prl cooltura
       
Czwartek, 17.10.2019 Antonii, Ignacego, Wiktora
| Startuj z nami | Dodaj do ulubionych
Powrót Clegga?
Powrót Clegga?

Radosław Zapałowski


ostatnia aktualizacja: 2012/10/05 11:17

Lider LibDem Nick Clegg miał być anglosaskim Lukiem Skywalkerem, polityczną nową nadzieją burzącą skostniałe polityczne imperium. Zamiast tego przeszedł na ciemną stronę mocy i przez ostatnie dwa lata odgrywał rolę Anakina, będąc tarczą dla konserwatywnego imperatora Davida Camerona. Teraz chce wrócić do liberalnych korzeni. Czy nie za późno?


Polityczna historia Clegga to epicka opowieść z elementami horroru, groteski i dramatu. Trzy lata temu lider liberalnych demokratów znajdował się w politycznej czarnej dziurze. Na medialnej pustyni – trzymając się analogii do „Gwiezdnych Wojen” – dryfował na obrzeżach politycznej galaktyki gdzieś na planecie Tatooine. W 2007 r. Clegg wygrał rywalizację o stanowisko przewodniczącego liberałów z Menziesem Campbellem, co zostało odnotowane jedynie przez najbardziej zaangażowanych obserwatorów brytyjskiej polityki oraz Wikipedię.

Ludzie przepytywani na ulicy przez ankieterów oznajmiali, że to aktor z holenderskiej telenoweli albo akwizytor Amwaya. Ale potem odbyły się pierwsze w historii UK przedwyborcze debaty telewizyjne i Clegg został polityczną gwiazdą sezonu. Znalazł się w samym centrum medialnej galaktyki. Przy zmęczonym Gordonie Brownie oraz napastliwym Davidzie Camronie błyszczał elokwencją, kulturą i entuzjazmem. Do potocznego słownika weszła fraza: „Zgadzam się z Nickiem” (powtarzana jak mantra w telewizyjnej debacie przez Browna), a w Wielkiej Brytanii zapanowała cleggomania.

Zachwycano się jego biografią, bo w końcu to syn nauczycielki Holenderki i bankiera pół-Rosjanina, od małego internacjonalista i poliglota, który mówi po angielsku, francusku, niderlandzku, niemiecku i hiszpańsku. Wyedukowany w Cambridge, Ameryce i Kolegium Europejskim w Brugii. Popracował trochę w Komisji Europejskiej, bawił się w dziennikarstwo, trochę europosłował i w końcu zasiadł w Izbie Gmin. Do tego inteligentna, ładna żona z Hiszpanii i trójka uroczych dzieci. Ale przede wszystkim pomysły polityczne. W sam raz na XXI wiek. Liberalizm 2.0 pomieszany z nowoczesną socjaldemokracją. Wolność, równość, sprawiedliwość, dobrobyt! Medialna fascynacja Cleggiem wywindowała sondaże liberałów w przestworza. Partia osiągała w nich oszałamiający wynik 34-proc. poparcia, spychając torysów na drugą, a laburzystów na trzecią pozycję. Clegg bujał w politycznych obłokach.

Byłeś wybrańcem!
Lidera LibDem wybory sprowadziły jednak na ziemię. Ostatecznie liberałowie uzyskali swoje zwyczajowe 23 proc. oraz zaledwie 57 miejsc w Izbie Gmin. O 5 mniej w porównaniu z wyborami z roku 2005. Poniżej oczekiwań wypadli też torysi (306 mandatów) i Partia Pracy (258), co doprowadziło do parlamentarnego impasu, parlamentu zawieszonego, czyli pozbawionego wyraźnej większości, co na Wyspach, gdzie system wyborczy jest większościowy, zdarza się niezmiernie rzadko. Stabilność co prawda nie republiki, a monarchii parlamentarnej, zawisła na włosku. I wtedy na szatański pomysł wpadł konserwatywny imperator David Cameron, który młodego, ambitnego, politycznego padawana zaczął namawiać do współpracy. Dla dobra demokracji.

Clegg się zgodził, odrzucając przy okazji nieśmiałe zaloty Browna, który namawiał go do utworzenia rządu mniejszościowego partii progresywnych przeciwko prawicy. Brytyjczycy przecierali oczy ze zdumienia. Nie tylko dlatego, że po raz pierwszy od lat widzieli dziwaczny stwór pod nazwą „koalicja”, ale również dlatego, że liberałowie zdecydowali się na politycznie małżeństwo z torysami. Zdecydowana większość sympatyków liberalnych demokratów głosowała na nich, żeby dać po nosie laburzystom, licząc jednak na centrolewicową koalicję. Obie partie zresztą nawoływały, że trzeba zrobić wszystko, aby powstrzymać neothatcherowską nawałnicę.

Na Wyspach bowiem liberałowie postrzegani są jako ładniejsza, nieskażona toksycznymi kompromisami z władzą siostra Partii Pracy. Taka lewicowa dziewica. Sprzeciwiali się interwencji w Iraku i zaostrzaniu brytyjskiego prawa, gardłowali za ekologiczną ekonomią, wyrównywaniem szans społecznych i edukacyjnych, większą integracją z UE, wprowadzeniem surowych regulacji dla banków, budową państwa dobrobytu, a także za ogłoszeniem amnestii dla nielegalnych emigrantów. Zdezorientowani tradycyjni wyborcy liberałów, zawiedzeni polityką Blaira i Browna idealiści niespodziewany romans Clegga z Cameronem tłumaczyli odpowiedzialnością za państwo i nieśmiało sugerowali, że liberałowie dzięki udziałowi w rządzie zastopują co bardziej masochistyczne pomysły konserwatystów.

