prl cooltura
       
Wtorek, 24.09.2019 Dory, Gerarda, Maryny
| Startuj z nami | Dodaj do ulubionych
 „Polki załatwiają sobie lepsze życie drogą płciową”
Prof. Zbigniew Mikołejko fot. Małgorzata Mikołajczyk
„Polki załatwiają sobie lepsze życie drogą płciową”

Karolina Zagrodna


ostatnia aktualizacja: 2012/09/11 07:02

Profesor Zbigniew Mikołejko rozpętał w Polsce burzę. Poprzez swój felieton „Wózkowe – najgorszy gatunek matki” wbił kij w dwa mrowiska – to tradycyjne, matek Polek, oraz to feministyczne. Pisał, że dla „wózkowych” dzieci to zwykłe alibi. Pretekst, by nic nie robić, nie pracować i nie rozwijać się. Domagać się urojonych praw i zawieszenia społecznych reguł. W swym tekście zwrócił też uwagę na „kulturę pasożytów”, zarówno w Polsce, jak i na Wyspach, oraz nadmierną mobilność Polek wyjeżdżających za granicę, w tym na Wyspy. Nazywa to używaniem narzędzi erotycznych, aby polepszyć byt.

Panie profesorze, po pana felietonie rozpętała się wielka burza, spodziewał się pan tego?
Nie do końca. Gdybym napisał felieton o grupie mężczyzn, odezwałoby się może 5 osób, a to, co się dzieje teraz, to istne szaleństwo.

To był tylko skromny felieton, w którym ironicznie, także pod własnym adresem, napisałem o jakimś wycinku rzeczywistości. Złośliwe, ale czemu nie? Polityka felietonu zakłada właśnie ostrość, także być może naruszenie w jakimś momencie politycznej poprawności. Ta powoduje, że różne środowiska pragną nam natychmiast zakleić usta gipsem, zakrzyczeć, zatupać.

O jakich środowiskach dokładnie pan mówi?
Istnieją dwa typy dyskursów, które pozostają w wojnie ze sobą. To znaczy, taki tradycjonalistyczny, no i ten feministyczny. One jak gdyby zmonopolizowały przestrzeń rozmowy o kobietach, podobnie jak Platforma Obywatelska i PIS zrobiły z przestrzenią polityczną. Jakikolwiek zatem inny głos, na ukos, w poprzek tych wszystkich opinii, jest określany jako wdarcie się na pole zastrzeżone. A na dodatek te panie, o których piszę, wykorzystują elementy jednego i drugiego dyskursu.

W jaki sposób?
Mówiąc w duchu tradycjonalistycznym, że macierzyństwo jest cudowne, a z drugiej strony rzucając hasła emancypacyjne i roszczeniowe. A odbywa się to czyimś kosztem, bo państwo nie jest bytem abstrakcyjnym, utrzymywane jest przecież z pieniędzy podatników, wszystko jedno czy brytyjskich, czy polskich.

Co pan chciał zdziałać, pisząc ten felieton?
Tych celów jest parę, są ukryte w formę felietonową. Ja się nie zgadzam z określeniem górowania nieświadomego tłumu nad świadomym działaniem jednostki. Drugim celem było dotknięcie takiego pozornego uświęcenia macierzyństwa. Wyniesienie na ołtarze zarówno przez tradycjonalistów, jak i przez feministki kobiecości macierzyńskiej. Gdzieś został też zagubiony los tych dzieci. Bo to nie jest wychowywanie – siedzenie w piaskownicy i wrzeszczenie co jakiś czas, jeśli już sytuacja wymyka się spod kontroli.

