prl cooltura
       
Niedziela, 29.03.2020 Marka, Wiktoryny, Zenona
| Startuj z nami | Dodaj do ulubionych
Madonna z zamazanym cycem
Kate Middleton
Madonna z zamazanym cycem

Radosław Zapałowski


ostatnia aktualizacja: 2012/09/29 12:24

Publikacja zdjęć półnagiej księżnej Cambridge Catherine przez francuski tabloid „Closer” paradoksalnie przysłuży się rodzinie królewskiej. Fascynacja społeczna, medialne oburzenie, światowe zainteresowanie i egzaltacja pałacu Buckingham budują wspólnie mit brytyjskiej monarchii.

 

Wydawało się, że wraz z nadejściem jesieni, partyjnych konferencji na Wyspach, zmian w rządzie Camerona, zamieszek w krajach arabskich, nadchodzących wieści o pogłębiającym się kryzysie Unii Europejskiej oraz kiepskiej sytuacji ekonomicznej Wielkiej Brytanii sezon ogórkowy dobiegnie końca. Że poważne analizy, zastąpią na medialnym cokole wieści o Jezusie w hiszpańskim kościele, przerobionym na teletubisia po wizycie u dentysty. Że newsowa mizeria przygotowywana z dojrzewających latem medialnych ogórków ustąpi miejsca na redakcyjnych stołach potrawom cięższym, nie tak lekkostrawnym, ale na pewno bardziej wartościowym. I smaczniejszym.

Co prawda bez pieprzu i soli, ale za to z solidną porcją politycznych tłuszczy. Społecznych kalorii. Analitycznych witamin niezbędnych opinii publicznej do podejmowania zdrowych, w pełni świadomych i racjonalnych wyborów demokratycznych. Zamiast tego zaserwowano ogórkowy deser. Efektownie podany, z dużą ilością cukru i szczyptą chilli. Apetycznie wyglądający, ale przy bliższym zetknięciu w gruncie rzeczy niesmaczny. Społeczeństwo brytyjskie od dwóch tygodni karmione jest medialną papką tłoczoną z piersi księżnej. Zamazane, niewyraźne zdjęcie półnagiej kobiety całkowicie przesłoniło rzeczywistość Wyspiarzom. I chociaż rodzina królewska się oburza, to jednak paradoksalnie Kate Middleton w ujęciu topless jest pozytywnym obrazem brytyjskiej monarchii. Gdyż największy koszmar dla Windsorów, jak i dla wszystkich innych celebrytów to medialna i społeczna obojętność.

Fascynacja, nieważne jak plugawa, jest niezbędna. Publikacja zamazanych zdjęć przez francuski brukowiec okazała się PR-owską szansą, której rodzina królewska nie mogła nie wykorzystać. A od kilku lat pałacowi spin doktorzy wykonują w kwestii marketingu i promocji brytyjskiej monarchii wyśmienitą robotę.

Król jest cool
Królewski historyk Robert Lacey uważa, że za metamorfozą wizerunku rodziny królewskiej stoi zamysł samej królowej, która postanowiła wysunąć do pierwszego szeregu młodsze pokolenie i jemu powierzyć przekonanie poddanych, że monarchia jest „cool”. W latach 90. społeczne poparcie dla tronu systematycznie spadało. Dla Windsorów tamten okres był prawdziwą drogą przez medialną mękę. Paparazzi stali się nieodłącznym elementem królewskiego dworu, dokładnie prześwietlając wszystkich członków rodziny. Monarchia podjęła tę grę i przez długi czas wyraźnie ją przegrywała.

 Królowa mówiła publicznie o „Annus Horribilis”, kiedy małżeństwa jej dzieci się rozpadały, czego kulminacją był rozwód księcia Karola z księżną Dianą. Brytyjskie media występowały w roli rzeczników jednej lub drugiej strony długiego sporu między małżonkami, gdyż Karol i Diana przedstawiali społeczeństwu swoje argumenty za pośrednictwem wybranych dziennikarzy. Wówczas to publiczna krytyka monarchii jako instytucji stała się zjawiskiem powszechnym. Wybuchła słynna „wojna między pałacami”, czyli między Kensington, gdzie mieszkała Diana, i Buckingham, oficjalną siedzibą królowej. Medialną batalię wygrała wtedy Diana, która była przedstawiana jako bogini miłości i „królowa ludzkich serc”, co kontrastowano z oficjalną atmosferą dworu królowej. To wtedy republikanie mieli swój najlepszy czas.

