prl cooltura
       
Poniedziałek, 22.07.2019 Magdaleny, Mileny, Wawrzyńca
| Startuj z nami | Dodaj do ulubionych
Forex forever!
Forex forever!

Piotr Dobroniak


ostatnia aktualizacja: 2012/12/02 05:36

Największy rynek na świecie. Walutami na nim obracają setki tysięcy ludzi. Codziennie wykonuje się tu setki milionów operacji. Obroty dzienne liczone są w bilionach dolarów amerykańskich. Pomimo wielkiej popularności i legend o wysokich zarobkach inwestorów do grona foreksowych zwycięzców zalicza się raptem kilkanaście procent graczy. Gdzieś tam, pomiędzy wykresami, jest płynna granica pomiędzy arytmetyką a psychologią.

»Realnych pieniędzy jest na rynku obrotu walutami (Foreign Exchange – Forex) o wiele mniej. Wszystko przez wysokie lewarowanie zaangażowanej w transakcje gotówki, czyli zwykłą dźwignię finansową. Pozwala to na uzyskanie z każdego włożonego w Forex funta nawet kilkuset funtów, którymi możemy obracać na rynku. Praktycznie 24 h na dobę, przez pięć dni w tygodniu. Od lat 70. ubiegłego wieku.

Są na rynku gracze, którzy pamiętają, kiedy na walutach grało się, używając jeszcze papieru. Teraz wystarczy komputer, trochę wolnej gotówki i wiara w zwycięstwo. A ono przychodzi zawsze. Beneficjentów zwycięstwa jest jednak niewielu.

Sławek

Lat trzydzieści pięć. Przedsiębiorca. Na Foreksie od dwóch lat.

– To jest dodatkowy pieniądz. Nie traktuję tego jako głównego źródła utrzymania. Forex to nie jest stała praca ze stałą pensją.

– Na początku używałem programów demo. Miało to kilka etapów. Myślałem, że wszystko wiem, ale nie potrafiłem zarządzać ryzykiem. Straciłem na początku trochę pieniędzy. Potem wróciłem do konta demo.

– Teraz znowu gram, stawiając prawdziwe pieniądze, jednak jestem mądrzejszy. Nauczyłem się zarządzać ryzykiem. Zarabiam adekwatnie do tego, co włożyłem.

– To nie jest tak, że włożysz dwa tysiące funtów i będziesz sobie zarabiał tygodniowo np. czterysta funtów i kilkanaście tysięcy w ciągu roku. Tak to nie działa.

– Nie staniesz się milionerem w ciągu tygodnia. Na początku kusiło mnie, żeby zainwestować więcej pieniędzy i wygrywać więcej.

– Jeżeli będziesz miał pięćdziesiąt tysięcy funtów gotówki i zarobisz drugie pięćdziesiąt tysięcy funtów w ciągu roku, to jesteś w stanie się utrzymać i to jest realne. Ale jeżeli włożysz dwa tysiące i po roku wyciągniesz drugie dwa, to się oczywiście nie utrzymasz.

– Oczywiście jakbym miał więcej gotówki, to jak najbardziej jest to dobry sposób na życie.

– Słyszałem o ludziach, którzy przegrywali fortunę, ale wiem, że to jest złe zarządzanie ryzykiem, brak cierpliwości i panika.

– Teraz ograniczam swój czas na Foreksie do minimum, dlatego nie nudzi mi się gra na tym rynku. Oczywiście od czasu do czasu podglądam, co tam się dzieje. Sprawdzam, jak mi się pokazują sygnały; kiedy mogę wejść w trade, wtedy wchodzę.

Andrzej

Około czterdziestki. Menedżer w jednej z londyńskich korporacji. Foreksem interesuje się od dwóch lat.

– Nie powinienem mówić, że inwestuję na Foreksie. Dla mnie wcześniej istniała tylko giełda, ale ktoś mi podpowiedział, że na Foreksie są do zarobienia prawdziwe pieniądze. Nie gram stale na rynkach walutowych. Teraz bardziej obserwuję, uczę się, próbuję różnych taktyk, robię w międzyczasie różne kursy.