Dziecko jest tutaj tylko pretekstem, aby nic nie robić, korzystać z pensji męża albo z pomocy państwa. To nie jest tak, że urlop macierzyński należy się jak psu zupa. Że to jest automat. Z czyiś pieniędzy ten urlop jest opłacany, to jest przywilej. Dużo się oczekuje od państwa, ale mniej, kiedy państwo zaczyna wymagać lub interweniować. Więcej państwa, kiedy wyciąga się rękę z napisem „dać”, a mniej, kiedy mówi się, że to tylko sprawa rodziny, nie państwa, bo dziecko to moja własność. Brak równowagi między jednym i drugim.

W dyskusjach po publikacji felietonu porusza pan temat Polek wyjeżdżających za granicę, w tym do Anglii, żeby rodzić dzieci. Dlaczego tak się dzieje według pana?
Na obszarach zamożniejszych, np. w Wielkiej Brytanii, rodzi się mniej dzieci, nie ma czegoś takiego, co nazywa się reprodukcją prostą. Następuje starzenie się i kurczenie tych społeczeństw. I niektórzy na tym lęku próbują pasożytować. Ale to żerowanie i pasożytowanie musi mieć swoje granice. Te wyjazdy Polek do Anglii obruszają angielskich podatników.

Rzeczywiście, dużo się pisze o polskim „baby boom” na Wyspach. Ponad 56 proc. dzieci w londyńskich szpitalach urodziły matki innych narodowości. Wśród nich prym wiodły Polki. Co pan sądzi o tej tendencji?
To utrudnia życie Brytyjczykom. Pomijając już, że jest to, moim zdaniem, niemoralne i pasożytnicze. Można zrozumieć, że człowiek chce się jakoś lepiej urządzić, ale to również powinno podlegać ocenom moralnym. Po drugie, stawia to innych Polaków, którzy chcą tam pracować, mieszkać i żyć w sposób normalny, w trudniejszej sytuacji. Przyczynia się do tworzenia stereotypów, które mają ogromne znaczenie społeczne. Te pasożytnicze Polki rodzą i trzeba za to płacić. Polacy są oczywiście różni, i w kraju, i za granicą. Niemniej jednak Anglicy mają dosyć swoich własnych pasożytów.

Tym bardziej, że panuje kryzys ekonomiczny.
Dokładnie. Na dodatek ten model wybierają osoby, które nie wnoszą nic konstruktywnego do życia owych społeczeństw. Gdyby te dzieci rodziły się w rodzinach, które mają coś społeczeństwu do zaoferowania – jakieś umiejętności, talenty, jakąś pracowitość – to w porządku. Bo dają, żeby im dano. A tutaj jest tylko ta druga część – żebyś dał. Przyjeżdżam, pojawiam się tam ze swoim brzuchem, żebyś dał. Jest ta sprawa, o której Polacy nie bardzo lubią mówić, a zwłaszcza Polki niestety, a powiedziałbym także – używania narzędzi erotycznych po to, żeby się zadomowić. Nie wiem, jak nazwać ten rodzaj zakorzenienia.

Co ma pan na myśli, mówiąc o używaniu narzędzi erotycznych?
Zapewne zna pani dane, że 25 proc. Polek w Anglii wychodzi za mąż lub wiąże się z nie-Polakiem. Natomiast dotyczy to tylko małego procentu polskich mężczyzn. A wcale nie są przecież gorsi – są tacy sami. Dlaczego tak się dzieje? Wspomnę też o raporcie Komisji Europejskiej opublikowanym około 3 lata temu. W nim zostało wyraźnie napisane: „Nadmierny wyjazd kobiet w wieku rozrodczym z Polski grozi temu krajowi katastrofą ludnościową”.

Jeśli więc te wyjazdy byłyby spowodowane dążeniem do lepszego życia, znalezienia pracy, wówczas wyjeżdżałoby tyle samo kobiet co mężczyzn. Feministki nazywają to „większą mobilnością kobiet niż mężczyzn”. Ale to nie jest kwestia większej sumienności, pracowitości, edukacji kobiet. Owszem, czasem tak jest, ale głównie ta migracja spowodowana jest stosunkami męsko-żeńskimi. One są głównym mechanizmem zakorzenienia się w tych zachodnich społeczeństwach dobrobytu. Opłaca się być bezrobotną matką, a nie ciężko pracującą kobietą.

