prl cooltura
       
Wtorek, 31.03.2020 Balbiny, Kamila, Kornelii
| Startuj z nami | Dodaj do ulubionych
Powrót londyńczyka
Ryan Hurst
Powrót londyńczyka

Karolina Zagrodna


ostatnia aktualizacja: 2012/02/11 06:47

W serialu był bezwzględnym, antypatycznym szefem korporacji w londyńskim City. W życiu prywatnym odtwórca roli Jamesa Dyera w „Londyńczykach” to pełen charyzmy, zakochany w warszawskiej Pradze fan „Misia”, który marzy, aby wystąpić w polskim Tańcu z Gwiazdami. „Cooltura” poznaje prawdziwe oblicze Ryana Hursta.


Wiedziałam, że Ryan Hurst nie będzie zimnym draniem, którego wręcz nie cierpiałam na ekranie. Nie sądziłam jednak, że poznam tak ciepłego, charyzmatycznego Brytyjczyka. To się nazywa utalentowany aktor – potwór na ekranie, „charmer” w życiu prywatnym.

„Cześć, I am in the upstairs coffee shop” – dostaję SMS-a od aktora, przybywając na spotkanie minutę po czasie. Gdyby nie to, że kafejka była prawie pusta, nie poznałabym Ryana, z brodą, opatulonego wielkim szalem. Aktor zapuścił brodę dla sztuki „Oresteia”, greckiej tragedii, w której zagra Agamemnona, bohatera wojny trojańskiej, w Riverside Studios Theatre na Hammersmith już pod koniec lutego.

Jak doszło do tego, że zagrasz w produkcji „Oresteia” w Riverside Studios?
W zeszłym roku pracowałem z tą samą ekipą, kiedy przygotowywaliśmy „Antygonę”, a ja zagrałem Kreona. Pracowaliśmy w amfiteatrze na Cyprze, co było niesamowitym przeżyciem.

Co przyciąga cię to takiego rodzaju sztuk?
Nie zdarza się często, że ludzie robią klasyki, szczególnie takie rzeczy jak Sofokles. Ludzie trzymają się od takich utworów z daleka. Ale są one tak bardzo ważne dla aktorów, szczególnie że mają tak wielką historię. Oczywiście opanowanie języka sztuki jest bardzo trudne. Reżyser sztuki to Greczynka, Anastasia Revi, jest pasjonatką starożytnego teatru, szczególnie tragedii, bo to podstawa każdej opowieści. Każda współczesna opowieść czy klasyka ma swoje korzenie w tragedii. Kochamy tragedie, i my, i Polacy. Polski teatr, w którym miałem okazję być, miał dosyć ciemną stronę.

Dlaczego do tej sztuki wybrano akurat ciebie?
Pracowałem z Anastasią Revi wcześniej. Ona lubi dawać wyzwania aktorom, a aktorzy lubią je od niej dostawać. Podobało jej się, jak zagrałem wcześniej. Obok mnie na scenie wystąpi 11 innych aktorów, pochodzących z Wielkiej Brytanii, Grecji i Hiszpanii.

Dlaczego sztuka wystawiana jest akurat w Riverside Studios?
Brytyjski teatr został opanowany przez West End. Jest tu inaczej niż w polskim teatrze, ponieważ wasz teatr nadal ma korzenie undergroundowe, nawet po upadku komunizmu. Polskie teatry nadal są ponure, mają tę ciemną stronę, której brakuje wielu teatrom na West Endzie. A takiej przestrzeni potrzebowaliśmy. 

W ostatnich latach poziom Riverside Studios bardzo się podniósł, pojawia się tu coraz więcej sztuk i jest to wspaniała przestrzeń. Widzowie siedzą bardzo blisko sceny. To świetne doświadczenie dla nich i dla aktorów.

Słyszałam, że pracujesz nad nową serią w polskiej telewizji; czy to nowa, trzecia seria „Londyńczyków”?
To nie „Londyńczycy 3”, niestety. Byłem ostatnio w Polsce i producenci mają scenariusz na kolejną serię,  ale TVP nie ma na to środków finansowych w tym momencie. Jednak nic nie jest niemożliwe, szczególnie że serial był tak popularny.

Nad czym więc pracujesz, zdradzisz nam?
Nie mogę powiedzieć. To ja piszę scenariusz i będzie to w dwóch językach, w polskim i w angielskim. Tym razem jednak będzie to oparte na angielskim bohaterze w Polsce. To ma być dla Polaków, ale mam nadzieję sprzedać to też w innych krajach. Nie mogę za dużo o tym mówić, ale planuję to na koniec następnego roku. Staram się też dostać do kolejnej edycji Tańca z Gwiazdami.

Oparte na faktach?
Może troszeczkę. Ale najważniejsze dla mnie jest pokazanie różnic pomiędzy nami, Brytyjczykami i Polakami. Kocham polską kulturę. Uważam, że jest niesamowita. Jestem zakochany w Warszawie, widzę piękno w tym mieście, w ludziach, w ich tradycjach. Jesteśmy jednak tak różni w wielu aspektach i czasem nie potrafimy się zrozumieć.

Co najbardziej dziwi cię w Polakach, w kulturze, w naszym kraju? Czy, jak wielu Anglików, bulwersuje cię nasza nieuprzejma obsługa klienta?
O tak! Polska obsługa klienta jest specyficzna! Pierwsza różnicą jest stanie w kolejce. Tu, w Anglii, stoimy w kolejkach – stoimy w nich i narzekamy. W Polsce nie stoisz w kolejce, po prostu się pchasz. Kiedy pierwszy raz pojechałem do Warszawy, wchodziłem do tramwaju i przepuszczałem wszystkich, a potem przed nosem zamknięto mi drzwi. Więc w Polsce musisz potrafić się trochę przepchać.
Polacy są bardzo ostrożni, powściągliwi. Ale to też zależy od miejsca. W miejscowości, z której pochodzi moja narzeczona, Radonice koło Szczebrzeszyna, ludzie są bardziej otwarci; rozmawiałem nawet z księdzem w kościele.