– Przeważnie ryzykujesz 1 proc. kapitału. Żeby zagrać, musisz mieć dziesięć tysięcy funtów kapitału, który teoretycznie jest do straty. Ryzyko to sto funtów. Sto funtów to przy średnich platformach, które są dostępne w tej chwili, jeśli grasz na spredach, funt za punkt. Biorąc pod uwagę wahania walut w ciągu dnia, masz sto funtów dziennie.

– Gram na jednej platformie, są to realne pieniądze. Wirtualnymi pieniędzmi można się tylko pobawić.

– Była jedna platforma, na której można było już grać 20 penów za punkt, i to było dobre. Bo maksymalne ryzyko to było 20 funtów, ale platforma zbankrutowała.

– Powiem szczerze, że tutaj są duże możliwości. Jest tych platform trochę, są rozbudowane, są różne formy grania.

– Hazard zawsze kusi. Kiedy zaczyna się stosować własne metody, zaczyna się kombinować.

– Przede wszystkim ważna jest systematyka, konsekwencja i nieuleganie emocjom. Jeżeli emocje biorą górę, rynek od razu cię pokarze. Tu nie ma szybkich pieniędzy.

Greg

Greg Biernacki. Trzy dekady z haczykiem „na tych łez padole”. Jako jedyny godzi się na występowanie pod własnym nazwiskiem. Weteran rynków walutowych – działa na nich przeszło dziesięć lat. Jest inwestorem oraz uczy inwestować ludzi na Foreksie.

– Kiedyś każdy w Polsce chciał być maklerem i robić pieniądze, większość straciła, ale giełda tak naprawdę poszła niesamowicie do góry. Czyli jeśli wiedziałbyś, jak to robić, zarobiłbyś furę kasy. Niestety, większość nie wiedziała.

– Milionerem na Foreksie można stać się z takim samym prawdopodobieństwem, jak grając na automatach w Las Vegas. Taka sama zasada. Nie można liczyć na to, że staniesz się bogaczem na Foreksie w ciągu kilku dni.

– Dla mnie jest to najszybszy sposób na zarabianie, natomiast w dalszym ciągu jest to proces powolny, jest to biznes. To jest oparte na zarządzaniu ryzykiem.

– Ja wszystko liczę na Foreksie jako ryzyko. Każdy trade traktuję jako oddzielny biznes. Jeżeli określam swoje ryzyko na 2 proc. i tracę te 2 proc., to się z tego wycofuję.

– Większość osób wie o ryzyku, ale stawiają za małe „stop-lossy” albo nie stawiają ich w ogóle. Albo robią tzw. „mental stop-lossy” i myślą wtedy: „Jak stracę te dwieście funtów, to wyłączę ten trade i będzie OK”, a potem tego nie wyłączają i opowiadają wielkie historie o zmowie na giełdzie, że broker chce ukraść ich pieniądze. To są bzdury.

– Forex jest największym rynkiem na świecie i nawet rządy wielkich krajów nie są w stanie go kontrolować. Mogą oczywiście przez kilka dni kontrolować go np. poprzez jakiegoś „newsa”, ale nie mogą wpływać na zmianę cen w naturalny sposób.

– Jest to bezpieczny rynek, jeśli jesteś przygotowany, żeby się nim posługiwać. Zanim pilot wsiądzie za stery samolotu ponaddźwiękowego, spędza lata, żeby się tego nauczyć. Przechodzi wiele symulowanych wypadków, poprawia się i dopiero wtedy lata. Potem działa już intuicyjnie. Nie musi myśleć, co robi. On po prostu wie, co robi. Tak samo jest z graczami na Foreksie.

– 80 proc. sukcesu tkwi w naszym podejściu do tego rynku. Forex jest napędzany przez chciwość, strach, przez nasze problemy. Wielu ludzi nie widzi prawdy na wykresach, tylko to, co chcą widzieć, i tu jest największy problem – z psychologią.

– Każdy z nas ma inne wierzenia na temat pieniędzy i te wierzenia będą reprezentować nasze wyniki na Foreksie. Ludzie chcą być bogaci z różnych powodów. Jedni chcą być wolni finansowo, żeby pomagać innym, a niektórzy chcą być bogaci tylko dlatego, żeby nie być biednymi. Czyli oni nie zbliżają się do celu, tylko oddalają się od tego, czego nie chcą. W momencie kiedy zaczną zarabiać na Foreksie, tracą motywację i zaczynają popełniać błędy, a w efekcie przegrywać.