Tutaj wiele Polek narzeka na polskich mężczyzn – przede wszystkim na ich niezaradność lub negatywne podejście do życia. To może uzasadniać, dlaczego szukają partnerów innej narodowości.
Ale jaka jest rzeczywiście różnica pomiędzy facetem z polskiej klasy średniej lub niższej a Brytyjczykiem z klasy niższej? Nie ma żadnej różnicy. Otóż sensowne chłopaki, z wykształceniem, z jakąś kulturą, są bardzo często traktowane jako coś gorszego niż kelnerzy o egzotycznej urodzie, lecz wątpliwej otwartości na kobiety, poza jedną jedyną sferą, o której wszyscy doskonale wiemy.

Co to znaczy, że polscy faceci są byle jacy? Bo nie zapewniają kobiecie natychmiast złotego nocnika z prysznicem i samochodu czy domku na wsi? Tak naprawdę rozmaite rzeczy decydują o tych związkach. Są i związki uczuciowe, ale naturalne jest, że załatwianie lepszego życia te Polki robią często drogą płciową. Nie mówi się o tym, bo to postponuje polskie kobiety. A to, że one zachowują się w Anglii tak, jak się zachowują – wulgarnie, paskudnie, cynicznie – to już nie podlega dyskusjom. Cicho sza, bo coś złego o Polkach powiedzieć, to cię zakłują szydełkami! Dlaczego Hiszpanie często mówią o wschodnich prostytutkach „Polacko”? To jest oczywiście stereotyp krzywdzący wiele polskich kobiet. Niemniej jednak skądś pochodzi.

To nieprzyjemny stereotyp, ale dlaczego mamy o tym milczeć? Przyjrzyjmy mu się, otwórzmy szeroko oczy. Nie, w Polsce wymaga się, aby mieć oczy szeroko zamknięte. Na różne sprawy. Polityczna poprawność zabrania nam powiedzieć, że ktoś się zachował niestosownie. Nie można być krytycznym, bo z miejsca dostaje się po głowie.

Dlaczego postanowił pan napisać właśnie o moralności i zachowaniu się Polek?
Troską filozofa jest też pewna troska moralna, społeczna. Nie lubię być identyfikowany z pijakami polskimi ani z polskimi puszczalskimi. Dbam o swoje dobre imię. Krytykuję tych pasożytów. Nie chcę być krytykowany jako Polak z powodu opinii, jaką tworzą inni. Mam prawo sobie tego nie życzyć? Mam. Nie ma co bronić tych kobiet i mówić, że w Polsce mają strome schody, że mąż je porzucił, że w szpitalu zachowano się tak lub inaczej. Dobrze, szpitale polskie bywają może gorsze od brytyjskich, ale wcale nie są najgorsze.

Proponuje pan jakieś rozwiązanie?
Czy zamiast wspomagać tego rodzaju macierzyństwo, nie można pomyśleć o kształceniu służb społecznych, aby zainwestować inaczej, zwiększyć stypendia dla wybitnych studentów? W moim instytucie, i nie tylko moim, w wyniku konkursów na studia doktoranckie dostają się naprawdę najwybitniejsi studenci naszych szkół. Tylko że my im nie płacimy. I w związku z tym ci najzdolniejsi głodują. Więc w co nam się bardziej opłaca inwestować? W panienkę, która, narzeka na państwo, na strome schody, na to, że nie pozwala jej się na wszystko, choć ona sama poza zrobieniem i urodzeniem dziecka nic z siebie nie da?

