prl cooltura
       
Czwartek, 17.10.2019 Antonii, Ignacego, Wiktora
| Startuj z nami | Dodaj do ulubionych
Smolarek był świetnym ambasadorem Polski za granicą
Smolarek był świetnym ambasadorem Polski za granicą

Dariusz Zeller


ostatnia aktualizacja: 2012/07/13 15:55

Zmarły przed czterema miesiącami Włodzimierz Smolarek jest niewątpliwie legendą polskiego futbolu.

Pamiętamy go jako osobę pracowitą, zaangażowaną, skromną. A jaki był na co dzień, zarówno na boisku, jak i poza nim? 20 czerwca miała miejsce premiera książki „Smolar – piłkarz z charakterem”. Z jej autorem, Jackiem Perzyńskim, rozmawiał Dariusz A. Zeller.

Skąd wziął się pomysł napisania „Smolara”?
Włodzimierz Smolarek był moim idolem od najmłodszych lat. Już jako dziecko zbierałem wszystkie prasowe wycinki i informacje na jego temat, które następnie wklejałem do wielkiego brulionu. Od zawsze pamiętam, że był on jedynym polskim piłkarzem, do którego nikt nigdy nie miał jakichś wielkich pretensji po przegranym meczu. Zarówno jeżeli chodzi o klub, w którym występował, jak i reprezentację Polski. Kiedy przeglądamy stare gazety, a w nich relacje ze spotkań, w których grał, to zawsze znajdujemy w nich informację, że „Smolarek był piłkarzem przejawiającym najwięcej chęci do gry” i gdyby reszta drużyny grała podobnie jak on, wynik meczu byłby zawsze korzystny.

Życie i gra Włodzimierza Smolarka to idealny przykład dla każdego sportowca, który pragnie jak najlepiej rozwijać się, odnosić sukcesy i być lubianym przez kibiców. Był zawsze inny niż reszta jego kolegów: nie zabiegał o popularność, nie był człowiekiem z pierwszych stron gazet, ale to właśnie dlatego też był taki lubiany i to sami kibice pragnęli, aby Smolarek był tym, o którym mówi się dużo, bo na to zasługiwał.

Jak długo trwały i jak wyglądały prace nad książką?
Pomysł napisania książki powstał już w roku 2005. Opracowałem wówczas 60-stronicowy konspekt przyszłej książki, który przedstawiłem naszemu bohaterowi. Smolarek był mile zaskoczony, a wiele faktów  z jego życia wówczas mu przypomniałem, bo już o nich nie pamiętał. Myślę, że przekonałem go do siebie, do tego, że warto się przede mną „otworzyć” i opowiedzieć mi wiele osobistych historii z życia. Poniekąd dzięki tym zeszytom pełnym prasowych wycinków, które zacząłem prowadzić, będąc jeszcze dzieckiem.

Chociaż poznaliśmy się w połowie lat 90., kiedy, będąc dziennikarzem sportowym, przeprowadzałem z nim wywiady. Od połowy roku 2005 do początków 2008 przebywałem w Londynie, ale wówczas odwiedzałem Smolarka w Holandii i zbierałem informacje do książki. Obserwowałem turnieje dla najmłodszych chłopców – kandydatów na piłkarzy, organizowane przez Feyenoord Rotterdam. Tam widziałem, jaką jest lubianą przez wszystkich osobą – każdy, kto spotykał go na takim turnieju, obowiązkowo podchodził do niego z uśmiechem, witał się i zamieniał kilka zdań. Był na pewno świetnym ambasadorem Polski za granicą.

Co zatem było największą trudnością w pracach nad książką?
Wcieliłem się w postać Smolarka, pisząc tę książkę. Było to też spełnienie w jakimś sensie moich marzeń bycia piłkarzem, którym z przyczyn zdrowotnych być nie mogłem. Dlatego też pisanie o nim przychodziło mi stosunkowo łatwo. Co było największą trudnością? Jeżeli na zadane pytanie Smolarek odpowiadał, używając nie więcej niż… pięciu (!) słów, to znaczy, że powiedział już bardzo dużo. Mnie mówił nieco więcej, ale moim zadaniem było weryfikować wypowiedzi różnych osób dotyczące jednego zagadnienia, które ich dotyczyło. Chodzi mi o to, że w jakiejś kontrowersyjnej sytuacji brało udział kilkanaście osób i często każda z nich miała odmienny punkt widzenia na to wszystko. Przyczyny tego były różne: ktoś kogoś nie lubił, ktoś komuś czegoś zazdrościł itp.