Co najmniej jedna czwarta Brytyjczyków uważała, że bez monarchii żyłoby im się lepiej, ponad połowa nie chciała, by państwo finansowało rodzinę królewską, a dwie trzecie chciało mieć większą kontrolę nad jej budżetem. Dojrzewający synowie Diany byli szansą na królewską „ucieczkę do przodu”. Świetnie wyczuwając współczesne tendencje, królewski dwór zmienił marketingową strategię. Była korespondentka BBC ds. rodziny królewskiej Jennie Bond uważa, że jeśli monarchia miała przetrwać, to książęta „musieli się stać tacy jak my, tyle że trochę fajniejsi”. I to się udało. Z najbardziej dysfunkcjonalnej rodziny w Wielkiej Brytanii Windsorzy przemienili się w fajną, współczesną, wielopokoleniową familię. Nieco bogatszą od reszty społeczeństwa. Ale z kilkoma wyjątkami, bez zbytniej ostentacji. Właśnie dlatego William i Kate z wielkanocnego wypadu na narty wracali EasyJetem, Harry latał do Rumunii samolotem WizzAir, a Kate nosi sukienki po mamie.

PR indywidualny

Za zmianą wizerunku monarchii kryją się profesjonaliści. Od 2003 r. na czele zespołu prasowego Clarence House stoi były dziennikarz „Financial Timesa” Paddy Harverson. Olbrzymią rolę odgrywa także Jamie Lowther-Pinkerton, prywatny sekretarz Karola, Camilli, Kate, Williama i Harry’ego – były żołnierz sił specjalnych SAS, o którym magazyn „Tatler” pisał, że to „jeden z najbardziej zaufanych ludzi w Anglii – odpowiednik fryzjera rzymskiego cesarza, który manipuluje brzytwą przy samej grdyce imperatora i nigdy nawet nie zadraśnie skóry”. Jedną z kluczowych postaci jest także 34-letni Miguel Head, uważany za przedstawiciela nowej generacji doradców o mniej usztywnionej postawie i elastycznym podejściu do członków rodziny królewskiej.

Ta trójka doszła do wniosku, że najlepszym sposobem na przywrócenie monarchii blichtru jest indywidualna strategia marketingowa dla każdego członka królewskiego rodu. Tweedowe marynarki, wyniosłość i sztywność zostawiono niereformowalnemu Karolowi. Królową zaczęto zaś przedstawiać jako stateczną głowę rodziny, ale bez zadęcia. Stąd doniesienia o tym, że Elżbieta używa iPada i wysyła e-maile. Dowodem na autoironię i nietraktowanie siebie poważnie był epizodyczny występ królowej na ceremonii otwarcia igrzysk u boku Bonda. Po próbach utemperowania Harry’ego zdecydowano się w końcu postawić na anarchistyczne elementy jego osobowości i zrobić z nich atut. Zwłaszcza że buntowniczy, krnąbrny Harry trafia do sporego grona odbiorców. Stąd też gdy zdjęcia z Vegas, na których książę trzyma w garści królewskie klejnoty, obiegły świat, pałac Buckingham nie zareagował. Dyskretnie żartowano nawet, że „jeśli Harry jest nagi, to dobrze.

Przynajmniej nie nosi nazistowskiego munduru”. Ta strategia przyniosła pozytywny efekt. Koledzy z wojska zapoczątkowali akcję wysyłania swoich nagich zdjęć do redakcji w ramach poparcia dla Harry’ego, do której szybko przyłączyli się inni młodzi Brytyjczycy. Wpadka okazała się szansą na pokazanie, że nawet w rodzinie królewskiej jest ktoś, kto lubi się zabawić, popić trochę alkoholu i zagrać w rozbieranego bilarda. Harry jest taki jak wy. Jak wszyscy młodzi ludzie w Londynie, Birmingham, Manchesterze czy Glasgow. Rolę „ulubionego zięcia każdej matki” gra za to William. Młody, ale poważny. Ułożony oficer. Kulturalny i odpowiedzialny mąż najbardziej kochanej kobiety na Wyspach. Spin się kręci. Marketing działa. Brytyjczycy są oczarowani. Rodzina królewska, jak przystało na dobrze wyreżyserowaną telenowelę, dla każdego ma głównego bohatera, z którym można się utożsamić.
 
