prl cooltura
       
Sobota, 19.10.2019 Michaliny, Michała, Piotra
| Startuj z nami | Dodaj do ulubionych
Kryzys serca, nie rozumu
Kryzys serca, nie rozumu

Rozmawiała Sylwia Milan


ostatnia aktualizacja: 2008/12/31 15:05

Polityka najpierw zmienia polityków, potem dziennikarzy, a na samym końcu rzeczywistość. Czy poseł TADEUSZ CYMAŃSKI, jedna z najbardziej rozpoznawalnych twarzy polskiej prawicy, zgodzi się z tą tezą?

Dla kogo jest polityka? Dla młodych czy doświadczonych?
Jestem przeciwko temu, by w polityce ciągle tkwili ludzie starzy. Ten pogląd mam zamiar utrzymywać do 60. roku życia. Wtedy go zmienię, bo już nie będę młody i powiem, że starych jest za mało (śmieje się). A tak na poważnie, to musimy najpierw ustalić definicję człowieka młodego.

Umówmy się, że 40 lat to w polityce jeszcze osoba młoda.
O, cudownie, bardzo mi miło, dziękuję pani, ja mam 53. Po śmierci Breżniewa dyskutowano, czy następcą ma być Andropow czy Czernienko. Mówili: „Towarzysze musimy się zdecydować: albo towarzysz Czernienko lat 82, albo towarzysz Andropow lat 86, a więc wybierajmy – młodość albo doświadczenie”. Sam wspominam wczesną młodość z niestygnącym zachwytem i wydaje mi się, że w tym czasie są dwa silne motywy działania. Cudowny jest idealizm i gotowość do ofiar. Młodzi zawsze byli i są romantyczni, wierzą w miłość, zachwycają się światem, nie mają jeszcze w sobie kunktatorstwa. To wspaniałe i tego bym życzył, ale obawiam się czego innego.

A mianowicie?
Młodzi padają ofiarą pewnych zmian cywilizacyjnych, kultu sukcesu, konkurencji, tzw. wyścigu szczurów. Oczywiście to nie wyklucza istnienia przymiotów, o których powiedziałem, ale połączenie tych spraw jest bardzo trudne. Każdy z nas jest trochę próżny. Mamy swoje ambicje, to zrozumiałe, ale bardzo niedobrze, gdy serce młodego człowieka jest zdominowane chęcią zrobienia kariery, wtedy ideały często stają się kamuflażem i pretekstem.

Dlaczego uważa pan, że młodzi są bardziej podatni na demony chciwości?

To nie jest tylko kwestia wieku, bardziej cech osobowych i doświadczenia. Niemniej często spotykam bardzo cyniczne i bezwzględne postawy – byle do przodu, byle łokciami, byle do kariery. Na szczęście są też i inni ludzie, warto o tym pamiętać. Wśród młodych takich nie brakuje.

Patrząc na wiek polityków, którym stawiane są zarzuty korupcji, pańska teza nie znajduje potwierdzenia. Głodnych kariery widać w każdym wieku.
To już problem dla wyborców. Nie ma gotowych recept, oni decydując o poparciu, dokonują ostatecznej weryfikacji. Nikt nie jest w stanie prześwietlić naszych intencji, dopiero praktyka to weryfikuje, często nawet bardzo brutalnie.

Czy dla ideowości jest dziś miejsce w polityce?

To jest trochę jak w piosence : „Bo bez marzycieli świat by sobie strzelił w łeb”. Nie wolno wątpić w wartości, warto o nie walczyć i dla nich żyć.

Panu się udaje?

Wie pani o tym, że najtrudniej pokonać siebie. Dlatego zmagam się ze swoimi słabościami, z różnym skutkiem. Myślę, że trochę się zmieniłem i chyba nie jestem już taki jak przed laty. Polityka mnie w jakimś sensie zmieniła, odarła ze złudzeń, że jest coś głębszego, a nie tylko władza i chęć dominacji. Na szczęście ocaliłem pewien potencjał wiary. Spotykam ludzi wrażliwych społecznie, chociaż znakiem dzisiejszych czasów i tym samym polityki, jest kryzys serca, a nie rozumu. Rozum i rozwój ma się bardzo dobrze, problem z wrażliwością, wyobraźnią, otwarciem się na innych ludzi.

Czy jako poseł, osiąga pan stawiane sobie cele?

Wielkie słowa. Osiąganie celów to trudniejsza sprawa, bo po pierwsze trzeba przekonać własną partię, po drugie ta partia musi być u władzy, bo w opozycji to sobie można proponować.