Twarz Gwiazdy Śmierci 
Clegg dostał tekę wicepremiera i rolę rządowej tarczy antyrakietowej. Budowana w zaciszu gabinetu przez imperatora Camerona i jego najbliższego współpracownika (hrabiego Dooku?) kanclerza Osborne’a budżetowa Gwiazda Śmierci miała siać spustoszenie na społecznej mapie brytyjskiej galaktyki i dokonywać precyzyjnych, drastycznych cięć budżetowych. Zagrożone były wszystkie planety w konstelacji „usług publicznych”, od planety Edukacji, przez transport publiczny, a na księżycu NHS kończąc. Lider Liberalnych Demokratów został zaś zderzakiem. Polityczną gąbką, która wchłania niezadowolenie rozczarowanych wyborców.

Clegg w roli prorządowego piorunochronu sprawdzał się wyśmienicie przez ostatnie dwa lata, biorąc na siebie wszystkie społeczne gromy, medialne błyskawice oraz pociski wystrzeliwane przez opozycję. Odwrócenie się od własnych wyborców i członków partii, zdrada ideałów, wyrzucenie do kosza niemal całego programu liberalnego oraz zgoda na katastrofalny w skutkach plan gospodarczy torysów były dla Clegga ceną, jaką musiał zapłacić za referendum w sprawie ordynacji wyborczej. Tak jak Anakin wraz z Palpatine chciał naprawiać Republikę i szedł na kolejne moralne ustępstwa, tak Clegg z imperatorem torysów chciał uzdrowić brytyjską monarchię parlamentarną, pogrążając się coraz bardziej.

Lider liberałów przeszedł na ciemną stronę mocy, by zmienić absurdalny i niedemokratyczny system głosowania w UK. Cameron na referendum zgodził się gładko, bo w Wielkiej Brytanii nawet polityczne przedszkolaki wiedzą, że reforma wyborcza to mrzonka. W referendum, co było do przewidzenia, Cleggowa propozycja AV (alternative vote) została zmasakrowana. Prawie 68 proc. głosujących powiedziało „nie”. Zaś liberałowie w odbywających się w tym samym czasie wyborach samorządowych ponieśli totalną klęskę. Po dwóch latach Clegg oprzytomniał. Mityczny Luke Skywalker, który miał być polityczną nadzieją Wysp, przeszedł na ciemną stronę mocy, pomagając Cameronowi dokończyć thatcherowską rewolucję i przeprowadzić na Wyspach demontaż resztek państwa opiekuńczego. Tej jesieni Nick Clegg budzi się z letargu, mając świadomość, że nie tylko zaprzedał ideały, ale, co gorsza, sprzedał je tanio.

Nowa nadzieja
Jesienne koalicyjne perturbacje nie oznaczają wprawdzie końca wspólnych rządów torysów i liberalnych demokratów, ale sugerują poważne pęknięcie. Bitwa o reformę Izby Lordów została przegrana przez Clegga przez opór Partii Konserwatywnej. W rewanżu liberałowie blokują kluczową dla Camerona reformę okręgów wyborczych do Izby Gmin, która w wyborach w 2015 r. dawałby torysom więcej mandatów i szansę na samodzielne rządzenie. Konsternację wzbudził także wygłoszony w „Guardianie” apel Clegga, aby wprowadzić „specjalną opłatę dla najbogatszych, będącą częścią narodowego wysiłku, który wyciągnąłby Brytanię z podwójnej recesji”.

Na każdy pomysł większego opodatkowania najbogatszych konserwatyści reagują histerycznie. Tak też było i tym razem. Z szansy nie skorzystała Labour, która rozkoszuje się przejęciem od LibDem 1,5 mln wyborców i prowadzeniem w sondażach. Chris Leslie, minister skarbu w gabinecie cieni Partii Pracy, ironizował, że Clegg „opowiada teraz o dodatkowych podatkach dla najbogatszych, a sam głosował za cięciami podatkowymi w budżecie George’a Osborne’a”.

Zamiast wesprzeć pomysł, brytyjska lewica znów pozwala, aby to liberałowie brzmieli bardziej radykalnie. Zamiast krytykować z pozycji moralnej wyższości i pogardzać błądzącym politycznie Anakinem-Cleggiem, Labour powinna wyciągnąć rękę na zgodę. Może wówczas Clegg nie przeistoczy się w Dartha Vadera, a budżetowa Gwiazda Śmierci zostanie zatrzymana szybciej?

• Widzisz błąd na stronie? Wyślij informację do redakcji.
• Zapisz się do naszego newslettera - najświeższe wiadomości codziennie na Twój e-mail
• Wyślij do znajomego
Open publication - Free publishing - More cooltura
CLWK
blacklemon
Team One
Capital
Kotrak
Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 10:45)
~Florence: Nazywam się Florencja z Londynu. Miałem poważne problemy z męże

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 10:44)
~Loveth: Nazywam się Loveth z Kanady. Po siedmiu latach kontaktu z nim rozwi

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 10:41)
~Rose: DR.Sango jest najprostszym pisarzem i pomocnikiem. Nazywam się Rose James.

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 10:40)
~Betty: Udane świadectwo Beth: „Jak szybko możesz odzyskać byłego partner

Manchester United w końcówce stracił zwycięstwo (godz. 11:21)
~bestdiscocam:

KomunikatyO portaluLudzie portalupl Reklamauk AdvertisingNasz patronatKonkursyNapisz do nasWyślij materiałPartnerzyrss
Copyright 2008 elondyn.co.uk.
Support: It's Done under Epoznan.pl licence. All rights reserved.