prl cooltura
       
Wtorek, 18.06.2019 Elżbiety, Marka, Pauli
| Startuj z nami | Dodaj do ulubionych
Powrót do korzeni
Powrót do korzeni

Radosław Zapałowski


ostatnia aktualizacja: 2013/10/15 06:00

Zjazd Partii Konserwatywnej w Manchesterze zakończył tradycyjny jesienny mityng partyjnych konferencji, przywracając stan politycznej równowagi. Labour wraca na lewą flankę. Torysi skręcają w prawo. Wieloletnia bitwa o mityczne centrum jest skończona.

Od 1997 r. i oszałamiającego zwycięstwa Tony’ego Blaira, który przełamał osiemnastoletnią dominację konserwatystów, na politycznym polu bitwy Wielkiej Brytanii najważniejsze było centrum. To tam wygrywano wybory, a głosem, z którym najbardziej się liczono, została klasa średnia. Tradycyjne konflikty klasowe i spory ideologiczne złożono na ołtarzu postpolityki, której uosobieniem i współtwórcą był Tony Blair. Były lider Partii Pracy wyczuł ducha lat 90., w których największą społeczną akceptację zyskiwała rozmyta centrowość czy nawet mozaika różnych, często wzajemnie się wykluczających opcji światopoglądowych. Tradycyjny podział na lewicę i prawicę miał się skończyć, a idee przestały być zasadami, stając się jedynie narzędziami do prowadzenia polityki. Stanowiący istotę polityki od czasów starożytnej Grecji spór między tymi, którzy domagali się nowego porządku, a tymi, którzy w hierarchicznym układzie zajmowali uprzywilejowane miejsce, został zastąpiony pozornym konfliktem czy też częściej współpracą oświeconych technokratów. Sprawnych menadżerów. Specjalistów i profesjonalistów. Było to zgodne z paradygmatem „końca historii” i sprzyjało konsumpcyjnemu kapitalizmowi. „Trzecia droga”, czyli neoliberalizm z ludzką twarzą, miała być jedyną możliwą ścieżką rozwoju. Podążała nią zarówno New Labour pod przewodnictwem najpierw Blaira, a potem Gordona Browna, jak i torysi, kiedy na ich czele stanął David Cameron.

RED TORY

Cameron został szefem Partii Konserwatywnej po trzecich z rzędu przegranych przez prawicę wyborach. Młody, zdolny i przebojowy miał być konserwatywną wersją Tony’ego Blaira. I przez długi czas był. Syn giełdowego maklera, wyedukowany w Eton i Oxfordzie, oglądający z bliska upadek Johna Majora, a także niepowodzenia Iaina Duncana Smitha oraz Michaela Howarda, zrozumiał, podobnie jak Blair, że w postpolitycznej rzeczywistości kurczowe trzymanie się jednej ideologii nie ma szans powodzenia. I tak jak Blair przesunął Labour z lewej flanki do centrum, mieszając resztki socjalizmu z neoliberalizmem, tak Cameron przesunął torysów z prawej ściany do środka, przekraczając nawet trochę linię centrum, i w wielu kwestiach (szkolnictwo, służba zdrowia) stał się nawet bardziej lewicowy od New Labour. Polityczną Biblią Camerona stała się słynna książka Phillipa Blonda „Red Tory: How Left and Right Have Broken Britain and How We Can Fix It”, która była twórczym rozwinięciem starych koncepcji kanadyjskiej prawicy o lewicowym, progresywnym konserwatyzmie. Lokalizm, ograniczanie wpływów rządu na rzecz samorządów, wspieranie lokalnych społeczności, małego, etycznego biznesu oraz społecznych przedsiębiorstw działających na rzecz wspólnoty, a nie akcjonariuszy lub właścicieli, znalazły się w centralnym punkcie retoryki torysów. Cameron ogłosił, że Partia Konserwatywna nie działa wyłącznie w interesie klasy średniej i najbogatszych, ale także uboższej warstwy społecznej. Zmienił gębę elitarnych konserwatystów, opowiadając się za zwiększeniem wydatków publicznych. Nagle Partia Konserwatywna zaczęła się jawić jako umiarkowana, antydogmatyczna i przyjazna wobec sektora publicznego. Cameron zaczął popierać walkę o zmniejszenie przepaści dzielącej biednych od zamożnych, sprzeciwiać się homofobii oraz opowiadać się za obniżeniem kar dla przestępców (hug a hoodie), a także za legalizacją trawki, dorzucając jeszcze walkę z globalnym ociepleniem (vote blue, go green).

David Cameron zaaplikował torysom polityczny botoks. Ten zakręt nie zachwycił wszystkich członków Partii Konserwatywnej. W opublikowanym w 2009 r. sondażu przeprowadzonym przez Conservative Home 90 proc. z nich nie podobał się pomysł, aby połowa absolwentów szkół średnich kształciła się na uniwersytetach. 41 proc. chciało renegocjacji traktatu członkowskiego z Unią Europejską, a jedna trzecia domagała się prywatyzacji publicznej służby zdrowia. Jednak przez długi czas Cameronowi udawało się trzymać partię w ryzach. Nawet po wygranych przez torysów wyborach. Tak było podczas głosowań w sprawie Unii, jak i w kwestii równouprawnienia małżeństw homoseksualnych. Okazało się jednak, że był to ostatni śpiew „czerwonych torysów”.

