prl cooltura
       
Niedziela, 29.03.2020 Marka, Wiktoryny, Zenona
| Startuj z nami | Dodaj do ulubionych
W kadrze: Jarek Jarosz
Jarek Jarosz
W kadrze: Jarek Jarosz

Piotr Dobroniak


ostatnia aktualizacja: 2012/03/29 06:54

Drobny, niepozorny. Jeden z tych, których mija się na ulicy i nie zwraca na nich uwagi. Niczym Pan Wołodyjowski z szablą, on uzbrojony w aparat i kamerę przemierza zaułki i ulice wschodniego Londynu. Dawno temu rejony te odwiedzał Kuba Rozpruwacz, teraz w tych samych uliczkach można spotkać emigrantów z Indii, a pośród nich gdzieś tam przemyka właśnie on...

„Spadł większy śnieg, Anglicy nie mogą sobie z tym poradzić. Szkoły zamknięte. A ja rzuciłem pracę” – napisał w pierwszej notatce na swoim blogu w lutym 2007. Właśnie w tym wirtualnym miejscu zaczyna się jego wielka podróż trwająca do dziś. Przez lata wiele wydarzyło się w jego życiu: kilka razy odwiedził Indie, ale według mapy zamieszczonej na jego blogu był już w ponad trzydziestu innych krajach. Skończył londyńską filmówkę w zachodnim Londynie, ma za sobą kilkanaście projektów filmowych i fotograficznych, a na koncie nawet niedokończony scenariusz do filmu pełnometrażowego.

Gdy pytam, co jest dla niego ważniejsze: fotografia czy film, bez wahania odpowiada, że jednak film – daje więcej możliwości. Oglądając jego prace, ma się jedynie nadzieję, że nie porzuci ani jednej, ani drugiej profesji.

Urodził się w Oświęcimiu. – Gdy mówię o tym Anglikom, robią wielkie oczy i są zazwyczaj zdumieni. Oni kojarzą Oświęcim jako miejsce zagłady, a nie miasto, w którym żyją ludzie – opowiada Jarek. Do Londynu przyjechał „jeszcze, jak nie było łatwo wjechać do Anglii”. Imał się różnych zajęć, ale jak u niejednego z „fałszywych turystów” w pewnym momencie w jego umyśle zaczęła się klarować droga, którą chce podążać. Rzucił dotychczasowe zajęcia i oddał się swojej pasji. – Na początku nie było łatwo. Trudno było o zlecenia – wspomina tamten czas. – Było jednak poczucie wolności, bez szefów i „urlopów na kartki” – szybko dopowiada.

Od pierwszego wejrzenia zakochał się w Indiach. Można powiedzieć, że po kilku latach jest już weteranem w podróżowaniu po tym kraju. Zazwyczaj zarzuca mały plecak na ramię i „od środka” sprawdza mentalność Hindusów. W momencie, kiedy rozmawiamy, właśnie wrócił z kolejnej podróży.

– Najpierw prowadziłem w Indiach warsztaty fotograficzne, które sam organizuję. Indie są ciekawym miejscem zarówno dla fotografa, jak i dla tych, którzy chcą się fotografii nauczyć – mówi. – Do tego można przeżyć niezłą przygodę – dodaje.

Oprócz tego zrealizował podczas tej samej podróży kilka innych projektów, w tym dwa filmowe. Wszystkie efekty jego prac można oglądać na jego blogu oraz na oficjalnej stronie internetowej.

Jarek Jarosz to nie tylko Indie, to podróże do Skandynawii, za polską wschodnią granicę czy do krajów afrykańskich. Do tego cały czas w biegu realizuje jakieś filmy, reklamy komercyjne i społeczne – ostatnią (dla DNA, pod hasłem „Real men don’t buy girls”) nakręcił „rzutem na taśmę” w ostatnich dniach pobytu w Indiach.

Kiedy kończył studia filmowe na TVU, jako pracę dyplomową nakręcił etiudę filmową pt. „Lilian”, opowiadającą o relacjach panujących w Oświęcimiu w latach dziewięćdziesiątych, pomiędzy skinheadami a fanami Depeche Mode. W jego etiudzie zagrała między innymi Katarzyna Zawadzka, nagrodzona za debiut aktorski na zeszłorocznym Festiwalu Filmowym w Gdyni za film „W imieniu diabła”.

Etiuda Jarka Jarosza spodobała się zarówno w Wielkiej Brytanii, jak i w Polsce. Wtedy właśnie Jarek dostał propozycję z Wytwórni Filmów Dokumentalnych i Fabularnych, żeby nakręcić pełnometrażowy film fabularny. Powiedzmy, że trwają prace nad scenariuszem do tego filmu.

Na co dzień, jeśli akurat nie podróżuje, można spotkać Jarka na ulicach Londynu z aparatem w ręku albo na planie filmowym. Nie zamyka się w halach filmowych i gabinetach. Jego miejscem pracy, zarówno jako fotografa, jak i filmowca, jest ulica.

Dotąd nakręcił między innymi kilka teledysków dla piosenkarki Moniki Lidke, uczestniczył również w projekcie „Fasion Culture Warszawa – Londyn”. Organizuje imprezy dla fanów zespołu Depeche Mode w Londynie, podczas których często staje „za gramofonem” i realizuje się jako DJ. Wtajemniczeni mówią, że czasem można zobaczyć go z gitarą, a nawet za mikrofonem. Z pisaniem też idzie mu całkiem nieźle. Jego blog jest najzwyczajniej w świecie ciekawy i wciągający. Jeśli chcielibyście dowiedzieć się więcej na temat Jarka Jarosza i odbyć z nim na przykład kurs fotografii w jakimś nietuzinkowym miejscu, koniecznie odwiedźcie jego strony.

• Widzisz błąd na stronie? Wyślij informację do redakcji.
• Zapisz się do naszego newslettera - najświeższe wiadomości codziennie na Twój e-mail
• Wyślij do znajomego
Open publication - Free publishing - More cooltura
CLWK
blacklemon
Team One
Capital
Kotrak
Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 12:30)
~Marta Leon:  ŁAŁ!! To jest najwspanialsza rzecz, jakiej kiedykolwiek doświadczy

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 22:00)
~Doretta: O MÓJ BOŻE!!! To z pewnością szokujące i prawdziwe świadectwo

Chelsea dostała zgodę na modernizację stadionu (godz. 09:32)
~Emil: Dobra wiadomość

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 12:41)
~Jana Alois:  Nie chciałem rozwodu, ponieważ bardzo kocham mojego męża i nie ch

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 05:03)
~JEFF: Moja rodzina jest bardzo szczęśliwa, że ​​jesteśmy teraz razem

KomunikatyO portaluLudzie portalupl Reklamauk AdvertisingNasz patronatKonkursyNapisz do nasWyślij materiałPartnerzyrss
Copyright 2008 elondyn.co.uk.
Support: It's Done under Epoznan.pl licence. All rights reserved.