– Forex jest superprecyzyjnym biznesem. Przede wszystkim trzeba chronić kapitał. To jest jedna z podstawowych zasad. Musimy pamiętać, że będziemy mylić się dziesiątki, jeśli nie tysiące razy, jednak musimy mimo wszystko wygrywać. Możemy przegrać 70 razy, ale wygrać 30 razy i te 30 proc. może nas zrobić bogatszymi, niż byliśmy.

– Jak zaczynam kogoś uczyć grać na Foreksie, to pierwsze zajęcia, nawet kilka pierwszych, poświęcam na naukę zarządzania ryzykiem.

– Można samemu nauczyć się Foreksu, bo jest wiele wiedzy darmowej. Trzeba niestety wybrać, która jest wartościowa, a która nie.

– Wygrana nie zależy od tego, ile razy naciśniesz „sell”. To właśnie różni młodego gracza od starego. Stary klika 2-3 razy w miesiącu. Młody robi to za często. Wtedy zarabia tylko broker.

– To jest moje główne źródło dochodów. Zaczynałem od zera z myślą, że każdy może na Foreksie wygrywać. Zasypiałem z laptopem w łóżku, budziłem się co pół godziny, przegrywałem mnóstwo kasy.

Dopóki nie nabrałem do tego dystansu, dopóki nie uporządkowałem swoich wierzeń na temat pieniędzy i nie przeszedłem wielu szkoleń. Właściwie nigdy nie przestałem się szkolić. Także sam prowadzę szkolenia. To też pomaga.

Adam

Osiągnął wiek chrystusowy. Ma kilka tytułów magisterskich plus rozbabrany doktorat na jednym z uniwersytetów europejskich. Szykuje się na wejście na realny rynek. Na razie testuje foreksowe programy demo.

– Dla mnie to możliwość powiększania kapitału o określony procent, od 100 proc. strat do 50 proc. zysku rocznie. Ale oczywiście górna granica jest dość płynna i zależy od umiejętności.

– Piękne jest to, że po osiągnięciu wprawy możliwa jest praca zdalna z każdego miejsca na świecie.

– Forex daje absolutną niezależność od systemów podatkowych, przepisów prawnych, ustaw, regulacji i układów politycznych. Można płacić podatki np. w dowolnym kraju UE.

– Umożliwia bycie sobie sterem i okrętem. Szefem jestem ja sam.

– System jest nieprzewidywalny, ale wielokrotnie udowodniono, że działa na zasadach prawdopodobieństwa. Wiele osób na świecie zdołało się tego nauczyć. Po opanowaniu określonych umiejętności ode mnie zależy czas pracy, wysokość moich zarobków, sposób podejścia do pracy. Cała ideologia pracy spoczywa na mnie i jest moim tworem.

– Forex stanowi fascynujące wyzwanie psychologiczne. Stanowi doskonałe pole do popisu dla matematycznych, analitycznych umysłów.

– Moim celem są zyski na poziomie 30 proc. rocznie. Stałe przeciętne zyski. Nie wiem, jak długo wytrwam, ale jeśli będę się tym zajmował np. 10-15 lat, osiągając swoje 30 proc., będę miał dużo pieniędzy. To wynika z obliczeń. Wierzę tylko w 30 proc. Wiem, że jest to realne. Myślenie o fortunie odkładam na za 10 lat.

– Czytam książki psychologiczne, czytam książki o systemach gry, tworzę własne systemy, testuję systemy innych i moje własne na symulatorze z przyspieszonym czasem, po to by określić statystycznie, jakiego rzędu zwroty daje system. Testuję systemy na demo w czasie realnym. Gdy system daje zwroty, zaczynam grać, ryzykując 2 proc. kapitału przy każdym wejściu na minikoncie za 1000 zł.

– Pytanie polega dla mnie na tym, czy będę w stanie opanować określone umiejętności, a nie czy jest możliwe, żeby się z tego utrzymać. To, że jest to ogólnie możliwe, jest faktem.

– Forex jest też areną psychologicznych gier ludzkich, które są ciekawe do obserwowania. Jest również niezwykłym zjawiskiem, w którym widać wyraźnie powtarzalność sekretnej geometrii i fraktali.

