prl cooltura
       
Niedziela, 21.07.2019 Danieli, Wawrzyńca, Wiktora
| Startuj z nami | Dodaj do ulubionych
Zawsze szukam swojego osobistego głosu
Zawsze szukam swojego osobistego głosu



ostatnia aktualizacja: 2013/12/11 06:00

GILAD ATZMON to izraelski multiinstrumentalista, który ze swobodą gra na saksofonie sopranowym, altowym, tenorowym i barytonowym oraz na klarnecie i flecie, a także niebojący się kontrowersji pisarz i filozof.

Urodzony w 1963 r. w Tel Avivie, ukończył Akademię Muzyczną Rubina w Jerozolimie i w krótkim czasie stał się znanym muzykiem jazzowym i bluesowym, w 1994 r. osiadł na stałe w Wielkiej Brytanii. Gilad bardzo wcześnie dał się poznać jako niezwykle oryginalny i poszukujący muzyk, sięgający do korzeni muzyki Środkowego Wschodu, Północnej Afryki i Wschodniej Europy. Ten wspaniały muzyk zadziwia od lat publiczność mistrzowskim opanowaniem instrumentu, jak również oryginalnością proponowanych projektów muzycznych bazujących na klasycznym stylu bebop oraz wpływach muzyki wschodniej. Gilad współpracował ze wszystkimi liczącymi się muzykami europejskiego i światowego jazzu, jak również z wielkimi gwiazdami popu i rocka, takimi jak Robbie Williams, Sinead O’Connor czy Paul McCartney. W grudniu Gilad Atzmon wystąpi w Jazz Café POSK w programie amerykańskich standardów „American Songbook”. Z artystą, specjalnie dla „Cooltury”, rozmawia Tomasz Furmanek.

Gilad, jak ty sam przedstawiłbyś siebie wszystkim tym, którzy cię jeszcze nie znają? Działasz artystycznie wielopłaszczyznowo – kim, twoim zdaniem, jesteś przede wszystkim?
- Przede wszystkim jestem muzykiem jazzowym, występuję praktycznie na całym świecie, gram każdego wieczora… ale jestem również pisarzem, powiedziałbym, kontrowersyjnym pisarzem – są ludzie, którym nie podoba się to, o czym piszę… Piszę o Izraelu, o państwie żydowskim i o żydowskich lobby na całym świecie. Chciałbym jednak wspomnieć, że bardzo wierzę w to, że wszystko, co robię, ukształtowane jest przez fakt bycia muzykiem jazzowym, więc również jako pisarz widzę siebie jako artystę jazzowego, gdzie jazz jest nieustającym usiłowaniem odnajdywania i określania siebie na nowo. I to jest również tym, co robię jako pisarz – kontynuuję przełamywanie, dekonstruowanie czy wręcz rozbijanie wielu idei czy poglądów, które wydają się szeroko czy powszechnie akceptowane. Jako zespół uwielbiamy mówić o rzeczach, o których ludzie nie chcą mówić – to jeszcze jeden aspekt jazzu.

Mówiąc więc najprościej i najkrócej – jesteś dość odważny i szczery i nie boisz się wyrażania swoich opinii?
- Obecnie toczy się wielka debata w kwestii tego, czy jestem odważny, czy głupi – ludzie nie mogą się zdecydować… (śmiech). Zarówno w jazzie, jak i w moim pisarstwie zawsze szukam swojego osobistego głosu, myślę, że w tym mieści się prawdziwe znaczenie sztuki. W przeciwieństwie do polityków my, artyści, możemy pozwolić sobie na szczerość, uczciwość… Przy okazji – taka szczerość ma swoje reperkusje. To, jak widzę czy słyszę różne rzeczy, i fakt, że dzielę się swoimi poglądami ze wszystkimi, powoduje, że niektóre organizacje żydowskie tutaj próbują powstrzymać mnie od grania. Mówią: „Nie, nie chcemy, żeby Gilad Atzmon występował w tym kraju”, ponieważ nie lubią mojej szczerości. Fakt, że ja próbuję być uczciwy, jest wyzwaniem dla tego, czym jest zachodnie społeczeństwo, tak więc niektórzy próbują mnie uciszyć. Tak naprawdę to jestem poszukiwaczem prawdy. Nie twierdzę, że zawsze jestem w stanie „wyprodukować” pełne prawdy stwierdzenie, ale kiedy natykam się na kłamstwa – czuję to i nie podoba mi się to, więc – definitywnie – obnażam w swoim pisarstwie niektóre bezczelne kłamstwa leżące u podłoża naszej społeczności.

Wynika to więc z twojej naturalnej potrzeby, z twojego ducha artysty? Kiedyś powiedziałeś, że nie chodzi w tym o politykę, a o etykę...
- Myślę, że prawdomówność, prawda, stanowi jedną z największych zalet ludzkości. Lubię ten rodzaj poszukiwania prawdy i choć myślę, że prawda jako taka nie jest dla nas dostępna, uważam równocześnie, że zdecydowanie jesteśmy w stanie obnażyć liczne warstwy klamstw.