Polityk z powołania jest jak ksiądz, powinien walczyć do końca.

Mój dziadek powiedział mi bardzo mądrą rzecz, że sens działania polega na walce, a nie na zwycięstwach. Owszem, jeśli po długich staraniach z pomocą opatrzności coś się wygra, osiągnie, zmieni, to dobrze.

To filozofia niegłupia, ale wyborców raczej nie przekona. Trzeba mieć sukcesy, przynajmniej drobne.
Widzę sens i uważam, że jakiś wpływ miałem. Natomiast gorzka nuta polega na tym, że mechanizmy, funkcjonujące w polityce, sprawiają, że poseł jako jednostka może dużo mniej, niż się powszechnie uważa. Ludzie mówią: „No to co wy robicie w tej Warszawie? Zmieńcie to. Niech pan powie panie pośle, niech pan to zmieni”. Tak patrzy człowiek. A tutaj w Warszawie poseł jest tylko trybikiem, ważnym, to prawda, ale tylko trybikiem w potężnej machinie. Trzeba być cierpliwym i dzielnym jak w starej maksymie.

Której?
Człowiek cierpliwy wart więcej niźli bohater. Trzeba to udowadniać na każdym kroku. A ten, który pokonał siebie, jest jak zdobywca miast. W „Księdze Przysłów” cierpliwość i pokonanie siebie jest wyżej podniesione niż bohaterstwo. Widzi pani, u nas pomniki ma wielu bohaterów, natomiast człowiek cierpliwy i bezimienny, raczej rzadko.

Czy w Polsce władza jest silna czy słaba?

Raczej słaba, bo nie budzi respektu.

Kiedy będzie silna?

Dobre pytanie. To nie jest takie łatwe i proste. Mieliśmy bardzo mocny program jako PiS, ale on został medialnie skarykaturyzowany. Pokazano tylko państwo policyjne i państwo brutalne, a przecież prawda była całkiem inna. Państwo powinno budzić respekt, ale nie strach obywateli. Dotyczy to nie tylko policji i wymiaru sprawiedliwości. Silne państwo to również sprawny urzędnik, służba zdrowia i edukacja.

Najefektywniejszy rząd po 1989 roku?

Moim zdaniem, bez wątpienia AWS-u. Przeprowadził olbrzymie ryzykowne, w części kontrowersyjne reformy i od razu dodam, że zapłacił za to cenę straszliwą i niewyobrażalną – nie wszedł ponownie do parlamentu.

Pytanie, czy przegrał?
Nie, nie przegrał, poniósł klęskę. Byłem w AWS. On poniósł klęskę, ale czy ta klęska nie była jednocześnie pewnym sukcesem? Myślę, że był zdeterminowany w realizacji reform, aż po kres. Można życzyć Polsce takich rządów, co na własnej śmierci dadzą nowe życie.

Ładnie powiedziane.
Tu nie chodzi o formę i elegancję, ale o gotowość do zapłacenia wysokiej ceny za reformowanie państwa. Nikt się nie spodziewał, że na końcu będzie klęska wyborcza, a wielu wartościowych ludzi zostanie zmiecionych ze sceny politycznej na wiele lat.

Nie zakładano takiego scenariusza?

Na pewno nie, ale na ruinach AWS powstały nowe partie, LPR i PiS. To był rząd, który miał odwagę, jak się później okazało podjąć ogromne ryzyko reformowania państwa. Był w tamtym czasie również niesamowicie atakowany w mediach – z perspektywy czasu uważam, że to było rozstrzygające. Zaczynam myśleć, że na bieg spraw w państwie media mają większy wpływ, niż się powszechnie uważa. To ogromna siła, tak naprawdę w dużym stopniu ustawiająca politykę. Niestety, dziennikarze są niewolnikami oglądalności. Ich pracodawcy oczekują, by jak najwięcej widzów i słuchaczy patrzyło na spektakl i to rzutuje na merytoryczną stronę przekazu. Media spełniają w minimalnym stopniu funkcję edukacyjną, a przecież przeciętny obywatel często nie ma nawet elementarnego pojęcia, co jest tak naprawdę grane.

Nie wie na przykład, czy być „za” czy „przeciw” podatkowi liniowemu, a pan to wie.