Czy w superzdolnego człowieka, który przyczyni się do rozmaitych dobrych i pożytecznych dla wszystkich rzeczy, postępu naukowego czy technicznego, pomnożenia tego, co nazywamy kapitałem społecznym? Za kogo lepiej zapłacić? Potraktujmy to w kategoriach ekonomicznych. Poza tym powinniśmy płacić za dziecko, a nie na matkę. Matka niech się weźmie do roboty.

Zbigniew Mikołejko (ur. 1951) – polski filozof religii, historyk religii, eseista, pedagog. Kierownik Zakładu Badań nad Religią i profesor nadzwyczajny w Instytucie Filozofii i Socjologii PAN w Warszawie, członek Amerykańskiej Akademii w Rzymie (1996), profesor Warszawskiej Wyższej Szkoły Humanistycznej im. Bolesława Prusa (2001–2011), wykłada również filozofię i logikę w Wyższej Szkole Informatyki Stosowanej i Zarządzania, a także wstęp do wiedzy o religii na Podyplomowym Studium Wiedzy o Kulturze przy Instytucie Badań Literackich PAN. Opublikował ponad 800 tekstów – oprócz polskiego w językach: angielskim, francuskim, hiszpańskim, niemieckim, portugalskim, rosyjskim, ukraińskim i włoskim. Jest autorem felietonu „Wózkowe – najgorszy gatunek matki”, który można przeczytać na stronie www.wysokieobcasy.pl

• Widzisz błąd na stronie? Wyślij informację do redakcji.
• Zapisz się do naszego newslettera - najświeższe wiadomości codziennie na Twój e-mail
• Wyślij do znajomego
Sonda
Czy zgadzasz się z poglądami prof. Mikołejko?



 ~Arachne: Popieram prof. Zbigniewa

odpowiedz
 ~rysiek: To jest jakieś zupełnie kretyńskie podejście. Z jednej strony spada ilość urodzeń, z różnych powodów, a z drugiej strony poniewiera sie kobiety, które biora na siebie trudy rodzenia.Wystarczy zreszta popatrzeć na paskudną, stara  gębę tego "profesora". żeby zrozumieć, że to mizogamista (wróg kobiet). Jak jest taki mądry, to niech sam zajdzie w ciążę. Po prostu zwykły  kretyn szkodliwy społecznie. A w końcu, czy kobiety nie mogą cos z tego mieć? Znam wiele przypadków, że mężczyżni, kobiety zresztateż,  zgarniają o wiele więcej nie dając społeczeństwu zupelnie nic. Czesto politycy.
odpowiedz
 ~slazakuk: rysiek ty chyba nie zrozumiales tego felietonu! A pan psor ma zupelna racje, mam znajomych ktorzy maja juz po trojke dzieci i mysla o nastepnych! smiechu warte dzieci jako karta do lepszego zycie - to jest niedorzeczne! czy ktos wogule mysli o tych dzieciach!!!!!
odpowiedz
 ~buks: Amen. Facet ma 100% rację.
odpowiedz
 ~pro-rysiek: dobrze Rysiek mowisz!

odpowiedz
 ~koko:

To zjawisko (Pań Wózkowych ) bynajmniej nie jest szkodliwe społecznie. W obecnej sytuacji demograficznej jest wręcz korzystne. Jest ono odpowiedzią na postawę mnóstwa młodych kobiet, ostentacyjnych singielek, przedkładających robienie kariery zawodowej lub czyste wygodnictwo, ponad macierzyństwo. Oczywiście, że  kariera wymaga predyspozycji, a "Panie Wózkowe" często robia to, co jedynie są w stanie, ale... to jest pożyteczne społecznie. W końcu, żeby powstał dorosły człowiek, może naukowiec, najpierw musi być dzieckiem.


odpowiedz
 ~:
~slazakuk napisał: rysiek ty chyba nie zrozumiales tego felietonu! A pan psor ma zupelna racje, mam znajomych ktorzy maja juz po trojke dzieci i mysla o nastepnych! smiechu warte dzieci jako karta do lepszego zycie - to jest niedorzeczne! czy ktos wogule mysli o tych dzieciach!!!!!..