PARTIA BANKIERÓW

Rosnący w siłę po prawej stronie brytyjskiej sceny politycznej UKiP, presja tabloidalnej prasy, nie najlepsze sondaże i antyemigracyjna postawa społeczeństwa spowodowały powrót Camerona do konserwatywnych źródeł. I polaryzację brytyjskiej sceny politycznej. Najpierw została zweryfikowana polityka w sprawie wydatków publicznych. Potem wrogiem został chwalony wcześniej sektor publiczny. Wreszcie zamiast przytulać chuliganów, Cameron wziął się za zaostrzanie polityki karnej. Z każdym miesiącem rosła liczba wrogów, z którymi należy walczyć. Od bezrobotnych, przez bezdomnych i nielegalnych emigrantów, a na samotnych matkach kończąc. Wreszcie przyszedł czas na Unię. Przez długi czas Cameronowi udawało się sprawnie manewrować między eurosceptyzmem w kraju i odpowiedzialną polityką europejską za granicą. Do czasu. I chociaż jeszcze w styczniu mówił o tym, że „serce Wielkiej Brytanii bije w Europie”, zaś „referendum byłoby fałszywym wyborem”, to jednak partyjny bunt i presja UKiP spowodowały, że ostatecznie referendum zostało zaplanowane na 2017 r. Podczas konferencji w Manchesterze obraz Partii Konserwatywnej wracającej do swoich korzeni dopełnił się zupełnie. Zamiast zwracać się do społeczeństwa, którego realne dochody cały czas spadają, Cameron wygłosił pean ku czci wielkiego biznesu.

– Uczestniczymy w globalnym wyścigu i wszystkie globalne firmy, które zatrudniają wielu pracowników, mogą mieć swoje siedziby gdziekolwiek. Podejmują decyzje na podstawie stawek podatkowych. Czy Labour potrafi to zrozumieć? – pytał.

I od razu odpowiadał:
– Zysk, tworzenie bogactwa, cięcia podatków, przedsiębiorczość – to nie są słowa toksyczne ani elitarne (...). To nie rząd tworzy miejsca pracy, lecz firmy.

Za tak politycznie niebezpiecznym przemówieniem przemawiają dwa fakty. Pierwszy – ponad połowa dotacji na rzecz Partii Konserwatywnej płynie z City (w 2005 r. stanowiły one tylko 25 proc. przychodów partyjnych), drugi – próba przedstawienia Eda Milibanda jako nieprzyjaciela przedsiębiorstw, wolnego handlu i biznesu. Ukazanie torysów jako partii przyjaznej firmom i piętnowanie laburzystów jako zwolenników kontroli państwa i administracyjnych nakazów. Do tego jeszcze pięć lat budżetowych cięć, ulgi podatkowe dla małżeństw, z których najbardziej korzystają emeryci (jedynie 15 proc. małżeństw w wieku przedemerytalnym otrzymuje świadczenia), jeszcze więcej planów walki z bezrobociem w stylu amerykańskim (ograniczanie świadczeń dla młodych) i wycofanie się Wielkiej Brytanii z Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, żeby brytyjski rząd mógł deportować obcokrajowców bez komplikacji. To polityka w stylu retro, jak tweedowe marynarki. Podobnie jak straszenie „marksizmem w stylu Roberta Mugabe”, „czerwonym Edem” i „walką klas”. Konferencja Partii Konserwatywnej była lustrzanym odbiciem zjazdu laburzystów w Brighton. Jasnym zdefiniowaniem polityki partyjnej i symbolicznym porzuceniem mitycznego centrum.

Ta drastyczna polaryzacja brytyjskiej sceny politycznej ma dobre strony. Po dwudziestu latach dominacji postpolityki i mało istotnych głosowań między centrum a centrum obserwujemy powrót demokracji – realnych wyborów między różnymi ideologiamii wizjami państwa.

• Widzisz błąd na stronie? Wyślij informację do redakcji.
• Zapisz się do naszego newslettera - najświeższe wiadomości codziennie na Twój e-mail
• Wyślij do znajomego
Open publication - Free publishing - More cooltura
CLWK
blacklemon
Team One
Capital
Kotrak
Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 08:59)
~Barbara Alen:  DR BEN to najlepszy system rzucania zaklęć online przywracający mi

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 17:02)
~Malinka:  Witam. Bardzo proszę o pomoc!!!? Mieszkam z chłopakie

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 08:53)
~Ana David: Dziękuję Dr Isikolo za pomoc Nazywam się Ana Dawid. Z szacun

Najstarszy zawód na... Wyspach (godz. 02:00)
~Śmierć Munika:

Wielka Brytania najpopularniejszym kierunkiem emigracji Polaków (godz. 23:54)
~floral dresses lucy rose lyrics:

KomunikatyO portaluLudzie portalupl Reklamauk AdvertisingNasz patronatKonkursyNapisz do nasWyślij materiałPartnerzyrss
Copyright 2008 elondyn.co.uk.
Support: It's Done under Epoznan.pl licence. All rights reserved.