Ja nie jestem przeciwnikiem podatku liniowego. Ja jestem jego wrogiem. To różnica. Dlaczego w postkomunie taką karierę robi podatek liniowy? Nowe elity, które doszły do władzy i zarabiają nawet sto razy więcej, niż przedtem w swoich zawodach, uważają, że nie będą tej „hołocie” płacić większych podatków i są za liniowym. To przysłowiowy skok na kasę.
Dlaczego w Wielkiej Brytanii i Irlandii nie wprowadza się podatku liniowego? Co sprawia, że jedynie w krajach postkomuny robi on karierę? To jest pasjonujące pytanie. Proszę je sobie postawić. Zwolennicy podatku liniowego mówią, że dzięki temu więcej pieniędzy zostanie w kieszeniach podatników, co da impuls popytowy, wzrost konsumpcji, ożywienie gospodarcze. To przyjrzyjmy się temu bliżej.

Ostatnie dane pokazują, że biorąc pod uwagę koszty utrzymania, kadra zarządzająca w Polsce otrzymuje 40 proc. więcej niż w Skandynawii i na Wyspach Brytyjskich, biorąc pod uwagę siłę nabywczą pieniądza. To dla nich mamy wprowadzić 15 proc. zamiast 40 proc.? W porządku, dostaną więcej pieniędzy, dadzą impuls popytowy. Przyjrzyjmy się więc, jak wygląda konsumpcja ludzi bogatych. Bardzo wysoki udział dóbr importowanych bądź luksusowych, a więc nie tych, które z punktu widzenia naszej gospodarki najbardziej ożywiają koniunkturę. Jak urlop, to bardziej w Alpach niż w Karpatach.
Uważam, że należy przede wszystkim inwestować w zdrowie i edukację ludzi młodych, w przyszłość, zapewnić elementarny, humanitarny poziom życia ludzi starych i słabych, tak jak to jest w najlepszych demokracjach zachodnich. Proszę pani, wydatkowanie od ludzi średnio uposażonych, nauczycieli, pielęgniarek, emerytów, rodzin wielodzietnych (wiem, o czym mówię, mam pięcioro dzieci), z pozycji ekonomii i własnej gospodarki jest korzystniejsze, bo idzie na żywność i proste produkty lokalnie nabywane i produkowane. To się tak tylko łatwo mówi, sprzedając w telewizji tę informację, a zapominając o reszcie argumentów.

Weszliśmy na temat pańskich poglądów.

Do dzisiaj jestem członkiem związku zawodowego. Mam poglądy bardzo prospołeczne z akcentami socjalnymi, ale czy to grzech? Czy to nie jest nowoczesne? Czy rację bytu mają tylko poglądy liberalne i ultraliberalne?

I dlatego powiedział pan, że pieniądz jest korzeniem zła?

To nie ja, tylko „Księga Mądrości”. Ja bardzo lubię pieniądze. Przypuszczam, że pani też je lubi.

Lubię.

Pieniądz ma ogromną siłę uwodzicielską. To można zrozumieć. Ale jeśli mówimy o polityce i państwie, to musi być jakieś okiełznanie, prawda?



TADEUSZ CYMAŃSKI

Od 2002 roku należy do PiS. Poseł na Sejm III, IV, V i VI kadencji. Burmistrz Malborka (1990–1998). Były członek Porozumienia Centrum, Stronnictwa Konserwatywno-Ludowego, Przymierza Prawicy, AWS. Osobowość Roku 2005 w plebiscycie Radia Gdańsk.

• Widzisz błąd na stronie? Wyślij informację do redakcji.
• Zapisz się do naszego newslettera - najświeższe wiadomości codziennie na Twój e-mail
• Wyślij do znajomego
Open publication - Free publishing - More cooltura
CLWK
blacklemon
Team One
Capital
Kotrak
Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 10:45)
~Florence: Nazywam się Florencja z Londynu. Miałem poważne problemy z męże

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 10:44)
~Loveth: Nazywam się Loveth z Kanady. Po siedmiu latach kontaktu z nim rozwi

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 10:41)
~Rose: DR.Sango jest najprostszym pisarzem i pomocnikiem. Nazywam się Rose James.

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 10:40)
~Betty: Udane świadectwo Beth: „Jak szybko możesz odzyskać byłego partner

Manchester United w końcówce stracił zwycięstwo (godz. 11:21)
~bestdiscocam:

KomunikatyO portaluLudzie portalupl Reklamauk AdvertisingNasz patronatKonkursyNapisz do nasWyślij materiałPartnerzyrss
Copyright 2008 elondyn.co.uk.
Support: It's Done under Epoznan.pl licence. All rights reserved.