Jest jenak szansa, że jak te dzieci dorosną, to same się o siebie zatroszczą. Gdyby ich nie było na świecie, nic nie byłoby możliwe. NAJLEPIEJ BYŁOBY WTEDY, GDYBY DZIECI BYŁY ROBIONE TYLKO PRZEZ MĄDRYCH I BOGATYCH LUDZI, ale to jest podejście idealistyczne.

odpowiedz
 ~aga: Szkoda, że autor artykułu tego komentarza nie przeczyta, bo chciałabym zapytać, skąd wziął dane o Polkach w Wielkiej Brytanii latami niepracujących i rodzących dzieci? Większość z nich po rocznym macierzyńskim wraca czym prędzej do pracy, bo nie może sobie pozwolić na dłuższy urlop, mimo przyjaznej polityki prorodzinnej.
Nad tą polityką pracują sztaby ludzi i jestem pewna, że wiedzą, co robią. Wbrew temu, co pisze pan Mikołejko, UK ma lepszy przyrost naturalny niż Polska (zajrzałam do oficjalnych statystyk) i desperacji nie ma. Natomiast skandalicznie antyrodzinny polski rząd próbuje w dodatku przerzucić całą odpowiedzialność i koszt rodzenia i wychowania nowych obywateli na same kobiety.
Czyżby artykuł był wstępem do jakiegoś (nie)nowego trendu w myśleniu: państwo nic nie daje, tylko (i wyłącznie) bierze?

odpowiedz
 ~co za bzdury: Ten prof wydaje sie nie znac zagadnienia, o ktorym pisze. Twierdzi, ze Angielki nie rodza dzieci, wiec te luke zapelniaja imigrantki z Polski? Moze czasem warto wychylic sie poza Ealing... Wielka Brytania ma bardzo wysoki przyrost naturalny, ktory na moje oko wynika m.in. z nietrwalosci zwiazkow malzenskich, gdzie partnerzy pieczetuja kolejne malzenstwa kolejnymi dziecmi, Natomiast to ze Polki tez rodza po 2-3 dzieci to zaden grzech ani problem - to normalne. Nie powinno sie tego oceniac bezplodna polska miarka 1 dziecka na 2 rodzicow!
odpowiedz
 ~Anka: Faceci niech lepiej nie czytają tego co napiszę. Gdbybym miała ująć swoje koleżanki i znajome w jedną dziesiątkę, to ok 3/4 hołduje tu, w Londynie, właśnie tej zasadzie. Singielki i męzatki, a także dziewczyny, które mają facetów. Ja nie oceniam, tylko stwierdzam fakt. Polscy faceci to rogacze i nie zawsze ze swojej winy. Taki lajf, panowie Polacy. 
odpowiedz
 ~aga: Anka, Twój post jest kompletnie nie na temat. Czytałaś artykuł, o którym mowa?

odpowiedz
 ~\"Polski\" Facet:
~Anka napisał: Faceci niech lepiej nie czytają tego co napiszę. Gdbybym miała ująć swoje koleżanki i znajome w jedną dziesiątkę, to ok 3/4 hołduje tu, w Londynie, właśnie tej zasadzie. Singielki i męzatki, a także dziewczyny, które mają facetów. Ja nie oceniam, tylko stwierdzam fakt. Polscy faceci to rogacze i nie zawsze ze swojej winy. Taki lajf, panowie Polacy. ...

