za prywatny majątek na przykład akcje, klejnoty czy zamki.

Tym razem, po opublikowaniu najnowszych wyliczeń, dworzanie twierdzą, że sama Elżbieta bardzo się przejęła. Każe teraz, by oszczędzić, wyłączać światła na noc. Zredukowano także wydatki na paliwo, rozkręcając przy tym maszynę propagandową, z informacją, że te 66p to mniej niż cena dwóch kartonów mleka lub ściągnięcie piosenki z internetu.

 

Nie tak bogata jakby się wydawało?

Królowa, która mieszka w pałacu Buckingham, cieszy się kolekcją sztuki i klejnotów, nie jest jednak ich właścicielką. Technicznie należą one do państwa brytyjskiego, którego jest głową. Nie zmienia to jednak faktu, że zgromadziła pokaźny prywatny majątek, na który składa się cały katalog posiadłości, włączając w to Balmoral Estate w Szkocji, czyli zamek i 20 tysięcy hektarów lasów, wrzosowisk i jezior. Elżbieta II posiada też Sandringham Estate, z kilkudziesięcioma domami, ogrodami i terenami lesistymi. W sumie wartość jej nieruchomości szacowana jest na 150 milionów dolarów. Królowa posiada także prywatne kolekcje sztuki, mebli, klejnotów i koni, warte 110 milionów dolarów. Na resztę fortuny składają się inwestycje i akcje. Do dzisiejszych czasów pozostało też kilka osobliwości majątku królewskiego. Należą do niej na przykład wszystkie łabędzie w kraju, które są „zwierzyną królewską”. Jest też właścicielką jesiotrów, delfinów, morświnów i wielorybów, jeśli zostały złowione na wodach terytorialnych.

Członkowie rodziny królewskiej w zamian za pieniądze z podatków pełnią funkcje reprezentacyjne, patronują organizacjom charytatywnym. Sama królowa w ciągu roku, nie licząc wyjazdów zagranicznych, uczestniczy zwykle w czterystu imprezach. Jej mąż, książę Filip, jak się wylicza: stworzył jedną z najprężniej działających fundacji na świecie, przewodniczy wielu brytyjskim i światowym organizacjom, działa w stowarzyszeniach weteranów i klubach rojalistycznych, bierze udział w zjazdach kombatantów. Biuro Karola, księcia Walii, prowadzi działalność społeczną. Założył on Komitet ds. Wspierania Młodzieży i zaangażował się w ochronę środowiska, występował też z wieloma inicjatywami w dziedzinie medycyny i architektury. Inni członkowie królewskiej rodziny są niemniej zajęci i wygląda na to, że cieszą się ciągle nieustającą popularnością. Ich pozycja jest nienaruszona.

Czy zatem wciąż powinniśmy pytać, co dostajemy za nasze 66 pensów rocznie? Przecież podtrzymywanie snu o wielkiej monarchii, pięknych księżniczkach i rycerskich książętach jest bezcenne.

 

Królewskie wydatki na podróże z naszej kieszeni:
• 18,916 funtów kosztowała podatników wizyta księcia Walii w pubie Black Swan w Umbrii. Była to część dwudniowej wycieczki królewskim pociągiem, mająca na celu naświetlenie jak ważne są wiejskie społeczności w życiu kraju.
• Dwunastodniowa eskapada po Karaibach, w czasie której książę i księżna Kornwalii wynajęli luksusowy jacht, kosztowała w sumie 275,625 funtów.
• Za pięciodniową wyprawę królowej i księcia Edynburga do Stanów Zjednoczonych w maju, zapłaciliśmy w sumie 415,000 funtów. W zestawie było wynajęcie helikoptera za 23,000 funtów, by Jej Wysokość, z wysokości, mogła zobaczyć derby w Kentucky.
• Prawie 800,000 funtów kosztowało wysłanie księcia Yorku za granicę. Jako specjalny brytyjski wysłannik do spraw międzynarodowego handlu i inwestycji, odwiedził m.in. Rio de Janeiro, Miami, Tokyo i Kuala Lumpur.
• Rachunek za używanie królewskiego pociągu to kwota 900,000 funtów za 19 wypraw, co stanowi średnio 47,000 funtów za jedną podróż.

• Widzisz błąd na stronie? Wyślij informację do redakcji.
• Zapisz się do naszego newslettera - najświeższe wiadomości codziennie na Twój e-mail
• Wyślij do znajomego
Open publication - Free publishing - More cooltura
CLWK
blacklemon
Team One
Capital
Kotrak
Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 06:35)
~Tyron Snel:  Dzięki Dr.Kumola za pomoc w odzyskaniu mojej żony, moja żona zacz

Zwycięstwo drużyny Fabiańskiego nad ManU (godz. 23:19)
~cavechezludo:

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 19:58)
~Rosa Antoine:  DZIĘKUJE dr Isikolo ZA PRZYWRÓCENIE MEGO SZCZĘŚCIA I RODZIN

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 19:33)
~Helena Leon:  Jestem Helena Leon z Londynu. Mój mąż i ja jesteśmy małże

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 17:37)
~Ariana Dalen:  Mój ex i ja zerwaliśmy 1 rok i 2 miesiące temu i byłem w sz

KomunikatyO portaluLudzie portalupl Reklamauk AdvertisingNasz patronatKonkursyNapisz do nasWyślij materiałPartnerzyrss
Copyright 2008 elondyn.co.uk.
Support: It's Done under Epoznan.pl licence. All rights reserved.