prl cooltura
       
Poniedziałek, 24.06.2019 Danuty, Jana, Janiny
| Startuj z nami | Dodaj do ulubionych
Bitwa o głosy
Bitwa o głosy

Radosław Zapałowski


ostatnia aktualizacja: 2013/11/28 06:00

Zaostrzająca się antyemigracyjna retoryka torysów świadczy o tym, że rozpoczyna się długa kampania wyborcza. A w kampanii, jak na wojnie, najważniejsze są manipulacja, propaganda i wróg, z którym należy zaciekle walczyć.

Na Wyspach siedemnaście miesięcy przed głosowaniem nieoficjalnie wystartowała kampania wyborcza. Partyjni spin doktorzy przejmują sterowanie polityką, zastępując PR. Rządzący Wielką Brytanią torysi obudzili się z krótkiego modernizacyjnego koszmaru i wracają do zdrowego marszu ku konserwatywnym Wyspom. Za dobór przyśpiewek, rytm werbli i sztandary odpowiedzialny jest wyborczy strateg i kampanijny guru Lynton Crosby, który obecnie kształtuje polityczną agendę zarówno Partii Konserwatywnej, jak i rządu. W efekcie 10 Downing Street uznała, że kształtowanie polityki i strategia wyborcza stanowią nierozłączne, wspólne elementy rządzenia. Jak twierdzi w „New Statesman” Rafael Bahr – dziennikarz przemierzający korytarze Westminsteru – dziś wartość pomysłów politycznych rząd mierzy poprzez ich użyteczność w walce z opozycją. Debata wewnątrzpartyjna została wyciszona, a spory schowane pod sztuczny dywan jednomyślności. Polityczne armaty wycelowano w jasno określony cel: zneutralizowanie i przejęcie broni populistycznego rażenia używanej przez przewodniczącego UKiP Nigela Farage’a oraz dywanowe naloty na lidera Partii Pracy Eda Milibanda. W wyborczej strategii przygotowanej przez Crosby’ego, a realizowanej przez Davida Camerona na pierwszy ogień poszli nielegalni emigranci.

MORDERCZA KAMPANIA NA FRONCIE WSCHODNIM

Podjazdowa wojna z masową emigracją do Wielkiej Brytanii toczy się praktycznie od początku kryzysu. Problem polega jednak na tym, że została ona przegrana już w 2004 r., kiedy otwarto brytyjski rynek pracy dla krajów Europy Wschodniej. Niespodziewana, masowa emigracja z Polski w czasach ekonomicznego boomu była dla Brytyjczyków zaskoczeniem, ale oficjalnie panował optymistyczny nastrój. Ówczesne władze przekonywały, że Polacy oraz imigranci z innych krajów znajdą zatrudnienie w zawodach, których Brytyjczycy nie chcą wykonywać. W rzeczywistości masowy napływ emigrantów z Europy Wschodniej uchronił wielki biznes od konieczności zwiększania wynagrodzenia. Było to konsekwencją polityki Blaira i Browna polegającej na deregulacji rynku i ułatwianiu działalności wielkich firm i korporacji.

Kiedy wybuchł kryzys i nisko płatne prace okupowane przez Polaków również stały się rarytasem, chcąc nie chcąc staliśmy się poważnym problemem społecznym i politycznym. Polityczna poprawność oraz brak możliwości deportowania użytecznych w czasach dobrobytu, a zbędnych w kryzysowym klimacie pracowników z krajów Unii Europejskiej spowodowały, że w oficjalnej narracji za zagrożenie uznano nielegalnych emigrantów, którzy stali się politycznym substytutem rzeczywiście niechcianych. Stąd wątpliwe diagnozy Davida Camerona w kwestii niepowodzenia idei multikulturalizmu, głoszone w 2011 r. w Monachium oraz nawoływania do umacniania społeczeństw i narodowych tożsamości. W tym kontekście przyklaskiwanie sporej części Polonii antyemigracyjnej retoryce konserwatystów dowodzi nie tylko naszego moralnie wątpliwego poczucia wyższości wobec innych emigrantów, ale także politycznej krótkowzroczności i kompletnego braku zrozumienia rzeczywistości. To bowiem my, a nie tak chętnie krytykowani i dyskredytowani przez nas muzułmanie, jesteśmy polityczną i społeczną bombą, którą rządzący bezskutecznie próbują rozbroić, przekierowując falę społecznego niezadowolenia na innych.

Maski opadły dopiero niedawno, kiedy wyszło na jaw, że 10 Downing Street poważnie rozważała, jak zniechęcić kolejnych przybyszów z Europy Wschodniej do osiedlania się na Wyspach. Armagedon ma nastąpić 31 grudnia 2013 r., kiedy to zostaną zniesione unijne restrykcje dotyczące dostępu obywateli Rumunii i Bułgarii do brytyjskiego rynku braku pracy. Czterej jeźdźcy wschodnioeuropejskiej apokalipsy – głód, niskie zarobki, brak socjalu i, ten najgorszy, pragnienie normalnego życia – mają według konserwatysty Philipa Hollobone’a wygnać z Rumunii i Bułgarii od 155 tys. do 425 tys. osób. Związany przysięgą unijną rząd nie może w tej sprawie nic zrobić, a absurdalny pomysł minister spraw wewnętrznych Theresy May, aby ograniczyć nowo przybyłym prawo do zasiłków, pomocy socjalnej i bezpłatnego korzystania z państwowej służby zdrowia, zostałby podważony przez Europejski Trybunał Sprawiedliwości. Pozostaje jedynie pozorowana, PR-owska walka z nielegalnymi.