Calkowicie sie zgadzam - rogacze i to z plaskimi potylicami :) Natomiast ja nie moge zdzierzyc polskich kobiet i odkad mam 15 lat, czyi przez pol zycia, wiazalem sie tylko z nie-polkami natomias tmoja obecna zona jest Anglieka. Wg. mnie Polki wszystkie wygladaja i zachowuja sie dokladnie tak samo (w sposob, ktory doprowadza mnie do szalu lub rozpaczy) a w mezczyznie widza przede wszystkim portfel (nie to zebym mial z tym problem odkad skonczylem studia, ale takie podejscie do zwiazkow mnie nie interesuje).. Za Polki bardzo nie-dziekuje!

odpowiedz
 ~Orligie: '' wulgarne,paskudne,cyniczne''dodałbym jeszcze nastawiono roszczeniowo i materialistycznie do życia i bez  zadnych wzniosłych ideałów, prymitywne.Dresy i ciemny a najlepiej czarny dzieciecy wózek z Szarity szopu ( bo sie nie brudzi-ha ha ha!)k...wy jako przerywnik - to norma.Profesor kobiet nie poniewiera - same sie poniewierają tak postepując.Trafił w sedno. 
odpowiedz
 ~Orligie: 'Mi-zo gi ni sta' koleś.Ty też wózkowy..?
odpowiedz
 ~Orligie: Mi-zo-gi-ni-sta koleś.Ty też wózkowy ?
odpowiedz
 ~basi: w naszej kochanej Anglii rodziny maja po troje dzieci.widzę to na codzień.nie zestarzeje się państwo brytyjskie
odpowiedz
 ~basi: będąc w Mumbes[Walia] 3 m-ce nie widziałam żadnego Polaka.ale pewnego dnia idąc wzdłuż zatoki[10 km] usłyszałam znane słownictwo i rozpoznałam rodaków. radość moja była przeogromna.wreszcie jakiś Polak na tym końcu Europy
odpowiedz
 ~luton69: 100% racji, niestety....od siedmiu lat siedze w Luton i od siedmiu lat obserwuje sobie jak nasze drogie rodaczki radza sobie w UK, jak ciezko pracuja na opinie jaka sie ciesza wsrod azjatow, kolorowych i polakow a co najbardziej dobijajace to mam okazje rowniez posluchac tych filozofek.....nigdy nie staralem sie brac wszystkich pod wspolny mianownik co probuje wpoic moiemu synowi ale ciezko cos osiagnac kiedy widzi i slyszy sie to co nasze rodaczki mowia i co soba reprezentuja....mieszane kolorowe malzenstwa nie sa niczym zlym zwlaszcza jesli czyste uczucie poparte jest 3000£ gdyz oblubiencowi konczy sie 7-mio letni pobyt i trzeba wracac do siebie a tu tyle posiadaczek unijnego paszportu...nawet moja 15-sto letnia latorosl poinformowala mnie ze jesli bedzie sie zenil to nie z polka bo jego kolezanki to zwykle...........i tu niech kazdy wstawi sobie odpowiedni wyraz ogolnie uznany za inwektywe, nie wymagam od niego madrosci zyciowej  on tylko stwierdza fakt i to co widzi w szkole i na ulicy....no dobra, wystarczy jedno chce tylko powiedziec jasno .....SZYBKI BRZUCH I BENEFITY to nie jest cel wszystkich rodaczek ale niestety ( a moze i nie) znacznej wiekszosci ( opinia na podstawie obserwcji i wysluchanych rozmow), a juz 22-letni pak z szecioletnim BMW klasy 3 toz to szczyt marzen i jaki splendor i szacun wsrod kolezanek a i rodzice sie pewnie uciesza jak zobacza takie auto na naszej klasie......szacunek psorze ale niestety Pan tylko poruszyl czubek gory i moze lepiej tak to zostawic bo zaraz sie odezwa glosy ze to oszczerstwo etc,etc,etc....
odpowiedz
 ~nie grzybiarz: Cóz. olka jaka jest każdy widzi. Czaasem szkoda, czasem zal, ale najważniejsze, żeby być od tego gó..a jak najdalej... Sorki miłe panie. 
odpowiedz
 ~gork: luton69 dobrze gada ;) takie właśnie są Polki w UK ;)
odpowiedz
 ~z dala od Polek: Mój kolega Szkot powiada, że "Polski mają lekkie pupy". Mogę tylko domyslać się co to znaczy...
odpowiedz
 ~Touareg:  Moja żona to taki sam pasożyty tyle ze nie gb ale tez na zachodzie. Miała tak jakiś krótki epizod w pracy ale jak sie pózniej dowiedziałem miała te prace gdzieś. Więc zrobiliśmy dziecko, które bardzo kocham. Moja żona robi mu sńiadanie jak sie sama wyspi i nie ważne ze syn od 4 h jest na nogach. Okres kiedy miały sie skończyć pieniądze na dziecko czyli 3 lata pózniej zbiegł sie cudem z kolejna ciąża. Językiem dalej włada jakby ja dopiero przywieźli, żadnych zainteresowań poza ubraniami dla siebie i kosmetykami każdej możliwej maści. To pasożyty i ja nie boje sie tych słów
odpowiedz
 ~daroo:
Anka!!!!!! jestes najciekawsza osobowoscia na tym forum dyskusyjnym!!!! MASZ 100PRC. RACJI!!!!! dlatego nie mam polki ;) bravo!!!!