Jestem pod wrażeniem, że potrafisz wymówić to sowo!
Nie uważam, że jest to takie trudne słowo. Trudniej mi powiedzieć „Otwock”.

Jesteś rodowitym londyńczykiem?
Nie, pochodzę z Liverpoolu. Mieszkam jednak w Londynie, od kiedy skończyłem 18 lat, więc dosyć długo.
Jak się czułeś, grając Jamesa Dyera w „Londyńczykach”? To niezbyt sympatyczna postać…
Zdecydowanie nie! W scenariuszu było, że mam mieć zawał serca i umrzeć, lecz później, niespodziewanie, dużo widzów na to narzekało. Mimo że byłem taki okropny! Więc jednak zmieniono scenariusz.

Jak pracowało ci się z polską ekipą filmową?
Świetnie! Mają imponującą etykę pracy i są bardzo utalentowani.
My Brytyjczycy jesteśmy troszkę bardziej wyluzowani, a w Polsce jest ciężka praca, mniej wolnego czasu, musieliśmy ciągle nagrywać. Doświadczenie pracy z Polakami jest fantastyczne, szczególnie zaprzyjaźniłem się z Rafałem Maćkowiakiem (grającym w serialu Pawła). Jesteśmy bardzo dobrymi przyjaciółmi. Widujemy się i rozmawiamy bardzo często. Rafał jest niesamowitym aktorem.

Widziałam cię kilka lat temu na premierze „Psychozy” Sarah Kane, z Magdaleną Cielecką, sztuce, w której również grał Rafał.
Tak, tak. Przyjechał wtedy do Londynu ze swoją rodziną i spędziliśmy razem dzień.

Jesteś zaręczony z polską aktorką Magdaleną Kurek, która zagrała między innymi w brytyjskim serialu „Eastenders”. Jak się poznaliście?
Poznaliśmy się w szkole aktorskiej. Studiowała w Warszawie i przyjechała do Londynu kontynuować naukę. Poznałem ją i od razu się zauroczyłem. To dopiero początek kariery Magdaleny. „Eastenders” to był mały epizod. Potem wystąpiła w „Spooks”, serialu na BBC.
Cieszę się, że brytyjska telewizja zaczęła w końcu zatrudniać polskich aktorów.

Pod odstrzałem – szybkie pytania:

Kufel angielskiego piwa czy biesiada przy polskiej wódce i kiszonych ogórkach?
Zdecydowanie polska wódka, ale bez ogórków. W „Londyńczykach” wyszliśmy raz na imprezę i wypiliśmy dosyć dużo wódki. Na drugi dzień kazali mi na planie pić sok z ogórków wiele razy i było mi niedobrze. Dla nich to było śmieszne, dla mnie zdecydowanie nie!

Ulubione polskie słowo?
„Poczta” i „jedna godzina”.

Główna różnica pomiędzy kobietami brytyjskimi a polskimi?
Jesteście bardziej szczere i bezpośrednie. Polki rządzą. Jesteście jako naród bardzo szczerzy – albo kogoś lubicie bardzo albo nie lubicie i już. W Londynie ludzie potrafią być bardzo fałszywi, uśmiechamy się, a wcale nie mamy na to ochotę.

Ulubione polskie miasto?
Zdecydowanie Warszawa. Kocham części, które może nie są takie reprezentacyjne, uwielbiam warszawską Pragę.

Zostajesz na olimpiadę czy uciekasz?
Zostaję. Mam bilety i będę wspierać brytyjskich i polskich atletów.

Ulubione miejsce w Londynie?
Seven Dials, obok Covent Garden. To świetne miejsce spotkań, połączenie siedmiu ulic.

Jeśli nie byłbyś aktorem, kim byś był?
Byłbym znudzony! Nie chciałem być nikim innym, nigdy nie miałem planu B. To może niezbyt mądre z mojej strony.

Ryan Hurst zagra w sztuce „Oresteia” w tearze Riverside Studios w Hammerstmith w Londynie. Od 29 lutego do 24 marca. Więcej informacji na stronie www.riversidestudios.co.uk
Tel.: 020 8237 1111


 

• Widzisz błąd na stronie? Wyślij informację do redakcji.
• Zapisz się do naszego newslettera - najświeższe wiadomości codziennie na Twój e-mail
• Wyślij do znajomego
 ~aha!:  zaj**isty zarost:)
odpowiedz
Open publication - Free publishing - More cooltura
CLWK
blacklemon
Team One
Capital
Kotrak
UKIP za wprowadzeniem zakazu noszenia burki i nikabu (godz. 16:09)
~terepsegway:

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 12:30)
~Marta Leon:  ŁAŁ!! To jest najwspanialsza rzecz, jakiej kiedykolwiek doświadczy

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 22:00)
~Doretta: O MÓJ BOŻE!!! To z pewnością szokujące i prawdziwe świadectwo

Chelsea dostała zgodę na modernizację stadionu (godz. 09:32)
~Emil: Dobra wiadomość

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 12:41)
~Jana Alois:  Nie chciałem rozwodu, ponieważ bardzo kocham mojego męża i nie ch

KomunikatyO portaluLudzie portalupl Reklamauk AdvertisingNasz patronatKonkursyNapisz do nasWyślij materiałPartnerzyrss
Copyright 2008 elondyn.co.uk.
Support: It's Done under Epoznan.pl licence. All rights reserved.