prl cooltura
       
Poniedziałek, 18.11.2019 Klaudyny, Romana, Tomasza
| Startuj z nami | Dodaj do ulubionych
Hazardzistka mimo woli
Olga Bończyk
Hazardzistka mimo woli

Rozmawiała Sylwia Milan


ostatnia aktualizacja: 2009/01/17 14:02

OLGA BOŃCZYK powstrzymuje proces starzenia w sposób typowy dla aktorów. Czy do przyjęcia także przez zwykłych śmiertelników?

Czy proces starości psychicznej można zatrzymać albo przynajmniej opóźnić?
Jeśli ktoś zaczyna starzeć się od środka, to widać to na zewnątrz.

Zdecydowanie tak. Myślę, że bardzo łatwo to poznać po parach, między którymi jest duża różnica wieku. Mówię o związkach małżeńskich czy partnerskich, gdzie albo mężczyzna przy kobiecie młodnieje i to widać, albo odwrotnie – on starzeje się przy kimś, kto jest dużo starszy.

Ktoś komuś zabiera energię?

Dokładnie tak. Znam kilka takich par, gdzie mężczyzna, który jest 25 lat starszy, młodzieńczą energią dorównuje młodszej żonie. Ale znam też pary, gdzie jest odwrotnie. Młoda żona emanuje już energią starszej osoby i nawet odnosi się wrażenie, że ciało jej też zaczęło się szybciej starzeć…

Czy takie pary są szczęśliwe?

A dlaczego nie? Jedno z drugim nie ma nic wspólnego.

Jeśli jest źle, to co panią osobiście wyciąga z takiego stanu?

Praca. Do tej pory, muszę przyznać, że to była i jest praca. Ona zawsze się utrzymywała constans, zawsze dawała mi dużo satysfakcji, bardzo dużo poczucia spełnienia i nawet jak kiedyś w moim życiu prywatnym były wichry i burze, to praca była czymś absolutnie stałym i dającym poczucie bezpieczeństwa.

Czy była sytuacja, w której pani postawiła w życiu wszystko na jedną kartę?
Jestem typowym Koziorożcem. Lubię mieć pewność, że każdy kolejny krok jest przemyślany. Ale życie jest życiem. Czasami wbrew sobie muszę złamać tę zasadę i zaryzykować.

Hazardzistka mimo woli?
Troszeczkę tak. Życie wymusza nawet od kobiet męskich decyzji, które są bardzo trudne i nie wiadomo, co jest za drzwiami, które otworzymy. W pewnej chwili dochodzimy do takiego momentu, w którym już wiemy, stoimy przed ścianą i dalej nie można zrobić kroku. Jedyną bronią, warunkiem pójścia dalej, jest zaryzykowanie, żeby te ścianę, która jest przede mną zburzyć i zobaczyć, co jest za nią.

Pani czuje, że ma większy wpływ na życie niż życie na panią?

Ja mam wpływ, zdecydowanie, bo to nie jest tak, że bezwolnie podejmuję decyzje. Także te hazardowe przychodzą w sposób bardzo przemyślany i z głową. Wiem, co robię, nie rzucam się głową naprzód i nie mówię: „Łaaaa, zobaczymy, co będzie, biegnijmy, ahoj przygodo!” Ja mam plan.

On jest od początku, czy powstaje dopiero w sytuacjach ekstremalnych?
Nie wiem, co będzie dalej. Zakładam, że będzie dobrze, chcę żeby było dobrze. Natomiast często jest tak, że dopiero, kiedy zrobię ten krok, okazuje się…

… że pani na tym dobrze wychodzi.
Otóż to. Ale nie zawsze. Czasami jest tak, że te zyski nie są za duże, więc trzeba wypić nawarzone piwo i próbować mimo wszystko iść naprzód. Ale powiem pani, że szczęśliwie, jak dotąd, bilans jest dodatni.

Jakie kolejne drzwi pani wyważy?
Być może, jakieś wywarzę. Może otworzę restaurację z moją przyjaciółką? Jakiś czas temu, pojechałam do Londynu, bo Beata zorganizowała mi czterodniową turę po londyńskich restauracjach. Miałyśmy zrobić rekonesans i zainspirować się tym, co zobaczymy i zjemy.

Czy do Londynu przyjeżdża pani tylko do restauracji?
Nie, to była wyjątkowa sytuacja. Tym razem, mam nadzieję, pojadę do Londynu z powodów artystycznych. Wkrótce zagram tam z Robertem Kudelskim spektakl dla Polonii.

Myślała pani o wyjeździe?

Marzę o domku w Toskanii, gaju oliwnym, pomidorach dojrzewających w słońcu, stole z lnianym obrusem i dzbanem wina, który zawsze będzie czekał na gości. Ale to wszystko nie teraz. Może za 20 lat? Póki co, mam sporo do zrobienia w Polsce.

Pani najważniejsza zawodowa decyzja.
Przeniesienie się z Wrocławia do Warszawy. Miałam 26 lat i był rok 1995.

W latach 90-tych we Wrocławiu nie żyło się źle. Dlaczego się pani przeniosła?
Wówczas już od dziewięciu lat należałam do zespołu Spirituals Singers Band. Mieliśmy spory artystyczny dorobek, nagraliśmy wiele płyt, dostaliśmy chyba wszystkie możliwe nagrody. Poczułam jednak, że ten etap powoli się dla mnie kończy, że chciałabym zacząć rozwijać się w aktorstwie. Wiedziałam, że we Wrocławiu zawsze będę kojarzona z zespołem i to może być moja pułapka. Dobrze się złożyło, bo akurat broniłam pracę magisterską. Kończyłam studia i chciałam sobie otworzyć nowe możliwości. Przeniosłam się do Warszawy, wyszłam za mąż, zmieniłam nazwisko na Bończyk i od tego momentu zaczęłam swoje życie absolutnie od zera. Nikt przecież mnie nie znał.

