prl cooltura
       
Środa, 16.10.2019 Ambrożego, Florentyny, Gawła
| Startuj z nami | Dodaj do ulubionych
Cardiac blichtru i chłamu
Jimmy Savile
Cardiac blichtru i chłamu

Andrzej Świdlicki


ostatnia aktualizacja: 2012/11/02 12:16

„Im szło o (...)” – powiedział do mnie kolega fotoreporter w katakumbach rock and rolla, liverpoolskim klubie Cavern. Miał na myśli jeden ze składników damskiej anatomii, a mówiąc „im” – Beatlesów. Propagator rock and rolla, urodzony showman Jimmy Savile, w tym pionierskim okresie muzyki pop doszedł do sławy, lansując nowe zespoły jako DJ.


Gdy muzyka pop, media i masowa kultura nierozerwalnie się ze sobą spoiły, stając się wielkim biznesem, Savile wszedł do mainstreamu i podnosił wskaźniki oglądalności BBC. Lubił wygrzewać się w blasku sławy, lansując przy okazji siebie, m.in. we wcieleniu osoby zatroskanej losem chorych dzieci i zabiegającej o pieniądze dla nich.

Był człowiekiem wielu talentów, ale dopiero w rok po jego śmierci wyszło na jaw, jak był cool. Umiał prawą rękę wkładać pod sukienkę pierwszej z brzegu kobiety w tłumie i nie zważając na jej protesty, patrzeć wprost w oko kamery, szczerząc zęby do telewidzów. Savile był nietykalnym idolem. Rycerskim tytułem wyróżnili go Elżbieta II i Jan Paweł II. Swoim lubieżnym zachciankom wobec niepełnoletnich oddawał się na przemysłową skalę w garderobie BBC, służbowym mieszkaniu w szpitalu i innych miejscach przez 40 lat.

Savile to systemowy zawał. Brakiem dociekliwości zawinił pracodawca showmana – BBC, który ocenzurował swój program o nim, policja, która nie potraktowała poważnie skarg na niego, prokuratura i plejada organizacji służących ochronie niepełnoletnich.

Nie jest to zresztą pierwszy taki systemowy skandal w Wielkiej Brytanii. Afera podsłuchowa wykazała, że media dla zyskania poczytnej historyjki gotowe są podsłuchiwać ofiary przestępstw, przekupywać policję, rząd je im z ręki, a policja nie kwapi się z wszczęciem dochodzenia mimo worków materiałów dowodowych. I największy kolektywny cardiac – krach bankowości, czyli socjalizm dla bankierów, a ściana dla reszty. „Jaki sens ma kręcenie nowego filmu Jamesa Bonda po finansowym krachu z lat 2008-09?” – napisał recenzent.

Show-business nie dokona harakiri, nie odetnie się od swoich idoli i nie wymierzy kary zbiorowego pośmiewiska tym, którzy wylansowali Savile’a. Nic takiego nie nastąpi, póki „no business is like show-business”. Show-business z jego blichtrem umeblował nam codzienność, oferując zarazem możliwość ucieczki od niej w sferę ułudy. Dlatego spektakl, w którym pierwszoplanowe postacie skandalu usiłują od siebie odsunąć smród, jest tak samo żałosny jak zgraja politruków po śmierci Józefa Słoneczka. „A show must go on”.

 

 

 

• Widzisz błąd na stronie? Wyślij informację do redakcji.
• Zapisz się do naszego newslettera - najświeższe wiadomości codziennie na Twój e-mail
• Wyślij do znajomego
Open publication - Free publishing - More cooltura
CLWK
blacklemon
Team One
Capital
Kotrak
Manchester United w końcówce stracił zwycięstwo (godz. 11:21)
~bestdiscocam:

Izba Gmin przyjęła bez poprawek treść mowy tronowej (godz. 10:41)
~sheadore:

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 10:26)
~Elise Nicolas:  Cześć wszystkim! Mój ex i ja zerwaliśmy 1 rok i 2 mie

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 06:35)
~Tyron Snel:  Dzięki Dr.Kumola za pomoc w odzyskaniu mojej żony, moja żona zacz

Zwycięstwo drużyny Fabiańskiego nad ManU (godz. 23:19)
~cavechezludo:

KomunikatyO portaluLudzie portalupl Reklamauk AdvertisingNasz patronatKonkursyNapisz do nasWyślij materiałPartnerzyrss
Copyright 2008 elondyn.co.uk.
Support: It's Done under Epoznan.pl licence. All rights reserved.