Również w jazzie chodzi o prawdę…
- …i w pewien sposób – pisałem o tym wcześniej – jazz był również do pewnego stopnia formą rebelii, oporu w stosunku do kultury amerykańskiej w tamtym okresie. Jazz w późnych latach 40. i 50., bebop, postbop – to była rewolucyjna forma sztuki, społecznie zorientowana, nie była motywowana przez chciwość i poszukiwanie dochodu, odwoływała się bardziej do podświadomości niż do sfer racjonalnych. To ciekawe, co się później stało z jazzem – kiedy stał się oficjalną, klasyczną formą muzyki amerykańskiej, stał się przedmiotem akademickim, zaczęto go studiować na uniwersytetach, stał się zbyt intelektualny…

Wspomniałeś, że zdołałeś mieć w swoim otoczeniu i w zespole kilku z najbardziej nieprawdopodobnych muzyków współczesnych. Czy mógłbyś wymienić kilku i powiedzieć o nich parę słów?
- Tak! Od powstania zespołu Orient House Ensemble gra z nami Frank Harrison, absolutnie nieprawdopodobny muzyk, z bardzo czystym i głębokim kontaktem, ze swobodą wyrażania się. Yaron Stavi – doskonały kontrabasista, gra ze mną od około 20 lat, poznaliśmy się, kiedy miał 16 czy 17 lat! Zaczęliśmy naszą współpracę muzyczną jeszcze w Izraelu. Asaf Sirkis, wybitny perkusista o niezwykłej intuicji, zdecydowanie jeden z najlepszych na świecie! Wspomnę również o Robercie Wyacie, nieprawdopodobnym muzyku o niezwykle czystej duszy… To prawdopodobnie jeden z najgłębszych ludzi, jakich spotkałem w życiu! Ponadto Sarah Gillespie, której albumy wyprodukowałem i którą uważam za jedną z najważniejszych wokalistek/kompozytorek (singer/songwriters) obecnie.

Opowiedz nam w paru słowach o ogromnym sukcesie albumu zatytułowanego „Exile”, który nagrałeś ze swoim zespołem Orient House Ensemble – album ten był bardzo dużym wydarzeniem zarówno w Londynie, jak i na międzynarodowej scenie muzycznej…
- Myślę, że tym, co uczyniło z „Exile” tak duży sukces, było to, że podjęliśmy się stworzenia zespołu, który składał się z trzech byłych Izraelczyków i palestyńskiej wokalistki z bardzo wyjątkowym głosem. Nie śpiewała dużo na tym albumie, ale z ogromnym i znaczącym skutkiem. Myślę, że obraliśmy dość niezwykły kierunek dla tego albumu jazzowego. Nie myślę, że był to najmocniejszy album w całej naszej karierze, ale pomysł był definitywnie świeży i była to udana próba zrozumienia, jak może brzmieć jazz ze Środkowego Wschodu!

Zapraszamy więc serdecznie wszystkich zainteresowanych na twój koncert w Jazz Cafe POSK w sobotę, 14 grudnia!

Koncert Gilada Atzmona
Artysta wystąpi w Jazz Cafe Posk w sobotę, 14 grudnia, w towarzystwie pianisty Franka Harrisona, basisty Yarona Staviego oraz perkusisty Eddiego Hicksa.
Drzwi otwarte: 20.00
Początek koncertu: 21.00
Bilety: £6 przy wejściu lub online na www.wegottickets.com

• Widzisz błąd na stronie? Wyślij informację do redakcji.
• Zapisz się do naszego newslettera - najświeższe wiadomości codziennie na Twój e-mail
• Wyślij do znajomego
Open publication - Free publishing - More cooltura
CLWK
blacklemon
Team One
Capital
Kotrak
Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 13:58)
~Antonia Filip:  Jestem bardzo zaskoczony cudownymi doświadczeniami i cudami DR ISIKO

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 12:53)
~Nora Zvonimir:   Nazywam się Nora Zvonimir, jestem tu, aby podzielić się świ

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 12:50)
~Nora Zvonimir:   Nazywam się Nora Zvonimir, jestem tu, aby podzielić się świ

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 12:49)
~Nora Zvonimir:  Nazywam się Nora Zvonimir, jestem tu, aby podzielić się świadectw

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 09:53)
~Franka Mauro:  To najwspanialsza rzecz, jakiej kiedykolwiek doświadczyłem w swoim

KomunikatyO portaluLudzie portalupl Reklamauk AdvertisingNasz patronatKonkursyNapisz do nasWyślij materiałPartnerzyrss
Copyright 2008 elondyn.co.uk.
Support: It's Done under Epoznan.pl licence. All rights reserved.