prl cooltura
       
Niedziela, 29.03.2020 Marka, Wiktoryny, Zenona
| Startuj z nami | Dodaj do ulubionych
Gorące lato na Wyspach
Gorące lato na Wyspach

Radosław Zapałowski


ostatnia aktualizacja: 2013/06/20 06:00

Synoptycy przewidują, że latem Wielką Brytanię nawiedzą deszcze i wichury. Brytyjskie media czeka jednak newsowa burza. Potok wiadomości napłynie z pałacu Buckingham. I będzie gorąco jak w piekle.

Wnioskując na podstawie grudniowego marca, styczniowego kwietnia i listopadowego maja, większość mieszkańców Wielkiej Brytanii zakłada, że tegoroczne lato rozpłynie się w gęstej mgle zeszłego roku. Niebo znów będzie miało kolor ciemnego siniaka i bezlitośnie przez kilka tygodni będzie zrzucało na wszystkich i wszystko zimną wodę. Budząc się rano i rozsuwając zasłony, wszyscy będziemy czuli się jak więźniowie w jakiejś antyutopijnej satyrze. A nawet gorzej. Obudzimy się w środku czechosłowackiej monochromatycznej kreskówki opowiadającej o przebudzeniu w więzieniu. Świat zewnętrzny będzie oświetlony słabą, szarą poświatą promieniowania ledwo wydobywającego się ze stratosfery. I wszędzie będzie woda. Tony wody. Jak na planecie ślimaków. Albo jak w Szkocji. Tego lata, podobnie jak w zeszłym roku, wszyscy będziemy Szkotami. W końcu – parafrazując Jeremy’ego Paxmana – to jest Wielka Brytania, oczywiste jest, że będzie lało. Czego innego możemy się spodziewać?

W tym roku jednak lato na Wyspach, bez względu na pogodę, będzie gorące. Apokaliptyczne. Czeka nas niemal biblijny potop wiadomości. Coroczna letnia ogórkowa newsowa mizeria zamieni się w gęstą, gorącą ogórkową zupę serwowaną przez brytyjskie media dwadzieścia cztery godziny na dobę. A wszystko za sprawą księcia Wilhelma Artura Filipa Ludwika Mountbatten-Windsora oraz księżnej Catherine Elizabeth Mountbatten-Windsor, z domu Middleton, i spodziewanych narodzin ich dziecka. Brytyjskiego następcy tronu.

Panda Watch!

Podgrzewanie atmosfery już się zaczęło. Rosnący brzuch księżnej Catherine zdobi okładki brytyjskich tabloidów średnio raz na trzy dni. Magazyn dla praczek „Hello!” dwa tygodnie temu umieścił na okładce zdjęcie brzuchatej, uśmiechniętej Middleton z podpisem: „Uśmiech, który pokazuje, że jest gotowa do bycia mamą”. To dziennikarstwo połączone z psychologią i znajomością mikroekspresji na poziomie Paula Emana – guru analizy mowy ciała. Bo w końcu skąd wiadomo, że uśmiech na twarzy Middleton nie pojawił się na myśl o herbatce albo gorącej kąpieli w pianie? To jednak jedynie przedsmak tego, co nas czeka.

Zwiastun nowej serialowej serii „Dynastii Kiepskich” – opery mydlanej opowiadającej o perypetiach rodziny Windsorów. Jak przystało na pożądaną telenowelę, wątki stale się mieszają, a serial czerpie pełnymi garściami z różnych gatunków filmowych i telewizyjnych. Oglądaliśmy już windsorową adaptację „Pięknej i bestii” (ślub Diany z Karolem), „Och Karol!” (romans księcia z Kamilą), „Niewiernej” (romans Diany z Al Fayedem), „Gwiezdnych wojen” (konflikt między Dianą i Elżbietą), „Szybkich i wściekłych” (pościg paprazzich za Dianą i jej kochankiem), „Jasia Fasoli” (wszystko, co związane z księciem Karolem), „Bonda” (królowa podczas olimpiady), „Kac Vegas” (Harry trzymający w garści królewskie klejnoty) i wiele innych. Teraz przyszła kolej na „Anchormana” – komedię, która znacznie lepiej oddaje ducha współczesnego dziennikarstwa niż uwielbiany przez krytyków „Newsroom” Sorkina. W „Anchormanie” Brian Fantana (Paul Rudd) zostaje wysłany do zoo, aby relacjonować narodziny pandy. „Panda Watch!” – krzyczy rozentuzjazmowany Fantana – „Relacjonowałem już wiele niezwykle poważnych wydarzeń, ale jak dotąd nic tak doniosłego”. I dziś brytyjskie media również są na posterunku (Panda Watch!) w oczekiwaniu na narodziny Windsora lub Windsorki i, podobnie jak Fantana („głupia panda!”), powoli tracą cierpliwość, popadając we frustrację ze względu na to, że akcja windsorowego serialu zwolniła i utkwiła w martwym punkcie. Dlatego kiedy w końcu dojdzie do oczekiwanego porodu, reakcja będzie hiperboliczna.