odpowiedz
 ~też Anka: A Polacy to takie biedne miśki. Owszem znam takich, ale znam również nierobów, pijaków, zwykłych chamów, którzy też szukają kobiet aby je wykorzystywać. Mają tupet. W domu nic nie robią tylko zasłaniają się chorobą.Cały dzień siedzą przed kompem, pija piwko i szukają okazji aby zrobić skok w bok
odpowiedz
 ~Gosc:
To nie sa polki ,tylko polskie wiesniary.prawdziwe polki maja godnosc i jedna z nich jest moja zona.

odpowiedz
 ~zadra:

Panowie Polacy. Widze tutaj (znaczy w UK) wielu amatorow piwka, wodeczki i poslednich rozrywek, bez wiekszych ambicji, zainteresowan. Zostawmy kolorowe pary i zadajmy sobie inne pytanie: ile (%) Angielek a ilu Anglikow wiaze sie z naszymi rodakami. Odpowiedz znamy. Bo dyskusja zeszla na tory: kto jest lepszym towarem na tutejszym rynku. Oczywiscie ze Polki


odpowiedz
 ~ja: za kase to i z polakiem pojdzie do wyra

odpowiedz
 ~Gosc:

Ale jak napisalos to tylko towar


odpowiedz
 ~Tomasz Jay Jay: Serce mi sie kraja jak to wszystko czytam... Stety felieton tyczy pseudo matek!! Owych puszczalskich... leniwych, zle ulozonych kobiet ktore wyjechaly jak mowily za praca....(zle ulozonych nie koniecznie przez rodzicow, otoczenie i srodowisko w jakim sie wychowaly mialo najwiekszy wplyw na nie)  niech prawdziwe polskie Matki...z charakterem... nie czuja sie urazone... A nawet niech uniosa dumnie glowe... polskie kobiety (niezepsute) sa wspaniale,opiekuncze i troskliwe... jesli nie rozumiecie co mowie spojrzcie  w przeszlosc....nasze mamy i babcie....  jak dla mnie naj naj naj  babki na swiecie!!!! te zepsute za to sa podle do granic mozliwosci... bezwzgledne... nalezy zapytac jednak gdzie poczatek? Malotego....jak do tego wszystkiego dolaczyc instynkt macierzynski??   odchodzac od tematu padlem ofiara "matki rodzicielki" na terenie wlasnego kraju... dziecka uzywa teraz jako karty przetargowej... Wstydze sie za nia... jednak urodzila  moje dziecko...  a ja mam dusze romantyka.... powstaje kolejne trudne pytanie...i co dalej??    przyjechalem do uk poto zeby sluzyc jej wiernie swoimi umiejetnosciami oraz inteligencja (jestem bardzo pewny siebie)....  celem jest zapewnienie mojemu dziecku(po "matce rodzicielce") jak najlepszej przyszlosci.... chce wybudowac dla syna  dom i zasadzic z nim drzewo....   i podobnie jak profesor Zbigniew cytuje: "...Nie lubie byc identyfikowany z pijakami polskimi ani z polskimi puszczalskimi."    Dodam zosliwie rowniez cytujac:" Dlaczego Hiszpanie czesto mowia o wschodnich prostytutkach "Polacko"?        Wszystkie kobiety (nie to ze Polki) ktore uzywaja stanu ciazy jak i  dzieci to jak dla mnie zwyczajne chwasty...  A takie sie plewi!!!    nie straszny mi sad i wiezienie bo mam czyste sumienie!!!!!!

