prl cooltura
       
Niedziela, 20.10.2019 Ireny, Kleopatry, Witalisa
| Startuj z nami | Dodaj do ulubionych
Nigdy nie mów „nigdy”
Tatiana Okupnik
Nigdy nie mów „nigdy”

Tomasz Furmanek


ostatnia aktualizacja: 2012/10/05 11:32

Z odważną optymistką, obdarzoną nieprzeciętnym temperamentem scenicznym i głosem jak z Jamesa Bonda, pełną energii, improwizującą i niebojącą się ryzyka piosenkarką Tatianą Okupnik specjalnie dla „Cooltury” rozmawia Tomasz Furmanek.


Tatiano, w piątek, 12 października, będzie miał miejsce w Jazz Café POSK koncert, który – jak sama to określiłaś – będzie twoim koncertem pożegnalnym z Londynem. Mieszkasz tutaj od roku 2009, czy mogłabyś powiedzieć, dlaczego jest to pożegnalny koncert?
Tak, obecnie w moim domu stoją kartonowe pudła i pakuję się powoli. Poczułam, że teraz nadszedł fajny moment, żeby spiąć przysłowiową klamrą mój pobyt w Londynie – występowałam już wcześniej w jazzowym klubie POSK-u jako gość Mitcha Winehousa i Denmark Street Big Band. Od dłuższego czasu miałam ochotę zrobić tam koncert „tylko mój”, przeciągało się to w czasie, ponieważ byłam bardzo zajęta, ale myślę, że właśnie nadszedł doskonały moment…

Świetnie! Powiedz teraz, dlaczego wyjeżdżasz z Londynu i co zamierzasz robić w najbliższym czasie?
(śmiech) Tutaj właśnie dochodzimy do sedna sprawy… Ja wcale nie chciałam wyjechać z Londynu, ale co tu dużo mówić… Kupidyn ugodził mnie strzałą w serce!

Sprawy sercowe… Podążasz za uczuciem?
Zdecydowanie tak, chyba pierwszy raz w życiu i dobrze mi bardzo z tym. W ostatnich kilku latach często pytano mnie, czy dobrze mi w Londynie, i zawsze odpowiadałam, że genialnie i że nie chciałabym się przeprowadzić, chociaż zaznaczałam też, że „nigdy nie mów »nigdy«”, gdyż jestem otwarta na to, co dzieje się w moim życiu, i często dokonuję różnych zmian. Tak naprawdę wszystko zadziało się bardzo szybko, ale wiedziałam, że będę musiała wykonać ten ruch, czyli zamknąć mój okres londyński. Życie prywatne pokierowało mnie teraz w stronę USA!

Czyli nie jest to powrót do Polski, a przez Polskę dalej, do Stanów… Rozumiem, że osoba, za którą podążasz, tam właśnie mieszka i że chcecie być razem. Domyślam się, że chcesz kontynuować tam również swoją miłość do muzyki.
Oczywiście! Śpiewanie, muzyka to jest moja pasja. Wyobrażam sobie siebie w różnych rolach, ale nie wyobrażam sobie życia całkowicie bez muzyki! Mogę improwizować, wiele zmieniać, ale muzyka zawsze była i jest bardzo, bardzo ważna.

Więc nie boisz się improwizacji. Masz wiele opcji w życiu. Zrobione, jedziesz dalej?
Oczywiście, ale jest też w tym jakiś plan. Teraz, dla przykładu, wiem, że jestem przed nagraniem płyty. Nie wiem jeszcze dokładnie, jak ta płyta będzie brzmiała, nie wiem, gdzie i z kim będzie nagrana, ale wiem, że do końca roku muszę ją przygotować. Mój kontrakt z Sony Polska daje mi dużą wolność, praktycznie mogę nagrywać, z kim chcę i co chcę – Kazimierz, szef Sony Polska, jest człowiekiem, który kocha muzykę, lubi to, co robię, mamy łatwość w „dogadywaniu się”, także w kwestii moich planów artystycznych.