WRÓG U BRAM

Prymat PR nad polityką ma katastrofalne skutki. Cyniczne gry polityczne i mętny populizm zastępują to, co Anglosasi nazywają „evidence-based policy”, czyli politykę prowadzoną w oparciu o fakty i dowody, a nie napędzaną ideologią. Omawiany przez ostatnie 19 miesięcy pomysł brytyjskiej minister spraw wewnętrznych Theresy May, który najprawdopodobniej wejdzie w życie wiosną przyszłego roku, jest tego najlepszym przykładem. May chce, by Wielka Brytania stała się „wrogim środowiskiem” dla nielegalnych imigrantów, cudzoziemców, którzy popadli w konflikt z prawem, oraz innych osób, którym grozi deportacja.

Minister spraw wewnętrznych uważa za słuszne „wsadzać ich do samolotu do domu, zanim wniosą apelację przeciwko decyzji o deportacji”. Jej zdaniem „mogą ją wysłać od siebie”. Zasada „najpierw deportacja, potem apelacja” ma być naczelnym środkiem nowej polityki przeciwko nielegalnej imigracji. Do tego jeszcze właściciele mieszkań będą zobowiązani do „sprawdzania najemców”, założenie konta w banku będzie sprawdzane z listą emigrantów, którzy „dopuścili się przestępstwa”, emigranci tymczasowi, chcąc korzystać z usług brytyjskiej służby zdrowia, będą musieli uiścić opłatę, a pobieranie odcisków palców na lotniskach ma stać się jeszcze bardziej powszechne.

Pomysły pani minister są zbieżne z poglądami społeczeństwa. W końcu, jak sama przyznała, „większość ludzi uważa, że ci, którzy przebywają w Wielkiej Brytanii nielegalnie, nie powinni mieć takich samych praw jak pozostali”. To crosbizm w czystej postaci. Theresa May myśli tak samo jak większość społeczeństwa, a reszta nie ma żadnego znaczenia. Nawet jeśli wiadomo, że ta polityka nie będzie działać. Nie tylko ze względu na to, że według Immigration Law Practitioners Association wytworzenie „wrogiego środowiska” w stosunku do części populacji systematycznie będzie rozszerzało się na coraz większą grupę ludzi, ale także, co zauważył sam nieprzejednany wróg emigracji Nigel Farage – „nowe prawo doprowadzi do tego, że kontrola w codziennym życiu zagrozi wolności jednostki”. Gdy jednak dominuje tabloidalna narracja kreowana przez specjalistów od marketingu, polityka również staje się tabloidalna. Jałowa, pusta i przede wszystkim nieskuteczna. Co z tego, że minister spraw wewnętrznych ogłosiła program „zero tolerancji dla nielegalnych”, skoro ewentualna deportacja ponad siedmiuset tysięcy, a jak chcą niektórzy – nawet miliona niezarejestrowanych imigrantów – według szacunków London School of Economics opublikowanych w raporcie „The study into the economic impact of an amnesty for illegal immigrants” zajęłaby Wielkiej Brytanii 34 lata i kosztowała 9 mld funtów?

Z partyjnego punktu widzenia nierealność pomysłu Theresy May nie ma żadnego znaczenia. Rozpoczęła się kampania wyborcza i polityka, zamiast rozwiązywać rzeczywiste problemy realnymi programami, stała się grą pozorów i manipulacji. Nielegalna emigracja – wróg, którego nie da się pokonać, ale z którym można bez końca walczyć – na polu bitwy o głosy to idealny front.

• Widzisz błąd na stronie? Wyślij informację do redakcji.
• Zapisz się do naszego newslettera - najświeższe wiadomości codziennie na Twój e-mail
• Wyślij do znajomego
Open publication - Free publishing - More cooltura
CLWK
blacklemon
Team One
Capital
Kotrak
Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 11:55)
~Mia Lukas:  Mój były chłopak rzucił mnie tydzień temu po tym, jak oska

Ludzie nie potrafią prać (godz. 10:21)
~QqQ: oczywiscie ze jedwabiu lenu i delikatnych materialow nie mozna prac w wysok

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 10:26)
~Zara Šime:  Mój chłopak zostawił mnie dla innej dziewczyny. Desperacko p

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 08:59)
~Barbara Alen:  DR BEN to najlepszy system rzucania zaklęć online przywracający mi

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 17:02)
~Malinka:  Witam. Bardzo proszę o pomoc!!!? Mieszkam z chłopakie

KomunikatyO portaluLudzie portalupl Reklamauk AdvertisingNasz patronatKonkursyNapisz do nasWyślij materiałPartnerzyrss
Copyright 2008 elondyn.co.uk.
Support: It's Done under Epoznan.pl licence. All rights reserved.