odpowiedz
 ~Tomasz Jay Jay: Dodam ze pochodze z polskiej rodziny ktora ciezka i uczciwa praca wspina sie po drabinie spolecznej od pokolen... zamierzam godnie reprezentowac nasze barwy!! Biel i czerwien... <dumny>

odpowiedz
 ~Tomasz Jay Jay: Droga Polko jestes Matka Rodzicielka? "matka rodzicielka"? czy przyjechalas godnie reprezentowac nasz kraj?

odpowiedz
 ~jeden taki: Tomasz Jay Jay - masz 100% rację! 
odpowiedz
 ~Tomasz Jay Jay: dziekuje za poparcie :D pozdrawiam
odpowiedz
 ~Doktor ekonomii (Londyn): Glupoty Psor gada. Kazdy sie urzadza jak moze. Psor na przyklad zyje z filozofowania o religii, co ja uwazam za jedna wielka bzdure. Ale mu nie mowie, co ma robic. Zreszta przeczy sam sobie. Najpierw mowi, ze Anglii trzeba dzieci, a potem wybrzydza na Polki, ze rodza nowych Anglikow. Anglia nie potrzebuje Psora rad. Jak nie bedzie chciala subsydiowac dzieci (jak Polska), to przestanie. A Psor to powinien sie logiki poduczyc.

odpowiedz
 ~javier: Zgadza się!... są lepszym towarem niz Polacy. Nawet więcej, są jedynym białym towarem na rynku Brytyjskim zadającym sie najniższym elementem tamtejszego społeczeństwa. To samo w Egipcie, Tunezji (powiedzenie worek na sperme tyczy się polek), popuszczają szpary każdemu śniademu facetowi i mało tego , są z tego dumne.Emancypacja wg Polek. W Hiszpani słowo Polka, potocznie znaczy k***a, dzieki naszym Panią.
odpowiedz
Open publication - Free publishing - More cooltura
CLWK
blacklemon
Team One
Capital
Kotrak
Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 23:48)
~Lucy:  Cześć chłopaki, How I Got My Ex-husband Back Fast, Dr.Padman love

Stop złodziejom świadczeń społecznych (godz. 21:25)
~kachna:  Zna ktos nr na jaki mozna dzwonic i zglosic taki proceder?

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 16:50)
~Lora Milan:  Po siedmiu latach związku z nim zerwał ze mną. Zrobiłem wszystko,

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 12:16)
~Reb Weber:  Witajcie przyjaciele, niesamowite i niesamowite świadectwo o świetn

ACAS – czym się zajmuje i kiedy możemy się do niego zwrócić? (godz. 11:26)
~Daniel :  Potrzebuję pomocy,bo pracodawca nie chce wypłacić mi pieniędzy. P

KomunikatyO portaluLudzie portalupl Reklamauk AdvertisingNasz patronatKonkursyNapisz do nasWyślij materiałPartnerzyrss
Copyright 2008 elondyn.co.uk.
Support: It's Done under Epoznan.pl licence. All rights reserved.