Odchodzić w najlepszych momentach, żeby wspomnienia były jak najlepsze.
To pani dewiza?

I nie palić mostów. Nie zostawiać po sobie gruzu. To bardzo ważne, by do ludzi, z którymi w przeszłości się pracowało, a którzy mieli bardzo duży wpływ na twój rozwój, mieć pokorę i szacunek. Ja nigdy nie zapomnę tego, czego nauczyłam się w zespole, jak wielkie doświadczenie tam zdobyłam i jak wiele mi ta praca dała.

W jakim miejscu zawodowej drogi jest pani teraz?

Odpowiem przekornie. Jako sześcioletnia dziewczynka marzyłam o tym, by zostać aktorką, śpiewać, stać na scenie, mieć własną widownię.

To u celu na dobrą sprawę była już pani dawno.
Tak. Ja naprawdę spełniłam wszystkie swoje marzenia z dzieciństwa i wszystko to, co dziś robię, co dostaję od życia, to są już bonusy.

Ale nie było czegoś, co się nie udało?

Jasne, na przykład ciągle nie mogę nagrać swojej autorskiej płyty. Chciałabym też zagrać w filmie fabularnym, dostać Oskara.

Faktycznie, skoro istnieje, to dlaczego nie?

Jasne, to jest jakby w moich, już dorosłych marzeniach. Jednocześnie jestem taką osobą, która cieszy się z tego, co ma i nigdy nie zazdrości innym. Nie mam poczucia, że coś koniecznie muszę zrobić lub mieć, bo bez tego będę nikim. Ja już to, co chciałam mieć, dostałam.

Ile osób z pani roku pracuje w zawodzie?

Oj, nie wiem czy jeden procent. Może dwa.

Czy wszechstronne wykształcenie daje większe możliwości w pani branży i większe prawdopodobieństwo, że nie za daleko wypadniemy poza nią?
Proszę pamiętać, że ja mam podwójne wykształcenie. Jestem muzykiem, koncertującą wokalistką i oprócz tego aktorką, występującą w teatrze. Na świecie aktor, gdy idzie do szkoły aktorskiej, uczy się wszystkiego: tańca, śpiewu, aktorstwa, po to, by wchodząc na scenę, miał w orężu wszystkie elementy. To jest gigantyczny warsztat. U nas szkoły dramatyczne uczą zawodu aktorskiego i gdy aktor wykazuje zdolności wokalne, to natychmiast podejrzewany jest o to, że „rozmienia się na drobne”, że powinien wybrać, co jest dla niego ważniejsze. Jest pani pierwszą dziennikarką, która się sama z tego śmieje, a proszę mi wierzyć, niejednokrotnie odpierając te zarzuty, przytaczam nieustannie koronny przykład Barbary Streisand. Nie dość, że genialnie śpiewa, to jest doskonałą aktorką filmową, własną producentką, reżyserką, scenarzystką i Bóg raczy wiedzieć kim jeszcze. Nie sądzę jednak by ktoś odważył się jej zarzucić „rozmieniania się na drobne”.

Z tego się trzeba tłumaczyć?

Tak. Ja to robię. Nieustannie.

Ale chyba publiczności to nie przeszkadza?

Ależ dzięki temu można się poruszać na dwóch płaszczyznach. Jednak wielu aktorów dzisiaj wstydzi się albo nie przyznaje, że mają wykształcenie muzyczne, bo są atakowani, na przykład przez dziennikarzy.

Pani się przegląda w oczach publiczności? Co w nich widać?
W większości sytuacji nie mamy takiego bezpośredniego kontaktu z widownią, nie mówiąc już o filmie, w którym kamera jest jedynym okiem, które na nas patrzy.

Pani w siebie wierzy?
Tak.

Jest osobą silną?

Tak, bardzo. Chociaż z tą wiarą w siebie to jest tak, że dzisiaj już w siebie wierzę. Niestety nie zawsze tak było.

Dobre samopoczucie umacniają sukcesy, a co je pani psuje?
Kompletnie przestaję wierzyć w siebie, kiedy zaczyna się stagnacja, kiedy wszystko stoi w miejscu, niby jest dobrze, ale nie jest. Wtedy tę stagnację staram się burzyć.

• Widzisz błąd na stronie? Wyślij informację do redakcji.
• Zapisz się do naszego newslettera - najświeższe wiadomości codziennie na Twój e-mail
• Wyślij do znajomego
Open publication - Free publishing - More cooltura
CLWK
blacklemon
Team One
Capital
Kotrak
Plaga XXI wieku (godz. 13:36)
~Jacek:  Dorota Maglo dostala dom od cansilu i podnajmuje ludziom pokoje, nie

Plaga XXI wieku (godz. 13:26)
~Jacek:  Dorota Maglo to osoba ktora wpedza ludzi w depresje

Branża motoryzacyjna niepewna przyszłości po Brexicie (godz. 11:57)
~aleksander: upadek przemyslu  motoryzacyjnego w UK

Wielka Brytania najpopularniejszym kierunkiem emigracji Polaków (godz. 11:16)
~aleksander: Koniec masowych wyjazdów Polakow doUK

Tani przewoźnicy zapowiadają wzrost liczby obsługiwanych pasażerów w Polsce (godz. 11:13)
~aleksander: Sytyacja linii lotniczych po wyjściu UK znacznie się skomplikuje

KomunikatyO portaluLudzie portalupl Reklamauk AdvertisingNasz patronatKonkursyNapisz do nasWyślij materiałPartnerzyrss
Copyright 2008 elondyn.co.uk.
Support: It's Done under Epoznan.pl licence. All rights reserved.