Twoje dwie pierwsze płyty nagrane z Blue Café odniosły ogromny sukces w Polsce, następnie w 2007 r. nagrałaś pierwszy solowy album ze znakomitym „Keep It On The Low”, który ukazał się na singlu. Cały album brzmiał bardzo współcześnie i poziomem nie odbiegał od tego, co działo się w najlepszych nurtach muzyki pop i soul…
Płyta była nagrywana w Nowym Jorku, teledysk zrobiony był już z Polakami. W utworze, który wspomniałeś, gościnnie wystąpili Michał i Mika Urbaniak. Michał jest osobą, która od początku we mnie wierzyła, niesamowity człowiek, ma w sobie tyle pokory, ciepła i otwartości dla młodych wykonawców. Ciągle mamy kontakt ze sobą, co roku zaprasza mnie na Urbanator Days i zawsze spotykam tam genialnych muzyków – w tym tych, z którymi nagrałam pierwszy solowy album.

Z Blue Café udowodniłaś, że jesteś w stanie odnieść sukces komercyjny – you’ve done it. Jakie jest twoje podejście do kariery w tej chwili?
Ważne jest dla mnie otwieranie się na projekty i kolaboracje, które artystycznie mają dla mnie znaczenie, niekoniecznie muszą one mieć jakiś niesamowity potencjał komercyjny.

Jesteś osobą poszukującą, otwartą na nowe doświadczenia, spędziłaś w Londynie 2 czy 3 lata, nagrywałaś, koncertowałaś, pokazywałaś się w telewizji itp., itd. – jakbyś podsumowała swoją muzyczną przygodę z Londynem?
Jestem gotowa powiedzieć, że Londyn jest jednym z najważniejszych wydarzeń w moim życiu – zawodowym i prywatnym. Gdy zrobiłam sobie takie małe podsumowanie, to oczywiście są plusy i minusy tego wyjazdu – jak zawsze przy tego typu przedsięwzięciach, jednak tych plusów jest więcej. Gdybym tak naprawdę nie spróbowała swoich sił tutaj, gdybym nie odważyła się współpracować z Brytyjczykami, to nie byłoby BBC ani Terry’ego Wogana i wielu innych wydarzeń i tak naprawdę nie przeżyłabym wielu artystycznych uniesień, jak na przykład wtedy, gdy utwór „Been a Fool” był „number one” w Danii…

Gratuluję!
W Grecji dotarł do pierwszej dziesiątki, był na listach we Włoszech, na Cyprze. W Wielkiej Brytanii stacja BBC2 grała moje utwory, zaproszono mnie do Sztokholmu. Płyta „Spider Web” ukazała się w UK na iTunes, została wydana przez Sony na CD w Polsce, we Włoszech, w Grecji, a także w Rumunii przez firmę Roton. Miała bardzo dobre recenzje, brytyjscy krytycy określali ją jako neo soul. Często kojarzono moją muzykę z muzyką filmową, a szczególnie z Jamesem Bondem.

Padały określenia, że jest to „nowa wersja soundtracku do »Jamesa Bonda«” – w nagraniach wykorzystaliśmy duże sekcje dęte, dużo smyków – muzyka ta przywołuje skojarzenia filmowe i to akurat było moim zamierzeniem! Dodam jeszcze, że tutaj, w UK, remiks utworu „Been a Fool” dotarł do 14. miejsca na klubowej Remix Charts i rzeczywiście zaistniał na scenie remiksów.

Całkiem niezły wynik jak na tak krótki czas! Czy przy płycie poprzedniej, którą wydałaś w Polsce, a która również była bardzo „do przodu”, zdarzały się takie sytuacje, że pojawiało się zainteresowanie spoza Polski?
Tak naprawdę w Polsce jest zupełnie inaczej. Jeżeli wydajesz coś w Wielkiej Brytanii, to wydajesz to na rynku, który jest obserwowany praktycznie przez cały świat. Jeżeli zaś wydajesz płytę w Polsce i jeżeli nie zrobisz mnóstwa roboty dookoła, jeżeli sam nie będziesz o to zabiegał, to poza granicami Polski raczej nic się nie wydarzy. Ja przy mojej poprzedniej płycie skupiłam się na promocji w Polsce. Tak zdecydowałam i nie żałuję. Każdy etap w naszym życiu jest po coś.