Moim zadaniem było zebrać te wszystkie, czasami skrajnie różniące się wypowiedzi, wypośrodkować je, zebrać ich sens i znaleźć jeden niekrzywdzący nikogo wniosek. Żeby umieć zrobić to najlepiej, trzeba czuć pewne „klimaty”, szczególnie w piłce nożnej. Sądzę, że udało mi się to zrobić, bo Włodzimierz Smolarek, czytając przygotowane przeze mnie rozdziały książki, uśmiechał się często i puszczał „oczko”. To była taka akceptacja z jego strony mojej pracy i pewnych informacji, które przelewałem na papier, a wokół których przez lata krążyły legendy. 

…których z pewnością nie brakowało. A do kogo przede wszystkim kieruje pan swoją najnowszą publikację?
Miała to być od samego początku książka, która pokazuje – obok funkcjonowania piłki nożnej w Polsce i na świecie – również aspekt społeczny, polityczny czy obyczajowy życia w naszym kraju, głównie w latach 70. i 80. ubiegłego stulecia, więc w latach, w których Smolarek występował na polskich boiskach.

Bez takiego „podkładu” nie będziemy nigdy w stanie zrozumieć specyficznej sytuacji, w jakiej funkcjonował polski sport, jego problemów i najczęściej zupełnie bzdurnych posunięć działaczy czy przepisów, które uniemożliwiały nam normalne funkcjonowanie i odnoszenie wielkich sukcesów na arenie międzynarodowej. Biografia Smolarka to wielkie ostrzeżenie, wręcz bicie na alarm, bo sytuacja polskiej piłki osiągnęła już stan krytyczny, a wyjścia z niej nie widać.

Nie istnieje żadna koncepcja wyjścia z tego stanu upadłości. Kosmetyczne zmiany, takie chociażby jak budowa Orlików, niczego nie zmienią. Orliki to tylko jeden z etapów wychowania młodych piłkarzy. Trzeba również spełnić wiele różnych innych kryteriów, byśmy wreszcie znów zaczęli liczyć się w świecie. To wszystko chciał przekazać Smolarek w swojej biografii.

Nie jest to książka, która ma wywołać jakiś skandal, ale stara się być, powiedzieć można, moralizatorska i dawać konkretne odpowiedzi na nasze „piłkarskie grzechy”. Sam Smolarek wielokrotnie podkreślał, że same zmiany personalne polegające na wymianie trenerów czy innym wyborze piłkarzy do gry, mających zapewnić nam sukcesy, nie są najważniejsze, bo nie w tym jest „pies pogrzebany”.

Nie szkoli się nigdzie młodzieży, nie ma medycyny sportowej i wreszcie sami piłkarze obok rozwoju sportowego muszą rozwijać się intelektualnie, chociażby po to, aby polski piłkarz wychodzący na boisko na ostatnie pięć minut nie przyklejał sobie plastra na nos i mówił, że to mu pomaga. Przed nami w Polsce jest mnóstwo pracy i jest to wyzwanie dla każdego z nas.

Patrząc już z perspektywy czasu, po zebraniu wszystkich materiałów i po oficjalnej prezentacji książki – jak postrzega pan osobę Włodzimierza Smolarka?
Bohater książki był na pewno postacią wyjątkową. Zarówno jeżeli chodzi o życie prywatne, jak i zawodowe.  Kiedy dwa lata temu wrócił na stałe do Polski, z entuzjazmem opowiadał i zabierał się do czekających go zadań. Niestety, rzeczywistość, którą zastał w kraju, była jeszcze bardziej tragiczna, niż mu się to wydawało. Wrócił między innymi dlatego, że jego byli koledzy z reprezentacji albo zostali pracownikami PZPN, albo pracowali z pewnymi rocznikami młodzieżowymi reprezentacji Polski. Sądzę, że liczył też na to, że może zostanie trenerem którejś z reprezentacji młodzieżowych.