Dzieciocelebrytyzm

W królewskich rodach dzieci rodziły się już w przeszłości, ale nigdy w czasach, kiedy media mają bezwstydną obsesję związaną z rodzicielstwem, dziećmi, ciążą, modą, modą ciążową, celebrytami, celebrytkami w ciąży, celebrytmamami, celebrytkami z obsesją na punkcie wagi, celebrytmamami z obsesją na punkcie odzyskania kształtu i wagi patyka po przebytej ciąży, znalezieniem następczyni księżnej Diany, blogami, blogami o dzieciach, blogami mam, blogami o mamach, blogami o odchudzaniu, blogami o odchudzaniu po przebytej ciąży. Dziecko księcia Wilhelma Artura Filipa Ludwika Mountbatten-Windsora oraz księżnej Catherine Elizabeth Mountbatten-Windsor, z domu Middleton, pojawi się na świecie w idealnym momencie, gdy dzieciocentryczność i celebrytoza wspólnie tworzą medialną narrację. A do tego jeszcze powszechnie i słusznie uważa się, że William i Kate uratowali monarchię przed społeczną znieczulicą i konstatacją o tym, że brytyjska koronowana głowa pozbawiona jest jakichkolwiek wpływów i znaczenia, niesprawiedliwa, elitarna, antydemokratyczna i jest reliktem epoki imperialnej. Dewaluuje system parlamentarny, a także jest źródłem etnicznej, społecznej oraz płciowej dyskryminacji. I za dużo kosztuje.

William i Kate na wszelki wypadek, zamiast chować głowy w piasek, zdobią sobą wszystkie pisma brukowe nad Tamizą, wychodząc ze słusznego założenia, że ewentualne medialne szpile są mniej bolesne niż ścięcie koronowanej głowy republikańskim toporem. Po co lądować na śmietniku historii, skoro można wygodnie rozłożyć się na medialnym gnojowisku, stając się nawozem dla prasy brukowej? Zwłaszcza że nad resztą społeczeństwa mają tę przewagę, iż w czytaniu tabloidów prawdopodobnie wyręcza ich cały sztab zatrudnionych do tego dworzan, którzy dla książęcej pary przygotowują krótkie notki pozbawione błędów językowych, stylistycznych oraz idiotyzmów. Reszta z nas nie ma takich możliwości. Dlatego musimy się męczyć, czytając rozważania o wyborze imienia, wózka, tapety w dziecięcym pokoju oraz edukacyjnych zabawek.

Być jak Beckham

Stwierdzenie, że współczesne media są całkowicie obłąkane, jeśli chodzi o kwestię macierzyństwa, to banał. Gorzej, kiedy to szaleństwo przenosi się drogą tabloidową na rządzących. Jo Swinson – ministerka w rządzie Davida Camerona ds. równouprawnienia – ogłosiła niedawno, że służby medyczne mają być przygotowane do niesienia pomocy świeżo upieczonym matkom. Nie w kwestii nieprzespanych nocy, frustracji związanej ze stratą życia towarzyskiego ani paraliżującym strachem, że wszystko, co robią, może być niebezpieczne bądź szkodliwe dla noworodka, ale w kwestii sylwetki. Brytyjska służba zdrowia ma za zadanie zrobić wszystko, żeby mamy nie czuły przygnębienia, że trzy tygodnie po porodzie wciąż nie osiągnęły kształtu i wagi Victorii Beckham.

– To bardzo ważne, aby młode matki swoją uwagę i energię skupiały na dziecku, a nie na tym, żeby jak najszybciej wcisnąć się w swoje stare dżinsy – ogłosiła ministerka Swinson, udowadniając, że taśmowo produkowane przez brukowce artykuły o odchudzaniu i zrzucaniu wagi po porodzie są czytane z namaszczeniem i brane na poważnie nie tylko przez praczki, kucharki, budowlańców i mieszkających na Wyspach Polaków, ale także przez konserwatywno-liberalny brytyjski rząd. Swinson wpadła w tę samą pułapkę co wszyscy ci, którzy zbyt dużą ilość czasu spędzają na absorbowaniu wiadomości – myląc fantazmaty i problemy urojone w głowach redaktorów „Daily Mail” z rzeczywistymi problemami brytyjskiego społeczeństwa.

Dramat polega jednak na tym, że nikt nie jest już w stanie wyrwać się z tego brukowego kręgu nonsensów. I tak królewski bobas zostanie złożony w ofierze na ołtarzu współczesności w imię nienawidzącego siebie i autodestrukcyjnego dziennikarstwa, zaś reszta z nas będzie się temu przyglądać, gdyż pochmurne deszczowe lato na Wyspach nie da możliwości ucieczki od telewizora, internetu i gazet.

• Widzisz błąd na stronie? Wyślij informację do redakcji.
• Zapisz się do naszego newslettera - najświeższe wiadomości codziennie na Twój e-mail
• Wyślij do znajomego
 ~mol ksiazkowy: ...czy ksiazek - stary wynalazek, ale wciaz w obiegu, zapewniam ;-).
odpowiedz
Open publication - Free publishing - More cooltura
CLWK
blacklemon
Team One
Capital
Kotrak
Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 12:30)
~Marta Leon:  ŁAŁ!! To jest najwspanialsza rzecz, jakiej kiedykolwiek doświadczy

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 22:00)
~Doretta: O MÓJ BOŻE!!! To z pewnością szokujące i prawdziwe świadectwo

Chelsea dostała zgodę na modernizację stadionu (godz. 09:32)
~Emil: Dobra wiadomość

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 12:41)
~Jana Alois:  Nie chciałem rozwodu, ponieważ bardzo kocham mojego męża i nie ch

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 05:03)
~JEFF: Moja rodzina jest bardzo szczęśliwa, że ​​jesteśmy teraz razem

KomunikatyO portaluLudzie portalupl Reklamauk AdvertisingNasz patronatKonkursyNapisz do nasWyślij materiałPartnerzyrss
Copyright 2008 elondyn.co.uk.
Support: It's Done under Epoznan.pl licence. All rights reserved.