Od smutku do wściekłości

Księżną Cambridge wsadzono w buty Diany. Jest jednocześnie przyszłą królową, najseksowniejszą dziewczyną z okładek magazynów, członkinią rodziny królewskiej słynącą z oszczędności i „dobrego serca”. Głaszcze dzieci, uśmiecha się i działa charytatywnie. Jest maskotką monarchii, lalką, jak zjadliwie określa ją felietonistka „Guardiana” Tanya Gold. Dlatego też reakcja na zdjęcia była aż tak egzaltowana. Najpierw, gdy wieść o publikacji dotarła do Kate i Williama, mówiono o tym, że księżna jest „smutna”. Potem doszło „rozczarowanie”, „żal”, „akceptacja”, „nadzieja”, by w ciągu kilku godzin zamienić się we „wściekłość”, „wstręt”, „wstrząs”, a w końcu w prawniczy pozew. Doradca rodziny królewskiej natychmiast zaś porównał działania brukowca „Closer” do „wydarzeń sprzed 15 lat”, czyli śmierci ściganej przez paparazzich księżnej Diany w wypadku samochodowym.

Porównanie zamazanej fotki zrobionej z odległości do szaleńczego wyścigu prowadzonego przez pijanego kierowcę, agresywnej walki z agresywnymi fleszami paparazzich, rezygnacji Diany z ochrony brytyjskich służb bezpieczeństwa na rzecz prywatnych bodyguardów Al Fayeda to porównanie przesadne. Ale dokonane z premedytacją. W PR-owskiej narracji Kate jest księżniczką z bajki. Niewinną. Nieskazitelną. Cudowną istotą. Aniołem. Jak na zdjęciach zrobionych na Bliskim Wschodzie, gdzie w białej chustce na głowie była żywą emanacją odpustowych figurek Matki Boskiej.

Kiczowatą madonną z obrazów wiszących w prowincjonalnych kościołach. W tym całym zamieszaniu nie chodzi wcale o „prawo do prywatności” ani o „przedmiotowe traktowanie”. Gdyby tak było, księżna Catherine reagowałaby ostro już wcześniej. Kiedy całe Wyspy deliberowały o jej sukienkach. Biżuterii. Gracji. Odpowiednim machaniu ręką. Albo korzystnym doborze kapeluszy. Wówczas przedmiotowe traktowanie nie przeszkadzało. Pałac nie oburzał się, że prasa nie dyskutuje o poglądach księżnej. O jej karierze. Filozoficznych przemyśleniach. Monarchia nie reagowała także gdy niedawno, nawet na łamach poważnych brytyjskich dzienników, przewinęła się dyskusja o ewentualnej ciąży Kate. A przecież czy publiczne rozważania na temat kobiecej macicy nie są w takim samym, jeśli nie większym stopniu „ingerencją w prywatne życie” jak publikacja niewyraźnych zdjęć piersi?

Rodzina królewska, dołączając do kręgu celebrytów, zdecydowała się na niebezpieczną grę. I na razie ją wygrywa. Kampania, która ma przekonać Brytyjczyków, że członkowie rodziny królewskiej są z jednej strony zupełnie normalni, a jednocześnie wyjątkowi i majestatyczni, działa. Ważniejsze jednak, że zdjęcia księżnej zasłaniają fakt, iż dziedziczna monarchia jest niesprawiedliwa, elitarna, antydemokratyczna i jest reliktem epoki imperialnej. Dewaluuje system parlamentarny, a także jest źródłem etnicznej, społecznej i płciowej dyskryminacji. Społeczna debata o piersiach Kate zamiast debaty o sensowności istnienia monarchii w demokratycznym systemie w XXI wieku jest Windsorom na rękę.

 

• Widzisz błąd na stronie? Wyślij informację do redakcji.
• Zapisz się do naszego newslettera - najświeższe wiadomości codziennie na Twój e-mail
• Wyślij do znajomego
Open publication - Free publishing - More cooltura
CLWK
blacklemon
Team One
Capital
Kotrak
Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 12:30)
~Marta Leon:  ŁAŁ!! To jest najwspanialsza rzecz, jakiej kiedykolwiek doświadczy

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 22:00)
~Doretta: O MÓJ BOŻE!!! To z pewnością szokujące i prawdziwe świadectwo

Chelsea dostała zgodę na modernizację stadionu (godz. 09:32)
~Emil: Dobra wiadomość

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 12:41)
~Jana Alois:  Nie chciałem rozwodu, ponieważ bardzo kocham mojego męża i nie ch

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 05:03)
~JEFF: Moja rodzina jest bardzo szczęśliwa, że ​​jesteśmy teraz razem

KomunikatyO portaluLudzie portalupl Reklamauk AdvertisingNasz patronatKonkursyNapisz do nasWyślij materiałPartnerzyrss
Copyright 2008 elondyn.co.uk.
Support: It's Done under Epoznan.pl licence. All rights reserved.