To jednak było niemożliwe. Włodzimierz Smolarek nadawał się idealnie do pracy z najmłodszymi kandydatami na piłkarzy, ale sądzę, że nie miał cech predysponujących go do bycia trenerem jakiejkolwiek drużyny piłkarskiej. On również zaczął zdawać sobie z tego sprawę. Po powrocie do kraju została mu praca nazywana potocznie skautingiem, czyli wyszukiwanie młodych talentów.

Niestety, przekonał się bardzo szybko, że skauting w Polsce i w Holandii to dwie zupełnie różne rzeczy – tylko nazwa jest taka sama. Było to dla niego przygnębiające, czuł się bezsilny i jest to odpowiedź na pytanie, dlaczego niektórzy, którzy znali go bliżej, ciągle powtarzają, że „w ostatnim czasie, tuż przed swoją śmiercią, Włodek był jakiś smutny, zamknięty w sobie”. Nie czuł się na pewno do końca spełniony w tym, co robił w Polsce. Przede wszystkim dołowała go bezmyślność wielu ludzi działających w polskim futbolu, których spotykał.

Planuje pan kolejne tego typu wydawnictwa książkowe?
Jestem dziennikarzem i, jak napisano na okładce książki, moje zainteresowania obejmują nauki humanistyczne. Zajmuję się również historią Polski, a moje pisarskie wywody mają charakter publicystyczny. Pewnie niedługo znów uda mi się coś stworzyć. Mam nadzieję, że będzie to rzecz interesująca.

Trzymam kciuki. A już tak na koniec – czy planuje pan spotkanie promocyjne np. w Londynie?
W Londynie spędziłem 2,5 roku i bardzo dobrze wspominam to miasto. Czułem się tu lepiej niż w innych wielkich polskich miastach, w których przyszło mi żyć wcześniej. Sądzę, że rodaków na Wyspach Brytyjskich zainteresowałaby postać Włodzimierza Smolarka i jego przemyślenia dotyczące polskiej piłki nożnej, której sukcesy, jeżeli były, nie wynikały z jakiegoś przemyślanego działania czy istnienia jakiejkolwiek myśli szkoleniowej – był to raczej przykład tego, jaki mieliśmy niewykorzystany potencjał. Natomiast czasy, w których przyszło nam grać w piłkę w Polsce, to bardzo trudny okres w historii.

Opis ówczesnej rzeczywistości daje też odpowiedź na pytanie, co działo się wówczas w naszym kraju, i ma to ogromny związek z tym, co dzieje się obecnie. Jest to też odpowiedź na pytanie, dlaczego Polacy muszą emigrować za granicę w poszukiwaniu pracy.

• Widzisz błąd na stronie? Wyślij informację do redakcji.
• Zapisz się do naszego newslettera - najświeższe wiadomości codziennie na Twój e-mail
• Wyślij do znajomego
Open publication - Free publishing - More cooltura
CLWK
blacklemon
Team One
Capital
Kotrak
Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 10:45)
~Florence: Nazywam się Florencja z Londynu. Miałem poważne problemy z męże

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 10:44)
~Loveth: Nazywam się Loveth z Kanady. Po siedmiu latach kontaktu z nim rozwi

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 10:41)
~Rose: DR.Sango jest najprostszym pisarzem i pomocnikiem. Nazywam się Rose James.

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 10:40)
~Betty: Udane świadectwo Beth: „Jak szybko możesz odzyskać byłego partner

Manchester United w końcówce stracił zwycięstwo (godz. 11:21)
~bestdiscocam:

KomunikatyO portaluLudzie portalupl Reklamauk AdvertisingNasz patronatKonkursyNapisz do nasWyślij materiałPartnerzyrss
Copyright 2008 elondyn.co.uk.
Support: It's Done under Epoznan.pl licence. All rights reserved.