– Jestem w trakcie testowania dwóch systemów. Jeden jest mój własny, inny zaczerpnięty od kogoś. Testuję oba na demo w czasie realnym. Oba przynosiły zyski w symulatorze przy ok. 500 wejściach.

Paweł

Na polskiej giełdzie grał jeszcze pierwszą edycją akcji Universalu. Skończył Wyższą Szkołę Bankową. O giełdzie wie wszystko. Rynek walutowy to dla niego morze możliwości. Pracuje w banku.

– Ten rynek jest ogromny. Tak, gram tam, ale nie opuszczam rynku akcji.

– Wygrywam na Foreksie i nie używam czarów. Dla mnie jest to zwykłe ryzyko inwestycyjne i jego oszacowanie. Tutaj jest tak samo jak na akcjach. Jedna informacja potrafi przemielić rynek i wyprodukować setki bankrutów oraz kilku bogaczy.

– Słyszałem o tych wszystkich szkoleniach i jeśli ktoś lubi wydawać na to pieniądze, to jego sprawa. Ja opieram swoją wiedzę na tym, czego nauczyłem się po pierwsze w pracy na giełdzie, potem są szkolenia z coraz to nowych produktów finansowych i inwestycyjnych, no gdzieś tam podbudowa akademicka.

– Nie, nie są to dla mnie czary. Po prostu jestem wykształcony w tym zawodzie i to lubię. Czary to dla mnie to, jak to się dzieje, że jak włączę wtyczkę do kontaktu, to działa mój komputer. Dla elektryka pewnie to jest normalka. Ale ja nie zabieram się za naprawę urządzeń i nie polecam, żeby elektryk zaczynał grać narzędziami finansowymi. Taki przykład.

– Teraz jest Forex. Kiedyś była giełda. Moda jak moda. Kolejny produkt, na którym muszą zarobić banki. Przypominam, że ponad rok temu na różnicach kursów traciły duże przedsiębiorstwa. Zrobiła się haja i teraz drenuje się kieszenie mniejszych graczy. Jakoś się kręci. Czy grasz, czy przegrasz – zarabia broker.

Piotr

W kwiecie wieku. Bez nałogów, bez problemów, bez pieniędzy. Kilka napisanych prac dyplomowych na koniec studiów, kilka nienapisanych doktoratów. Jest przy kasie dwunastego każdego miesiąca.

– Może kiedyś zainwestuję. Najpierw trzeba mieć co.

– Dla mnie to zwykły hazard. To, że ktoś wygrywa w Monopol i buduje dużo domów na planszy, nie oznacza, że będzie w świecie rzeczywistym landlordem.

– Jeśli grałbym na Foreksie, to raczej przez kogoś. To znaczy dałbym mu pieniądze, niech gra.

– Oczywiście musiałbym komuś takiemu ufać i na tyle go lubić, żeby nie mieć pretensji do niego, że wszystko przegrałem.

• Widzisz błąd na stronie? Wyślij informację do redakcji.
• Zapisz się do naszego newslettera - najświeższe wiadomości codziennie na Twój e-mail
• Wyślij do znajomego
Open publication - Free publishing - More cooltura
CLWK
blacklemon
Team One
Capital
Kotrak
Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 13:58)
~Antonia Filip:  Jestem bardzo zaskoczony cudownymi doświadczeniami i cudami DR ISIKO

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 12:53)
~Nora Zvonimir:   Nazywam się Nora Zvonimir, jestem tu, aby podzielić się świ

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 12:50)
~Nora Zvonimir:   Nazywam się Nora Zvonimir, jestem tu, aby podzielić się świ

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 12:49)
~Nora Zvonimir:  Nazywam się Nora Zvonimir, jestem tu, aby podzielić się świadectw

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 09:53)
~Franka Mauro:  To najwspanialsza rzecz, jakiej kiedykolwiek doświadczyłem w swoim

KomunikatyO portaluLudzie portalupl Reklamauk AdvertisingNasz patronatKonkursyNapisz do nasWyślij materiałPartnerzyrss
Copyright 2008 elondyn.co.uk.
Support: It's Done under Epoznan.pl licence. All rights reserved.