Jak ten pobyt w Londynie wpłynął na ciebie jako osobę, czy zmienił cię jakoś?
Londyn niesamowicie mnie otworzył, tak niesamowicie poprzestawiał pewne rzeczy w mojej głowie, że zaszły duże zmiany. Zmieniło się moje podejście do tego, co się dzieje wokół mojej osoby, nabrałam ogromnego dystansu. To mi bardzo pomaga w pracy, nie stresuję się już tak bardzo. Londyn pomógł mi określić, co jest dla mnie najważniejsze – satysfakcja w życiu osobistym i zawodowym oraz radość z tego, co się robi.

Przed wyjazdem do Londynu w zasadzie zawsze byłam bardzo otwarta i pełna optymizmu, jednak bardzo lubiłam wszystko kontrolować. Denerwowałam się na przykład, kiedy miałam dookoła siebie ludzi, którzy nie wykonywali pracy w taki sposób, w jaki chciałam, żeby wykonywali (śmiech). Nie mówię tu, że krzyczałam na ludzi (śmiech), po prostu denerwowało mnie, że gdy miałam w głowie jakąś wizję, nie było to realizowane tak, jak sobie wymyśliłam.

Skupiałam się na szczególikach, zawsze wszystko bardzo analizowałam, nie patrzyłam całościowo. Londyn pokazał mi, że ludzie, którzy są dookoła ciebie, nie muszą siedzieć w twojej głowie i że nie wszystko musi być zrealizowane perfekcyjnie, że czasami nawet jakaś mała rzecz, która nie była zrealizowana perfekcyjnie, ale była zrealizowana, może otworzyć mi kolejne drzwi, gdzieś tam, do czegoś fajnego, do innej rzeczy.

Prywatnie zauważyłam, że wszystko dzieje się w swoim czasie, że gorsze momenty też są potrzebne, żeby prowadzić do czegoś lepszego!

Co nam zaśpiewasz w Jazz Café POSK?
Będą to głównie utwory nadające się do aranżacji bigbandowych i równocześnie moje ukochane standardy, takie jak „Fever”, „Goldeneye”, „Cry Me a River”, „Diamonds Are Forever” czy „Black Coffee”! Będzie też kilka niespodzianek. Już nie mogę się doczekać!  Zapraszam serdecznie!

Tatiana Okupnik wystąpi w Jazz Café POSK 12 października, w piątek, o godz. 20.30. Gwieździe wieczoru towarzyszyć będzie zespół The Denmark Street Big Band.

238-246 King Street
Londyn W6 0RF
jazzcafe@posk.org
tel.: 0208 741 1940
www.jazzcafeposk.co.uk
www.tatianaofficial.com

 

• Widzisz błąd na stronie? Wyślij informację do redakcji.
• Zapisz się do naszego newslettera - najświeższe wiadomości codziennie na Twój e-mail
• Wyślij do znajomego
Open publication - Free publishing - More cooltura
CLWK
blacklemon
Team One
Capital
Kotrak
Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 10:45)
~Florence: Nazywam się Florencja z Londynu. Miałem poważne problemy z męże

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 10:44)
~Loveth: Nazywam się Loveth z Kanady. Po siedmiu latach kontaktu z nim rozwi

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 10:41)
~Rose: DR.Sango jest najprostszym pisarzem i pomocnikiem. Nazywam się Rose James.

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 10:40)
~Betty: Udane świadectwo Beth: „Jak szybko możesz odzyskać byłego partner

Manchester United w końcówce stracił zwycięstwo (godz. 11:21)
~bestdiscocam:

KomunikatyO portaluLudzie portalupl Reklamauk AdvertisingNasz patronatKonkursyNapisz do nasWyślij materiałPartnerzyrss
Copyright 2008 elondyn.co.uk.
Support: It's Done under Epoznan.pl licence. All rights reserved.